Mentionsy Mentionsy
Ścieżki miłości | Radio Katowice
Ścieżki miłości | Radio Katowice

Ścieżki miłości odc. 66 – Wanda Rutkiewicz

04.08.2022 ·19 min 40 s · 6 rozdziałów

Wanda Rutkiewicz, bohaterka dzisiejszych "Ścieżek miłości" Beaty Kasztelaniec i Marka Mierzwiaka, była wspaniałą alpinistką i himalaistką.Jako trzecia kobieta na świecie i pierwsza Europejka stanęła na Mount Evereście, najwyższym szczycie Ziemi. Później jako pierwsza kobieta na ziemi zdobyła szczyt K2. 13 maja 1992 na stokach Kanczendzongi w Himalajach Wanda Rutkiewicz zaginęła. Była wybitną himalaistką, ale była też piękną kobieta, która przez lata poszukiwała miłości i tego najważniejszego człowieka.O Wandzie Rutkiewicz opowiada Anita Jańcia aktorka Teatru Polskiego w Bielsku Białej, która grała te postać na bielskiej scenie. Realizacja dźwiękowa Jacka Kurkowskiego.

0:06 · Wprowadzenie i biografia Wandy Rutkiewicz 6

Ścieżki miłości. W cieniu wielkich gór. Wanda Rutkiewicz była jedną z najwybitniejszych Polek światowego himalaizmu. Jako trzecia kobieta na świecie, pierwsza Europejka, a zatem i pierwsza Polka, stanęła na Mount Everestie, najwyższym szczycie Ziemi. Jako pierwsza kobieta na świecie zdobyła Szczytka II. Była wspaniałą himaljaistką, wspaniałą kobietą, cudownym człowiekiem, bardzo odważnym i bardzo też samotnym, wiedzącym czego chce i dążącym do celu.

Ja myślę, że Wanda była po prostu niesamowita, bo mimo tego jak trudne i ciężkie miała życie, to potrafiła się podnieść i potrafiła Być na tyle silna, żeby realizować swoje marzenia, swoje pasje i iść cały czas do przodu. Urodziła się na Litwie. Jej mama była Litwinką, żmudzinką. O niej samej mówili, że jest upartą żmudzinką. Tata pochodził z Łowicza. I kiedy sytuacja polityczna skomplikowała się na tyle na Litwie, że musieli stamtąd uciekać, to właśnie z rodzicami mając trzy lata jechała tak zwanymi wagonami bydlęcymi przez miesiąc aż do Rzeszowa, więc myślę, że dla takiego małego dziecka to było jakieś ekstremalnym doświadczeniem.

Tam mieszkała u babci w łańcucie, potem rodzice przenieśli się do Wrocławia. I właściwie gdy wszystko już wydawało się, że będzie dobrze, no to wtedy zdarzył się ten bardzo nieszczęśliwy i okropny wydatek, którego Wanda niemalże była świadkiem, ponieważ jej strasz, braciszek, Jureczek, zginął na jej oczach od niewypału, którego znaleźli z kolegami w rzece i to była taka pierwsza śmierć, Z którą spotkała się Wanda, miała 5 lat i myślę, że to ją tak w dużej mierze dotknęło i naznaczyło. Kolejne rzeczy, które gdzieś tam na jej drodze stanęły to odejście ojca i to, że ona musiała teraz być najstarszą osobą z rodzeństwa. Wszystkie jakby obowiązki spadły na nią. Myślę, że to ją ukształtowało po śmierci jej starszego brata.

Ojciec odsunął się od nich i zamieszkał w innym mieście, zostawiając ich samych. Tata Wandy zmarł, kiedy ona już była dojrzałą kobietą. Kiedy ona już wyszła za mąż po raz pierwszy, to wtedy zdarzyła się olbrzymia tragedia, ponieważ jej tata w łańcucie właśnie wynajmował pół mieszkania, konkretnie jeden pokój. W drugim pokoju miał zamurowane swoje rzeczy i pojechał po prostu do łańcuta załatwiać jakieś sprawy i niestety ludzie Którym wynajmował to mieszkanie. Zamordowali go, obcięli mu głowę siekierą i zakopali w ogródku. To było bardzo traumatyczne przeżycie dla Wandy, dlatego, że ona była też oskarżycielem posiłkowym i musiała przez to wszystko przejść. Myślę, że te kolejne śmierci braciszka i potem taty i kolejnych przyjaciół, znajomych

