JOANNA RACEWICZ - o przemocy, hejcie i odwadze, by mówić prawdę.
Przemoc nie zawsze zostawia siniaki.W tej wyjątkowej rozmowie Joanna Racewicz – dziennikarka, autorka książki o przemocy "Sypiając z prezesem" – opowiada o tym, jak wygląda życie kobiet, które latami żyją w strachu, milczeniu i wstydzie.Rozmawiamy o tym, dlaczego ofiary przemocy nie odchodzą, jak działa mechanizm manipulacji, gaslightingu i kontroli, oraz dlaczego społeczeństwo wciąż częściej pyta: „dlaczego ona nie odeszła?” zamiast „dlaczego on to zrobił?”.
Joanna, bardzo mi miło gościć ciebie w Rozmowach w Dresie. Cześć. Cześć, dziękuję Aniu za zaproszenie. Bardzo, bardzo mi miło. To jest o tyle ciekawa historia, że mnie złapała okładka tej książki bodajże na Facebooku i zanim przeczytałam opis, to zupełnie nie miałam pojęcia i wyobrażenia o czym... będzie ta książka. Naprawdę nie skojarzyłaś? Nie skojarzyłam. Czerwona szminka i takie obwiązanie. Tak, no później tak, ale było po prostu dla mnie bardzo intrygujące zarówno tytuł, jak i okładka, no i gdzieś tam później zaczęłam się interesować i czytać, o czym ta książka jest.
Ale znikanie, ale kontrolowanie twoich wydatków to też jest forma przemocy. ale mówienie ci, że do niczego się nie nadajesz, że jesteś nikim, zerem, że weze mnie sobie nie poradzisz. To są wszystko takie słowa, które sączą się i jeśli się sączą, tak dzień po dniu, tydzień po tygodniu, to działają jak chińska tortura. To działają jak kropla, która drąży skałę. To przychodzi taki moment, że kobieta, najczęściej kobieta... Obydwie przecież wiemy, Aniu, że 9,9 na 10 przypadków to są kobiety, to one są najczęściej obiektami przemocy w relacji, czy to w domu, czy to w pracy, czy to w sieci, w internecie. Bo przemoc naprawdę nie jedno ma imię.
Tu chodzi o to, żeby dziewczyna, kobieta, osoba, która doświadcza przemocy mogła się komuś poskarżyć bez obawy, że nie zostanie wysłuchana i zauważona. Każdy z nas potrzebuje być zauważony i wysłuchany. Każdy. A szczególnie ktoś taki, kto dramatycznie potrzebuje pomocy. Bo jeśli po drugiej stronie słyszy, wiesz, tam jest też taka historia, wybacz dygresję, ale aż mi zawsze cierpnie skóra, jak o niej myślę. Nie pamiętam teraz, wybacz Aniu, imienia, bo imiona są zmienione. Pamiętam imię, to prawdziwe, ale nie chcę go użyć. Więc nazwijmy ją Anią, która to była taka klasyczna przemoc, która zawsze nam się kojarzy z tym słowem, czyli podniesiona do góry ręka, podbite oko, rośnięta skóra, wiesz, płacz i...
No tak, no. Tak właśnie jest. No i to nie jest odosobniony przypadek w tej książce, gdzie nie ma tej pomocy, wręcz pojawia się to nie przesadzaj i właściwie jest taka ochrona tego przemocowca, a nie tej osoby, która doświadcza przemocy, bo to się przewijało prawie w każdej historii, mniej lub bardziej oczywiście, ale właściwie to się pojawiało w każdym z tych rozdziałów. Wiesz Aniu, ta książka właśnie po to była, żeby po pierwsze... pozwolić mówić i pozwolić tym dziewczynom być wysłuchanymi. Najsmutniejsze w tym wszystkim również było to, że jak z Kiara, Kiara to zresztą pseudonim artystyczny, ona też jest bohaterką jednej z opowieści i chciała zostać anonimowa i to absolutnie szanuję.
