Seks na Pierwszej Randce😈 Fakty, Mity i Historie Od WAS! 🔥
Pierwsza randka, wino, chemia i ta myśl – „czy seks na pierwszej randce to hit czy totalny kit?” 😈🔥 W najnowszym odcinku „Sorry Not Sorry with Kepisia” bierzemy na warsztat temat, o którym wszyscy myślą, ale nie każdy mówi głośno! Poznaj dwie prawdziwe historie słuchaczek: Miss Spontan, która postawiła na przyjemność tu i teraz, oraz Miss Kontrola, która trzymała się swoich zasad… i wygrała coś więcej niż tylko randkę! Będzie śmiesznie, będzie szczerze, będzie trochę nauki i zero oceniania. Jeśli zastanawiasz się, czy seks na pierwszej randce to dobry pomysł, szukasz inspiracji lub po prostu chcesz posłuchać pikantnych historii z życia – ten odcinek jest dla ciebie! Seks na pierwszej randce – sprawdź, co naprawdę myślą o tym Polki i dołącz do naszej rozmowy! #seksnapierwszejrandce #podcast #SorryNotSorry #relacje #randki #dziewczyny #girlpower
Wyobraź sobie, pierwsza randka, wino się leje, chemia wisi w powietrzu i nagle pojawia się ta myśl. A może dziś? Dziewczyny, ile razy zadawałyście sobie pytanie, seks na pierwszej randce, hit czy totalny kit? I dziś rozkładam ten temat na czynniki pierwsze. Jak tam, dziewczyny i chłopaki? Witajcie z powrotem w kolejnym odcinku. Gotowi? To zaczynamy! I nie, nie będę udawać świętej, bo każdy z nas ma tu swoje historie.
To jest temat, który dzieli internet, przyjaciółki i nasze własne sumienia. Seks na pierwszej randce. Czy to jest już grzech śmiertelny? Czy po prostu XXI wiek i mamy to gdzieś? Serio, ile razy byłaś na randce, gdzie chemia aż iskrzy, wino się leje, a w głowie masz dwa głosy? Jeden mówi GO GIRL, żyje się raz, a drugi EJ NIE, no może co on sobie pomyśli, może lepiej poczekać. No i co wtedy? Robisz to co chcesz, czyli to co wypada? A może kończysz wieczór z googlem, czy seks na pierwszej randce to był zły pomysł? Więc dzisiaj będzie totalnie bez ściemy. Opowiem Ci dlaczego niektóre z nas wskakują w to bez zbędnych pytań, a inne mają swoje zasady i trzymają się ich jak paznokci po hybrydzie.
Będą historie z życia, będą żarty, będą fakty i najważniejsze zero oceniania, tylko szczerość i śmiech, no bo wiesz co, każda z nas ma gdzieś swoją prawdę i swoje akcje, których nigdy nie powie swojej mamie. To co, gotowa na jazdę bez trzymanki? Lecimy! Z pierwszą historią od Was! Opowiem Wam akcję, która do dziś wywołuje u mnie banana na twarzy i lekkie zażenowanie, jak tylko o niej pomyślą. To był piątek, taki klasyczny, kiedy masz ochotę na coś innego niż Netflix i pizza w łóżku. Odpaliłam Tindera, przescrollowałam kilku Januszy z rybą, aż nagle BAM pojawił się on. Niby zwykły chłopak, ale miał w opisie, że jego guilty pleasure to oglądanie przyjaciół po raz setny i że umie zrobić najlepsze mojito w mieście.
No nie wiem czy to była magia tych serialowych cytatów czy wizja darmowego drinka, ale napisałam do niego pierwsza. Rozmowa petarda, zero nudy, dużo śmiechu, a wtedy w pewnym momencie wyskoczył z tekstem WIE ŻE SCHANDLER TO MÓJ SPIRIT ANIMAL i wtedy wiedziałam, że muszę go poznać. Spotkaliśmy się w barze, gdzie klinerka miała różowe włosy, a z głośników leciał stary hit Britney Spears. No klimat idealny. On przyszedł w koszuli, w ananasy, serio. A ja w sukience, która zawsze dodaje mi plus 10 do pewności siebie. Pierwszy drink, drugi drink, rozmowa płynie, śmiejemy się z najgorszych randek ever, opowiadamy sobie żenujące historie z dzieciństwa. W pewnym momencie on mówi, chodź pokażę ci najlepszy widok na miastu. Myślę sobie, no dobra, najwyżej się pośmieję z kolejnego punktu widokowego, a skończyło się na tym, że wylądowaliśmy u niego w mieszkaniu, które wyglądało jak katalog Ikei, wszystko białe, wszędzie świece i kot o imieniu Elvis.