Którzy ginęli w górach powodowały, że ona właśnie była coraz bardziej samotna i budowała sobie taki pancerz, przez który trudno było ją dotknąć i jej się samej wydawało, że już sobie uprała z tymi śmierciami, odejściami, ale jednak tak nie było. Te traumatyczne przeżycia powodowały u niej wiele stresów. Nie chcąc o tym myśleć, uciekała w góry. Na początku te niskie, później wysokie, te najwyższe. Wolała tam być, jakby z sobą przebywać, niż bawić się w towarzystwie kolegów, którzy starali się zdobyć jej sympatię. Wanda była piękną kobietą, miała wspaniałe ciemne Długie włosy, brązowe oczy, była bardzo wysprutowana, była silna, miała śniadą cerę i mężczyźni ją ubóstwiali.

Poza tym też była bardzo inteligentna, dowcipna i miała to coś, co po prostu urzekało i mężczyzn i kobiety w niej. Ale też z drugiej strony nie miała tego świadomości tak do końca. Myślę, że też nie było to dla niej aż tak bardzo ważne. Niemniej jednak potrafiła oczarować jednego mężczyznę. Nie przywiązywała jednak wielkiej wagi do tych młodzieńczych zalotów. Wolała być w górach, samotnie, gdyż jakby czuła, że jej miejsce na ziemi jest właśnie tam. Kiedy Wanda pojechała pierwszy raz na skałki w Sokolniki, pierwszy raz wspięła się wąskim kominem bez zabezpieczenia, to wydaje mi się, że pokochała góry.

4:45 · Traumatyczne przeżycia i pierwsze wyprawy 1

Po prostu góry mają pewną taką magię, jeżeli ktoś po prostu ma duszę romantyka, bo wydaje mi się, że w jakiejś części właśnie Wanda miała taką duszę marzyciela i romantyka, dlatego te wyprawy, dlatego te Himalaje, dlatego te kolejne szczyty. To pokochała góry, pokochała tą ciszę, tą spokój, to, że można pobyć samemu ze sobą w górach. I wydaje mi się, że jak wracała tutaj na dół, do tego życia na dole, to była gdzieś tam podirytowana tym biegiem, tym hałasem, tą dużą ilości rzeczy, które tutaj na nas spadają. A góry dają taką ciszę, wyprawy dają taką koncentrację na jednym punkcie. I wydaje mi się, że na początku tak, Nie myślała o tym, że zajdzie tak daleko, po prostu pokochała góra, potem konsekwentnie szła tą drogą, ale nie chciała być tylko kobietą, która patrzy na dole jak mężczyźni się wspinają, chciała sama tego doświadczać.

5:55 · Relacje z mężczyznami 5

I wtedy usłyszałam, że góry szumią, że szumią kosówki, szumią sosny, mimo że nie było wiatru, że góry szumią, że tam nie ma ciszy, że szumią strumienie, być może gdzieś daleko szumi wiatr na grani mięguszowieckich szczytów. Pamiętam, że siedziałam na brzegu Morskiego Oka i myślałam, że tu jest tak pięknie, że właściwie mogłabym tu być stale, że chciałabym zostać tutaj na zawsze. Wanda poznaje Wojciecha Rutkiewicza. Swojego pierwszego męża, na którego mówili Kiciuś, poznała bodajże pod koniec lat 60-tych na jednym z wyjazdów i tak to się zaczęło.

Oboje kochali góry, to była ich pasja, to była miłość, tylko Wanda nie chciała rezygnować ze swojej pasji, ze swojej miłości do gór i po prostu miesiąc po ślubie pojechała na wyprawę w Pamir. To było kobiece wejście, sukces i myślę, że jak odwracają się role i jeżeli mężczyzna siedzi w domu i zajmuje się dzieckiem, to nie jest tak tolerancyjny i wyrozumiały jak kobiety, które zajmują się dzieckiem i którym od W jej życiu pojawia się Helmut Scharfeter.

