8 lat przepijania majątku
Zgłoszenia do programu: [email protected]
To już nie byłem nie byłem sobą wtedy tak naprawdę. No i jeszcze kwestia tego, że funkcjonowałem jako, jestem doradcą podatkowym, funkcjonowałem W czasach, kiedy wiele rzeczy załatwiało się niekoniecznie na spotkaniu w ciągu dnia, tylko wieczorem. Jakieś omawiało się jeszcze ostatnie albo najważniejsze sprawy i ten alkohol funkcjonował. Zwłaszcza, że tak wyszło, że bardzo miałem dużo klientów z branży Alkoholowej. To były znane marki, znani producenci i w związku z powyższym to pewne rzeczy się świętowało właśnie ich produktami.
Tą nieśmiałość przełamywałem, dołączałem do jakiejś tam grupy osób, która była bardziej śmiała i stawałem się częścią tej grupy i funkcjonowałem jako członek, nie jako lider, tylko jako członek, gdzieś tam się pojawiałem w tle. Natomiast później właśnie to pojawił się ten alkohol. I o ile wcześniej to załatwiałem bez alkoholu, to później jak odkryłem alkohol, to było dla mnie jak jakiś przełom, jak przełom kopernikański, że ten alkohol jest tak łatwo, zakłada mi maskę, maskę człowieka pewnego siebie, elekwentnego, wygadanego.
I tak sobie funkcjonowałem z tym alkoholem przez wiele, wiele miesięcy. Nikt tego nie zauważał. U mnie to tak się rozwijało, bo najpierw to był alkohol pity po pracy w samotności. Później te ilości się zwiększały. Później zacząłem pić na kaca czy tam na lepsze samopoczucie rano. Następnie zacząłem pić w pracy. Później miałem taką sytuację, że do naszego biura, do miejsca, w którym pracowałem, miałem metro, więc nie jeździłem samochodem. Ale i na samochód przyszedł moment, że zacząłem jeździć pod wpływem alkoholu.
Czy ja to pogubiłem? No były jakieś tam, pamiętam też, jakieś mam, trochę opisałem jakieś tam, jak wyjazd do Wrocławia, w którym byłem 9 dni, zniknąłem na 9 dni. Szukał mnie mój wcześniak, bo znalazł w 36 hotelu, w którym byłem, wreszcie mnie znalazł. No to tam puściłem kilkadziesiąt tysięcy, ale to właśnie do tej pory nie wiem, gdzie te pieniądze. Po prostu tak funkcjonował mózg, gdzieś je przepuściłem, może gdzieś tam zgubiłem, rozrzuciłem. Robiłeś sobie policzenie, ile tak przepiłeś w takim trybie? Jaka to kwota może być? To są na terapii się robi takie, litraże się jakieś próbuje. To będzie siedmiocyfrowa kwota.
No bo to jednak... Ja miałem pieniądze, dlatego w sumie funkcjonowałem 8 lat. Pani w tej komisji, o której Ci mówiłem, zapytała, mówiła, ja nie wiem jak Pan funkcjonuje, przecież Pan od 7 lat nie pracuje. Ja mówię, no ale funkcjonuję, miałem pieniądze, te pieniądze oczywiście się kurczyły, ale cały czas miałem. To jest niesamowite, jak wóz odbiera rozwój człowiekowy. Całkowicie. Ja, Marek, miałem taką sytuację, że leżę w łóżku, pamiętam to jak dziś, mówię, kurde, skończyły mi się pieniądze. No nie mam nic. No nie mam już nic i tak naprawdę mam jakiś tam ekspres do sprzedania ciśnieniowy. Może rower dobry miałem, no to może to sprzedam i tak sobie myślę.
Mówię to głównie o moich rodzicach. Ale ten wstyd już w jakiś sposób Mam przekonanie, że się z nim uporałem. Że ta emocja, jeżeli chodzi przynajmniej o to, że byłem osobą, no byłem alkoholikiem, czy jestem alkoholikiem i wyrządzałem tyle szkód i Funkcjonowałem tak, jak funkcjonowałem. Myślę, że z tym już sobie mam takie przekonanie, przynajmniej na chwilę naszej rozmowy, że z tym się w jakiś sposób rozliczyłem, także pisząc tę książkę.
Wziąłem, dostałem leki i dostałem leki przeciwlękowe, antydepresanty, wsparcie psychologiczne, wsparcie od rodziców, ale też i tak fizycznie się wziąłem do siebie, poszedłem na siłownię. Oczywiście za pieniądze rodziców, ale tym razem tam rodzice spłacali moje długi. Jeszcze mi dawali pieniądze na to, żebym mógł zadbać o ciało. Zacząłem dużo jeździć, odkryłem rower. Chyba to co tam po tacie, musiałem gdzieś tam głęboko mieć geny i odkryłem rower. Więc już byłem taką osobą, która kilka miesięcy funkcjonowała.
Bez alkoholu. Nie byłem trzeźwy, no bo to mózg tak szybko się nie regeneruje, ale funkcjonowałem bez alkoholu i po prostu raz z roweru siadłem z marszu niejako, wziąłem łyk z bidonu. Wody zadzwoniłem do kolegi. Nie było żadnych cześć, co słychać. Zadałem pytanie, Andrzej, słuchaj, czy widzisz mnie u siebie z powrotem jako doradca? On mówi, tak, nie ma sprawy, kiedy możesz przyjechać do Warszawy. I to było bardzo ważne dla mnie, bo nie wiem, co by było, gdyby ten człowiek mi nie pomógł. Bo to 8 lat przerwy w tym biznesie, to wiesz, jak w każdym, to jest bardzo dużo.
Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Marek Sekielski przedstawia gościa odcinka, Tomka, który zasiada z nim na temat swojej historii picia.
Tomk opisuje swoje pierwsze upity na studiach w Łodzi.
Tomk opowiada o zaczerpnięciu alkoholu jako nałogowego środka w wieku 35-36 lat.
Tomk opisuje wpływ alkoholu na jego pracę jako doradcę podatkowego i relacje z klientami z branży alkoholowej.
Tomk wyjaśnia, z czego wynikała jego nieśmiałość i jak alkohol pomagał mu w towarzystwie.
Tomk opisuje wzrost problemu alkoholowego, jego wpływ na pracę i relacje z rodziną.
Tomk opowiada o kolizji autostradowej, która stała się punktem wybuchu jego problemu z alkoholem.
Tomk opisuje konsekwencje kolizji, w tym procesy prawne i jego reakcje na sytuację.
Tomk opowiada o swoim powrocie do picia i jego decyzji o powiedzeniu rodzicom o problemie z alkoholem.
Opisano przeżycia podczas przymusowej terapii, w tym odkrycie siedmiocyfrowej kwoty przepitej i poczucie winy spowodowane zachowaniem wobec rodziców i kolegów.
Rozmowa o powrocie do pracy i biznesu, wspomnienia o pomocy od byłych współpracowników i przyjaciół, a także dziękowanie za wsparcie.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Zgłoszenia do programu: [email protected]