Mentionsy Mentionsy
Samiec Beta
Samiec Beta

#167 - RAFAŁ PACZEŚ: GENIUSZ KOMEDII

12.12.2025 ·1 godz 22 min · 1 rozdział · 1 sponsor

Xxx

Trzeba było to zobaczyć. Trzeba było zobaczyć, o czym mowa, o nowym specialu, o nowym show Rafała Paczesia, który się nazywa Prokuratura. Prokuratura. Tak, tam jest gra słów, bo tam jest tur, to nie jak tura, tylko jak tur, jak taki stand-upowy tur. Słuchajcie, to może przejdziemy w takiej kolejności od najmniej doświadczonego w stand-upie do najbardziej, że tak jakieś może takie pierwsze wrażenie, jestem ciekaw bardzo ciebie Szymon, co się wydarzyło, jak to oglądałeś, jak się czułeś? Wszystkie moje najgorsze oczekiwania, jakie ja mam wobec stand-upu, które tu bardzo często mówię, że moja była się zesrała albo coś, dokładnie to dostałem. Nie wiem, czy moja była, czy padła przez cały tam program, ale ogólnie zrobiłem sobie też taką listę bingo po prostu tematów do odhaczenia i rzeczywiście te tematy wszystkie zostały odhaczone.

Jak ktoś bardzo chce, to można na dawny forum Resort Comedy tam poczytać. No więc, reasumując. Mocne dwa na dziesięć, dobre gówno, lubię takie, ale musiałem na dwa razy, bo na raz się nie dało. I tak myślę, że dobrze mi poszło na dwa razy. Ale ja jestem zwolennikiem poważnej analizy, a nie, że jakieś takie, o, mnie to nie śmie, że to jest gówno. Mi się nie podoba takie podejście, jak ma Szymon właśnie do sztuki. Nie, nie, nie, ja mam notatki. Do sztuki. Dosiłem się o krótkie. Dosiłem się o krótkie. Nie, dobra, rozumiem, rozumiem. To jest jakby, otwieramy dopiero debatę, dyskusję kulturalną, jak w TVP Kultura. Moje wrażenie jest takie, że dotychczas wszystkie moje próby obejrzenia stand-upów Rafała Paczesia kończyły się dość szybko, bo miałem takie, nie, nie dla mnie.

To może dla osób, które nie wiedzą. Nie znają losów Rafała Paczesia, to może w kilku zdaniach jakbyście opowiedzieli, bo u mnie on się pojawił po prostu jak miał ten numer z Thermomixem, ten beat, no i nagle to Mateusz chyba mi powiedział, że to jest najbardziej znany stand-upper po prostu w Polsce i on się tak mi pojawił tako, ale rozumiem, że jego droga trwała dłużej, tak? Tak, tak. On jest w branży już bardzo długo. Wydaje mi się, że 13 lat albo więcej. To jest jeden z takich, no powiedzmy, nestorów polskiej sceny. Ale jeżeli chodzi o to, z kim mamy do czynienia, no to jest tak naprawdę jeden sensowny wyznacznik tego, z jak ważnym dziełem kultury mamy do czynienia. Liczba sprzedanych biletów. Nikt w Polsce nie ma do niego podjazdu. Jeżeli powiedzmy stand-uperzy to byliby energetyki, to Rafał jest Red Bullem, a reszta to jest co najwyżej jakiś tam, wiesz, harnas izotonik, coś w tym stylu.

Albo obejrzeć do końca rzetelnie, żeby zmierzyć się z rzetelnym komentarzem na temat tego stand-up'a. Więc od teraz będzie spoilerowo. Do czego, do obejrzenia nieironicznie zachęcam. Jest to na pewno rzecz, która dużo mówi nam o naszym kraju, to na pewno, o nas samych, że się możemy przejrzeć w Rafale Paczesiu jak w lustrze. I tak jak mówisz, nie będzie czegoś takiego, pewnie drugi raz, I guess? No nie wiem. Wydaje mi się, że nawet jeżeli będzie, to nie będzie miało tego impaktu, jaki ma ten spektakl. Trochę jak Kacwawa. Jak wyszła Kacwawa, no to zbiegły się wszystkie wtedy w jednym miejscu po prostu rzeczy i już nie będzie drugiej Kacwawy, nie? Że teraz wychodzą nadal złe filmy, ale one są trochę inaczej złe niż Kacwawa. Ja bym porównał to do czegoś innego, co ostatnio wyszło.