Drugi raz Wanda wyszła za mąż w 1981 roku za starego, austriackiego znajomego, chirurga i alpinistę, którego poznała dużo wcześniej, bo poznała już na studiach, kiedy jako młoda dziewczyna jeździła w Alpy wspinać się i jadąc pociągiem do Austrii, właśnie gdzieś tam miała poważne problemy zdrowotne, pomogła jej siostra zakonna i przez tą siostrę zakonną poznała chirurga, który jej pomógł i po latach Oni się przyjaźnili przez lata. No i tak jakoś to wyszło. Zadzwoniła do niego, on jej pomógł. Ona miała wtedy rozwaloną i źle zaoperowaną nogę na Elbrusie. On, tak jak mówię, w monotramie zaproponował jej pomoc, opiekę. Zaprosił do kliniki, a wkrótce również do swojego życia w niewielkiej miejscowości pod Innsbruckiem.

Już miał dwóch dorosłych synów, kiedy oni się związali. To był 1981 rok. Czyli Wanda miała wtedy około 38 lat, czyli już była dojrzałą kobietą. No a Wanda po prostu chciała w dalszym ciągu zdobywać swoje szczyty. Była już wtedy znaną alpinistką, była pierwszą kobietą europejką, pierwszą białą kobietą, pierwszym Polakiem i Polką, która weszła na Ewerest. I myślę, że nie chciała na tym zaprzestać po prostu. Myślę, że góry w pewnym sensie są jak narkotyk, że nawet jeżeli Wydaje nam się, że rezygnujemy i osiągnęliśmy coś, no to one nas skuszą, w jakiś sposób wołają i cały czas te góry przyzywały Wandę.

Po dwóch latach małżeństwa Wanda rozstała się z Helmutem Scharfetterem i wróciła do Polski. Ta nieudana próba stworzenia rodziny i oderwania się od wspinaczki kończy się kolejną wysokogórską wyprawą, tym razem na K2. Wanda przestaje się oszukiwać, że wspinaczka jest chwilowym kaprysem i godzi się z faktem, że to jej życie. W 1982 roku Wanda, mieszkając w Austrii cały czas, mając chorą nogę, jeździła cały czas po Włoszech i zbierała fundusze i pieniądze na wyprawę kobiecą, która miała miejsce w 1982 roku na K2. Tak jak Wanda mówi, na tego wyśnionego księcia gór. Niestety ta wyprawa zakończyła się fiaskiem. Pochowały tam zmarłą przyjaciółkę Wandy.

11:00 · K2 i kolejne wyprawy 4

Ale może to jest potrzebne tym, którzy to robią? Może oni po prostu potrzebują tego, żeby żyć? Nie udawało jej się spotkać takiego mężczyzny, który by ją akceptował, akceptowałby jej wolność, jej wybory i dawał jej takiej poczucie bezpieczeństwa. Tutaj mężczyźni jej zazdrościli, tutaj w Polsce mężczyźni z nią rywalizowali, ona była dla nich zagrożeniem. Większość jej mężczyzn to później byli mężczyźni, którzy nie byli Polakami, którzy nie mieli krompleksów, którzy podziwiali ją, ale nie rywalizowali. Byli dla niej wsparciem, byli jej skałą, jej górą. Kurt Linke wydawał się wreszcie odpowiednim partnerem dla Wandy Rutkiewicz.

Ale szczęście skończyło się bardzo szybko. 24 lipca 1990 roku, lynkę wspinając się zaledwie kilkanaście metrów poniżej Wandy, odpadł od ściany Broad Peak i zginął. W końcu poznała Kurta, który okazał się jej wielką miłością. Jest takie piękne zdjęcie właśnie Kurta i Wandy, kiedy ona na jednej z wypraw siedzi u niego jak mała dziewczynka na kolanach. To jest tak piękne i widać, że jest kobietą zakochaną. On rzeczywiście ma w sobie coś zwiecznego i zachwyconego światem chłopca. Już są oboje po czterdzieste, ale widać, że są bardzo szczęśliwi. I tak jak mówi Wanda, pierwszy raz w życiu spotkała kogoś, kto tak samo kochał góry, tak samo kochał wolność i niezależność jak ona.

