Wybory prezydenckie w Argentynie. "Javier Milei jest nazywany sługusem Trumpa"
Niedzielne wybory w Argentynie zdecydują, czy prezydent Javier Milei utrzyma wsparcie dla swoich reform. Libertarianin chce nadal liberalizować gospodarkę, a jego działania popiera administracja prezydenta Stanów Zjednoczonych. "Javier Milei przez wielu Argentyńczyków jest teraz nazywany sługusem Donalda Trumpa. Wykonuje jego polecenia, nie jest prezydentem niezależnym w swoim sądzeniu. Zwłaszcza w Ameryce Południowej, jest takim trochę pocałunkiem śmierci. Donald Trump zaoferował pomoc i to taką, jakiej chyba do tej pory Stany Zjednoczone rzadko udzielały. To jest dodatkowe 20 mld dolarów na to, aby utrzymać i tak przewartościowany kurs peso, aby Javier Milei mógł sobie kontynuować te reformy" – zauważyła w rozmowie z Marcinem Jędrychem na antenie Radia RMF24 dr Joanna Gocłowska-Bolek, latynoamerykanistka z Uniwersytetu Warszawskiego.
W niedzielnym programie w Radiu RMF24 mamy dla Was teraz temat, choć on wydaje się może i odległy, bo przecież to odległy kontynent i odległy kraj, ale jednak tematy i sprawy związane z polityką momentami mogą być nawet zbieżne z tym, co dzieje się chociażby w obszarze. Unii Europejskiej, bo dzisiejsze wybory w Argentynie zdecydują, czy prezydent Javier Milley utrzyma wsparcie dla swoich reform. Libertianin chce dalej liberalizować gospodarkę, a jego działania popiera, co ważne, administracja Donalda Trumpa. No i czy to jest takie być albo nie być prezydenta awanturnika? Już teraz będę miał przyjemność rozmawiać na ten temat z panią dr Joanną Gocłowską-Bolek, latynoamerykanicką z Uniwersytetu Warszawskiego. Dzień dobry pani. Dzień dobry. Proszę pani, zacznę właśnie od tego prezydenta awanturnika.
To jest taki moment, w którym te wybory mogą zdecydować, czy to wszystko, co zaplanował i co uzyskał też dzięki wsparciu Donalda Trumpa, może się udać albo nie. Dokładnie, to jest moment decydujący absolutnie i dlatego przyciąga uwagę świata, chociaż właściwie wybory uzupełniające do parlamentu w jakimś odległym kraju rzadko trafiają na nagłówki najważniejszych mediów na całym świecie, a tak jest w tym wypadku. Dlatego, że Javier Milei jest już prezydentem niemal dwa lata i część jego reform trafiło do realizacji. On rzeczywiście zdołał na przykład ograniczyć bardzo mocno inflację, która była głównym, absolutnie głównym problemem.
jeszcze dwa lata temu, zdołał nieco uspokoić rynki, natomiast część jego daleko posuniętych reform gospodarczych nie mogła zostać zrealizowana, dlatego że wciąż on borykał się ze sprzeciwem kongresu. Przygotował taki mega pakiet reform gospodarczych, które miały przebudować całkowicie gospodarkę Argentyny, po to, żeby ją zliberalizować i wprowadzić po prostu ten jego libertariański, skrajnie libertariański pomysł w życie, natomiast wciąż czekał na to, że kongres mu na to pozwoli. To się nie działo, więc od razu taka narracja przeważała ze strony Javier'a Mileja, że poczekajcie do wyborów uzupełniających, czyli właśnie do tego dnia, który...
który będziemy teraz obserwować z uwagą i wtedy wszystko się okaże, będę miał wreszcie większość i wprowadzę wszystkie te reformy. Także teraz będą wybory uzupełniające do kongresu, to oznacza, że Argentyńczycy wybiorą połowę deputowanych, czyli połowę niższej izby, to jest około 127 osób, oraz 24 senatorów, czyli 1 trzecią wyższej izby i to nawet przy najlepszej konfiguracji, raczej niemożliwej do spełnienia, ale przy absolutnie najlepszej i tak nie dałoby... takiej możliwości, żeby Javier Milei miał większość w parlamencie, ale przynajmniej mógłby mieć 30% głosów, czyli jego veto, którym on dysponuje jako prezydent, no nie byłoby tak z definicji odrzucane przez kongres.
To stało się w ostatnich miesiącach wręcz takim niepokojącym precedensem, że Javier Milei coś wetuje, jakieś pomysły kongresu, wciąż jeszcze takie w duchu poprzedniego rządu, no a TV to jest odrzucane. To całkowicie niweczyło pomysły Javier'a Mileja. Tutaj jest gra o to, czy on w ogóle będzie mógł kontynuować swoje reformy gospodarcze. To jest eksperyment ciekawy. dla wszystkich myślę, a też tutaj oczywiście taką na zachętę jeszcze mamy dość ciekawy zbieg okoliczności, no bo Donald Trump się zainteresował powodzeniem losów Argentyny.
Panie doktorze, moglibyśmy tutaj wyjaśnić naszym słuchaczom to pojęcie libertariański, bo to jest takie słowo, które rzadko pojawia się w tym politycznym języku, przynajmniej w naszej części Europy. No Javier Milei, gdy prowadził swoją kampanię wyborczą za słyną, właśnie on sam siebie określał jako libertarianin albo skrajny libertarianin, czyli on opowiadał się za całkowicie takim skrajnym pomysłem wprowadzenia absolutnie wolnego rynku bez jakiejkolwiek interwencji państwa w gospodarce. Czyli chciałbym, żeby wszystkie procesy, wszystkie ceny rynkowe były regulowane przez popyt i podaż, natomiast bez udziału państwa. I to rzeczywiście jest pomysł, który zaczął bardzo mocno realizować, na przykład prywatyzując przedsiębiorstwa, na przykład.