Nie, nie, nie, nie, nie. Jest coś lepszego. Zanim się zaczyna. Jezu, przecież mamy tańczące dupy, zapomniałem o nich. Dobra, to co symbolizują według ciebie i po co one były tańczące kobiety, które na samym początku, no wydarzenie stand-upowego, nie jest to spotykane do końca. Tak, więc to jest pewnego rodzaju filuterny nawiązanie dialogu ze wszystkimi słuchaczami i widzami, bo ta kwestia przejawia się już w niego o co najmniej kilku speciali, bo dużo osób, w tym ja kiedyś, zarzucało Rafałowi Paczesiowi seksizm, ale dopiero po tym specialu to mi się wszystko ułożyło w całość. Jednym z takich ważniejszych elementów, jeżeli chodzi o, jakby ktoś chciał badać jego stosunek, stosunek tej postaci komediowej do kobiet, było takie hasło, tam był kiedyś występ z Jolką Walaszczyk i on w ramach tego rzucił takie do bigosu.

No bo ja po prostu rzucę grubo, ja wiem, że trochę przeskakuję, ale no ktoś od razu, no bo to jest do zapamiętania od razu ze stand-upu Rafała Paczesia, no typ rzuca torebkę. No to co w tym jest? Dlaczego Rafał Pacześ wyrównał torebkę? No myślę, że to on dobrze podprowadził pod ten żart, no bo on chciał najpierw równać panią, która przychodziła do niego uczyć go grać na klawiszach, bo ona była młodsza od niego i atrakcyjna, ale jak on tak trochę dał jej to do zrozumienia, to ona uciekła i on dlatego wyrównał jej torebkę. I jak sam podkreślił, mógł zamiast tego wyrazić jej koleżankę. A mimo tego wybiera torebkę. Ja to zaadresuję, tylko jeszcze sekundę o tych kobietach, które były na scenie, bo chcę na to odpowiedzieć. To jest właśnie takie ośmielenie Polaków z tym.

Ja bym chciał powiedzieć pozytywne rzeczy, które ja sobie wynotowałem o tym spektaklu, że ja wcześniej nie znałem twórczości Rafała Paczesia i jestem pod wielkim wrażeniem, jak on śmiesznie udaje głosy i śmiesznie wydaje dźwięki różne, dziwne. A masz przykłady tych dźwięków? No nie, nie jestem, ale w sensie udaję głosy śmieszne. To jest bardzo zabawne i też odgrywa, no to jest taki jego, podejrzewam, dlaczego on jest taki sukces, ale on odgrywa rzeczy, które spotykają zwykłych ludzi. Że tak masz, o, też tak mam. Znaczy, przeważnie to się sprowadza do tego, że też tak mam i moja kobieta też jest jakaś tam. Ale może tu jest ten zgrzyt, bo jeśli sprawdzicie, jaki jest odbiór tego stand-upu w internecie... No właśnie słaby.

Jest bardzo niedobry. Dlaczego? Bo ludzie są zdenerwowani tą dekonstrukcją, która się odbyła w ich głowach. Bo gdyby on teraz wyszedł i próbował pouczać ludzi ze sceny i mówić, że hej, szanujcie kobiety, wzorzec samca alfa się zestarzał, to nie pasuje do naszych czasów. Bo rozumiem, że to jest twoje clue, że o to chciał przekazać Rafał Pacześ. To, co robił Rafał Pacześ, to jest gigantyczna manifestacja i dekonstrukcja tego, że wzorzec samca alfa, którego on reprezentuje skrajną postać, do którego dochodził przez kilka poprzednich speciali, się zdezaktualizował i że po prostu patriarchat krzywdzi ludzi, także takie osoby. Ale, bo tutaj nie powiedzieliśmy o jednej ważnej rzeczy, no bo są kobiety. Po tym, jak mamy kobiety na scenie, mamy Rafała Paczecia w stroju Neo, który biega po łodzi.

