Zero litości nawet dla własnej żony
Eliza i Gabriel to szczęśliwe małżeństwo z Konstantynowa Łódzkiego. Kiedy Eliza jedzie spotkać się z mężem dochodzi do tragicznego wypadku samochodowego. Gdy policjanci i strażacy zaczynają badać miejsce zbrodni, okazuje się, że prawda jest znacznie bardziej okrutna. ---------- Współpraca i kontakt: [email protected] lub [email protected] ---------- Prowadząca: Olga Herring Research i opracowanie: Olga Herring i Michał Muzyczuk Scenariusz: Michał Muzyczuk Producent: Tomasz Dziedzic Zdjęcia: Filip Malinowski i Łukasz Śledź Zdjęcia lotnicze: Tomasz Dziedzic i Łukasz Śledź Dźwięk: Łukasz Śledź Montaż i koloryzacja: Monika Maruszczak Produkcja: Keep Rollin' https://keeprollin.pl/ ---------- Wpadnij do nas: https://www.facebook.com/kanal.slady https://instagram.com/kanal.slady https://www.tiktok.com/@kanal.slady ---------- #olgaherring #truecrime #eliza #lopacinska
Po pogrzebie przytuliłem go i powiedziałem, byłeś, jesteś i będziesz naszym synem. Przecież nie mieliśmy świadomości, że to on to wszystko zrobił. Ale jak można było spać razem, jeść razem śniadanie, patrzeć oczy, wiedząc, że coś takiego się zaplanowało. Mówiła nam, że Liza leżała na ściółce, to jeszcze taki to był żar, że ściółka się aż paliła. Podobno w więzieniu nawrócił się, a jego twórczość publikuje jedno z katolickich wydawnictw. No tamten mówi, no ja miałem go zabrać, ale jak zobaczyłem, co on zrobi, to ja uciekłem. Powiedział, że bardzo żałuje, że Eliza nie może zeznawać, bo by na pewno na jego korzyść zeznawał. On nas zaprosił, żebyśmy do zakładu pogrzebowego poszli wybierać trumny.
Ja nawet nie mogłem w tym zakładzie, ja musiałem wyjść, żeby się wypłakać. Poznajcie tragiczną historię Elizy Łopacińskiej. Chyba najbardziej wstrząsającymi kryminalnymi sprawami są te, w których sprawcą jest osoba dla ofiary najbliższa i to właśnie o takiej historii opowiem dzisiaj. W tym wypadku wydawało się, że kochający mąż postanowił pozbyć się żony i był przy tym pewien, że popełnia zbrodnię doskonałą. Na dodatek jego czyn był w pełni wyrachowany i jak sami się przekonacie wyjątkowo okrutny, ale nawet najbardziej przebiegły oprawca pozostawia po sobie ślady. Poznajcie tragiczną historię Elizy Łopacińskiej.
Dzień dobry. Dzień dobry, dzień dobry, dzień dobry. Dzień dobry, jesteśmy, dzień dobry. Konstantynów Łódzki to niewielkie miasteczko graniczące z Łodzią. Przyjeżdżam tu porozmawiać z Elżbietą i Markiem Łopacińskimi, którzy od ponad 20 lat opłakują odejście Elizy, ale jednocześnie pamiętają każdą wspólną chwilę spędzoną ze swoją starszą córką. 18 grudnia 76 roku. Pamięta Pan ten dzień? Pamiętam. Żona była w Piotrkowie, ja pracowałem. No i telefon odebrała szefowa i mówi, że żona urodziła.
No i pojechałem do żony. Bardzo radosny dzień. Pierwsza córa? Tak. Wyczekiwana? Wyczekiwana. Jak każde dziecko dla rodziców cudowne. Pamięta pani ten dzień? Bardzo dokładnie. Cudowna chwila. Po trzech latach małżeństwa urodziła nam się wspaniała córka. Ale miała bardzo długie, ciemne włosy. Jak ją przynieśli po kąpieli już do łóżka, to jej nie poznałam, bo miała takiego loka na oliwkę wykręconego. Nie, to nie moje dziecko, jak to, to jest Eliza. Piękne chwile. Była łobuziakiem? Nie, zawsze ułożona, grzeczna.
