Mentionsy Mentionsy
SOWINSKY Podcasts
SOWINSKY Podcasts

Jak mówić świadectwo i głosić Dobrą Nowinę skutecznie? [SOWINSKY Podcast 85]

21.08.2025 ·36 min 19 s

W tym odcinku pochylam się nad tematem dawania świadectwa i głoszenia Dobrej Nowiny. - Kto może głosić?- Jaka ma być treść naszego głoszenia?- Czym jest kerygmat?- Co to jest świadectwo kerygmatyczne?- Czy samo słowo wystarczy czy potrzeba nam czegoś więcej?O tym i wiele więcej w dzisiejszym odcinku. Zapraszam! Dzięki, że jesteś z nami! ❤️🎙 Nowe odcinki w każdy czwartek o 10:00🔔 Subskrybuj i zostaw dzwoneczek – nie przegap nowości!🏗 BUDUJ z nami Na Werandzie Studio! 👉 https://bit.ly/3zjupUz

no to, żeby siebie poznać, opowiadaliśmy sobie świadectwo. I to jest właśnie, od tego jest wspólnota, żeby pewne rzeczy tam, powiedzmy, trenować, ćwiczyć się w nich, że to jest to miejsce, w którym my powinniśmy czuć się bezpiecznie i być przyjęci i być zachęcani do tego, żeby używać tego, co Pan Bóg nam dał. Więc to świadectwo jest bardzo ważne. Dlatego, że dodaję takiej autentyczności temu, co głosimy. I później wspomnę wam o czymś takim, co nazywam świadectwem karygmatycznym. Co sam stosuję, kiedy głoszę, czy głoszę do ludzi z ambony, czy głoszę do ludzi w spotkaniach jeden na jeden, to staram się ten model stosować. I właśnie kerygmat. Kerygmat to jest przesłanie o podstawowym, tak naprawdę to jest głoszenie Ewangelii po prostu.

To jest podstawowe głoszenie, które zawiera w sobie te najważniejsze prawdy, które są zawarte w Ewangelii. Kiedy czytamy sobie dzieje apostolskie, to możemy wyróżnić coś takiego, co się nazywa kerygmatem apostolskim. Na przykład w mowie św. Piotra w dziejach apostolskich możemy to zobaczyć, jak on głosił, jak on budował właśnie to głoszenie. Po kolei punkty, jakby zaczynając od początku. Tak samo tutaj w kerygmacie, tym naszym chrześcijańskim kerygmacie o zbawieniu w Jezusie Chrystusie, mamy od początku, jak to wszystko wygląda. Czyli pierwszym punktem jest miłość Boża. Bóg cię kocha, On stworzył cię z miłości i dla miłości i dał ci wolną wolę, bo miłość nie jest w stanie zaistnieć bez wolnej woli.

W historii człowieka niestety człowiek wybrał co innego niż miłość, czyli chybił tej miłości, chybił celu, dla którego został stworzony, bo jeżeli przetłumaczymy słowo grzech, no to to jest właśnie chybienie celu. Człowiek chybia celu i niestety odchodzi od Boga i zostaje wygnany z ogrodu Eden, tak? Ale Tutaj możemy to jakby urealnić i odnosić do własnego życia, co jeszcze później wam pokażę. Następnie Pan Bóg, co robi? Chce człowieka z powrotem, chce przywrócić tą jedność ze sobą, dlatego posyła swojego Syna Jezusa Chrystusa. On poprzez swoją mękę śmierci i zmartwychwstanie, tutaj w formie krzyża możemy to zobaczyć, taki symbol tego punktu, On nas przywraca do komunii z Bogiem, do jedności z Bogiem.

