Kto stoi za zaginięciem Bruno Muschalika?
Bruno Muschalik wylatuje na wymarzone wakacje do Indii, z których nigdy nie wraca. Jego rodzice robią wszystko aby go odnaleźć.Biznes / współpraca: [email protected] do nas:https://www.facebook.com/kanal.sladyhttps://instagram.com/kanal.sladyhttps://www.tiktok.com/@kanal.slady#olgaherring #truecrime #brunomuschalik #indie
Jednak podtrzymywanie nadziei z każdym kolejnym dniem jest coraz trudniejsze. Jeśli kontakt z zaginionym urwał się poza granicami kraju, w dodatku na drugim końcu świata, Sprawa staje się wyjątkowo skomplikowana, ale nawet w takiej sytuacji zawsze jest nadzieja. Ja głęboko wierzę, że bohater dzisiejszego odcinka kiedyś się odnajdzie. Poznajcie historię Bruno Muszalika. Alina i Piotr szukają swojego ukochanego syna od 2015 roku. Niebawem minie 10 lat od kiedy po raz ostatni go widzieli.
Ale mimo upływu czasu, Alina chwilę nie pomyśleli o tym, żeby przerwać poszukiwania. Spotykam się z Aliną i Piotrem w jego domu w Zabrzu. Każdego dnia zastanawiają się, czy może to dziś Bruno stanie w progu cały i zdrowy. Wiele razy na dzień widzę, patrząc na przykład przez okno, a może się teraz pojawi Bruno i pójdzie do domu, przyjdzie do domu. Więc takie marzenia są codziennie. Taką nadzieję mamy. No i dalej jakoś po prostu tak jest. To się nie zmienia. Ja to wyobrażenie, taką wizualizację powrotu Bruna mam bardzo często.
Dlatego często podejrzewam, że to mi dodaje siły do działania, bo my codziennie coś z Piotrem tutaj myślimy, działamy, piszemy pisma. do różnych instytucji. Robimy to, co możemy, ale po prostu działamy, bo tylko w działaniu możemy się przekonać, czy dotrwamy do tej odpowiedzi, do wyjaśnienia całej tej sytuacji, a przede wszystkim do powrotu całego i zdrowego, żywego Bruna do nas. To właśnie determinacja Aliny i Piotra oraz niecodzienne okoliczności zaginięcia ich syna sprawiły, że musiałam zająć się tą sprawą. 24-latek zniknął bez wieści podczas wyprawy życia do Indii, która miała stanowić ostatni przystanek przed wejściem w dorosłość.
Niestety, nieszczęście może nas spotkać wszędzie, nawet na tym, tak zwanym all-inclusive, pięciogwiazdkowym hotelu. Ale rzeczywiście, jadąc samemu, może na początek wybierajmy te bardziej bezpieczne miejsca. Możemy to sprawdzić na stronie choćby Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Także myślę, że jeżeli jedziemy sami, to najpierw wybierzmy te bardziej sprawdzone i bezpieczne rejony. Historię zaginięcia Bruno Muszalika dobrze poznał też Szymon J. Wróbel podczas pracy nad książką Zawieszeni, która opowiada o zaginionych i ich najbliższych, którzy nie ustają w poszukiwaniach. Czy ty uważasz, że to jest dobry pomysł, żeby na pierwszą wycieczkę samotną wybierać właśnie Indie? Czy to na pewno jest dobre miejsce na takie poznawanie świata w pojedynkę? Myślę, że marzenia nie mają granic, a to było marzenie Bruna, więc nie mnie oceniać czyjeś marzenia.
Jedyne, co mnie zastanawia w tym wyjeździe, to było to, że zdecydował się sam ostatecznie na to pojechać, ponieważ wiemy o tym, że kilka osób namawiał na to, żeby z nim jechały. Miała jechać dziewczyna. A jego ojciec nie poznał nigdy motywu, dla którego ta dziewczyna nie pojechała. Chodziło o motyw finansowy. I pamiętam, jak rozmawiałem z Piotrem Muszalikiem, wspominał, że gdyby wiedział, że chodziło tylko i wyłącznie o finanse, to zasponsorowałby wyjazd drugiej osoby z Brunem, żeby obydwoje mogli pojechać. To jego tata zawsze będzie miał ten wyrzut sumienia. że te pieniądze oddałby jutro, byleby tylko ktoś z nim pojechał. I to jest coś, o czym myślę często, jeżeli wracam do tej sprawy.
Jaki klimat panuje w Indiach względem podróżnych, którzy tam trafiają? Chcę zasięgnąć języka u Janka Barcika, obieży świata, który poznał miejsce, do którego trafił Bruno Muszalik. Janek, dużo podróżujesz. Nieraz byłeś w Indiach, spędziłeś tam sporo czasu. Powiedz mi, czy uważasz, że to jest dobry kierunek dla kogoś, kto dopiero zaczyna podróżować, kto jedzie tak naprawdę samotnie pierwszy raz daleko w świat? Powiedziałbym, że ciężko sobie wyobrazić gorszy kierunek, przynajmniej z tych, w których ja byłem. Też nie jestem jakimś podróżnikiem, który był wszędzie na świecie, ale powiedzmy, że Indie były pięćdziesiątym którymś krajem, które odwiedzałem i zdecydowanie z całej tej listy Indie umieściłbym na ostatnim miejscu, jak chodzi o polecenie komuś do podróży na pierwszy raz poza Europą.