To ego, ten egocentryzm, nawet na końcu w tych wszystkich rozdziałach, jak się popatrzy na te, no nie chcę powiedzieć diagnozy, bo to nie są diagnozy, ale przypuszczenia, co tam się mogło wydarzyć i z czego też to wynikało, bo to też jest bardzo ciekawe, bo oczywiście... myślę, że każdy chce też wierzyć w to, że jednak większość ludzi nie rodzi się po prostu z natury złymi, chociaż zdarza się. Więc to też jest ciekawe, że to ego, ten egocentryzm jest właściwie mianownikiem wspólnym wszystkich tych mężczyzn, którzy się pojawiają w tej książce. Bingo od Sonia. No tak właśnie jest, Aniu.
I teraz znów uwaga, znacznik, bardzo częsta reakcja. Ja na jej miejscu nie sprzedałabym się za zakupy w Mediolanie. Sprzedała się za nową torebkę, za nową parę butów i tak dalej, i tak dalej. I teraz znowu, bardzo często powiem coś, co może być... Bardzo opacznie zrozumiane, ale trudno. Ahoj przygodo. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Bardzo często mamy do czynienia z sytuacją pewnego układu. I tam nie poradzisz już nic, Aniu. Bo tu jest jakaś mniej czy bardziej dogadana zgoda między partnerami. W porządku, ja się godzę na twoje wyskoki, na twoje narowy, na twoje zachowanie kosztem czegoś.
To jest naprawdę podstawa podstaw piramidy Maslowa. Ostatnio spotkałam taką, bo to trochę tak działa, że kiedy zaczynasz o tym mówić, zaczynasz to nazywać, to pojawiają się ludzie, którzy wyczuwają podobną wrażliwość i mają więcej odwagi, żeby o tym powiedzieć. Jest taka wspaniała, bardzo już mi bliska osoba, Ania Preibisz. I to też bardzo nie jest bohaterką książki, ale mogłaby być. Bo jej mąż, były, jest jednym z bardziej znanych lekarzy w Polsce, w Warszawie. Skazany prawomocnym wyrokiem przez hiszpański sąd za pobicie żony.
Wiesz, oni tam nie biorą jeńców. Wyrok skazujący, wdrukowany w papiery. I jakież będzie twoje zdziwienie, Aniu, jeśli cię opowiem, że Ania poinformowała o tym fakcie Izbę Lekarską? I wiesz, co się stało? No zgadnij. No nic. No brawo. No nic. Powiem więcej, nawet nie było żadnej reakcji. Nawet nie było odpowiedzi na pismo. Szanowna pani, przyjmujemy do wiadomości, ale mamy panią gdzieś. Szanowna pani. Przyjmujemy te wiadomości i łączymy się z panią w bólu. Jest nam niezmiernie przykro, ale pan P. jest naszym wspaniałym, cenionym członkiem naszego gremium i nie pozbędziemy się go i nie będziemy go w żaden sposób sekować, ani nie będziemy używać żadnego ostracyzmu towarzyskiego.
Że czują się lepiej. Że no właśnie radząc ja na Twoim miejscu z tego poczucia wyższości, prawda? Albo oceniając coś Ty z siebie zrobiła, stara, nabotoksowana suka albo coś. No moje ulubione to było nekrocelebrytka. Boże, jak ja bym chciała tak wyglądać jak ty. Ale wyglądasz pięknie. Chciałaś być w moim wieku. Aniu... O wieku się nie rozmawia. Wiek to tylko liczba. Wiesz... Ale rozumiem dokładnie, o czym mówisz, tylko że mam znowu takie przemyślenia i ci pozwolę sobie wejść w słowo, że zastanawiam się, czy nie spotykasz się też z taką sytuacją, w której jak przyjmiesz to, że pokazujesz, że jest hejt, jaki on jest, to nie spotykasz się z tym, bo ja się z tym spotykam, że im wolno.