W Ewangelii jest takie wyrażenie mur wrogości. To może się odnosić właśnie do pewnego muru wrogości między człowiekiem a Bogiem. Może się odnosić do muru wrogości między poganami a Izraelem. Ale ogólnie tutaj chodzi o to, że Pan Bóg wszystkich chce dla siebie przyciągnąć do siebie. Tak zresztą Pan Jezus mówi takie słowa. I kiedy popatrzymy właśnie na krzyż, to możemy zobaczyć, że te dwie belki, one jakby są takim mostem jedności. Ta belka, która sięga do nieba, to jest belka jedności między ziemią a niebem, tak symbolicznie połączenie z powrotem Boga z człowiekiem, człowieka z Bogiem. Natomiast ta belka pozioma, ona mówi o jedności między nami, między braćmi, dlatego że kiedy wierzymy w Jezusa, to nas jednoczy i na tym mamy się opierać, na tym, że jesteśmy Jego dziećmi, jesteśmy Jego synami i córkami i dążymy do tego, żeby być razem.

Chociaż wyróżniamy w teologii takie trzy terminy, czyli odkupienie, usprawiedliwienie i zbawienie. W Nowym Testamencie często możemy przeczytać, że i zbawionych zostało tyle i tyle osób. Wiecie, to jest dlatego, że wtedy jeszcze ta teologia nie była tak pogłębiona. To następuje troszkę później, kiedy właśnie teolodzy zaczynają rozróżniać te trzy rzeczywistości. Czyli odkupienie to jest obiektywne działanie Boga. Cała ta historia zbawienia, która znajduje swój kres w zmartwychwstaniu i w niebowstąpieniu Jezusa, to jest wszystko o tym, że powiedzmy zbawienie jest na stole. Ono jest dane.

I Bóg daje to człowiekowi za darmo. I przyjmuje to zbawienie w taki sposób, w sensie to odkupienie, przyjmuje w taki sposób bardziej personalny w momencie Chrztu Świętego, kiedy otrzymuje tą szatę białą, czyli usprawiedliwienie. No ale jakby to nie jest automat, tylko to jest coś, co jest nam dane, to jest prezent, o który należy dbać i należy podjąć decyzję. Raz, że wyznaje Jezusa moim Panem i Zbawicielem, a dwa, chce żyć według Jego nauk, chce Go naśladować, chce za Nim pójść. Tak jak Pan Jezus mówi, że kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. I różne tam są fragmenty w Ewangelii, które właśnie o tym mówią, że...

Więc zbawienie w katolicyzmie, ono pochodzi... od Boga. Jest za darmo, ale my mamy na to wpływ. Tak jak św. Augustyn zdaje się powiedział, że Bóg stwarza ciebie bez ciebie, ale nie zbawia ciebie bez ciebie. Czyli, że to jest coś, na co masz wpływ. Możesz to wybrać, możesz według tego żyć. Oczywiście, wiecie, mówienie o tym, kto jest zbawiony, kto będzie zbawiony, kto nie... W takim sensie, bo ja mogę o sobie powiedzieć dzisiaj jako deklaracja wiary, że jestem zbawiony i że wierzę, że będę zbawiony, ale czy będę faktycznie, no to to ode mnie zależy, prawda? Tylko to zależy od Boga i Jego decyzji. Czy uzna, że faktycznie żyłem według Jego nauki, czy też nie.

Natomiast mówienie o drugiej osobie, że ta będzie zbawiona, ta nie, no to jest w ogóle jałowe, tego nie ma sensu robić, tak? Dlatego, że no tak jak sprawiedliwy, dobry łotr. To jest oksymoron, prawda? Dobry łotr. Ale no, on został zbawiony. Pan Jezus sam go, że tak powiem, kanonizował. Choć nie miał nawet chrztu. To jest bardzo ciekawe. Bo to od Boga zależy. I Bóg zna serca. I On wie, co się dzieje na przykład w ostatnich chwilach człowieka życia. Ale oczywiście mamy te wszystkie dane nam pewne sposoby, które sam Chrystus ustanowił, z nich należy korzystać, a nie liczyć na to, że jakoś tam się prześlizgnę.

