Mentionsy Mentionsy
Rynek Krakowski
Rynek Krakowski

Wyborcy Nawrockiego z problemami w urzędzie kierowanym przez Platformę

04.06.2025 ·14 min 18 s

Czy w krakowskim Urzędzie Miasta właśnie wybuchła polityczna wojna domowa? 😳Tuż po wyborach prezydenckich na skrzynki urzędników trafił dramatyczny apel związków zawodowych – o zaprzestanie hejtu i wzajemnych ataków między pracownikami.Ale skąd to się bierze? W tym materiale pokazujemy, jak polityczne emocje wlały się prosto do instytucji, która powinna być apolityczna.Kto ją zatruł? Jakie decyzje podejmował Aleksander Miszalski, które dały jasny sygnał: „partia górą, prawo bokiem”?Kto nagrywał spoty wyborcze w urzędzie?Kto rozdawał ulotki przed ciszą wyborczą?Zobacz, jak bardzo może się zmienić miasto, kiedy magistrat staje się sztabem. Opowiada Grzegorz Krzywak.

Zresztą w tym mailu mówi się wprost, że jest to jawny hejt słowny. Jawny hejt, z którym do czynienia mieliśmy przez cały okres kampanii, no i okazuje się, że ten wstrzyknięty jad cały czas krąży po Polsce. Nawet w urzędzie miasta. A skąd w krakowskim urzędzie miasta wzięła się ta polityczna nienawiść? No cóż, wydaje mi się, że nie trzeba tutaj daleko szukać odpowiedzi. Tak się składa, że szefem urzędu, prezydentem Krakowa jest Aleksander Miszalski, polityk Platformy Obywatelskiej. Ale polityk, który akurat w dziedzinie hejtu ma bardzo duże dokonania. No cóż, możemy chyba wprost powiedzieć, że jest to arcykapłan politycznego hejtu, no bo rzeczą, z której Miszalski jest znany najbardziej na całą Polskę...

Jest to, że na czole namalował sobie 8 gwiazdek, potem się sfotografował i puścił to zdjęcie w całą Polskę na swoich social mediach. Rozumiecie? Chłop napisał sobie na czole, że j**ie pół Polski i pochwalił się tym przed całą Polską. Tak, ale te osiem gwiazdek to jest taki tylko początek kariery Aleksandra Miszalskiego, bo warto przyjrzeć się, jak został prezydentem Krakowa. No i tutaj ciekawostka. Wyglądało to dokładnie tak, jak przez ostatnie dwa tygodnie tej kampanii ogólnopolskiej. Kontrkandydat Aleksandra Miszalskiego, Łukasz Gibała, był tak samo cały czas atakowany w sposób no po prostu straszny. Mówiono, że jego rodzina jest deweloperami, rozwieszano plakaty na przystankach, rozdawano gazetki, które oczerniały jego osobę.

No dokładnie takie same działa, takie same systemy szczucia stosowano wobec Karola Nawrockiego. Tutaj różnica jest tylko jedna. Miszalskiemu się udało. A Trzaskowskiemu się nie udało. Ale tak, największym beneficjentem hejtu w politycznej historii Polski jest właśnie Aleksander Miszalski. I na fundamencie tego hejtu postawił fotel prezydencki... I na nim zasiadł. Tak, fundamentem, na którym stoi fotel prezydenta Krakowa jest hejt. Ale kiedy Aleksander Miszalski zasiadł na tym fotelu prezydenckim, no to wtedy dopiero zaczęło się upolitycznianie Urzędu Miasta Krakowa. Jedną z pierwszych decyzji Aleksandra Miszalskiego po tym, jak został prezydentem, było zatrudnienie

Paru osób z młodzieżówki Platformy Obywatelskiej. Drugą rzeczą, jaką zrobił, było wywieszenie przez okno urzędu tęczowej flagi, która miała świadczyć o tolerancji tego środowiska. Zaraz wrócimy do tego, czy to środowisko rzeczywiście jest tak tolerancyjne, jak tęczowa jest ta flaga, którą wywiesili. No i kolejna perypetia Aleksandra Miszalskiego na fotelu prezydenta Krakowa. Kiedy rozpoczęła się już kampania wyborcza na prezydenta Polski, Aleksander Miszalski postanowił wesprzeć swojego partyjnego kolegę Rafała Trzaskowskiego i wywiesił baner na ogrodzeniu domku jednorodzinnego. Co zabawne i symboliczne, na drzwiach tego domu z serduszek Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy ktoś wykleił 8 gwiazdek.