Rzeczywiście. Jezu, ja dzisiaj w ramach hołdu jestem w czarnej koszuli. Ja też. Bo przepraszam, jak się nazywał ten materiał? To jest sztruks. Ja wiem, że to jest trochę zwulgaryzowana wersja Rafała Paczewia. Tak bym powiedział. Tutaj go nie chcę też bronić, bo po prostu rozumiem, że artysta wystawia się na dużo krytyki i czasami to ego po prostu cierpi. Więc wydaje mi się, że to był taki słabszy moment. Ale co się właśnie dzieje przy tym spuszczeniu? To jest pierwszy sygnał do tego, że on pokazuje, że ta postać inaczej nie jest w stanie zacząć. On porównuje siebie do psa, który musi obsikać wszystkie kąty na podwórku. A zobacz, ja bardziej to odebrałem tak, że właśnie on wie, że on jest na szczycie i on nam pokazuje, to jest taki foreshadowing właśnie tego, że on spadnie z tego szczytu, on schodzi do nas maluczkich i on sam przecież sobie to wymyślił i sam teraz zniszczy siebie na scenie przed nami i my będziemy na to patrzeć.

Tak, ja to zrozumiałem. Rozumiem, rozumiem. Ale też jest inna opcja, że po prostu zjechał na linach, bo to fajnie wygląda. To też pokazuje skalę dzieła i liczbę interpretacji, prawda? Tak. Ja bym wrócił tutaj, bo to jest jednak emblematyczne dla całego speciala Rafała Paczesia. Różne torebki, jeszcze raz do niej wrócę, bo to różne torebki to jest bardzo istotne dla osób, które tego nie obejrzały. Powiem, co się dzieje. Jako finał bitu o tym, że partnerka zabrała... Może pokaż. Nie, że partnerka zabrała Rafała Paczecia, żeby zrobić mu niespodziankę. On myślał, że to będzie chodziło o ruch albo o trójkąt. Pojawia się tam kobieta. Okazuje się, że to jest kobieta, która go ma nauczyć grać na pianinie. Ona oczywiście odrzuca taką możliwość. Więc to się kończy finalnie, że on po prostu rucha jej torebkę.

On nie do końca te napięcie rozładowuje, ten śmiech się nie pojawia w takiej formule, do której został przyzwyczajony. I ja bym tu pochwalił go za gigantyczną odwagę, że tych śmiechów tam nie dostaje. Bo Hanna Gadsby może sobie, moim zdaniem, na to pozwolić, ponieważ ona, jakby w swoim realnym życiu i na scenie, ona jest postacią, która jest marginalizowana. A postać Rafała Paczesia to jest postać opresora, agresora, tego jakby strażnika, a zarazem niewolnika patriarchatu. Dlatego on pokazuje ludziom, hej, robię torebkę i on krzyczy wiele razy, to jest po****, jestem po****, ludzie w teatrach wychodzili. I to jest, ja się zgadzam, to jest popierdolone, bo ten samiec alfa, który jak nie może jakby spółkować z atrakcyjną samicą, musi się spuścić do torebki, jest pojeb... A tutaj a propos właśnie tego, że nie ma śmiechu w tych momentach właśnie, gdzie powinny być, ja sobie wynotowałem, że taki

Ja nawet sobie wypisałem takie sformułowanie, na które dzisiaj natrafiłem. Overexposure backlash, że to jest coś, co się właśnie wydarzyło tutaj, że odbiorcy są zmęczeni formą, że to jest zamęczenie formą po prostu odbiorcy i wtedy ja jako artysta mogę się zmienić. Dopiero wtedy, dopiero w momencie jak moja ta postać Rafała Paczesia, czy nie wiem jak się nazywa jego postać, Rafał Pacześ, tak? Tak, ale to jest postać, którą Rafik, cyrkowiec, on takich używa tam eufemizmu, prawda? I to jest też, sobie zapisałem takie różne mądre sformułowania, że to jest, że cały ten spektakl, to jest, że on jest przebłaścowany własną sławą, że on już ma dość swojej sławy i że to jest taki performance. On mówi to też wprost, że to jest performa.