Jeszcze w czasie studiów już próbowała pracować w księgowości, a po studiach od razu znalazła pracę, z której była bardzo zadowolona. Pamięta Pan ten moment, kiedy pierwszy raz Eliza się zakochała? Ten pierwszy raz to praktycznie był ten, który spowodował, że Elizy nie ma między nami. Wcześniej spotykała się, ale nie było Tam widać żadnej miłości, po prostu spotykała się jak z kolegami. Tutaj pierwszy raz wiedzieliśmy, że jest zakochana. Eliza w pewnym momencie poznaje Gabriela. Pamięta pani, ile miała wtedy lat, kiedy to było?
Poznali się w podstawówce, bo razem chodzili do jednej podstawówki. To jest mała miejscowość, więc znali się doskonale. On ją bardzo dobrze z tego okresu pamiętał, bo nieraz to wspominał. Natomiast Eliza chyba nie zwracała wtedy na niego uwagi. Była młodsza, prawda? Młodsza była od niego 3 lata. To różnica dosyć duża w szkole podstawowej. W liceum kiedyś on chyba zaprosił na jakąś dyskotekę. On z rodzicami, później z mamą tylko, mieszkał niedaleko od nas, bo tylko blok nas dzielił, tam gdzie później mieszkał z Elizą. Także z widzenia go znaliśmy, wiedzieliśmy kto to jest. Chodziła z chłopakiem, on bardzo usilnie, no już była na studiach wtedy, bardzo usilnie koło niej krążył.
Nawet byłam z nią na targach poznańskich, bo trochę u mnie w czasie studiów pracowała tam, gdzie ja, pomagała w księgowości. Pojechałyśmy na targi poznańskie, potrafił za nią przyjechać specjalnie, żeby ją tam z gestem na kolację zaprosić na tych targach. Czyli zabiegał o nią. Zabiegał bardzo. Ale to pierwsze wrażenie, jakie było, jak go poznaliście, jak się dowiedzieliście, że jednak będą parą? Jaka była reakcja? Ja byłam średnio zadowolona, ale uważałam, że szczęście córki jest najważniejsze. Skoro to jest jej wybór, ona jest zakochana, to czemu w tym przeszkadzać? Czy dlaczego on się nagle zainteresował Elizą? Z czego to wynikało? Uroda. Znał ją ze szkoły.
Śliczną dziewczyną była Eliza. Bo Eliza była piękna. On niestety nie był atrakcyjny, no przynajmniej ja to tak oceniam, ale ją potrafił ująć. Obsypywał ją prezentami, kwiatami. Byli ze sobą szczęśliwi i było to widać. Jeździli cały czas gdzieś na jakieś wycieczki, na wyjazdy. Oczywiście również mieli towarzystwo, ale najczęściej lubili czas spędzać we dwoje i było widać, że są w sobie zakochani. Dlatego jak po tych trzech latach nam powiedzieli, że będzie ślub, no to nie byliśmy tym zaskoczeni. Po prostu byliśmy zadowoleni, że w końcu to będzie już związek jako taki. Pamięta Pani, kiedy był ten ślub? Oczywiście 18 sierpnia. Pamięta Pani ten dzień?
Była szczęśliwa wtedy Eliza? Tak, bardzo. Promieniała. Ale Eliza do końca wydawało mi się, że była szczęśliwa. Nawet w dniu wypadku po prostu go kochała. Czy to Pan Eliza odprowadzał do ołtarza? Tak. Tak Elizę, jak i drugą córkę. Miałem przyjemność wyprowadzić do ołtarza. I wtedy była szczęśliwa, prawda? Nic nie opowiadało, że coś ma być źle. Tak. Na filmie, na zdjęciach ze ślubu widać, że są szczęśliwi. Eliza jest szczęśliwa i on też jest szczęśliwy, bo oboje są szczęśliwi. Love Story Elizy i Gabriela Szumilasa przypomina żywcem wyjęty scenariusz z komedii romantycznej.
Mężczyzna przez lata zabiegający o jej względy wreszcie zdobywa serce upragnionej kobiety i od 2001 roku tworzą szczęśliwe małżeństwo. Urządzają się w mieszkaniu Gabriela, znajdującym się blok obok mieszkania rodziców Elizy i cieszą się życiem, w którym nie pojawiają się niemal żadne problemy. Eliza i Gabriel stają się mężem i żoną. Jak wygląda to ich małżeństwo? Jak układa się ten czas? No dla nas cały czas trudno w to uwierzyć, ale był euforią w ich życiu. Nie mieli dziecka jeszcze, więc mieli czas na, nie imprezowali specjalnie, ale na jakieś spotkania kameralne ze znajomymi, wyjazdów dużo, różnych drogich zagranicznych.