Jednak po co był cały ten wywód? Po to, żeby wam pokazać, że ten czwarty punkt kerygmatu, czyli mieliśmy już miłość Bożą, grzech, Jezus, który przychodzi, aby nas zbawić. Czwarty punkt mówi właśnie o naszej decyzji, czy my to przyjmiemy. czy przyjmuję to zbawienie, czy przyjmuję Jezusa, Jego naukę i czy postanowię, żeby być Jego uczniem, czyli Jego naśladowcą. I piąty punkt to jest Duch Święty, moc wysoka. Bóg nam daje moc wysoka, abyśmy byli w stanie żyć właśnie tak, jak wymaga Chrystus. Nie damy rady tego o własnej sile. To cały Stary Testament, myślę, pokazuje. że nie jesteśmy w stanie jako ludzie być doskonali, być czyści, być bezgrzeszni.

Potrzebujemy pomocy. I tą pomocą jest właśnie Duch Święty, który w momencie chrztu daje nam łaskę uświęcającą. W katechizmie też jest to nazwane łaską przebóstwiającą. Czyli stajemy się dzięki Duchowi Świętemu tak naprawdę jedno z Bogiem. I możemy tą jedność podtrzymywać właśnie poprzez na przykład sakramenty, poprzez przyjmowanie Komunii Świętej. Nie bez przyczyny ona się nazywa Komunią, bo to jest ten moment właśnie takiego ścisłego zjednoczenia z Panem Bogiem. I do czego nas Duch Święty prowadzi? Do wspólnoty, czyli do Kościoła. Dlatego, że nie jesteśmy samotnymi wyspami. Nie da się wyznawać wiary samemu tylko.

Jak to może wyglądać? Mogę opowiedzieć wam teraz swoją historię w bardzo krótki sposób. Czyli tak. Przyszedłem na świat w rodzinie, która nie była specjalnie wierząca, praktykująca, choć rodzice nauczyli mnie pacierza, nauczyli mnie tego, że w niedzielę powinno się chodzić do kościoła, sami nie chodzili. To czułem w swoim życiu, że mam coś do zrobienia. Czułem, że jest jakiś Bóg, który nade mną czuwa, który mnie postawił na tym świecie. I że mam coś do zrobienia. Jednak te pierwsze lata takiej czystej relacji dziecięcej, one zostały skażone poprzez to, że zacząłem szukać sensu gdzie indziej. W alkoholu, w narkotykach, w różnych relacjach, w różnych rzeczach, które daje ten świat.

I po latach takiego zabiegania Boga o mnie, bo wielokrotnie doświadczałem tego, że jest obecny, przyszedł taki moment w moim życiu, kiedy doszedłem do ściany i stwierdziłem, że albo Bóg, albo śmierć, albo więzienie. I czekałem, które z tych trzech opcji się uwidoczni szybciej. No i się okazało, że to był Bóg. Doświadczyłem Jego miłości, spotkania z Nim, siedząc w biurze w korporacji. Później doświadczyłem tego, że On do mnie coś powiedział, bo nie byłbym w stanie tego jako antyklerykał, wtedy człowiek, który już w wieku 21 lat nie chciał mieć nic wspólnego z Kościołem katolickim, nie byłbym w stanie wymyślić tego, żeby pójść do spowiedzi.

I kiedy poszedłem do tej spowiedzi, bo On mi powiedział tak, tak usłyszałem w swoim sercu takie przynaglenie, to wyznałem swoje grzechy i w dniu tej spowiedzi utraciłem obsesję picia, brania narkotyków. Pan Bóg mnie z tego zupełnie uwolnił. Zaprosił mnie na drogę właśnie wspólnoty, drogę drogę naśladowania Chrystusa i postanowiłem tą drogą pójść. Jako, że Ducha Świętego miałem już od momentu chrztu, później wiadomo, zawsze można wołać o więcej, więc doświadczałem różnych rzeczy na modlitwach, na Eucharystiach. że Duch Święty przychodzi i wypełnia mnie i pokazuje mi Słowo Boże, które jest żywe.