Państwo nie musi na nic wydawać pieniędzy, to wszystko jest po stronie prywatnej. To jest pomysł, który stanowi całkowite odwrócenie tego, co było realizowane w Argentynie przez ostatnie dziesiątki lat tak naprawdę. Czyli takie państwo opiekuńcze, bo z takim się kojarzyła Argentyna. Tak. I teraz najważniejsze pytanie teraz, bo poparcie w parlamencie czy wybory parlamentarne to jedno, a jak reaguje na to argentyńska ulica? Jak obywatele Argentyny oceniają to, co robi albo to, co planuje zrobić prezydent Javier Millet, jeśli oczywiście uda mu się utrzymać ten poziom poparcia, o którym mówiliśmy? No i najpierw wydawało się, że Argentyńczycy jak najbardziej popierają, że mają już dosyć tego rozdawnictwa, tej olbrzymiej też korupcji, która tam gdzieś też mocno przebrzmiewała i że popierają wszyscy Javier'a Mileya, a tu tymczasem
się okazało, na początku września były wybory w prowincji Buenos Aires, okazało się, że partia Javier Amileya przegrała je z kretesem, aż o 14 punktów procentowych, wobec powrotu niejako popularności tej znienawidzonej opozycji, czyli peronistów. No i teraz pytanie jest takie, czy rzeczywiście te pomysły Javieramileja spotykają się aż z takim entuzjazmem Argentyńczyków? No otóż niekoniecznie, bo Argentyńczycy są coraz bardziej zniecierpliwieni i o ile... finansowa elita Argentyny z całą pewnością wita te jego pomysły z entuzjazmem, no to już zwyczajni Argentyńczycy, którzy na przykład mają problem ze znalezieniem pracy, ich realne zarobki spadły, są na to badania, że średnio o 6%
to jest poniżej, pomimo ograniczenia inflacji. Więc oni protestują, boją się przyszłości, a poza tym do tego mamy skandale korupcyjne w bardzo bliskim otoczeniu Javier'a Milleya, które też go podążają, bo on mówił o likwidacji tej kasty politycznej, a tu się okazuje, że jest nowa kasta, nowe problemy, ale dodatkowo pojawił się taka okoliczność, że Donald Trump wspierając Javier'a Milleya, w swoich tych planach. No jednak w jakiś sposób go naznaczył, w ten sposób, że Javier Milei przez wielu Argentyńczyków jest nazywany teraz takim sługusem Donalda Trumpa, że wykonuje go polecenia, że to nie jest prezydent wolny w swoim rządzeniu.
Niezależny, tak? Dokładnie i to zwłaszcza w Ameryce Południowej jest takim trochę pocałunkiem śmierci, więc nie wiemy jak daleko to takie poparcie Donalda Trumpa, bo on zaoferował pomoc i to taką... jakiej chyba do tej pory rzadko w ogóle Stany Zjednoczone udzielały. To jest dodatkowe 20 miliardów dolarów na to, aby utrzymać i tak przewartościowany kurs PESO, aby te reformy Javier Millay mógł sobie kontynuować, no ale przecież za tym gdzieś... Dalej stoją prawdopodobnie takie obietnice, że wiele zasobów argentyńskich może zostać wystawione na taką sprzedaż i to miałoby jakoś zrekompensować tę pomoc Donalda Trumpa.
Nie patrzeć. Najbliższego tutaj przyjaciela, on sam, Donald Trump, tak o Mileju mówi. Tak, uwielbiam mówić o różnych przywódcach w kategorii przyjaciół. I tutaj właśnie zastanawiam się nad tym, czy to, co zrobił Donald Trump i to w jaki sposób trochę, powiedzmy, okręcił wokół palca, jeśli można użyć takiego sformułowania, Hawiera Milei, czy to właśnie nie spowodowało tego lekkiego odwrotu popularności prezydenta? I czy to nie może się okazać, że to, co zaproponował Donald Trump, będzie raczej trudniejsze do utrzymania, niż byłoby bez jego udziału? Ale bez takich obietnic i bez wsparcia natychmiastowego ze strony Stanów Zjednoczonych, no to pomysł Javier'a Milleya o tym, aby utrzymać ten kurs PESO na odpowiednim, zawyżonym poziomie, no by po prostu nie był możliwy do spełnienia, więc...
Tutaj Javier Millay postawił niejako wszystko na jedną kartę, tą kartą jest wsparcie Donalda Trumpa, myślę, że tam obietnic jest więcej, ale na przykład Donald Trump zgodził się również, czy obiecał sam z siebie, to, że otworzy swoje rynki na napływ wołowiny argentyńskiej, a tutaj jak sobie poczytamy media w Stanach Zjednoczonych, to wzbudziło olbrzymie zaniepokojenie farmerów i w ogóle Amerykanów, więc... To jest takie narzędzie, które może w dwóch kierunkach tutaj nam zadziałać, a czy rzeczywiście wspomoże Hawiera Mileja i czy te 30% głosów będzie tutaj na rzecz Hawiera Mileja w kongresie działać, no to za chwilę już się o tym przekonamy.
Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.