[archiwum] Najgłośniejsze zbrodnie II Rzeczpospolitej
Największa szkolna strzelanina ówczesnej Europy. Księżniczka Woroniecka oskarżona o zabójstwo narzeczonego. Sprawa Rity Gorgonowej. Najgłośniejszy proces sądowy drugiej Rzeczypospolitej. Jest to powtórka odcinka nr 61 - Sceny zbrodni wracają po wakacjach.
Napisał w nim, że wyjechał za granicę i żeby go nie szukać. Kobieta była przekonana, że Józefowi coś musiało się stać. No nawet ten charakter pisma na liście nie do końca pasował do jej syna. Ewidentnie coś tutaj nie grało. Ale po tej wiadomości policja zamknęła sprawę zaginięcia. Osiem lat później, po znalezieniu szkieletu Józefa, matka chłopca powiedziała śledczym, że z tą sprawą musi mieć coś wspólnego jej zięć. Leon Hałas. W dużym skrócie, Leon to pijak, kombinator bez pracy, który poślubił jej córkę. Policja oczywiście poszła za tym tropem, bo rzeczywiście to właśnie z nim po raz ostatni widziany był zamordowany. Rankiem wychodzili razem z domu Jankowiaków.
Tę wersję potwierdził również właściciel lokalnego baru, bo 9 lipca Leon i Józef pili razem wódkę w jego lokalu. Świadek zeznał też, że Józef Jankowiak był bardzo pijany i ledwo stał na nogach. Panowie byli widziani po raz ostatni o godzinie 19, więc zeznania pokrywały się z przeczuciami matki zamordowanego. Warto też dodać, że Leon Hałas zaproponował wcześniej temu właścicielowi baru skok na posiadłość bogatego Żyda z okolicy, jednak on odmówił. Zresztą wieczorem, gdy Józef nie wrócił do domu, Leon Hałas przyszedł w odwiedziny do córki Marii Jankowiak, wtedy jeszcze narzeczonej. Przyszedł w zakrwawionym ubraniu.
Zauważyła to oczywiście matka Józefa, ale Leon tłumaczył, że po prostu miał krwotok z nosa. Wszystkie tropy w tej układance prowadzą więc do niego, do Leona Hałasa. Okazało się, że podejrzany w tej sprawie od pięciu lat mieszka we Francji dokładnie w miasteczku pod Lyonem. Tam prowadzi bardzo spokojne życie, jest szanowanym członkiem lokalnej społeczności, ma piątkę dzieci i pracuje w drukarni. Strona francuska zgodziła się na ekstradycję Leona Hałasa do Polski. Proces rozpoczął się 2 kwietnia 1932 roku. Dodajmy, że przez pewien czas na sali sądowej nawet wystawiony był, no przerażający rekwizyt, autentyczny szkielet zamordowanego Józefa.
Zacytujmy teraz słowa oskarżonego. Wysoki sądzie, proszę o karę śmierci. Zabiłem, zabiłem szwagra dla jej miłości. Proszę o śmierć. Zabiłem, lecz uczyniłem to dla niej, bo ją tak kochałem i kocham. Kobiety zgromadzone na sali sądowej były wręcz zauroczone mordercą, który zabił z miłości do ukochanej. Trafiłem na informację, że zdarzały się przypadki omdleń podczas tych wzruszających zeznań. Dodajmy także, co nie jest bez znaczenia, przystojnego Leona Hałasa. W rzeczywistości jednak był to bardzo wykalkulowany plan. Pieniądze były mu potrzebne na organizację przyjęcia weselnego. Dodatkowo na świat wkrótce miało przyjść pierwsze dziecko Leona Hałasa i siostry zamordowanego Józefa, Heleny Jankowiak.
Dlatego gdy dowiedział się, że jego przyszły szwagier miał dostarczyć 9 lipca sporą sumę pieniędzy, postanowił go zabrać na wódkę, gdzie go bardzo mocno upił. Następnie zwabił Józefa do swojej piwnicy. Tam zaproponował mały interesik. Dokładnie mieli ukraść bardzo drogą platynę z bezpieczników w piwnicy kamienicy, w której Leon miał mieszkanie. Wykorzystując nieuwagę, no i to alkoholowe upojenie Józefa, uderzył go trzykrotnie w głowę. Następnie, gdy ciało zasztywniało, wepchnął je do wcześniej upatrzonej wnęki w piwnicy, którą zamaskował przygotowanymi deskami. Kilka tygodni po morderstwie Leon Hałas wysłał wspomniany list do matki Józefa, gdzie podszywał się pod zamordowanego, a potem ożenił się z jego siostrą.
Niczego nieświadoma rodzina bawiła się na tym hucznym weselu, które całe zasponsorował bezrobotny pan młody. Zaznaczmy, kupił pani młodej piękną suknię, sobie sprawił wytrawny garnitur, Zapytany skąd na to wszystko wziął pieniądze kluczył, że pożyczył z banku, innym razem, że dostał pieniądze od ojca za sprzedaż mieszkania. Skradzione 12 milionów marek wystarczyło nowej rodzinie nie tylko na wesele, ale także na 3 lata życia. Potem wyjechali do Francji w poszukiwaniu lepszej przyszłości. Co zadziwiające, Leon Hałas początkowo został skazany jedynie na 10 lat więzienia. Sąd ewidentnie uwierzył w tę ckliwą wersję oskarżonego, który twierdził, że zabił dla pieniędzy, ale tak naprawdę dla miłości, bo przecież te pieniądze przeznaczył na utrzymanie swojej kochanej rodziny.
Morderca liczył na mniejszy wyrok, dlatego jego obrońca wniósł apelację od wyroku. I tutaj zaskoczenie, sąd zmienił wtedy charakter przestępstwa na morderstwo z premedytacją. No i Hałas został skazany na karę śmierci. Ale ostatecznie 27 lipca 1932 roku wyrok ten zmieniono na dożywocie. Dalsze losy Leona Hałasa nie są już niestety znane. W 1939 roku, jak wiadomo, wybuchła wojna i według najpopularniejszej wersji Leon uciekł z więzienia, przeżył wojnę i wyjechał z rodziną z kraju. Krąży też inna teoria, że został zabity przez Niemców. Pewne natomiast jest to, że mimo teatru, który urządził w sądzie, Leon Hałas nie miał żadnych wyrzutów sumienia w związku z morderstwem swojego niedoszłego szwagra.
Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.