Miałem wrażenie, że każdy tam czegoś ode mnie jakoś tak... Że są interesowni. Ode mnie chciał, tak. W Indiach jest przytłaczająca taka samotność w tłumie. Po jakimś czasie ma się wrażenie, że tu każdy ma jakieś ukryte intencje. Oczywiście łatwo być mądrym po szkodzie, ale wtedy, w lipcu 2015 roku, Bruno uspokajając rodziców kieruje się tam, gdzie chce odnaleźć siłę do pokonywania kolejnych etapów swojego życia. Pakuje się i rusza w trzytygodniową podróż, która będzie miała gigantyczne konsekwencje dla całej rodziny muszalików.
To też pokazuje, że grono naciągaczy, z jakim musiał się spotykać Piotr Muszalich, było tym bardziej wielkie, ponieważ prawdopodobieństwo, że ktoś coś skóra w Indiach było niewielkie, a pieniądze można było wyciągnąć od ojca zdesperowanego w poszukiwaniu swojego syna, można było wyciągnąć bardzo duże. W każdym razie w tamtych okolicach, tak jak mówiłem o tym Manalii i o tej Dolinie Parwati, a szczególnie w tym Manalii, mieliśmy już osoby, które nam tam na miejscu umiały pomóc. I tak się to czytało. Dwie, trzy osoby tam nam pomagały, czyli organizowały nam transport czy samochód, nawet kierowcę, żeby tam z nami jeździł. Tam działa, funkcjonuje wszystko dużo, dużo inaczej niż jeśli porównamy to do jakichś naszych standardów i tak dalej.
Zupełnie inna kultura i też to trochę czasu zajmuje, żeby zrozumieć jak tam się poruszać. Sprawa Bruno Muszalika jest absolutnie sprawą niezwykłą, ponieważ musimy spojrzeć na nią pod kątem kilku tysięcy kilometrów od Polski. To jest inna kultura, to jest inne środowisko poszukiwań i pod tym względem przede wszystkim sprawa Bruno Muszalika jest niezwykle trudna. Czyli nawet nie odległość, co te różnice kulturowe i prawne, to jest najtrudniejsze w tej historii? Na pewno tak. Trzeba zwrócić uwagę, że tam prokurator to jest zupełnie inna funkcja niż u nas. Tam mamy do czynienia również z systemem takim kastowym, religijnym. Jeżeli ktoś powie coś niewygodnego...
to być może w kolejnym życiu będzie kimś dużo słabszym, będzie być może zwierzęciem. I w tego typu historie wplątana jest sprawa zaginięcia Bruno Muszalika. Nawet jeżeli ktoś wie, co się z nim wydarzyło, to tego nie powie, jeżeli jest w niskiej kaście. No niestety współpraca jest dramatyczna. Tamtejsza policja tylko markuje działania. Gdy rodzice Bruna dostali w Polsce dokumenty z Indii, okazało się, że wszystkie notatki policyjne były po prostu kopiowane i co kilka miesięcy przy nowej dacie była wklejana ta sama notatka dotycząca konkretnych czynności, które miały być wykonywane.
Mogliśmy im ufać. Ciężko to było sprawdzać, bo jednak nie byliście w stanie być cały czas na miejscu. Ile razy udało wam się polecieć do Indii? Piotr był chyba 16, 17 razy. No może 17 nie, ale tak myślę co najmniej 15 razy. Na początku te wyjazdy były na kilka tygodni, po kilka tygodni. Potem już leciałem tam na kilka dni, żeby załatwić już jakieś konkretne rzeczy, bo potem już na miejscu nie było tych poszukiwań, bo już nie było jakby sensu tak myśmy na początku przez pierwsze dwa lata jakby ten teren. przekopali tak kolokwialnie rzecz biorąc. Potem już skupiliśmy się na tym, żeby trwało to śledztwo i poszukiwania takie oficjalne, to znaczy udało nam się zaskarżyć
Taką mamy nadzieję. Tam są takie możliwości, że pewne grupy zakonników czy jakichś takich lekarzy dusz, żeby tak ogólnie powiedzieć, które są w stanie zmienić światopogląd, zmienić w ogóle człowieka o 180%. To brzmi jak sekta. Tak, no wszystko. Indie są jednak kulturowo bardzo odmiennym krajem i tam się dzieje pod tym względem bardzo dużo. Zresztą też będąc tam, badając wszystkie możliwości, no też wiemy o takich sytuacjach. Alina i Piotr nie poddają się i każdego dnia robią wszystko co w ich mocy, aby odnaleźć Bruna i podtrzymać pamięć o jego zaginięciu również wśród indyjskich władz.
W 2015 roku Bruno Muszalik pojechał w podróż życia, z której do dnia dzisiejszego nie wrócił. Czy Bruno odnalazł swoją nową życiową drogę u stóp himalajskich szczytów? A może zapierająca dech w piersi przyroda pokazała swoje groźniejsze oblicze i Dolina Parvati stała się ostatnim przystankiem na jego drodze? Czy w jego zaginięciu maczali palce mieszkańcy odludnych wiosek, a miejscowi policjanci nie starali się rozwikłać tej zagadki? Czy Bruno mógł stać się ofiarą eksperymentów z narkotykami albo działalności lokalnych grup przestępczych? Ostatnia dekada to dla Aliny i Piotra rozpacz, tęsknota i niepewność, ale to też lata potwierdzające ich niesamowitą determinację i niezachwianą wiarę w to, że ich syn pewnego dnia wróci do domu i opowie, gdzie był przez ostatnie lata.
Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Bruno Muschalik wylatuje na wymarzone wakacje do Indii, z których nigdy nie wraca. Jego rodzice robią wszystko aby go odnaleźć.Biznes / współpraca: [email protected] do nas:https://www.facebook.com/kanal.sladyhttps://instagram.com/kanal.sladyhttps://www.tiktok.com/@kanal.slady#olgaherring #truecrime #brunomuschalik #indie