To mówi wiele. Natomiast co najważniejsze w tej sprawie to to, że w Krakowie obowiązuje uchwała krajobrazowa, no która zabrania wieszać pstrokatych, brzydkich banerów reklamowych. No i według interpretacji urzędników nie można było wieszać również banerów wyborczych. Do tego dostosowali się przedstawiciele opozycji, no i nie było plakatów Mencena czy Nawrockiego, no bo po prostu bali się tego, że złamią prawo. Ale Aleksander Miszalski nie bał się złamać prawa. Zawiesił plakat Rafała Trzaskowskiego, a kiedy wybuchła afera, kiedy pojawiły się oskarżenia, że prezydent łamie prawo dla dobra czy dla interesu politycznego, no to wtedy urzędnicy zmienili interpretację przepisów i powiedzieli, że nic się nie stało, wszystko jest legalne.

Tak, tak to wyglądało i mniej więcej wtedy Urząd Miasta Krakowa zaczął przeobrażać się w sztab wyborczy Rafała Trzaskowskiego. Czyli co zrobił prezydent Krakowa? Wykorzystał Urząd Miasta dla interesu politycznego swojego środowiska i swojego partyjnego kolegi. Jaki to był sygnał dla urzędników? No, chyba możemy się tego domyślać. Ale nie był to ostatni sygnał mówiący o tym, że Urząd Miasta nie jest już urzędem, a siedzibą sztabu wyborczego Rafała Trzaskowskiego. Bo oto w pomieszczeniach Urzędu Miasta Aleksander Miszalski kręcił spoty wyborcze. Najlepszy prezydent Polski na 11 liter.

I wyobraźcie sobie, że idziecie sobie do pracy. Wchodzicie do budynku i wasz szef, tak, ten, który namalował sobie 8 gwiazdek na czole, kręci spot wyborczy dla Rafała Trzaskowskiego. No co sobie wtedy myślicie? Jaki sygnał daje wam szef? No chyba już powoli wiemy jaki. Ale nie tylko Aleksander Miszalski kręci spoty wyborcze w urzędzie. Robi to także wiceprezydent Łukasz Sęk. W tych wyborach nie chodzi tylko o słabość jego kontrkandydata Króla Nawrockiego, ale przede wszystkim o zalety i umiejętności Rafała Trzaskowskiego. I tak się przypadkiem składa, że Łukasz Sęk, który także kręci spoty wyborcze w budynkach urzędowych, Jest politykiem Platformy Obywatelskiej.

Ale to także nie jest ostatni sygnał tego, że Urząd Miasta w Krakowie zmienił się w sztab Rafała Trzaskowskiego. Tuż przed ciszą wyborczą Aleksander Miszalski na krakowskich plantach, a więc w miejscu, gdzie przechodzi mnóstwo ludzi, jak gdyby nic rozdawał gazetki promujące Rafała Trzaskowskiego. Tak, prezydent Krakowa rozdawał ludziom ulotki. I co myślą sobie pracownicy Aleksandra Miszalskiego? Co muszą sobie myśleć urzędnicy, kiedy widzą, że ich szef kręci spoty wyborcze w urzędzie? Rozdaje ulotki namawiające do głosowania na Rafała Trzaskowskiego. A nawet prezydent Miszalski jest w stanie wykorzystać lokalne prawo do tego, żeby uniemożliwić kampanię wyborczą opozycji.

Na was, moi drodzy. No bo w krakowskim urzędzie jest taka atmosfera, że po prostu ludzi obraża się za poglądy. Nie może tak być. Urząd powinien być kompletnie apolityczny. A jak jest teraz? No teraz jest tak, że szef tego urzędu jest na barykadzie, na politycznej barykadzie, z której obraża wszystkich, którzy nie są z jego bajki politycznej. A jego podwładni? No przecież to jest naturalna rzecz. Wiedzą doskonale, że jeśli będą tacy jak swój szef, to jeszcze może na tym skorzystają. Że jeśli też będą j**ać pół Polski, nawet kolegów z urzędu, to dostaną premię. Jeśli kogoś obrażą i nazwą kaczystą, Aleksander Miszalski wstrzyknął w krakowski urząd miasta jad.

Jad hejtu, nienawiści i politycznego zacietrzewienia. Jest to najlepszy dowód na to, że nominat partyjny jako gospodarz miasta No po prostu kompletnie się do tego nie nadaje. Aleksander Miszalski zdeptał prawo miejscowe, zdeptał dobre obyczaje urzędu dla dobra partii politycznej, którą reprezentuje. I Miszalski nie musiał niczego mówić, nie musiał niczego sugerować, nie musiał wydawać żadnych poleceń.

On dawał jasny sygnał. Partia i Rafał są najważniejsi. No i dziwicie się, że tak to się skończyło? No ja się wcale nie dziwię. Do tej pory w Krakowie mieliśmy jedną świętą wojnę. Wojnę pomiędzy Wisłą a Krakowią. Natomiast Aleksander Miszalski swoją osobą wniósł do Urzędu Miasta Krakowa kolejną wojnę. Pełną hejtu, pełną nienawiści, pełną jadu, no i pełną uśmiechu. Uśmiechnijcie się, brygada, hej!

Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.