Mentionsy Mentionsy
Ślady
Ślady

Dr Jacek Feduszka: Żywa encyklopedia Zamościa

24.10.2025 ·46 min 40 s

Ze względu na warunki w jakich odcinek był nagrywany, mogą pojawić się lekkie zniekształcenia dźwięku.Wyobraźcie sobie, że całe życie poświęcacie jednemu miastu – i wciąż odkrywacie jego tajemnice.Dr Jacek Feduszka, historyk Muzeum Zamojskiego: 35 lat pracy, 8 książek, ponad 630 artykułów. Wszystko o Zamościu.Co go najbardziej zaskoczyło?Skala wizji założycieli miasta – i to, że kolejni ordynaci konsekwentnie ją realizowali przez pokolenia."To jest rzecz wyjątkowa" – mówi.Jak historia może stać się sposobem na życie? I dlaczego Zamość wciąż skrywa sekrety?Odcinek został zrealizowany w ramach stypendium artystycznego Prezydenta Miasta Zamość.

W kolejnym odcinku, który jest realizowany w ramach stypendium prezydenta miasta Zamość. Ja nazywam się Kacper Sykiewicz i dzisiaj naszym kolejnym gościem jest dr Jacek Feduszka. Dzień dobry. Dzień dobry. Mam taki wstęp na temat co nie każdego gościa, więc zobaczymy na ile on się mniej więcej pokryje, bo już wiem, że ma być więcej artykułów. Więc nasz dzisiejszy gość to dowód na to, że można całe życie poświęcić jednemu miastu i wciąż odkrywać jego tajemnice. Urodzony w Zamościu historyk, który przez 35 lat w Muzeum Zamojskim napisał 8 książek i ponad 630 artykułów, ale już wiem, że będzie jednak bliżej 800, o swoim rodzinnym mieście. Jest to historia o pasji, która zmieniła ciekawość nastolatka w życiowe dzieło i uczyniła go żywą encyklopedią Zamościa.

No i dzisiaj porozmawiamy jak historia może stać się sposobem na życie i dlaczego Zamość wciąż skrywa przynajmniej swoje sekrety. Zgadza się. Zgadza się. Okej. Więc jakby mógł Pan nas na początek zabrać trochę do lat 70-tych czy 80-tych, czyli do okresu kiedy Pan dorastał w Zamościu. Jak wyglądało Pana dzieciństwo? Zamość był inny. Niewątpliwie była zamościowa taka instytucja jak Nadleśnictwo Zamość. To jest obszar dzisiejszego ogrodu zoologicznego. Tam się lechowałem, to jest moje dzieciństwo. Natomiast dzieciństwo związane przede wszystkim ze starym miastem, bo chodziłem do szkoły podstawowej przynajmniej przez pierwsze 5 lat, której już nie ma.

W tym miejscu znajduje się treningowe, sztuczne boisko Hetmana Zamość. Szkoła numer 5, budowana przed wojną w 1935 roku. Bardzo ważne miejsce dla dziecka. Tam poszedłem do szkoły. Natomiast od początku sam Zamość, samo miasto z jego życiem, wielowarstwowym, że tak powiem, mimo że zupełnie innym niż we wcześniejszych okresach, nawet stosunkowo niedawno, bo od momentu kiedy się urodziłem, lata czterdzieste, to jest zupełnie zmiana i społeczeństwo Zamościa, ono się zaczęło przekształcać.

No i akurat moje dzieciństwo przypadło na okres, kiedy te zmiany następowały bardziej dynamicznie. No to jeszcze chodziłem do szkoły podstawowej, jak Zamość stał się województwem, więc to była zupełna zmiana i obrazu, i charakteru miasta. To jest jedna sprawa. Natomiast inspiracja historyczna, że tak powiem, otaczała mnie. Ochrzczony zostałem w kolegiacie zamojskiej. Jeszcze wtedy nie katedrze, tylko kolegiacie. Tam chodziłem na religię na przykład. To też to otoczenie miejsca ważnego dla każdego Zamościelina, to też wpływało na to, czym się zacząłem interesować. Zacząłem się interesować historią, przeszłością w ogóle.