Nie umiem tego ocenić. Ale też adorował Elizę, tak? Ależ oczywiście. I ona to doceniała i go kochała za to. Cały czas było wszystko dobrze. Nigdy nie przyszło nam nawet przez myśl, że tam się może coś dziać złego, niedobrego. Było widać, że nadal są w sobie zakochani. Eliza by się poskarżyła, gdyby coś się działo, prawda? Ale to oczywiście, oczywiście. Tym bardziej, że bardzo często było tak, że jeżeli jego nie było w domu lub był gdzieś na wyjeździe, to po pracy przyjeżdżała do nas i tutaj rozmawialiśmy. Często się widywaliście, widzielibyście. Ale oczywiście, przecież to jest... No jak to się mówi, rzut kamieniem.
Także kilka razy w tygodniu się widzieliśmy, rozmawialiśmy. Także wiedzieliśmy, że chcą mieć dziecko, że robią wszystko, żeby mieć to dziecko. Teraz to się nazywa infitro. Wtedy się to nazywało inaczej, że będzie ta próba, żeby to dziecko było. W 2004 roku przed wszystkim wykupili wycieczkę wakacyjną drogą na tamte czasy, bo 3 800 za 2 osoby mieli zapłacić. To był dwutygodniowy wyjazd do Bułgarii, z tego co pamiętam. Eliza miała mieć zabieg, ale stwierdziła, że skoro lecą samolotem, to po przyjeździe to zrobi. Spędzaliśmy czas razem i naprawdę nic nie wskazywało, że coś się takiego może wydarzyć.
Zaplanowane wydaje mi się, że miał wszystko w każdym calu. Nieprawdopodobna historia. Dla was Gabriel był jak członek rodziny, jak syn. Tak, tak. Przeżywiałem go po pogrzebie. Przytuliłem go i powiedziałem, byłeś, jesteś i będziesz naszym synem. Przecież nie mieliśmy świadomości, że to on to wszystko zrobił. Dopiero później się dowiedzieliśmy, jak to było. Eliza i Gabriel planują wakacyjny wyjazd i powiększenie rodziny. Pieniędzy nie brakuje, relacje rodzinne są świetne, a miłość trwa. Szczęśliwej parze wiedzie się na tyle dobrze, że wspólnie chcą opuścić mieszkanie w Konstantynowie i wybudować dom w jednej z okolicznych miejscowości.
Ale ta małżeńska idylla zostaje brutalnie przerwana po niecałych trzech latach od ślubu, 17 czerwca 2004 roku. To był czwartek, mąż pracował w Radzie Nadzorczej w Spółdzielni Mieszkaniowej i o 18 miał zebranie. I przed tym zebraniem ja w kuchni już miałam szykować przyjęcie na sobotę nasze imieninowe. I nagle dzwoni teściowa Elizy, że mieli wypadek, że prawdopodobnie coś z akumulatorem, bo Eliza jest poparzona. i że pogotowie ich wiezie do łasku, do szpitala i że ona nas zawiezie tam. No podziękowaliśmy, się bardzo szybko zebraliśmy, nawet nie czekaliśmy, kiedy jego matka do nas podjedzie, ponieważ blisko mieszka, poszliśmy do niej pod klatkę, no i pojechaliśmy razem.
No i w trakcie jak jechaliśmy, to do znajomej zadzwoniłem, jaka jest sytuacja, no ona jeszcze w trakcie jak jechaliśmy, oddzwoniła, mówi, jest sprawa poważna, No i załatwiamy, żeby helikopter przyleciał i Eliza będzie zabrana do Siemianowic. Pierwsza rzecz, zatrzymali nas przed intensywną terapią, żebyśmy zaczekali i przywieźli jego na wózku inwalidzkim. I mamusia taka, o matko, synku, to ty. On był taki lekko zaróżony, w ogóle tęgom twarz, uszy trochę zaczerwienione, twarz zaczerwieniona. I on wjechał jako pierwszy do Elizy na salę, na intensywnej terapii w Łasku.