Zmigałem się od tego. W tym momencie, jak on tam krzyczy do niej, że ciesz się, że ci w ogóle pomagam, no to to jest tak jawna przesada, że większość posiadająca jakąkolwiek empatię facetów myśli sobie o mój Boże. Czasami bywałem scenicznym paczesiem w moim życiu. Że to daje bardzo mocno do myślenia o naszej męskości, że oglądając właśnie tak przerysowaną, mocną postać samca alfa, możemy się zadumać nad swoim własnym losem i czy my tak samo nie podstępujemy wobec własnych kobiet. Trochę mnie tutaj masz, trochę przekonujesz mnie właśnie do tego, że jest w tym celowy zabieg, żeby w tej karykaturze, żebyśmy mogli się w niej obejrzeć i się zastanowić nad tym, czy my nie jesteśmy tacy sami. Zresztą poczekaj, bo tam jeszcze... Tam siedź tak trochę bardziej do mnie, żebyśmy się też bardziej w kamerze widzieli. Tam się dzieje jeszcze jedna fantastyczna rzecz. On snuje taką fantazji, kiedy szuka dobrej riposty.

38:53 · Patronite 8

Ale czy, że będzie ruchana w duszę przez Rafała Paczesia na scenie, to nie wiem. No to jak się do tego odniesie? Czy to nie jest takie no już naprawdę za bardzo i kosztem tej pani? Z jednej strony można by tak powiedzieć i ludzie, którzy by tak powiedzieli prawdopodobnie mają rację, ale zobaczcie sobie jak wyglądała historia empowermentu kobiet. Czy sufrażystki nie sabotowały wyścigów konnych, czy nie rzucały się pod kopyta, czy nie podkładały ładunków wybuchowych? No niektóre z nich przypłaciły to życiem i rzeczywiście I rozumiem, że twoja teza jest, że trzeba ponieść ofiarę pani Agnieszki Wosińskiej, żeby zwolić polskich samców alfa. Powiem, jest to oczywiście przykre i nie chciałbym, żeby tak się działo, ale tutaj mamy tę teorię większego dobra moim zdaniem.

Tak bym to powiedział. No to pani Agnieszka jest ofiarą po prostu tej rewolucji, no ktoś musiał. Zresztą, zobaczmy też kontekst historyczny, w jakim to się dzieje. W tym momencie Netflix zrobił, jako identyfikowana jako platforma woke, zrobił kilka takich dziwnych ruchów, jak na przykład opublikowanie speciala jawnie pro-trampolskiego i wspierającego komików typu Joe Rogan Kiltony, prawda? I co robił Rafał Pacześ? Mówi, tak zrobiliście Netflix? To patrzcie. I daje im takiego pstryczka w postaci właśnie zakamuflowanej wokebomby, jaką jest trasa prokuratura. No dobra, a jeśli ktoś by ci powiedział, no ale to jest po prostu Rafał Pacześ, tylko troszkę wiadomo olbrzymiony, to jest po prostu on. Co byś powiedział takiej osobie? Ja podbiję to. Czy to nie jest tak, że Rafał Pacześ nie gra roli, tylko teraz rola gra Rafałem Paczesiem?

To jest właśnie po to, żeby nam tą postać... Ja dopiero teraz doceniłem tego kunszt. Że to było systematyczne budowanie tego, żeby on potem mógł właśnie się już totalnie przetransformować, jak to miało miejsce w prokuraturze. Okej, okej. No myślę, że możemy wrócić do początku w ogóle, bo nie poruszyliśmy. Teraz sobie spojrzałem w notatki paru rzeczy. No bo na początku jest bardzo śmieszny, bardzo długi żart, bo jest tak śmieszny, że warto, żeby on był długi, o Paczosach. Zdrygam się, bo to jest fenomen. Naczosy, które są sprzedawane na występach Rafała Paczesia, on wpadł na taki żart, że to powinny być paczosy i powinny być bardzo drogie. I zauważcie, jaki to jest kunszt. On znalazł najbliższą n-spółgłoskę, jaką jest p, pominął tamte samogłoski.

