Nazywał się Andrzej Kończak. Kiedyś pracował na Wydziale Montażowym Fabryki Samochodów Ciężarowych w Starachowicach, obecnie oddelegowany do Komitetu Gminnego Partii w terenie. Skończył technikum wieczorowe. Był zaufanym, lubianym towarzyszem. Po Akademii poszedł z innymi na poczęstunek. Były kanapki z szynką konserwową Krakus, która szła tylko na eksport, ale z okazji Narodowego Święta Odrodzenia Polski partia nie pożałowała jej dla swoich najlepszych synów. Do kanapek podawano musujące sowieckoje szampanskoje, a do ciastek tortowych bułgarski koniak słoneczny brzeg. Kończak zjadł i wypił, a potem pokręcił się po sali, szeleszcząc celofanem. Były w niego zapakowane trzy goździki należne do brązowego krzyża.
Pokazano wszystkie 1 dopasowanie. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.