To było szczególne dla mnie, że wcześniej czytałem Biblię i nic nie rozumiałem, a po tym doświadczeniu spotkania z Jezusem, po tym doświadczeniu spotkania z Jego miłością i po tym doświadczeniu Kiedy postanowiłem za Nim pójść, nagle się okazało, że Słowo Boże jest dla mnie zrozumiałe. I to był dla mnie taki największy znak tego, że Bóg dał mi tego Ducha Świętego na nowo, odnowił Go w moim wnętrzu i zaprowadził mnie do Kościoła, do którego po raz pierwszy od wielu lat chciałem chodzić sam na sam, w sensie indywidualnie, że sam to chciałem zrobić. I tam zaczynałem doświadczać tego, jak Bóg mówi przez innych ludzi, jak mnie umacnia przez sakramenty, jak działa w moim życiu. I mniej więcej, słuchajcie, tak to wygląda.

Jeżeli nie skończyliście teologii, no to nie ma żadnego problemu. Ja słuchajcie, pierwsze swoje świadectwo powiedziałem, nie wiem, z trzy miesiące po tym, jak doświadczyłem spotkania z Panem Bogiem i o teologii nie miałem za dużo pojęcia, trochę Biblii poczytałem, trochę pochodziłem na msze święte, trochę pochodziłem na wspólnotę i tyle, nie? ale była we mnie ogromna chęć tego, żeby po prostu głosić Ewangelię. I robiłem to w formie właśnie świadectwa. Wtedy nawet nie wiedziałem jeszcze, co to jest kerygmat, ale później właśnie na drodze formacji się po prostu dowiedziałem i zaczynałem wplatać to. Czy też czytając Ewangelię, wplatałem też fragmenty z Biblii do tego swojego głoszenia.

I czekam po prostu, aż mnie zapyta. Jeżeli chodzi o ludzi obcych, którzy nic o mnie nie wiedzą, to wtedy czekam na jakiś punkt zaczepienia, żeby od niego móc zacząć głosić Ewangelię. I wiecie, to jest coś niesamowitego, dlatego że tych punktów zaczepienia w rzeczywistości jest mnóstwo. Na przykład kiedyś byłem z kolegą w Chińczyku i zapytałem panią, czy są sosy dodatkowe, czy można sobie zamówić, że ja chcę tam słodko-kwaśny czy ostry. a ona tak na mnie patrzy, mówi, nie ma nic za darmo. Ja mówię, a właśnie, że jest. Ona tak, tak, a co jest za darmo? Ja mówię, no miłość Boga, bo On Panią kocha za darmo. I wiecie, skończyło się to tym, że po zjedzeniu, po obsłużeniu my jeszcze kontynuowaliśmy z nią rozmowę i pomodliliśmy się za nią, bo to była osoba, która w cudzysłowie została wyrzucona z kościoła przez jakieś tam rzeczy, które niby zrobiła.

W sensie tam chodziło o to, że nie miała ślubu, przyszła z dzieckiem do chrztu, no i ksiądz ją bardzo niemiło potraktował. Więc my się modliliśmy za nią i ona zaczęła czegoś doświadczać w tej modlitwie, poczuła jak Duch Święty przychodzi i działa. Więc to jest, wiecie, bardzo szeroki temat w takim sensie, że możemy od wszystkiego i do wszystkiego nawiązać. Od wszystkiego możemy zacząć. Ale warto jest właśnie nie tak sucho, w sensie to jest, wiecie, moje podejście, nie sucho, że przyjdź do kogoś i Bóg cię kocha, wiesz, Bóg cię kocha, wiesz, tylko po prostu wejść w jakąś głębszą rozmowę, odwołując się do życia czy świata tego drugiego człowieka, a nie tylko próbując, że tak powiem, młotkiem mu do głowy coś nawsadzać.

I jeśli chodzi o sposoby, No to warto też na koniec takiego głoszenia i pamiętać o tym, żeby zaproponować modlitwę. Modlitwa stawiennicza, o tym myślę, też bym zrobił odcinek, jak się modlić stawienniczo, ona ma bardzo wielką moc, bo Pan Bóg, szczególnie w ewangelizacji, On chce dokonywać niezwykłych dzieł. I wiecie, na ulicy, czy w jakichś losowych sytuacjach, które doświadczyłem przez całe moje życie, to już wierzące, no to widziałem, że modlitwa czasami zmieniała totalnie czyjeś podejście, że mimo, że ten człowiek był anty na to, co mówię, to zgodził się na modlitwę i po modlitwie nagle coś się w nim zmieniało.