To, że pokazuję kawałek swojego życia, to, że jestem w mediach, to nie daje nikomu przyzwolenia, żeby mnie obrażać. Każdy ma takie potężne narzędzie władzy. pilota w garści albo swój własny palec, kciuk albo wskazujący dowolnie, który może zmienić profil, który obserwuje podcast, który ogląda i tyle. To jest naprawdę i po temacie. I po temacie. Co w nas jest, Aniu, powiedz. Homo, niekoniecznie sapiens, dwunożnych, że mamy w sobie taką przemożną potrzebę ugryzienia drugiego człowieka i skarcenia go, i zawstydzenia, i poczęstowania go naszą uwagą.
z perspektywy mamy myślę sobie, że to jest niemożliwa sytuacja, w której muszę wybrać pomiędzy zostawaniem ze swoim dzieckiem w przemocowym domu, wersus to, czy ja wyjdę z tego domu i będę miała co temu dziecku dać do jedzenia. Nie chciałabym być nigdy w tej sytuacji, ale to jest przerażające, że tak bardzo nie ma empatii nigdzie dookoła, że to te małe dzieci muszą podejmować takie decyzje. Dziękuję, że o tym powiedziałaś, wiesz, bo też jak tak się uśmiechałyśmy z tego manekina i z tej nekrocelebytki, to miałam taką taką myśl, że żebyśmy też tego nie rozmiękczyły, Aniu, żebyśmy też wzięły pod uwagę, że i ty, i ja możemy sobie pozwolić na to, Że nasze skóry są twardsze, że my już potrafimy sobie z tym jakoś, kładę nacisk na jakoś, poradzić, jakoś tym zarządzić.
Tego systemu, który jest takim paskudnym słowem na P, nazywa się patriarchat. jak jesteśmy zamknięte w nim, to potrafimy również karcić te, które próbują się z niego wyrwać i powiedzieć basta, nie, stop, pokazać środkowy palec. No i wtedy są te reakcje właśnie, bo ja na twoim miejscu. O ile świat byłby piękniejszy, gdybyśmy się wspierały, a przynajmniej były na siebie uważne i potrafiły patrzeć tak głęboko, mądrze w oczy, jak ty, Aniu. To była przyjemność. Dla mnie również i dowodem na to będą tylko same miłe i kulturalne komentarze pod tym podcastem. A ty moderujesz jakoś, wycinasz te... To powiedziałam z takim lekkim sarkazmem.
Nie, w maju. W maju, byk jesteś. Tak, tak, tak, Wikipedia kłami. Nie, bliźniak. A ty? Bo jestem 24 kwietnia, więc już chciałam po prostu zrozumieć. Jestem miesiąc po tobie od razu. To jesteś dzień po moim synku. Wspaniale, będę pamiętać. Bardzo dziękuję za tą rozmowę. Dziękuję, Aniu.
Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
ANIAKA27%
Sponsorem tego odcinka jest Prima Biotic, który właśnie obchodzi swoje urodziny i dlatego macie specjalny kod ANIAKA27% bodajże do 27 października.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
ANIAKA27%
„Sponsorem tego odcinka jest Prima Biotic, który właśnie obchodzi swoje urodziny i dlatego macie specjalny kod ANIAKA27% bodajże do 27 października."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Przemoc nie zawsze zostawia siniaki.W tej wyjątkowej rozmowie Joanna Racewicz – dziennikarka, autorka książki o przemocy "Sypiając z prezesem" – opowiada o tym, jak wygląda życie kobiet, które latami żyją w strachu, milczeniu i wstydzie.Rozmawiamy o tym, dlaczego ofiary przemocy nie odchodzą, jak działa mechanizm manipulacji, gaslightingu i kontroli, oraz dlaczego społeczeństwo wciąż częściej pyta: „dlaczego ona nie odeszła?” zamiast „dlaczego on to zrobił?”.