Natomiast co tam się działo, co rozmawiali, nie mam zielonego pojęcia. Jak weszliśmy na oją do Elizy, to Eliza na twarzy jakby była mało zmieniona, nawet włosy tylko miała przeparzone, reszta była zakryta, także więcej nie widzieliśmy. Nie było widać zmartwienia na jej twarzy, smutku jakiegokolwiek, ale wiedziała, że się wydarzył wypadek, bo ja z nią po wypadku rozmawiałam. Pierwsze, co powiedziała, daj znać do pracy, że ja jutro nie przyjdę. I mówię, a ty wiesz, że masz być przywieziona do innego szpitala? Tak wiem, bo lekarz mi mówił. Nic ja nie mówiłam o wypadku, ona też nie mówiła, absolutnie nic o nim nie rozmawiałyśmy.
A gdzie jechali w ogóle wtedy tamtego dnia? Tego dnia, ja się jeszcze widziałam z nią i z młodszą córką o godzinie 13, córka pracowała koło banku. Marta przepisała na Elizę książeczkę mieszkaniową, ja z nią pojechałam i jechała z powrotem do Krakowa. A Eliza mówi tak, jedziemy dzisiaj obejrzeć, bo Gabrys znalazł ogłoszenie w internecie, siedlisko. Wspomniane siedlisko, potencjalne miejsce na wymarzony dom Elizy i Gabriela miało znajdować się w Wodzieradach. To właśnie pomiędzy Wodzieradami a Leśnicą, na drodze otoczonej lasem, doszło do zderzenia Seata Toledo z Polonezem Trakiem. Wypadek sprzed ponad 20 lat dobrze pamiętał ówczesny szef miejscowej Ochotniczej Straży Pożarnej, który zgodził się o nim opowiedzieć, ale postanowił nie pokazywać swojej twarzy.
17 czerwca dostajecie najpierw wezwanie od kogo? Kto wzywa was? Osoba przejeżdżająca. Prywatny jakiś tutaj człowiek, nie wiem, nie pamiętam kto to był, załączył syrenę alarmową i my zaraz będąc na miejscu on nas poinformował, że pali się samochód. Czyli w tym miejscu jesteśmy teraz? Powiedzmy, że tak. I przyjeżdżacie na miejsce i co zastajecie? Na miejscu co zastajemy? Zastajemy na miejscu płonący samochód. Drugi stał polone z trak. Z tyłu miał butle gazowe jeszcze, ułożone na pakę. Nie pamiętam ile tych butli było, ale były butle gazowe. W lesie tutaj praktycznie... Leżała pani Eliza. Poparzona, włosów praktycznie nie było nic.
Podkoszulka spalona, spodnie ponadpalane. Także widok był naprawdę makabryczny. Czy pani Eliza w ogóle coś była w stanie mówić? Czy mieliście z nią kontakt? Kontakt był taki, że po prostu próbowała coś powiedzieć, ale było to... Ciężko. No i my przystąpiliśmy tak. No wiadomo w tamtych czasach jeszcze jak to było. Mogliśmy dysponować tylko, żeby ją schłodzić wodą. Niczym więcej, którą posiadaliśmy w samochodzie. I nic więcej to było takie schłodzenie pani Elizy, ugaszanie tego auta, żeby to się nie rozprzestrzeniło ze względu na to, że na tym drugim samochodzie były butle gazowe. Żeby nie doszło do jakichś poważnych konsekwencji. Na pewno pamiętam zapalił się las już od tego.
Na początku myśleliście, że był sprawca, ale zbiegł po prostu z miejsca zdarzenia, że może był pijany, tak? No różnie, no tak, no mogło tak być, no po prostu, że oddalił się i nie ma, tak? I na początku nikt nie przypuszczał, że ten mężczyzna, co się kręci dookoła, że to jest... Że to jest mąż pani Elizy. Bardzo bym się przyglądał moim czynnościom. Nie wiedziałem, kto to jest. Poczułem się jakoś bardzo nieswojo, niekomfortowo. Bo stanął praktycznie ode mnie dwa metry może od drzwi samochodu i on tak swoim wzrokiem mnie bardzo, ten jego wzrok mi tak przeszywał, że no... Czuł go pan wręcz fizycznie na sobie. Czułem fizycznie na sobie ten jego wzrok i nie wiedziałem właśnie kto to i wtedy jeszcze jest. Tylko wy nie wiedzieliście jeszcze, że on w ogóle bierze udział w zdarzeniu.
Nie, po prostu my nie wiedzieliśmy, że to jest w ogóle pan Gabriel. A co mówił Gabriel? Co się stało? Bo na pewno chcieliście poznać ten przebieg wydarzeń, żeby zrozumieć sytuację. Tak. Jechali razem, Eliza prowadziła, on z prawej strony, no i z góry wyjechał tym polonezem, uderzył w nich, uciekł. pijany kierowca z naprzeciwka jadący zygzakiem, polonezem, trakiem. uderzył czołowo w nich.