Trudno jest to wytłumaczyć tak na sposób racjonalny, ale faktycznie tak się dzieje. Jakbyście chcieli, to też mogę kiedyś nagrać odcinek o takich właśnie świadectwach z ewangelizacji, takich losowych, ulicznych czy różnorakich, gdzie Pan Bóg naprawdę zmieniał czyjeś serce. I tutaj wam powiem jedno takie na początek, że kiedyś byłem z kolegą w jednym miejscu, gdzie głosiliśmy w takim MC-ku, w jakimś miejskim centrum kultury, I wtedy jeszcze byłem na etapie jedzenia kebabów, teraz już jestem na etapie nie jedzenia w ogóle glutenu, więc kebaby też nie są wskazane. Ale no wtedy poszliśmy na kebab pod całym tym evencie i słuchajcie, w trakcie tego głoszenia mojego weszło dwóch takich facetów, czuć było, widać było, że zawiani lekko i oni chcieli coś tam powiedzieć, ale ja powiedziałem, że bracie, słuchaj, wysłucham cię jak skończę i wtedy będzie czas na pytania.

Dlatego pamiętajmy właśnie o tym, że z jednej strony jest treść, z drugiej strony jest sposób, ale z trzeciej strony jest też Bóg, który działa. I tym pierwszym ewangelizatorem, tym, który szykuje serca, tym, który w trakcie tej ewangelizacji te serca zmienia, jest właśnie Duch Święty. Więc warto jest pamiętać o tym i nie robić ewangelizacji tylko na własną rękę i tylko własnej mocy. Dlatego ten cały temat znaków i cudów w trakcie ewangelizacji, o których mówi np. św. Tomasz Zakwinu, że znaki i cuda są potwierdzeniem prawdziwości Ewangelii i to tylko Bóg takie cuda może robić, jakie robi. to warto jest po prostu pamiętać o tym, że jeżeli głosimy na przykład w pracy, to znajdźmy też przestrzeń, czas na modlitwę, żeby to głoszenie miało taki potężny wpływ.

Bo wiadomo, że słowa, oczywiście, że tak, one zapadają w serce. To jest ziarno, które rzucamy na glebę, nie wiadomo kiedy wyrośnie. Ale po tym słowie możemy też zaprezentować ducha, tak jak św. Paweł, że nie tylko w słowie, ale w mocy się przejawia królestwo, Ewangelia się przejawia nie tylko w słowie, ale w mocy. Więc warto jest do tego się odwoływać w takim sensie, żeby tworzyć na to przestrzeń i nie zapomnieć o tym, że po takim głoszeniu warto się za człowieka pomodlić. Nigdy nie wiemy, jakie to może wydać owoce. To może być nagłe uzdrowienie, to może być uwolnienie, to może być doświadczenie spotkania z Bogiem, doświadczenie Jego miłości, to może być napełnienie Duchem Świętym. Wiele różnych rzeczy widziałem, wiele różnych takich sytuacji.

Ale słuchajcie, Pan Bóg z jednym zdaniem, z jedną modlitwą, nawet tą słabo wypowiedzianą, On może zrobić takie rzeczy, że nam to się w głowie nie mieści. Więc po prostu starajmy się być blisko Niego, starajmy się otwierać na to, żeby o Nim mówić i w jakikolwiek sposób, czy to będzie udolny, czy nieudolny, po prostu głośmy, a zobaczymy tego owoce. Amen. Kochani, jeśli chcecie też usłyszeć nasze świadectwo w innej formie, bo w formie książkowej, to w linku w opisie filmu podaję wam przedsprzedaż naszej książki, którą napisaliśmy z Mają Momentum Królestwa, co nadało naszemu życiu smak.

I idźmy i głośmy Ewangelię, bo naprawdę świat jest tego Tymczasem, za tydzień w czwartek, Sołyszka i Podcast wróci w rozmowie. I to bardzo ciekawej, bo na temat życia pozagrobowego. Z Bogiem. Trzymajcie się.

Pokazano wszystkie 23 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.