Już od szkoły podstawowej, natomiast te głębsze zainteresowania to szkoła średnia, no i tradycje, szkoła z tradycjami, czyli liceum ogólnokształcące imieniem Hetmana Jana Zamoyskiego. Okej. I to był ten moment, kiedy pan pomyślał o tym... Tak, to jest ten moment. Ten moment jakby... To zresztą zawdzięczam nauczycielom, szczególnie pani Aleksandrze Witkowskiej, która była moją nauczycielką historii, więc to jest ten ważny moment, zresztą też w okresie skomplikowanym, bo do Szkoły Średniej chodziłem akurat w latach, początku lat 80., więc to jest... Maturę zdawałem w stanie wojennym, więc to jest... To jest jeszcze jeden element, to się wszystko, że tak powiem, nakładało i współczesna historia współgrająca z tą historią dawniejszą.

No i później już studia historyczne, czyli pewna konsekwencja tych zainteresowań, które ewoluowałem, bo ja jestem historykiem XIX wieku przede wszystkim. Okresu powstań narodowych, okresu napoleońskiego. Natomiast pracując już w muzeum zajmuję się wieloma, wieloma aspektami. Teraz akurat w tym momencie ta historia dotykająca bezpośrednio początków Zamościa czy też, czy też twórców Zamościa w tym kształcie w jakim go my dzisiaj oglądamy, ale również w odniesieniach historycznych okazuje się, że w każdej epoce Zamość ma coś nowego do odkrycia. No historia już była od podstawówki, więc to się budowało to wszystko. A czy on na przykład już, będąc bardziej świadomym, będąc w liceum, to nie była, nie wiem, matematyka, fizyka, tylko mimo wszystko dalej ta historia.

Nie tylko z punktu widzenia samej stricte pracy muzealnej. Ona jest mozolna i niespecjalnie atrakcyjna, natomiast pod względem Często technicznym natomiast ona daje więcej w momencie, kiedy spogląda się na tą pracę troszeczkę szerzej. Ja jako historyk właśnie spoglądam nieco szerzej na zwykłą pracę muzealną, stąd zawsze to będzie dla mnie interesujące. Właśnie jesteśmy w Muzeum Zamojskim, więc stąd, jeśli ktoś będzie oglądał, to nietypowa wersja, bo na stojąco przechodzimy na rozmowę. No i będąc właśnie w Zamościu, w Muzeum Zamojskim, czy był jakiś moment, kiedy sobie zdał Pan sprawę z tego, jak mało wie o mieście?

O tak, tak, nawet jeszcze współcześnie, dokonując czy pewnych małych odkryć, drobnych, zapoznania się z drobną informacją źródłową, cały czas sobie uświadamiamy, jak mało wiemy o tym, co było w przeszłości. To za każdym razem jest jakieś odkrycie, mniejsze lub większe, ale ta świadomość musi istnieć, bo takiego miejsca jak Zamość, takie miejsca są wyjątkowe. Zresztą nie tylko sam Zamość, ale również i to otoczenie, ale z drugiej strony Zamość jest taką perełką. Na ziemiach polskich, do której te różne odpryski tej historii przeszłej czasami pasują, czasami nie.

Także on dotyczył kwestii związanych z Zamością, związanych z Zamością przede wszystkim jako twierdzy, jako istotnego punktu na mapie militarnej powstaniu listopadowego. Okej. No i później przyszedł czas na książki. Tak. Sto ich osiem. I ma Pan jakiś system pracy nad tym? Każda wymaga namysłu, wymaga przemyślenia pewnych kwestii. Tutaj istotne było, bo zacznę od tych najbliższych, te wcześniejsze prace, to czy historia drukarstwa w Zamościu wynikały bezpośrednio z charakteru mojej pracy, czy też kwestie związane z okresem napoleońskim, przywrócenie do obiegu i popularnonaukowego, i naukowego źródeł, które były zapomniane z okresu międzywojennego.

