Waldemar Malinowski, prezes OZPSP: Bez korekty ustawy podwyżkowej wszystko się zawali, łącznie z NFZ-em
Szpitale powiatowe domagają się korekty ustawy z 2022 r., która wprowadziła coroczne podwyżki minimalnych wynagrodzeń dla pracowników ochrony zdrowia.- My jako dyrektorzy szpitali, chcielibyśmy nie dyskutować znowu z personelem (medycznym – red.) na temat podwyżek. To jest odpowiedzialność państwa, którą Sejm i posłowie wzięli na siebie. Chcielibyśmy w tym temacie chociażby trochę spokoju – powiedział w podcastcie Rzecz o Zdrowiu Waldemar Malinowski, prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych (OZPSP). Coroczny wzrost płac dla personelu medycznego oznacza problemy finansowe dla szpitali powiatowych. Większość przychodów takich placówek pochłaniają bowiem koszty osobowe, a mechanizm podziału pieniędzy na podwyżki między szpitale, nie jest jasny i faworyzuje duże szpitale - wskazuje gość podcastu "Rzecz o Zdrowiu". Kup subskrypcję „Rzeczpospolitej” pod adresem: czytaj.rp.pl
Napisali państwo list do premiera. No i co się wydarzyło? List został przekazany do Ministerstwa Zdrowia, nie mamy do tej pory żadnej odpowiedzi. Jutro pani minister ma nas odwiedzić, czyli w czwartek. Mamy nadzieję, że dostaniemy odpowiedź, że po pierwsze Będzie przeznaczone około 8-9 miliardów w tym roku na podwyżki, bo tyle potrzeba, bo tyle było zabezpieczone w poprzednich latach i tu się nie ugniemy. A po drugie, że ta kwota będzie pochodziła z budżetu państwa, a nie z NFZ-u, bo NFZ ma środki na leczenie ludzi. To jest jakiś paradoks, że pieniędzy, które są przeznaczone na leczenie ludzi, przesuwa się na podwyżki wynagrodzeń.
Jeżeli państwo podjęło takie zobowiązanie, to państwo powinno znaleźć te pieniądze. A jeżeli chodzi jeszcze o te podwyżki, bo ta ustawa miała służyć temu, żeby personel medyczny nie wyjeżdżał za granicę. Pan neguje sens samej ustawy, czy kwestia tego, w jaki sposób ona jest finansowana? Negujemy przede wszystkim sposób finansowania tej ustawy i nie możemy się doprosić o to, żeby było to uczciwe. Czyli jeżeli Sejm podejmuje taką ustawę jednogłośnie, to minister finansów powinien zabezpieczyć te środki w budżecie państwa, przekazać wtedy do NFZ-u i NFZ w sposób Pewnej dotacji opartej o sprawozdawczość szpitala przeznaczyć te środki na podwyżki.
Ale jakby ta ustawa nie wyglądała, To politycy podejmują takie zobowiązanie i nie może być tak, że NFZ dostaje w swoich zadaniach, to wy macie wypłacić. Patrząc na to, że wcześniej jeszcze ratownictwo medyczne, leki 65+, te darmowe, które cały czas wzrastają koszty tych leków i pewne inne zadania zostały przesunięte z Ministerstwa Zdrowia do NFZ-u, to kosztowało 10 miliardów i co roku około 18 miliardów idzie na podwyżki. My na przykład nie dostajemy nadwykonań w 100%, no bo NFZ musi znaleźć pieniądze na podwyżki. No to nie jest uczciwe. To politycy sobie z nami, to nieważne z której strony, trochę nas oszukują, trochę to mało powiedziane.
Jutro będziemy mieli te dane, więc na dzień dzisiejszy nie powiem, ale one cały czas wzrastają. Płynność finansowa, bo widziałem taki slajd, znacznie, jeżeli chodzi o szpitale powiatowe pierwszego stopnia, się zmniejsza. Z analizy związku wynika, że w szpitalach pierwszego stopnia, czyli właśnie tych przede wszystkim powiatowych, koszty osobowe to jest około 77% przychodów. Tak jest tylko w tych szpitalach pierwszego stopnia, czy tak jest też na tych pozostałych szczeblach? Wyżej te środki, ten algorytm jest wadliwy. My z prezesem Związku Powiatów Polskich zgłosiliśmy sprawę do NIK-u, ale do tej pory Nie dostaliśmy ani raportu, nie wiem czy ta kontrola się odbyła, no bo my chcemy wiedzieć, widzieć ten algorytm i jak to jest liczone.
