Zakazany papieros, poruszone zdjęcie
Napisz do mnie, tak jak się mówi czasem do księżyca. Raz w miesiącu wybiorę list, na który odpowiedź może przydać się nam wszystkim. Nie musi być poważny, nie musi być głęboki – ale może też być niezwykle istotny i prawdziwy. Zawsze chciałam to robić: słuchać i myśleć o tym, co usłyszałam.Napisz do mnie, a może uda nam się przeżyć moment prawdziwej rozmowy: [email protected] Lewestam
Właściwie to poczucie winy czasem bywa interesujące. Czy to jeszcze zdrowe, w normie, akceptowalne? Powinienem się zaniepokoić? Kamil. No więc, drogi Kamilu, piszesz, to jest tylko moje. Palisz? Ja palę. To znaczy, nie palę już bardzo długo, ale mentalnie wciąż palę. I jakiś czas paliłam w sekrecie. Miałam krem do rąk i tego typu rzeczy. Stąd wiem, że generalnie istnieją dwa zakazane czyny. Papierosy. Jeden jest za szkołą ze znajomymi. On cię gdzieś wpuszcza. Jesteś na zewnątrz czegoś, ale tam jest być może fajna grupa ludzi.
Wpuszczają się, jesz pączki z ciotką, chichoczecie. Wypuszczają, jesz pączki w pralni, mlaszcząc w rytmie wirówki, żeby cię nie odkryli, jesteś bowiem na diecie keto. In, drobna leż wesoła kradzież w sklepie z grupą entuzjastów niewielkiego ryzyka. Aut. Niczym Winona Ryder podwędzasz okulary na stacji benzynowej. Po co? Dla chwilowej satysfakcji wyjrzenia poza mieszczańską moralność. Dla momentu nieistnienia. Nazwijmy te wszystkie transgresje papierosem. Papieros, co zawsze, odzwierny. Pozwala ci wejść do jakiegoś świata i wyjść z jakiegoś świata. Twój zakazany papieros, Kamilu, pozornie nie łapie się na tę dychotomię. Ale może jednak o nią zahacza.
Jak porządny domowy kot. Bo teraz już wie, że to, co go tu trzyma, to nie bad czy słabość, nie ignorancja, ale jego osobista kotodecyzja. Może po prostu Kamil, jak kot, musi czuć, że jest w świecie reguł, ale na swoich warunkach. Może musi mieć pelerynę niewidkę, która wykrawa mu wśród ludzkich oczu kawałek łotrzykowskiej wolności. Pali, bo jest wolny jak ptak. Ale nie zaciąga się do końca, bo w gruncie rzeczy te wszystkie reguły mu nie przeszkadzają. Nikt nic lepszego nie wymyślił i jest tu w sumie dość miło. Czy powinieneś się niepokoić? Eee, tam. Dziś jesteś archeologiem moralności z malutką miotełką, szukającym granic swoich granic.
Jutro zaś, jak Bóg, czy Bóg da, będziesz już tylko kotem domowym i przykładnym mieszczaninem. Chwilowo to coś jest tylko twoje. Twoje i tego nieszczęśnika, który po raz kolejny przyklei się do gumy w tramwaju. Ten to nas kiedyś wszystkich zatłucze i każdy sąd go uniewinnie, a będę nim do ciężkiej cholery ja. Masz problem? Napisz do mnie na rozmowy z k.małpa.magazynpismo.pl Tekst ukazał się w 60. numerze miesięcznika Pismo. Magazyn Opinii. Czytali Karolina Lewestam i Kamil Próban. Pismo.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Napisz do mnie, tak jak się mówi czasem do księżyca. Raz w miesiącu wybiorę list, na który odpowiedź może przydać się nam wszystkim. Nie musi być poważny, nie musi być głęboki – ale może też być niezwykle istotny i prawdziwy. Zawsze chciałam to robić: słuchać i myśleć o tym, co usłyszałam.
Napisz do mnie, a może uda nam się przeżyć moment prawdziwej rozmowy: [email protected]
Karolina Lewestam