PLATFORMA chciała nas uciszyć. ODDALIŚMY JEJ
KOLESIE z nami zadarli, więc postanowiliśmy im oddać. A jak oddajesz władzy? Śmiechem. W Krakowie nie jest o to trudno, bo kolesiostwo ma już tutaj skalę epidemii. Zdjęcie z prezydentem, legitymacja partyjna i nagle – niespodzianka – trafia się ciepła posadka w samorządzie, spółce miejskiej albo państwowej. Miasto, które powinno „spać na pieniądzach”, krok po kroku zamienia się w KOLESIOGRÓD. A rachunki płacą za to mieszkańcy: droższa komunikacja, droższa woda, śmieci, parkowanie. W tym odcinku opowiadam o naszej akcji wychowawczej: komiksie o Aleksandrze Niewielkim i jego Lidze Niesprawiedliwych, który trafi do kilkuset tysięcy skrzynek pocztowych w Krakowie. Dzięki niemu ludzie poznają krakowskich superkolesi. I ich supermoce od zdjęcia gwarantującego superfuchę, przez bycie w dwóch miejscach naraz, po błyskawiczne zdobywanie dyplomów i wygrywanie stołków mimo przegranych konkursów. Mówimy o prezydencie Aleksandrze Miszalskim i jego drużynie, o radnym Bartłomieju Kocurku, Andrzeju Hawranku, Jakubie Kosku, Szczęsnym Filipiaku, Bogusławie Kośmiderze, Justynie Golbie-Jaśkowiec, Aleksandrze Twaróg i całym tym superbohaterskim uniwersum kolesi z PO i PSL, które opanowało Kraków – od sanepidu, przez spółki, po rady nadzorcze. To jest satyra polityczna, którą próbujemy zrobić w Krakowie to, co kiedyś robił Stańczyk: postawić władzę przed lustrem. Nie jesteśmy „panami redaktorami”, tylko chłopakami z osiedla, którym ktoś zaczął dmuchać w kaszę – więc odpowiadamy sztuką i dowcipem, a nie układami.
Taki to ten nasz superkocurek. No ale czym byłaby taka Liga Niesprawiedliwych, gdybyśmy nie mieli w niej naszego Bruce'a Wayne'a. Człowieka, który nie ma supermocy. I mamy takiego jednego kolesia, którego od Bruce'a Wayne'a odróżnia głównie to, To jest pan Szczęsny, pan koleś Szczęsny Filipiak, który po wyborach został doradcą w spółce miejskiej w krakowskim holdingu komunalnym. On tym doradcą został bez konkursu, długo ukrywano co on tam robi, za ile on tam robi, jak on w ogóle tę robotę dostał, aż gość któregoś dnia poszedł i wszystko opowiedział w mediach jak na spowiedzi. Opowiedział, że zatrudniono go po rozmowie w gabinecie u kolesia, że nie ma potrzebnego do... You're not Carmen and multiple universes are stupid.
Ale to nie wszystko, co chciałbym tutaj powiedzieć. Jest jeszcze coś ważnego, co trzeba tutaj powiedzieć. Drodzy kolesie, nie gniewajcie się na nas za to, że zrobiliśmy dla was ten komiks. Po pierwsze, nie możecie się gniewać za... Sztukę. Żaden kulturalny człowiek nie będzie się gniewał za sztukę. Po drugie, to przecież miłe, że zrobiliśmy dla Was taki komiks i narysowaliśmy Was w taki sposób, w jaki wcześniej rysowano Clarka Kenta, Petera Parkera, Bruce'a Wayne'a i całą rzeszę innych superbohaterów. Ale po trzecie i najważniejsze, to my przecież jesteśmy w Krakowie. A Kraków to miasto słynne ze Stańczyka. Zbłazna, który doradzał polskim królom, I kiedy w Krakowie było najlepiej? W Krakowie było najlepiej wtedy, kiedy tego Stańczyka słuchano.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
A jak oddajesz władzy? Śmiechem. W Krakowie nie jest o to trudno, bo kolesiostwo ma już tutaj skalę epidemii. Zdjęcie z prezydentem, legitymacja partyjna i nagle – niespodzianka – trafia się ciepła posadka w samorządzie, spółce miejskiej albo państwowej. Miasto, które powinno „spać na pieniądzach”, krok po kroku zamienia się w KOLESIOGRÓD. A rachunki płacą za to mieszkańcy: droższa komunikacja, droższa woda, śmieci, parkowanie.
W tym odcinku opowiadam o naszej akcji wychowawczej: komiksie o Aleksandrze Niewielkim i jego Lidze Niesprawiedliwych, który trafi do kilkuset tysięcy skrzynek pocztowych w Krakowie.
Dzięki niemu ludzie poznają krakowskich superkolesi. I ich supermoce od zdjęcia gwarantującego superfuchę, przez bycie w dwóch miejscach naraz, po błyskawiczne zdobywanie dyplomów i wygrywanie stołków mimo przegranych konkursów.
Mówimy o prezydencie Aleksandrze Miszalskim i jego drużynie, o radnym Bartłomieju Kocurku, Andrzeju Hawranku, Jakubie Kosku, Szczęsnym Filipiaku, Bogusławie Kośmiderze, Justynie Golbie-Jaśkowiec, Aleksandrze Twaróg i całym tym superbohaterskim uniwersum kolesi z PO i PSL, które opanowało Kraków – od sanepidu, przez spółki, po rady nadzorcze.
To jest satyra polityczna, którą próbujemy zrobić w Krakowie to, co kiedyś robił Stańczyk: postawić władzę przed lustrem. Nie jesteśmy „panami redaktorami”, tylko chłopakami z osiedla, którym ktoś zaczął dmuchać w kaszę – więc odpowiadamy sztuką i dowcipem, a nie układami.