Zakres zabiegowy, tylko że tu dochodzi ratownictwo, które też powinno być w jakiś sposób przez te regiony dysponowane. Bo no nie może być tak, jak ostatnio było w jednym ze szpitali na Dolnym Śląsku, że karetka stała, ale dyspozytor nie wysłał, bo nie wolno, trzeba czekać na... Nie może tak być, bo życie ludzkie jest wartością nadrzędną. I takie błędy powinny dawać do myślenia. Więc my byśmy chcieli, żeby ta koordynacja, bo wtedy nastąpi koordynacja opieki ambulatoryjnej, POZ-u i szpitala. Nie może być tak, że szpital ma nocą i świąteczną, a POZ-y wysyłają wszystkie badania diagnostyczne gdzieś, później pacjent przychodzi do szpitala i lekarz go widzi i nie ma żadnych badań.
Później zorganizowaliśmy spotkanie ze starostami w Mikołajkach. Starostowie przyjęli, byli bardzo zainteresowani. Później my jako związek zaproponowaliśmy spotkania, że my zorganizujemy jako związek województwa, gdzie będą uczestniczyli dyrektorzy, dyrektor Wydziału Zdrowia Wojewody, dyrektor Oddziału Wojewódzkiego NFZ-u, żebyśmy porozmawiali o zmianach, co możemy zrobić na dole w danym województwie. I takie inicjatywy były. Dyrektorzy powiedzieli okej, jeżeli to się zmieni, no to ja bym to tak przekształcił, ty będziesz miał to. Zaletą tego związku naszego jest to, że wszyscy się znamy i możemy na tym poziomie rozmawiać. No ale w pewnym momencie miało się włączyć ministerstwo i się nie włączyło.
I z tego projektu, bo tak naprawdę gdyby on był zrealizowany, to byśmy byli na koniec listopada po konsultacjach, byśmy wiedzieli jakie są możliwości w każdym województwie, co możemy zrobić. Dyrektorzy oddziału wojewódzkich NFZ-u również mieli informację, że w tym szpitalu to dyrektor ma taką propozycję, w tym w tym i można było mówić o jakimś złożeniu tego. No ale... W sierpniu rozbiło się oporodówki i zaczęły się problemy? Nie. Jak pani przeanalizuje kwestie porodówek, to tak naprawdę, ja pamiętam, że jak była propozycja ustawy o restrukturyzacji minister Niedzielski, mówiło się o 600 porodach, wcześniej jeszcze o 800 porodach, tylko mówiło się w kuluarach.
Jeżdżą, udało się i tu trzeba zaakceptować pewne rozwiązania, które pozwolą na dobre funkcjonowanie systemu. Dla mnie jest jasne i to jest najważniejsze, żeby pacjent wiedział, gdzie dostanie pomoc. Bo POZ-y nie działają najlepiej, dlatego że pacjenci się zgłaszają do POZ-u i lekarza nie ma. Wisi na przykład kartka, że jest na wizytach domowych i jedzie do szpitala. W nocnej i świątecznej to mamy, jeżeli chodzi o sobotę, niedzielę, to mamy regularne POZ-y. Około 100 osób przychodzi po pomoc. Kiedyś, jak nie było nocnej i świątecznej, na izbę przyjęć przychodzili ludzie bardzo rzadko.
No nie da się rozdzielić. Życzę powodzenia. Czego życzyć szpitalom powiatowym w tym roku? My byśmy chcieli jako dyrektorzy szpitali znowu nie dyskutować z personelem na temat podwyżek. To jest odpowiedzialność państwa, które Sejm wziął na siebie i posłowie i chcielibyśmy w tym temacie chociażby trochę spokoju, czyli żeby środki, które NFZ i mam nadzieję jednak minister finansów przekażą na podwyżki, Były na tyle wysokie, żebyśmy nie musieli walczyć z pracownikami, bo oni, no powiedzmy sobie szczerze, ta ustawa nie weszła znikąd.
Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Szpitale powiatowe domagają się korekty ustawy z 2022 r., która wprowadziła coroczne podwyżki minimalnych wynagrodzeń dla pracowników ochrony zdrowia.
- My jako dyrektorzy szpitali, chcielibyśmy nie dyskutować znowu z personelem (medycznym – red.) na temat podwyżek. To jest odpowiedzialność państwa, którą Sejm i posłowie wzięli na siebie. Chcielibyśmy w tym temacie chociażby trochę spokoju – powiedział w podcastcie Rzecz o Zdrowiu Waldemar Malinowski, prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych (OZPSP). Coroczny wzrost płac dla personelu medycznego oznacza problemy finansowe dla szpitali powiatowych. Większość przychodów takich placówek pochłaniają bowiem koszty osobowe, a mechanizm podziału pieniędzy na podwyżki między szpitale, nie jest jasny i faworyzuje duże szpitale - wskazuje gość podcastu "Rzecz o Zdrowiu".
Kup subskrypcję „Rzeczpospolitej” pod adresem: czytaj.rp.pl