Natomiast jeżeli chodzi o całą serię dotyczącą przeszłości Zamościa, no to sama budowa zarysu historii Zamościa wyrosła z potrzeby, z chęci przekazania informacji, które tutaj zgromadziliśmy czy zgromadziłem podczas różnego rodzaju kwerend. A z drugiej strony niezbędności właśnie w popularyzacji informacji o przeszłości Zamościa. One mają walor przede wszystkim popularnonaukowy, nie są to stricte rozprawy naukowe. Raczej popularyzują wiedzę i w tym kierunku z zamojskiego punktu widzenia starałem się i staram się dalej, bo najnowsza rzecz już jest w druku, prawdopodobnie na początku października. Ukaże, wyjdzie na światło dzienne.

Ale też to dotyczy historii Zamościa, z tym, że troszeczkę w innej odsłonie. A to w takim razie jak pan weryfikuje informacje, które się u mnie zgadzają ze sobą? No to czysta praca historyka, czyli kwerenda, weryfikacja źródeł i porównywanie tych źródeł. W sytuacji braku źródeł, posiadania jednego źródła, no nie można niczego stwierdzić na pewno. Także to jest czysta praca już o charakterze naukowym, historycznym, czyli równoważenie i konfrontowanie źródeł ze sobą. To jest podstawa badawcza. Od początku metodologia historii zakłada tego typu elementy. Staram się nie interpretować, ponieważ to oczywiście czasami trzeba, ponieważ pewne kwestie aż się proszą o interpretację.

No to wtedy tak, z tym, że ja staram się być ostrożny. A które z prac wymagało największego wysiłku badawczego? W przypadku tego, co opublikowałem, przede wszystkim praca doktorska, czyli twierdzę Zamość, Mowin i Serock w planach strategicznych powstania listopadowego. To jest publikacja dysertacji doktorskiej, troszeczkę wzmocnionej materiałem źródłowym. Pochodzenia francuskiego konkretnie. W każdym razie to wymagało największej pracy. To jest zresztą jedyne tego typu opracowanie.

Profesora Stańca Herbsta i Jana Zachwatowicza wydanej przed wojną. Twierdza Zamość. Ale tamta twierdza miałaby przede wszystkim... Uświadomienia, jak powinna wyglądać rekonstrukcja, czy renowacja i odnowienie tego, co zostało z historycznej twierdzy zamojskiej. Natomiast jest to opracowanie historyczno-architektoniczne. Natomiast ja starałem się pokazać ten wycinek oczywiście historii twierdzy w kontekście historii wojskowości. W sumie, czyli pracę doktorską, ministerstwem, to można byłoby zaliczyć jako te, powiedzmy, pierwsze publikacje? To znaczy tak, magisterium nie zostało publikowane, pisałem, że to nie z innego obszaru, raczej płockie, mazowieckie, natomiast to była pierwsza publikacja naukowa, praca doktorska.

Ale interpretacja tych materiałów wnosi wiele nowych elementów do historii samej twierdzy, czy Zamościa jako twierdzy, nawet w odniesieniu do tych początków, gdzie Zamość budowano jednocześnie jako ośrodek gospodarczy i jednocześnie jako twierdzę. Bo tak to wyglądało historycznie rzecz ujmując. Natomiast pewne sugestie, które przed wojną wyciągnęli profesorowie Zachwatowicz i Herczty Zachwatowicz ulegają ewolucji współcześnie, nieco zmiany innego poglądu na pewne realizacje tutaj w Zamościu konstruowane szczególnie w wieku XVIII czy XIX. Teraz stosunkowo niedawno zająłem się kwestiami umocnień obronnych poza obrębem murów obronnych bezpośrednio i też fascynujące obiekty okazuje się, że istniały czy na trakcie Szczebrzeskiej, dzisiejszej ulicy Szczebrzeskiej, czy w innych miejscach od strony Lublina, więc to są rzeczy, które się odkrywa na bazie materiałów źródłowych.