Do głupich decyzji. Ale wiecie co? W tym wszystkim no chodzi o to, żeby czasem po prostu odpuścić. Serio, ile razy próbowałaś być tą odpowiedzialną, a potem tak żałowałaś, że nie poszłaś za głosem serca. Albo no czegoś innego. Życie jest za krótkie, żeby wszystko analizować. Żeby analizować każdą randkę, jak odcinek Detektywa Mąk. O! Czasem po prostu warto być tą Miss Spontan, tak jak powiedziałaś. Nawet jeśli rano budzi Cię kot, a nie on. I nawet jeśli jajecznica jest zimna, a kała trochę za mocna. I tu mały tip edukacyjny od Twojej ulubionej podcastowej kumpeli. Seks na pierwszej randce nie oznacza, że jesteś mniej wartościowa, nie oznacza, że on się nie zakocha, nie oznacza też, że musisz potem zamówić Ubera w trybie ninja, żeby nie spotkać sąsiadów.
Oznacza tylko tyle, że miałaś na coś ochotę i zrobiłaś to po swojemu. I to jest totalnie okej. A na koniec. Dziewczyny to pamiętajcie, że jeśli w nocy zrobicie coś szalonego, rano nie szukaj moralizatorstwa, tylko po prostu sprawdź czy kot Elvis nie zjadł twojej jednej skarpetki, bo jak wiadomo największą zagadką po każdej randce nie jest czy on się odezwie, tylko gdzie się podziała ta druga skarpetka. Lecimy z historią numer dwa, od razu. Nazwałam ją Miss Kontrola. No dobra dziewczyny, czas na wersję pierwszej randki, która nie skończyła się z seksem, a i tak była jazda bez trzymanki.
Więc zawsze miałam swoje zasady, wiecie, takie klasyczne. Najpierw poznaj, potem zadecyduj, a seks gdzieś tam w przyszłości, jak już będę czuła, że to to. Moja mama zawsze powtarzała, że nie rób niczego, czego będziesz żałować. No i ja, jak ta grzeczna dziewczynka, próbowałam się tego trzymać. Ale życie, jak to życie, lubi robić swój własny plot twist. Więc poznałam go na LinkedIn. Tak serio, nie na Tinderze, nie na Instagramie, tylko na portalu, gdzie ludzie udają, że są dorośli i wiedzą, co robią z życiem. Napisał do mnie, bo spodobał się mu mój post o inwestowaniu w nieruchomości. Pomyślałam, wow, facet z pasją nie zaczyna od hej śliczna, tylko od co sądzisz o inflacji.
No i umówiliśmy się na kawę. Przed randką zrobiłam sobie cały research, sprawdziłam jego profil, polajkowałam dwa posty, żeby wiedział, że się interesuję i ubrałam się w stylu profesjonalnie, ale z pazurem. On przyszedł w marynarce, która wyglądała jakby była droższa od mojego samochodu, a ja przez pierwsze 5 minut zastanawiałam się, czy nie mam szminki na zębach. Rozmowa była inna niż wszystkie. Zero pytań o eks, zero głupich tekstów, za to cała masa tematów o inwestowaniu w złoto, kryptowaluty i o tym jak bardzo nie lubi ludzi, którzy jedzą pizzę z ananasem. W pewnym momencie poczułam się jak na wykładzie Terexa. On rzucał hasłami typu, musisz dywersyfikować portfel, bo rynek jest nieprzewidywalny, a ja w głowie miałam tylko, czy on kiedyś powie coś o sobie poza tym, że kupił bitcoin na 2017?
Wybrałam szczerość. Powiedziałam uprostu z mostu, że mam zasadę zero seksu na pierwszej randce, nawet jeśli Bitcoin idzie w górę. On był wyraźnie zaskoczony. Przez chwilę patrzył na mnie, jakbym była jednorożcem, który właśnie wypluł tęczową watę cukrową, ale wiecie co? Nie zrobił z siebie obrażonego chłopca, po prostu powiedział, wiesz co, szanuję to, mało kto dziś umie postawić granicę. Odwiózł mnie do domu, a ja przez całą drogę zastanawiałam się, czy nie przesadziłam z tą szczerością. Tydzień później dostałam od niego wiadomość i skromny bukiet róż z karteczką za odwagę bycia sobą. Sushi i wiecie co? Poszłam. Tym razem nie było wykładów o zlocie, za to było dużo śmiechu, trochę niezręczności i pierwszy pocałunek, na który czekałam jak nastolatka.
Dziś jesteśmy razem. On dalej kocha Bitcoina, ja dalej nie wiem jak działa blockchain, ale nauczyłam się, że czasem warto trzymać się swoich zasad. Nawet jeśli wszyscy wokół mówią, że dzisiaj już nikt tak nie robi. I bo prawdziwy facet nie obrazi się o to, że nie miałaś ochoty na szybki numerek, tylko doceni, że jesteś miss kontrola i rządzisz swoim życiem jak królowa. A on, no cóż, może być twoim doradcą finansowym, ale tylko wtedy, gdy ty sama tego chcesz. I dziewczyny, błagam. Wy też poczułyście tę energię? Na randka z LinkedIna, a nie z Tinderka? Ja już na tym etapie miałam w głowie takiego mema. Jak zrobić pierwszy milion przed 30? Idź na randkę z typem od kryptowalut.