To ostatnie zakochanie w życiu i tej całej miłości ich. Zdarzył się nieszczęśliwy wypadek, kiedy razem pojechali tam Broad Peak. Spinali się razem i Kurt niestety na oczach Wandy spadł ze ściany. Spadł jakieś 200 metrów, więc było wiadomo, że nie ma szans na to, żeby przeżył. To był rok 90. I jak spojrzymy na te zdjęcia, kiedy ona była w latach 90 rok, to była promienista, szczęśliwa. Widać, że promieniuje od niej szczęście. Potem był rok 91 i jest takie zdjęcie, kiedy ona jest w celu na olimpiadzie. I to jest zupełnie inna kobieta, zupełnie inny człowiek. Widać, że jakiś blask zgniknął i że strasznie gdzieś tam cierpi w środku.

Następny rok przyniósł Wandzie Rutkiewicz wielkie zwycięstwo, ale i równie wiele goryczy. Anna Purna, czyli 1991 rok, kiedy weszła na Anna Purnę sama, koledzy schodzili, a ona górę zdobyła sama o zachodzie słońca, zrobiła zdjęcie jedno jedyne, było tak zimno, że aparat pękł. No i potem koledzy oskarżyli ją o to, że nigdy nie weszła i nie zdobyła tej anapurny. Pokazała to jedno jedyne zdjęcie. Komisja Polskiego Związku Alpinizmu orzekła, że jednak weszła na tą anapurnę. Jednak to było dla niej po prostu tak straszne, jakby ktoś jej po prostu splunął w twarz. Kobiecie, himalaińscy, człowiekowi o tak długim stażu, który zdobył tyle szczytów, zarzucić kłamstwo, wydaje mi się rzeczą tak okropną,

14:40 · Tragedia z Kurtiem i nowe wyzwania 3

Myślę, że trudno jej się było pozbierać po prostu i to był kolejny taki cios, który powodował, że ona właściwie już uciekała w góry, bo tutaj nie miała dla kogo żyć i nawet nie miała siły rozmawiać chyba z ludźmi. Więc wydaje mi się, że po prostu zawiść tego środowiska jest tak straszna, że gdzieś tam to też podcięło Wandzie skrzydła. Znam wartość życia. Nie tylko mojego, każdy z nas ma przecież bliskich. Podczas wspinania się boję. Myślę jednak, że alpinizm stał się dla mnie tak wielką częścią życia i tak ogarniającą pasją, że nie mogłabym z niego zrezygnować. Tak, jak nie mogłabym zrezygnować ze swojego życia.

Jak mówiła, mogło się udać. Mogło się udać. Miałam silną wolę, żelazne doświadczenie i kondycję. Nie chciała być trzecią osobą na świecie, która zdobędzie koronę Himalajów. Chciała być pierwszą, która właśnie spróbuje czegoś nowego. No i niestety Kanchen Jonga, góra, która nie lubi kobiet, okazała się dla niej okrutna. I tam zaginęła Wanda. Zaginęła. Jej mama czekała na nią bardzo długo, bo aż do... Zmarła, kiedy miała 103 lata. Nigdy nie pozwoliła powiedzieć, że Wanda umarła, zginęła.

Tylko, że zaginęła. I że czuje, że Wanda żyje. Co roku odbywały się przyjęcia związane z urodzinami Wandy. Do tej pory ciała Wandy nie znaleziono. Młodzi studenci, którzy byli w jednym z tybetańskich klasztorów twierdzili, że widzieli kobietę o posturze Wandy, która czytała tybetańską Księgę Umarłych. I na 90% była to Wanda, więc to jest taka niedopowiedziana historia, a ja szczerze chciałabym wierzyć, że Wanda gdzieś tam trafiła do Szambali i znalazła ten spokój i ukojenie.

18:39 · Zaginiecie i koniec 1

Wanda Rutkiewicz zginęła w maju 1992 roku podczas ataku szczytowego na Kanchenjongę. Trzeci co do wysokości szczyt Ziemi. Miała wówczas 49 lat. Wanda kochała góry. To była największą miłością Wandy. I wydaje mi się, że kochała Kurta, czyli tego ostatniego i właściwie pierwszego mężczyznę, z którym chciała się zestarzeć. To był człowiek, który nie zazdrościł, nie rywalizował, potrafił ją rozbawić i kochał wolność i niezależność tak jak ona.

Pokazano wszystkie 20 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.