Mentionsy Mentionsy
SOWINSKY Podcasts
SOWINSKY Podcasts

Jak mówić świadectwo i głosić Dobrą Nowinę skutecznie? [SOWINSKY Podcast 85]

21.08.2025 ·36 min 19 s

W tym odcinku pochylam się nad tematem dawania świadectwa i głoszenia Dobrej Nowiny. - Kto może głosić?- Jaka ma być treść naszego głoszenia?- Czym jest kerygmat?- Co to jest świadectwo kerygmatyczne?- Czy samo słowo wystarczy czy potrzeba nam czegoś więcej?O tym i wiele więcej w dzisiejszym odcinku. Zapraszam! Dzięki, że jesteś z nami! ❤️🎙 Nowe odcinki w każdy czwartek o 10:00🔔 Subskrybuj i zostaw dzwoneczek – nie przegap nowości!🏗 BUDUJ z nami Na Werandzie Studio! 👉 https://bit.ly/3zjupUz

o jakichś głębszych tematach sakramentalnych, czyli o mistagogii, że nie mówią o jakichś tematach związanych stricte z kościołem katolickim, z naszymi jakimiś rytuałami, z naszymi dyscyplinami i tak dalej, i tak dalej. Może być tak dlatego, że rolą ewangelizatora, nie mówię tu o katechiście, nie mówię tu o jakimś nauczycielu, nie mówię tu o księdzu, który głosi homilię, ale właśnie o tym, który głosi pierwszy może raz, albo głosi do osób, które nie słyszały Ewangelii, czyli dobrej nowiny o zbawieniu w Jezusie Chrystusie. To są bardzo podstawowe rzeczy i są tacy ludzie, którzy specjalizują się w czymś takim, w głoszeniu Ewangelii, tak zwani ewangelizatorzy.

Ale z drugiej strony każdy z nas ma być tym ewangelizatorem. Tutaj papież Franciszek dużo pisał o tym, że uczeń to jest misjonarz. Czyli jeżeli jesteśmy wyznawcami Jezusa, jesteśmy Jego uczniami, naśladujemy Go, to również jesteśmy misjonarzami. To jest jedno wpisane w drugie i tutaj nic się nie da oszukać, że tak powiem, bo jest to coś absolutnie naturalnego. I do tego nas Kościół od wielu lat zachęca, na przykład w Ewangelii Nuncjandi św. Pawła VI. albo właśnie w tym fragmencie w 1816 punkcie, ewentualnie jeszcze postanowienia Soboru Watykańskiego II, które mówią w jednej z konstytucji o tym, że my jako ludzie świeccy jesteśmy dani światu jako ta sól, która ma tam, gdzie jest, głosić Ewangelię, nadawać smak światu.

I w taki sposób emocjonalny, w taki sposób bardzo, powiedzmy, kolorowy, widowiskowy nawet. Później spotkanie Jezusa też może być takie, ale to życie już po tym spotkaniu już średnio. Więc warto jest zachować pewien balans w tym, poukładać to sobie. Nawet zanim będziemy głosić do osoby obcej, to warto jest przetestować w cudzysłowie to głoszenie do po prostu kogoś z kościoła. ze wspólnoty, że dzielimy się. Zresztą, kiedy byłem we wspólnocie, to naszą taką podstawową, w cudzysłowie, grą towarzyską było to, że jak ktoś przychodził na jakieś właśnie towarzyskie spotkanie poza spotkaniami formacyjnymi, modlitewnymi,

nasze wybory, nasze czyny mają też wpływ na to zbawienie. Choć ono jest darmowe, jest prezentem, to wymaga też pewnej ofiary, wymaga właśnie zaparcia się siebie, wymaga tego, żeby żyć w zgodzie z Duchem Ewangelii, żeby żyć tak, jak Duch Święty nas prowadzi. I to jest, widzicie, taka trochę różnica, bo to jest katolickie podejście, czyli zbawienie jako takie, w formie właśnie odkupienia i usprawiedliwienia, jest czymś, co jest niezasłużonym darem, ale to zbawienie końcowe, że jesteśmy zaliczeni do grona sprawiedliwych, na to wpływ mają również nasze uczynki, nasze wybory na ziemi.

Potrzebujemy pomocy. I tą pomocą jest właśnie Duch Święty, który w momencie chrztu daje nam łaskę uświęcającą. W katechizmie też jest to nazwane łaską przebóstwiającą. Czyli stajemy się dzięki Duchowi Świętemu tak naprawdę jedno z Bogiem. I możemy tą jedność podtrzymywać właśnie poprzez na przykład sakramenty, poprzez przyjmowanie Komunii Świętej. Nie bez przyczyny ona się nazywa Komunią, bo to jest ten moment właśnie takiego ścisłego zjednoczenia z Panem Bogiem. I do czego nas Duch Święty prowadzi? Do wspólnoty, czyli do Kościoła. Dlatego, że nie jesteśmy samotnymi wyspami. Nie da się wyznawać wiary samemu tylko.