I jeśli ktoś nie umie tego ogarnąć, to niech sobie inwestuje w coś innego, bo to Ty jesteś limited edition, a nie promocją na Black Friday, jasne? A tekst o tym, że patrzył na Ciebie jak na jednorożca, wypluwającego tęczową watą cukrową, No błagam, ja bym się popakała ze śmiechu i jeszcze zrobiła z tego biona insta. I dziewczyny pamiętajcie, jeśli facet po odmowie nie znika, tylko odzywa się z kwiatami i sushi, to nie jest red flag, to jest golden ticket, bo prawdziwy mężczyzna nie boi się granic, tylko je szanuje, a potem może nawet nauczy cię, czym do cholery jest blockchain, albo przynajmniej zapłaci za maki, jasne?
No dobra, i teraz czas na moment, w którym z ploteczek przechodzimy do konkretów, bo wiecie, nie samymi historiami człowiek żyje. Czasem warto rzucić czymś, co można potem powtórzyć na imprezie albo w dyskusji z ciocią Krysią przy niedzielnym morosole. Mit numer jeden. Jak pójdziesz z nim do łóżka na pierwszej randce, to on cię nie będzie szanował. Kochana, ile razy to słyszałaś? Ja chyba tyle, że ile razy słyszałam, że jak zjem gumę, to mi się żołądek sklei. A teraz hit. Według badań opublikowanych w Journal of Sex Research, nie ma żadnego związku między tym, kiedy uprawiacie seks, a tym, czy on będzie cię szanował, czy nie.
Naprawdę, facet, który nie szanuje Cię po seksie na pierwszej randce, nie szanowałby Cię też po dziesiątej. To nie jest kwestia czasu, tylko jego poziomu dojrzałości i no tego, czy w ogóle ogarnia życia. Mit numer dwa. Jak poczekasz, to bardziej go zainteresujesz. Serio, to nie jest polowanie na jelenia, tylko relacja dwojga ludzi. Oczywiście, jeśli masz ochotę poczekać, super, twoje ciało, twoje zasady, ale jeśli robisz to tylko po to, żeby utrzymać go przy sobie, to sorry, ale to nie jest strategia na zdrowy związek, tylko na serial Dynastia z lat 90. I fun fact, w Stanach przeprowadzili badania na ponad 10 tysięcy par i wiecie co wyszło?
Jay Shetty, to jest mój podcastowy, chyba nasz podcastowy guru od miłości i mówi jasno. Intymność to nie tylko fizyczność, ale przede wszystkim szczerość, zaufanie i umiejętność bycia sobą. Jeśli już na pierwszym spotkaniu czujesz, że możesz być autentyczna, że nie musisz udawać, że nie boisz się swoich pragnień, to znaczy, że jesteś w dobrym miejscu. I wiesz co? Czasem lepiej być sobą przez jedną noc, niż udawać kogoś przez pół roku. A co z hormonami? No właśnie, bo tu wjeżdża też biologia. Po seksie wydziela się oksytocyna, czyli hormion przywiązania. U kobiet często mocniej niż u facetów, więc jeśli czujesz, że po pierwszej randce masz ochotę napisać mu hej, tęsknię, a potem analizujesz każdą jego odpowiedź jak Sherlock Holmes, to jesteś po prostu człowiekiem, a nie robotem i nie ma w tym nic złego, a ważne, żebyś wiedziała, że to normalne i nie musisz się za to wstydzić.
Pokazano wszystkie 14 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Pierwsza randka, wino, chemia i ta myśl – „czy seks na pierwszej randce to hit czy totalny kit?” 😈🔥 W najnowszym odcinku „Sorry Not Sorry with Kepisia” bierzemy na warsztat temat, o którym wszyscy myślą, ale nie każdy mówi głośno! Poznaj dwie prawdziwe historie słuchaczek: Miss Spontan, która postawiła na przyjemność tu i teraz, oraz Miss Kontrola, która trzymała się swoich zasad… i wygrała coś więcej niż tylko randkę! Będzie śmiesznie, będzie szczerze, będzie trochę nauki i zero oceniania. Jeśli zastanawiasz się, czy seks na pierwszej randce to dobry pomysł, szukasz inspiracji lub po prostu chcesz posłuchać pikantnych historii z życia – ten odcinek jest dla ciebie! Seks na pierwszej randce – sprawdź, co naprawdę myślą o tym Polki i dołącz do naszej rozmowy! #seksnapierwszejrandce #podcast #SorryNotSorry #relacje #randki #dziewczyny #girlpower