Taka właśnie była komunistyczna Polska. Od połowy lat 70. Polacy mieli coraz więcej pieniędzy, a coraz mniej było w sklepach towaru. Rozwiązaniem były kartki uprawniające do zakupu tych towarów. Cukier, mleko w proszku, masło, czekolada, ryż, wata, mydło, tłuszcze. W końcu wprowadzono nawet kartki na kartki. Dlaczego w komunistycznej Polsce wciąż brakowało towarów? Dlaczego to robotnicy domagali się wprowadzenia kartek, a władze próbowały tego uniknąć? Czy pomogło to zwalczyć kolejki przed sklepami? No właśnie, czy to się udało? Z filmów przede wszystkim Stanisława Barei, ale nie tylko, wiemy, że te kolejki to była szara, PRL-owska rzeczywistość.
Teraz też zaczniemy naszą rozmowę od książki, która ukazała się kilka lat temu. Jej autorem jest Piotrkow Janin Daniel Ważocha, historyk, pracownik muzeum w Tomaszowie Mazowieckim. Dzień dobry, panie Danielu. Dzień dobry. A chodzi o książkę Piotrków Trybunalski w PRL Życie Miasta w latach 1945-1989. Kiedy książka została wydana? W 2022 roku. A proszę powiedzieć, dlaczego akurat zainteresował się pan tymi czasami? Mówi się o tym, że to były czasy słusznie minione. Co w nich takiego było ciekawego i jak ważny był to okres w dziejach Piotrkowa Trybunalskiego? Dlaczego zainteresowałem się tymi czasami?
Przecież rozbudowywano, rozbudowywano istniejące wcześniej zakłady pracy i tworzono nowe. Przecież główne zakłady pracy... Piotrkowie, no to z jednej strony mamy te tradycje dawniejsze, czyli hutnictwo szkła przede wszystkim, jedna część miasta, druga część miasta, prawda, manufaktura pieckowska na Bugaju, czyli późniejsze zakłady imienia Marcelo Benowotki, potem nazwanych Sigłateksem, no i przemysł maszynowy później w PRL-u się tworzy, największa fabryka, fabryka maszyn górniczych Pioma im. Żatowskiego. Także z tym związany oczywiście jest znaczny rozwój ludnościowy miasta.
Pamiętajmy, po II wojnie światowej, jak już weźmiemy pod uwagę już te pierwsze lata, kiedy wiadomo, że było to mobilne, bo w Piotrkowie było dużo ludności napływowej, z Warszawy chociażby, z innych miast, a dużo część z Piotrów później opuściła, to ustabilizowała się ludność pieczkowa na poziomie około 40 tysięcy mieszkańców. A pod koniec właściwie na przełomie PRL-u i III Rzeczpospolitej mieliśmy mieszkańców 80 tysięcy. To jest podwojenie ludności. To były plusy, ale zapytam też na koniec naszej rozmowy o minusy, bo o tych minusach też dzisiaj sporo mówimy, poruszając takie prozaiczne rzeczy, jak na przykład kolejki w sklepach, jak na przykład kartki reglamentacyjne.
I z tego, co się tam działo i jaką politykę Związk Radziecki prowadził, polityka coraz bardziej agresywna w czasach Breżniewa, wojna w Afganistanie, to przecież wojny kosztują niewyrażalne pieniądze i wiadomo, na nas się to też pośrednio odbijało i na całym bloku wschodnim, to co zrobił Związk Radziecki. Dziękuję bardzo. Daniel Warzocha, piotrkowski historyk, autor m.in. książki Piotrków Trybunalski w PRL-u, Życie Miasta 1945-89. Był z nami. Dziękujemy bardzo. Dziękuję bardzo. Dzisiaj możemy też powspominać. Pan Daniel zwracał uwagę na plusy, ale czy te plusy nie przesłaniają na minusów? A tych plusów było... No było trochę. Rozwinęło się szkolnictwo, rozwinął się przemysł.
Zamiast to włączyć wie pan, wcześniej, no to dziwić się, że później są włamania i tym podobne, no jak... Dziękujemy serdecznie. To może teraz coś bardziej przyjemnego, nostalgicznego, wspomnieniowego. Wrócimy do czasów PRL-u, bo przecież wiemy doskonale, że powstały jakiś czas temu muzea. Jednym z nich jest Muzeum Pomorskie Okręgowe Muzeum PRL. Pan Marcin Gulka, dyrektor tego muzeum jest z nami. Dzień dobry, witamy serdecznie. Dzień dobry, witam serdecznie pana redaktora i słuchaczy. Panie dyrektorze, a dlaczego to Muzeum PRL-u w ogóle powstało?
Takie było zapotrzebowanie społeczne? Wie pan co, bardzo dużo eksponatów nagromadziło się z mojej kolekcji. Po prostu chyba zamiłowanie do tych czasów, jeśli można to tak nazwać. A przede wszystkim prostotą opakowań, wyglądem tego. No i czasami, gdzie każdy miał dla siebie czas. No dobrze, ale jak wygląda to już w praktyce? Macie swój budynek, w którym wystawiacie te eksponaty? Dokładnie. Mamy dwie hale, 600 i 400 metrów, gdzie stoją pojazdy. Dziewięć, praktycznie dziesięć już teraz wystaw stałych takich, gdzie zrobione są pomieszczenia z czasów PRL.
Jest to 60 km za Bydgoszczą, droga krajowa 25 stron Koszalina. Jesteśmy czynni praktycznie w każdy weekend. No warto sobie w internecie poczytać, bo nieraz wyjątkowe sytuacje, gdzie zamknięte, ale tak od 13 do 16 można nas odwiedzić. Mamy 10 wystaw stałych. czyli pokój, kuchnia, łazienka, jedyna apteka muzealna, izba przyjęć, klet z PRL-u, kilkadziesiąt tysięcy eksponatów do obejrzenia. Raj dla filmowców, raj dla ludzi, którzy po prostu chcą przejść przez bramę i cofnąć się w czasie, chociaż na chwilę. Dziękuję bardzo Marcin Gulka, dyrektor Pomorskiego Okręgowego Muzeum PRL, które mieści się w Sąpulnie Krajeńskim. Dziękuję i pozdrawiam z krainy. Dziękujemy bardzo, pozdrawiamy.
Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.