No i on bardzo szybko się wydostał z tego auta i chciał pomóc wysiąść Elizie, ale niestety zablokował się pas, zablokowały się drzwi i on nie mógł jej wydostać z tego auta. I stąd ona ta... I on uciekł i wzywał pomocy. Drzwi zablokowane, pasy zablokowane, szarpał, nie mógł, no to chciał, żeby ktoś pomógł, biegł, no i tam, nie wiem w jakiej odległości, Była ta lecznica i z tej lecznicy dzwonił. Ale go zwinęła policja po drodze i on powiedział, że właśnie szuka pomocy do wypadków. W ten sposób szukał pomocy do wypadków. I do tej pory nie wiemy, jak Eliza wydostała się z tego samochodu.
W każdym razie tam jakaś pielęgniarka czy ktoś jechała samochodem, zatrzymała się, to mówiła nam, że Eliza leżała na ściółce. To jeszcze taki to był żart, że ściółka się aż paliła. I że bardzo cierpiała. Z perspektywy czasu już w szpitalu pewne zachowania Gabriela mogły wzbudzać podejrzenia, ale wtedy, zaraz po zdarzeniu, nikt przecież nie wyobrażał sobie, że mężczyzna może mieć coś wspólnego z tragedią. Przywieźli ją do Siemianowic, natomiast jego przyjęli w łasku na chirurgię, ponieważ tam miał trochę ucho opalone.
No to jak już ją zabrali, no to mówię, wejdźmy do niego, zobaczymy. Poszliśmy, on był sam wtedy na sali, nie było nikogo więcej, strasznie zdenerwowany i wzburzony i nas bardzo brzydko przywitał. Załatwiliście córce Siemianowice, to ja stąd... My w szoku. Ja mówię, jak to załatwiliśmy córce? Twojej żonie załatwiliśmy. Ja mu kilka razy to przypominałam po tym wszystkim. On się tłumaczył, że nerwy, że stres, że tak dalej. No w każdym razie wypsał się. Że był za złe to, że będzie przeniesiona gdzie indziej, tam gdzie są specjaliści. No bo w Łasku byłoby to znacznie krócej niż trzy tygodnie, bo w Siemianowicach żyła trzy tygodnie Eliza.
Nie chciał, żeby tam jechała. No nie, bo tu w łasku to ile ona by pożyła? A tam była szansa, że ona przeżyje. Później to wiele rzeczy sobie tłumaczyliśmy, ale wtedy to byliśmy przekonani, że w szoku, bo cały czas przeżoni, mieliśmy bardzo dobre zdanie. I dlatego jako rodzice pojechaliśmy z nim i z jego matką do szpitala, żeby go zawieźć na tą oparzeniówkę tutaj w Łodzi. Tymczasem w Siemianowicach rozpoczyna się rozpaczliwa walka o życie Elizy, której stan jest znacznie poważniejszy niż początkowo sądzono. Ja po powrocie, bo pytałam kiedy mogę dzwonić do Siemianowic, około 12 w nocy zadzwoniłam. No tak, jest przyjęta. No i oczywiście mi pani doktor powiedziała, że jest bardzo ciężka sytuacja.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Eliza i Gabriel to szczęśliwe małżeństwo z Konstantynowa Łódzkiego. Kiedy Eliza jedzie spotkać się z mężem dochodzi do tragicznego wypadku samochodowego. Gdy policjanci i strażacy zaczynają badać miejsce zbrodni, okazuje się, że prawda jest znacznie bardziej okrutna. ---------- Współpraca i kontakt: [email protected] lub [email protected] ---------- Prowadząca: Olga Herring Research i opracowanie: Olga Herring i Michał Muzyczuk Scenariusz: Michał Muzyczuk Producent: Tomasz Dziedzic Zdjęcia: Filip Malinowski i Łukasz Śledź Zdjęcia lotnicze: Tomasz Dziedzic i Łukasz Śledź Dźwięk: Łukasz Śledź Montaż i koloryzacja: Monika Maruszczak Produkcja: Keep Rollin' https://keeprollin.pl/ ---------- Wpadnij do nas: https://www.facebook.com/kanal.slady https://instagram.com/kanal.slady https://www.tiktok.com/@kanal.slady ---------- #olgaherring #truecrime #eliza #lopacinska