Jak to może wyglądać? Mogę opowiedzieć wam teraz swoją historię w bardzo krótki sposób. Czyli tak. Przyszedłem na świat w rodzinie, która nie była specjalnie wierząca, praktykująca, choć rodzice nauczyli mnie pacierza, nauczyli mnie tego, że w niedzielę powinno się chodzić do kościoła, sami nie chodzili. To czułem w swoim życiu, że mam coś do zrobienia. Czułem, że jest jakiś Bóg, który nade mną czuwa, który mnie postawił na tym świecie. I że mam coś do zrobienia. Jednak te pierwsze lata takiej czystej relacji dziecięcej, one zostały skażone poprzez to, że zacząłem szukać sensu gdzie indziej. W alkoholu, w narkotykach, w różnych relacjach, w różnych rzeczach, które daje ten świat.

I po latach takiego zabiegania Boga o mnie, bo wielokrotnie doświadczałem tego, że jest obecny, przyszedł taki moment w moim życiu, kiedy doszedłem do ściany i stwierdziłem, że albo Bóg, albo śmierć, albo więzienie. I czekałem, które z tych trzech opcji się uwidoczni szybciej. No i się okazało, że to był Bóg. Doświadczyłem Jego miłości, spotkania z Nim, siedząc w biurze w korporacji. Później doświadczyłem tego, że On do mnie coś powiedział, bo nie byłbym w stanie tego jako antyklerykał, wtedy człowiek, który już w wieku 21 lat nie chciał mieć nic wspólnego z Kościołem katolickim, nie byłbym w stanie wymyślić tego, żeby pójść do spowiedzi.

To było szczególne dla mnie, że wcześniej czytałem Biblię i nic nie rozumiałem, a po tym doświadczeniu spotkania z Jezusem, po tym doświadczeniu spotkania z Jego miłością i po tym doświadczeniu Kiedy postanowiłem za Nim pójść, nagle się okazało, że Słowo Boże jest dla mnie zrozumiałe. I to był dla mnie taki największy znak tego, że Bóg dał mi tego Ducha Świętego na nowo, odnowił Go w moim wnętrzu i zaprowadził mnie do Kościoła, do którego po raz pierwszy od wielu lat chciałem chodzić sam na sam, w sensie indywidualnie, że sam to chciałem zrobić. I tam zaczynałem doświadczać tego, jak Bóg mówi przez innych ludzi, jak mnie umacnia przez sakramenty, jak działa w moim życiu. I mniej więcej, słuchajcie, tak to wygląda.

I też później w kościele słyszałem o tym, że jeżeli tylko będziemy nastawieni na to, żeby mówić coś do ludzi, bez miłości, bez relacji, no to to będzie jedynie jakaś ideologiczna walka. Natomiast jeżeli wychodzimy do drugiego człowieka z sercem, no to wtedy się okazuje, że ten drugi człowiek jest również na nas otwarty, jeżeli my jesteśmy na niego. Dlatego też ja powiem wam tak, dzisiaj, jak jestem na co dzień gdzieś, to po pierwsze nie wyskakuję sam z siebie z Ewangelią, dlatego że szczególnie jeżeli ktoś o mnie słyszał, kim jestem, to nie ma takiego przebicia, bo ten człowiek już wie, kim jestem na przykład.

I czekam po prostu, aż mnie zapyta. Jeżeli chodzi o ludzi obcych, którzy nic o mnie nie wiedzą, to wtedy czekam na jakiś punkt zaczepienia, żeby od niego móc zacząć głosić Ewangelię. I wiecie, to jest coś niesamowitego, dlatego że tych punktów zaczepienia w rzeczywistości jest mnóstwo. Na przykład kiedyś byłem z kolegą w Chińczyku i zapytałem panią, czy są sosy dodatkowe, czy można sobie zamówić, że ja chcę tam słodko-kwaśny czy ostry. a ona tak na mnie patrzy, mówi, nie ma nic za darmo. Ja mówię, a właśnie, że jest. Ona tak, tak, a co jest za darmo? Ja mówię, no miłość Boga, bo On Panią kocha za darmo. I wiecie, skończyło się to tym, że po zjedzeniu, po obsłużeniu my jeszcze kontynuowaliśmy z nią rozmowę i pomodliliśmy się za nią, bo to była osoba, która w cudzysłowie została wyrzucona z kościoła przez jakieś tam rzeczy, które niby zrobiła.

Tylko, że tutaj okazałem się głupi i zacząłem dyskutować. Zacząłem argumentować racjonalnie. Tak, siak. Wiecie, apologeta mi się włączył. I w którymś momencie nagle usłyszałem w sercu takie słowo, co ty robisz? Ja mówię, ty faktycznie, co ja robię? Kurde. Próbuję ich przekonać jakoś racjonalnie, gdzie słyszę tutaj dużo zranienia, bo oni byli właśnie poranieni przez Kościół, dużo takiej rezerwy i tak dalej. Po co ja to robię? No i słuchajcie, w tym momencie, kiedy to usłyszałem, że po co to robię, naszła mnie refleksja, opamiętałem się i mówię, chłopaki, a wiecie co, może się pomodlimy, co? I oni od razu do tego przystąpili. Powiedzieli, że tak. Chociaż robiło się między nami gorąco i to mogą zaświadczyć ludzie, którzy ze mną byli, oni siedzieli przy drugim stoliku i troszkę się zaczynali martwić, bo ta dyskusja przybierała takie bardziej czerwone tony, że tak powiem.

Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.