Prof. Sowiński: Szymon Hołownia chciał być Ikarem polskiej polityki
Jak będzie wyglądała polska polityka, w związku z kryzysem w Polsce 2050? Czy jest to zagrożenie dla koalicji rządzącej? "Szymon Hołownia chciał wznieść się ponad dość przyziemne grawitacyjne siły gry partyjnej, gry o wpływy. Jak w historii z Ikarem, która skończyła się upadkiem, ale też trochę jak na obrazie Bruegela, bo ten upadek nie wstrząsnął pejzażem, nie sprawił, że nastąpił koniec świata. Wszyscy dalej robili swoje. W tej chwili nikt nie jest zainteresowany, żeby wywracać polityczny stolik. Wszystkim zależy, żeby przez rok czy dwa, budować swoją pozycję polityczną" – stwierdził w rozmowie z Piotrem Salakiem na antenie Radia RMF24 prof. Sławomir Sowiński, politolog z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.
pejzażem, nie sprawił, że nastąpił jakiś koniec świata, prawda, wszyscy dalej, że tak powiem, robili swoje i wydaje mi się, że w tej chwili po prostu, i to jest jakby sprawa kluczowa, nikt nie jest zainteresowany tym, żeby wywracać polityczny stolik, żeby prowadzić jakiś przyspieszonych wyborów. bo ani PiS nie jest na to gotowy z różnych powodów, ani Konfederacja, ani tym bardziej obóz rządzący. Wszystkim zależy teraz na tym, żeby przez rok czy dwa, że tak powiem, budować swoją pozycję polityczną. W związku z tym spodziewam się, że pewnie jakieś tam będziemy jeszcze śledzili różne przesilenia słowne czy werbalne i pewnie jest tak, że jakoś będzie musiało środowisko Polski 2050
Ale też wydaje mi się, że wyborcy PiSu nie mieliby żadnego powodu, żeby na nich głosować, stąd raczej wydaje mi się, że zwycięży taka pragmatyka polityczna, taki racjonalizm polityczny, taka oto rachuba, żeby przynajmniej jeszcze przez te dwa lata korzystać z możliwości bycia posłami i budować jakiś swój inny już niż z Szymonem Hołownią pomysł na przyszłość. Panie profesorze, jak pan sobie to wszystko tłumaczy, to, że to jest kolejne ugrupowanie, kolejna próba takiego zniszczenia tego duopolu w Polsce. Mówię o ugrupowaniu chociażby Kukiza, mówię o ugrupowaniu Palikota, teraz Szymon Hołownia, Polska 2050. Kolejna próba i kolejna próba nieudana. I tak, słyszę zewsząd narzekania na duopol, na to, że jesteśmy tym duopolem zmęczeni, ale jak przychodzi co do czego, przychodzi do twardej polityki, to potem się okazuje, że nie ma miejsca na tą nomen omen trzecią drogę.
Ja bym odróżnił tutaj dwie rzeczy, bo ja jestem przekonany o tym, że potencjał duopolu politycznego PiS-PO się wyczerpuje i to widać w kolejnych ostatnich wyborach, że w sumie PiS i PO mają w sumie coraz... coraz mniej poparcia. Natomiast ten fenomen, o którym mówi pan redaktor, czyli tych takich, nazwijmy to, ja nazywam to takimi niewinnymi czarodziejami polskiej polityki, czyli ludzi, którzy spoza sceny politycznej, z show biznesu, czasami gospodarki, wchodzą na nie z jakimiś cudownymi receptami, tak? Dlaczego to się kończy właściwie... która jest zawsze porażką. Tutaj ta lista jest bardzo długa z bardzo prostego powodu. Otóż polityka to nie jest tylko taki konkurs krasomówczy, to nie jest tylko sztuka takiego błyskotliwego funkcjonowania w opinii publicznej, bycia takim trochę...
Wydaje się, że w tej chwili Polacy rozumieją, że to politycy zawodowi, czy to z PiSu, czy z Platformy, czy z Lewicisz, czy z Konfederacji. Oni są jednak większymi gwarantami tego, że ich polityczne obietnice jakoś tam będą realizowane. Tu bym gdzieś widział skutek historii z Szymonem Hołowniem, że jego następcom będzie trudniej. Ale temu by przeczył wybór Karola Nawrockiego na prezydenta, no bo panie profesorze, człowiek, który mówił wręcz o tym, że on nie jest zawodowym politykiem, zostaje wybrany na najważniejszy urząd Polski. Tylko, że za nim stał zawodowy polityk, można by powiedzieć czarnoksiężnik polskiej polityki, Jarosław Kaczyński, który po prostu jakby... dał mu mandat, legitymizował go, za niego poręczył.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.