Prof. Sowiński: Szymon Hołownia chciał być Ikarem polskiej polityki
Jak będzie wyglądała polska polityka, w związku z kryzysem w Polsce 2050? Czy jest to zagrożenie dla koalicji rządzącej? "Szymon Hołownia chciał wznieść się ponad dość przyziemne grawitacyjne siły gry partyjnej, gry o wpływy. Jak w historii z Ikarem, która skończyła się upadkiem, ale też trochę jak na obrazie Bruegela, bo ten upadek nie wstrząsnął pejzażem, nie sprawił, że nastąpił koniec świata. Wszyscy dalej robili swoje. W tej chwili nikt nie jest zainteresowany, żeby wywracać polityczny stolik. Wszystkim zależy, żeby przez rok czy dwa, budować swoją pozycję polityczną" – stwierdził w rozmowie z Piotrem Salakiem na antenie Radia RMF24 prof. Sławomir Sowiński, politolog z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.
I w tym sensie to był kandydat Prawa i Sprawiedliwości. To nie był jakiś, można powiedzieć, cudotwórca, który przyszedł w ogóle spoza świata polityki, tylko jego kantaturę niosła Newspis. Ale poza tym, ja myślę, że zwycięstwo Karola Nawrockiego w dużej mierze jest funkcją... jednak błędnej rachuby politycznej, jaką było postawienie na Rafała Trzaskowskiego, myślę o Platformie, dlatego, że w Polsce, przypomnijmy, w wyborach prezydenckich od roku 2005 zawsze wygrywają politycy konserwatywni. Czasem to jest taki konserwatyzm bardziej, można powiedzieć, wielkomiejski, widzę Władysław Komorowski czy Andrzej Duda, czasem taki właśnie bardziej podmiejski, jakby to można było określić w przypadku Karola Nawrockiego.
Pokazano wszystkie 1 dopasowanie. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.