Natomiast... Wynikało to też z wewnętrznego mojego przekonania, że należy wesprzeć te działania, które prowadzą do istotnej, istotnej zmiany tej małej ojczyźnie naszej, w Zamościu konkretnie. I postanowiłem startować i uczestniczyć w społecznym kręgu, który wystawiał radnych, wcześniej będąc mężem zaufania w wyborach tych W 1989 roku natomiast wystartowałem w wyborach samorządowych. Zgodziłem się na restartowanie. No i udało się, natomiast później ten krótki, bo mniej niż półtora roku pełniłem funkcję liceprezydenta, zresztą z wyboru Rady Miejskiej, wtedy prezydenta wybierała Rada Miejska, nie wszyscy mieszkańcy, w bardzo trudnej sytuacji, w jakiej był Zamość, był otoczony, co prawda funkcjonowało województwo zamojskie, więc na innych zasadach to się wszystko odbywało.

Ale w Zamościu nie działo się dobrze, przede wszystkim pod względem ekonomicznym, gospodarczym. Pewne fundamenty, że tak powiem, co prawda stworzone w innej epoce, ale położyły się cieniem tutaj w związku z likwidacją. Na zatrudnieniu wiele osób musiało Zamość opuścić, że po szukiwaniu pracy po prostu. Natomiast to był okres trudny, okres budowania i zwębów społeczeństwa obywatelskiego, co by nie powiedzieć, czy wiązania, czy też próby odbudowy zaufania do władz samorządowych, wybranych w wyborach powszechnych, w wolnych, nieskrępowanych wyborach powszechnych. Natomiast w momencie, kiedy przestałem być wiceprezydentem, w tę sferę zaczęła wchodzić coraz silniej polityka partyjna.

Co nie wszystkim, a mnie osobiście nie za bardzo pasowało, jeżeli chodzi o kwestie lokalne, regionalne. Także po raz kolejny próbowałem startować, stosunkowo niedawno, ale bez powodzenia. Postanowiłem już nie wykonywać tego typu działań. Jeszcze ostatnio był ten epizod taki, żeby jednak powrócić do tej polityki lokalnej. To na prośbę przyjaciół postanowiłem, że tak powiem uczynić zadość i wystartowałem, no ale nie udało się. Czyli już kończymy z polityką. Wolę się zająć polityką przeszłości, o tak to powiem, czyli w odniesieniu do przeszłości, no bo od polityki w przeszłości raczej ciężko się oderwać.

Także to czasami pomaga, a czasami utrudnia. Jasne. Więc to w sumie jak wszystko, to wszystkim czasami pomaga, czasami nie. Czy miał Pan jakiś taki moment, że wiedział wszystko już o Zamościu? Nie, nie ma takiego momentu. Nie, ja nawet się tak nie czuję. Nie ma w mojej ocenie wszystkiego o Zamościu. Nikt nie jest w stanie powiedzieć, jeżeli chodzi o jego przeszłość. O jego przyszłość można się pokusić o powiedzenie prawy wszystkiego, bo też nie do końca. Natomiast co do przeszłości jest jeszcze sporo otwartych białych plan, otwartych kart, które wymagają odkrycia, zasadniczo.

Większość z nich dotyczy sfery życia codziennego. No bo wydarzenia kluczowe my znamy w odniesieniu do Zamościa, ale też nie do końca, ponieważ nie wszystkie elementy z przeszłości czy fakty z przeszłości dostały precyzyjnie wyświetlone w związku z nieposiadaniem źródeł. Może kiedyś, czy źródła materialne mogą nam też coś powiedzieć, bo to ja traktuję źródła w sensie całościowym, czy to źródła dokumentowe, czy też przedmioty, które też są pewnego rodzaju źródłem i też mają swoją wymowę. Czy było coś takiego, co Pan odkrył o Zamości, co Pana zaskoczyło? Pozytywnie zaskoczyła mnie przede wszystkim skala.

Tutaj najbliżej pewnych elementów zmiany był właściciel, ostatni prywatny właściciel Zamościa, czyli XII ordynat Stanisław Kostka Zamojski, który nie tyle chciał zmienić miasto, on chciał je przede wszystkim usprawnić, z drugiej strony przebudować to, co było ozdobą tego, czyli pałac. Zmiana o charakterze fundamentalnym miała wtedy nastąpić, no nie nastąpiła, a w przypadku Pałacu szkoda, że nie nastąpiła. Może jeszcze się uda. Nie wiem. Okej, powoli będziemy się zmieniać do końca i mam takie pytanie, czy, w sumie nie czy, tylko jak Zamość ukształtował Pana jako człowieka przez te wszystkie lata?

