Mentionsy Mentionsy
Rozmowy w Radiu RMF24
Rozmowy w Radiu RMF24

Nowa rosyjska broń wycelowana w Starlinki? Ekspert: To zagrożenie również dla polskich satelit

22.12.2025 ·11 min 44 s

Dwie służby wywiadowcze państw NATO podejrzewają, że Rosja opracowuje nową broń, która mogłaby zniszczyć sieć satelitów Starlink. Ograniczyłoby to poważnie przewagę technologiczną Zachodu w kosmosie, z której korzysta m.in. Ukraina podczas wojny z Rosją. "Jeden ze sposobów technicznych polega na tym, że wynosimy w przestrzeń kosmiczną pojemnik, który jest wypełniony setkami tysięcy mikroskopijnych, gęstych metalowych kulek. Po zdetonowaniu na odpowiedniej wysokości tworzą one chmurę śmieci, która porusza się z orbitalną prędkością. Każde zderzenie z taką kulą, nawet o wielkości ziarnka piasku, przebija osłonę satelity i trwale ją niszczy. To stanowi zagrożenie nie tylko dla satelit Starlink, ale również dla polskich satelit" – informował w rozmowie z Marcinem Jędrychem w Radiu RMF24 dr Maciej Kawecki, prezes Instytutu Lema.

A ty dokąd tak pędzisz? Na święta do Carrefoura! Teraz Carb cały w jeszcze bardziej obniżonej cenie. 34% taniej. Złoty 49 za 100 gramów. Oferta ważna do 23 grudnia w hipermarketach Carrefour. Cena przed obniżką 2,29. Słuchajcie, Radia RMF, 24-popołudniowy program, a w nim niezwykle ciekawy temat, choć brzmi on bardzo groźnie. Otóż, jak informuje agencja AP, dwie służby wywiadowcze państw NATO podejrzewają, że Rosja opracowuje nową broń, która mogłaby zniszczyć sieć słynnych satelitów Starlink. taka broń mogłaby poważnie ograniczyć przewagę technologiczną Zachodu w kosmosie, z której na przykład korzysta Ukraina podczas wojny z Rosją. Wiemy też doskonale, że Polska właśnie jest jednym z tych państw, które kupuje Starlinki specjalnie na potrzeby prowadzonej przez Ukrainę wojny, czy też obrony przed Rosją.

Ta nowa broń działa obszarowo i tutaj możemy sobie wyobrazić, że ona działa w taki sposób. Najczęściej wskazuje się tutaj, biorąc pod uwagę te konkretne doniesienia, dwa sposoby techniczne. Pierwszy polega na tym, że wyobraźmy sobie, że gdzieś tam na orbitę wynosimy w przestrzeń kosmiczną pojemnik. który jest wypełniony setkami tysięcy takich mikroskopijnych, małych, gęstych, metalowych kulek. Je nazywamy BBS-ami. I po zdetonowaniu lub uwolnieniu na odpowiedniej wysokości one tworzą... taką jakby chmurę śmieci, która porusza się z prędkością orbitalną i każde zderzenie z taką kulą, nawet o wielkości ziarnka piasku, przebija osłonę satelity i trwale ją niszczy. I to stanowi zagrożenie nie tylko dla satelit Starlink, ale też dla...

Czyli one się stają po prostu śmieciami kosmicznymi. I to są dwa, według mojej wiedzy, jedyne możliwe dziś techniczne sposoby, realizowalne. Drugi, dużo bardziej kontrowersyjny, ponieważ do tej pory spośród wszystkich takich konsensusów globalnych próby jądrowe w kosmosie nie miały miejsca. To jest jedyny chyba znany mi konsensus społeczny, do którego ludzkość jeszcze go nie naruszyła. Tak, tak. I teraz to, o czym pan powiedział, no tak sobie też spróbujemy to wyobrazić. Satelity Starlinka krążą na mniej więcej wysokości około 550 kilometrów nad Ziemią, więc no tak z punktu widzenia kosmicznego to jest, no... dość wysoko, tak bym to określił. Nie, to jest niska orbita. To znaczy satelity, musimy powiedzieć o tym, że Starlink składa się z tysięcy małych satelitów na niskiej orbicie.

przez dekady. I to jest ogromne zagrożenie dla świata. To trzeba powiedzieć sobie wprost, że to byłoby ogromne zagrożenie dla świata. Czy tego typu działanie, o którym mówiliśmy, powiedzmy, że skupimy się na razie dla jakby trochę ustalenia uwagi i też może do wewnętrznego spokoju nie na pomysłach nuklearnych, tylko raczej na tych kulkach. Czy to jest coś, co jest technologicznie wyzwaniem takim, że na to trzeba jeszcze poczekać, nie wiem, pięć lat? Czy też to może być dostępne na przykład za pół roku? Myślę, że nie wiemy tego, na jakim etapie zaawansowania dzisiaj dokładnie jest Rosja, natomiast wydaje się, że system zaawansowany technologicznie byłby w stanie taką technologię opracować. I tutaj się skupiamy na Starlinku, natomiast ja myślę, że ucierpiałyby też satelity nawigacyjne, GPS, Galileo, pogodowe i bankowe.

Więc to nie jest tylko system Starlink, bo nam się wydaje, że jeżeli mówimy Starlink, no to tak my nie korzystamy ze Starlinka, tak? Czy tam ułamek społeczeństwa korzysta ze Starlinka? Ja akurat korzystam ze Starlinka, ale jestem pewnie w dużej mniejszości. Ale to w ogóle nie chodzi tylko i wyłącznie o to, tak? Bo ta orbita jest rozumiem nie tylko dla Starlinka przeznaczona, mówimy o tej orbicie w granicach 550 kilometrów. Tak, natomiast to, co jest, żeby uspokoić trochę naszych jednak słuchaczy, moim zdaniem... odłamki nie rozróżniają flag i chmura śmieci zniszczyłaby także satelity chińskie i zniszczyłaby również satelity samej Rosji. Nie wiem, czy Rosja jest w stanie sobie dzisiaj pozwolić na to, żeby niszczyć samą siebie. Na szczęście na tej samej wysokości znajdują się satelity nie tylko krajów sojuszniczych dla Unii Europejskiej czy Stanów Zjednoczonych, ale również dla samej Rosji.

Na pewno by też w czarnym scenariuszu to oznaczało, w jakim sensie koniec ery kosmicznej. Dlatego, bo w takim czarnym scenariuszu niska orbita okołoziemska mogłaby zostać całkowicie zablokowana dla lotów załogowych i satelitów na pokolenia. Nie wiem, czy w Rosji interesie również by to było. No i teraz rodzi się pytanie, co my dziś jako Europa możemy z tym zrobić. No właśnie, to jest pytanie też takie, w którym trochę jest takiego niepokoju, ale też z drugiej strony to, o czym pan powiedział, pokazuje, że jakby ten miecz jest obosieczny i tutaj nie da się, póki co na razie myślę, że to jest dobra wiadomość, znaleźć precyzyjnego rozwiązania, które po prostu eliminuje. Przy tych satelitów Starlinka jest 7 tysięcy, ponad 7 tysięcy krąży, więc to też jest no armia, której nie da się tak łatwo zgarnąć z orbity.

Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.