Old school. Old school, to był bardzo old school. I on tam mówi coś takiego, że gdybym był takim szaleńcem i rzucał gównem, to wy byście to jedli jak snickersy. I on nawet udaje osobę z pierwszego rzędu, która je niby jego gówno jak snickersa. I co myślicie o tym? To nie jest takie na plucie trochę w modę fanów? Tam jest taki ważny rewil, że ten człowiek posuwa się do tego, że zjada to gówno i mówi, ty, jednak sneakers. Ale jednak było w dupie Paczesia. Tak, że wyjął to z tyłka. Tak, rzeczywiście. I według mnie to jest takie budowanie antypatii do tej postaci, tego samca alfa, gdzie on pokazuje, że tak, sram na was, że to jest tak, że po pierwsze... Nie szanuję ludzi. Po drugie, ta męskość jest tak krucha, że zagraża mu gruszka, albo zakup ciecierzycy, albo to, że musi pójść po trochę mniej standardowy kalafior.

I teraz ich kolejnym krokiem będzie nie my tacy nie chcemy być i sięgną po literaturę feministyczną i pójdą w tą stronę. Nie wiem czy tak bardzo, ale skala rażenia tego, co on zrobił, bo prokuraturę widziało myślę, że spokojnie jeśli nie kilkaset, to co najmniej kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Jest na pierwszym miejscu na Netflixie, więc myślę, że grubo to poszło. Pierwszy special Rafała Paczesia ma wyświetleń więcej niż w Polsce żyje Polaków. Więc wierzę, że prokuraturę widziało bardzo dużo ludzi. I nawet, moim zdaniem, nawet jeżeli ten celnie wymierzony pocisk nie trafi zawsze tak, że ktoś zda sobie sprawę z tego, jaka to jest dobra dekonstrukcja, to było warto po to, żeby Polacy skonfrontowali, żeby nawet zaczęli sobie, wiesz, to jest trochę taka partyzantka, bo tutaj to, co się dzieje, no to jest dość jawne po prostu.

Ja chciałem powiedzieć, że to jest Borat na polskiej krajówce, ale nigdy tego nie powiem, nigdy tego nie powiem. Słuchajcie, ja mam dwie rzeczy. Najpierw byśmy zadzwonili może do Agnieszki, żeby ma tam, żeby może odbierze i nam opowie, jak to jako komiczka odebrała to, co tam się wydarzyło, bo jeżeli mnie trochę ruszył ten materiał, to myślę, że ją... No zobaczymy, co powie, no. A może nie, może właśnie nie. Cześć Aga, jesteś w podcaście Samiec Beta. Słuchaj, nagrywamy... Bo jem chleb, poczekajcie, jestem gotowa. A do bigosu jesz ten chleb? Słuchaj, bo nagrywamy odcinek o specialu pana Paczesia i co ty myślisz o nim?

Znaczy dobra komedia moim zdaniem, no to komentuje takie społeczne jakieś rzeczy, nie? W sensie rasę, seksualność, co się tam... Kapitalizm, różne takie rzeczy, nie? I czy nie jest tak? Że Rafał Pacześ i Paczesio podobne osoby były antysystemowe, jak woke był żywą, po prostu takim wiecie, wisiał nad całym światem. A teraz tak naprawdę oni są mainstreamem, no bo mamy Trumpa, mamy po prostu brunatną falę w Europie BBBB. Czy to nie jest właśnie tak, że on stracił trochę power, bo już nie jest antysystemowy, tylko on jest systemem? Mówisz, że sytuacja jak z Joe Roganem teraz na przykład, że on po prostu w kontrze do mainstreamowych mediów sam stał się największym mainstreamem jaki może być.

Że to jest przekroczenie pewnego tabu. No dobrze, tutaj chyba się nic nie zmieniło u ciebie, Krzysztof? Raczej nie. To jest za dobry komik moim zdaniem, żeby wypuścić to bez jakiejś agendy. Rozumiem. Krzysztof... A ty? Słuchajcie, ja czuję, że ja muszę się z tym przespać. Może obejrzeć jeszcze raz? Może pewne rzeczy mi pouciekały. Ja tutaj, nawet słuchając was, miałem takie, kurde, nie do końca to wysłuchałem. Mogłem mieć zły filtr, bo miałem takie przeświadczenie, nie, to gówno jest, niefajne, bardzo niefajne, o Jezu, jakie złe, o Jezu, muszę to wyłączyć. A teraz, naładowany wiedzą od Krzysztofa, mogę to obejrzeć i cieszyć się kunsztem. Jestem ciekaw, tak już naprawdę na koniec, tacy hardkorowi fani Rafała Paczesia.

Pokazano wszystkie 21 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.