Nauczył mi krytycznego myślenia, to niewątpliwie. To jest efekt wychowania szkolnego i wychowania domowego. Krytyczne myślenie to jest jedna sprawa. Z drugiej strony też Zamość ukształtował, bo tak mogę powiedzieć, ukształtował mnie jako historyka. Jako historyka spoglądającego z szerszej perspektywy. Na drobne rzeczy, na które spada się historia. To nie ulega wątpliwości. To z doświadczenia i pracy muzealnej, i częściowo również pracy naukowej, mogę to powiedzieć, że postrzeganie, zainteresowanie Zamościem ludźmi związanymi z Zamościem. To uczy przede wszystkim z jednej strony szacunku, a z drugiej strony do historii, do przeszłości, a z drugiej strony również

No i wzorcem pozostawał Zamość, no dużej części tych ośrodków. I to jest punkt odniesienia. I w tym kontekście zajmowałem się również innymi Obiektami oczywiście miało to wymiar popularyzatorsko, bo realizowaliśmy wystawę wystawiennicze, ale jednocześnie także przyczynkarski, bo parę artykułów zrobiliśmy, ponieważ była nas grupa, bo to byli historycy i archeolodzy, historycy sztuki, więc tutaj robiliśmy takie jakby kompleksowe spojrzenie na pewne rzeczy. To po lat 90. Ok. Biorąc tą całą wiedzę o Zamościu, którą Pan posiada, bo nie jest mała, czy pokusałby Pan się o przewidzenie tego, co może czekać Zamość w przyszłości?

To znaczy tak, w związku z sytuacją obecną przewidywanie przyszłości jest trudne, nawet skrajnie trudne. Nie tylko w odniesieniu do Zamościa, generalnie w odniesieniu do tej części Europy. Natomiast ja myślę, że Zamość, w Zamościu jest potencjał, jest potencjał drzemiący. Zamość potrzebuje dwóch rzeczy. Potrzebuję zaufania ze strony turystów, ponieważ to zaufanie zostało nadszarpnięte i ono dalej, to tak dalej trwa. Tutaj przywrócenie skali ruchu turystycznego na przykład z 2014 czy 2012 roku raczej jest niemożliwe z różnych przyczyn.

To jest jedna rzecz, natomiast potencjał drzemie w budzicielach, czyli tych, którzy Poczują Zamość, że on jeszcze ma coś do powiedzenia. Są tacy. Są tutaj cała sfera, grupa organizatorów czy kultury, czy wydarzeń kulturalnych. W mniejszej lub większej skali, bo tutaj ja tego nie warunkuję. Ale dynamika jest przyszłościowa. Patrzę z tego punktu widzenia. Nie jestem ekonomistą, nie znam się na kwestiach gospodarczych, chociaż tu też drzemie potencjał. Sądzę, że inwestycje, które wokół Zamościa są tworzone, czy też w miastach sąsiadujących z Zamościem, mogą przynieść również i Zamościowi korzyść.

To zgadzam się, w sensie, zwłaszcza z tą turystyką fajnie by było, żeby wróciła, ale w obecnym momencie może to być dosyć trudne. Może trudne, natomiast też infrastrukturalnie tutaj też w dalszym ciągu przed Zamościem stoją wyzwania. Tak, to na szczęście drogi się polepszają, więc tutaj będzie łatwiej dotrzeć, ale pamiętam właśnie jak brałem udział w pracach nad jednym z reportaży do telewizji i miałem okazję z jedną panią porozmawiać, która prowadzi bodajże pensjonat niedaleko granicy z Ukrainą i właśnie po tym wypadku w Przewodowie. To mówiła, że od razu wszystko jej się odwołało, mimo że wszystko było opłacone. To turyści postanowili, że jednak nie będą ryzykować.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.