Mentionsy Mentionsy
Rozmowy w Radiu RMF24
Rozmowy w Radiu RMF24

Jeremy Sochan żegna się z drużyną NBA. "Jego wartość przez ten sezon spadła"

12.02.2026 ·8 min 54 s

Jeremy Sochan, jeden z najbardziej utalentowanych polskich koszykarzy, oficjalnie zakończył swoją przygodę z San Antonio Spurs. Po rozwiązaniu kontraktu za porozumieniem stron 22-letni skrzydłowy stał się wolnym agentem. "Musimy sobie uświadomić, że wartość Jeremy'ego przez ten sezon niestety spadła. To potwierdza fakt, że nie udało się znaleźć klubu, który złożyłby odpowiednią ofertę. Spurs liczyli, że wartość Jeremy'ego będzie na rynku większa. Tak się nie wydarzyło i teraz jest to sygnał, że dobrze byłoby znaleźć klub, w którym Jeremy odżyje. W którym będzie mieć regularne minuty, będzie mógł pracować na nowy kontrakt, a nie myśleć tylko o tym, by zaliczyć jakiś krótkoterminowy cel na ten sezon" – mówił w rozmowie z Tomaszem Terlikowskim na antenie Radia RMF24 Gabriel Rogaczewski dziennikarz CANAL+ Sport.

Słuchajcie, Radia RMF24. Teraz będzie o sporcie. Jeremy Sochan nie jest już zawodnikiem San Antonio Spurs. Polak od tego momentu jest wolnym zawodnikiem. To informacja, która wczoraj wywołała poruszenie w świecie polskiej koszykówki. A my łączymy się teraz z Gabrielem Rogaczewskim, dziennikarzem Canal Plus Sport. Witam serdecznie. Dzień dobry, cześć. To zła wiadomość dla Sochana, czy raczej ulga? Bo przypomnijmy, że Polak ten sezon miał raczej nieszczególnie udany. Rzadko pojawiał się na boisku. Myślę, że to jest dobra wiadomość po ostatnich złych. Złą wiadomością było to, że nie udało się wypracować między San Antonio Spurs a Jeremym Sochanem, między nowymi klubami potencjalnymi. Żadnej stosownej wymiany, która doszłaby do skutku jeszcze przed trade deadline. Nie udało się i to była zła wiadomość, bo właściwie oznaczała, że Polak zostaje w klubie, którego nie widzi w swojej przyszłości.

Zostaje z kontraktem, który skończy się po sezonie, więc nie ma też specjalnej chęci inwestowania w przyszłość przez klub. Zatem prawdopodobnie skończy się to też po prostu tym, co widzieliśmy, czyli odstawieniem go poza rotację, poza grę, poza boisko. I czekaniem aż ten sezon po prostu się skończy. To co się wydarzyło jest najlepszym możliwym w najgorszym scenariuszu, czyli rozwiązanie umowy za porozumieniem stron. Spurs wykupili już jego kontrakt, który nadal nie był wysoki i teraz Jeremy Sochan, no będzie, Spurs też zaryzykowali, będzie musiał w tym momencie znaleźć nowy klub, na to liczą też Spurs. A my możemy też być, właściwie podejrzewać, że skoro do takiego ruchu doszło, to znaczy, że ten klub gdzieś w pobliżu zainteresowany jest, więcej pewnie niż zainteresowany i że w ciągu najbliższych dni powinniśmy ten klub poznać.

A tutaj mówimy już o drużynach, które niestety, ale w tym sezonie, no nie walczyłyby o mistrzostwo. A raczej skupiałoby się na niższych celach, być może nawet na kolejnej przebudowie. To też są dobre projekty. To są projekty, które są cierpliwe, dają mnóstwo szans, mnóstwo czasu boiskowego dla takich zawodników jak Jeremy. A musimy sobie uświadomić, że wartość Jeremy'ego przez ten sezon niestety spadła. To też potwierdza nam fakt, że nie udało się znaleźć klubu, który złożyłby odpowiednią ofertę. Spurs liczyli na to, że wartość Jeremiego będzie na rynku większa. Tak się nie wydarzyło. I teraz jest to taki sygnał, że dobrze byłoby znaleźć klub, w którym Jeremy odżyje, w którym znowu będzie mieć regularne minuty, w którym będzie mógł pracować także na nowy kontrakt.

A chyba nie tylko myśleć o tym, by zaliczyć jakiś krótkoterminowy cel na ten sezon. No właśnie, a dlaczego w zasadzie ten ostatni sezon był taki trudny dla niego? Co się stało? To znaczy on grał gorzej, czy trener był problemem? Z czego wynikały te jego widoczne problemy w tym sezonie? Wiemy już od dłuższego czasu, że Spurs zmienili szkoleniowca z racji problemu zdrowotnych Grega Popowicza, natomiast... Często słyszy się o tym, że my lubimy tam szukać problemu. Myślę, że musimy spojrzeć na to obiektywnie i biorąc pełną perspektywę do podglądu. Po pierwsze, Jeremy miał 4 lata na to, by pokazać się jako zawodnik wybrany przez San Antonio Spurs. Przez pierwsze dwa lata to był zawodnik, w którego inwestowano i po tych dwóch latach właśnie klub zdecydował, że sięgnie po kolejne dwa.

Przedłuży ten naturalnie kontrakt do czterech, że widzi tutaj światełko w tunelu. Ale gdy gra się już dwa lata w NBA, jest się nowym zawodnikiem, to też liczy się na to, że ta inwestycja będzie się już powoli spłacać, że nastąpi gdzieś przeskok w jakości. U Jeremy'ego niekoniecznie był to przeskok, to był progres. To był progres oczywiście w dobrą stronę. Ale Spurs musieli liczyć na coś więcej. Budując w trzecim sezonie już skład wokół Wiktora Łębaniamy, minuty dla innych zawodników po prostu poszły w dół. Oczekiwania natomiast poszły w górę, no bo chcemy już mieć tą jakość jak najszybciej i jak najbardziej stabilną. A Jeremy takiej stabilności niestety nie pokazywał w tych aspektach, których Spurs by chcieli. Pamiętamy eksperymenty z rozgrywającym, z Jeremym na pozycji rozgrywającego.

Nam się to nie podobało, szukaliśmy w tym wszystkim plusów, ale ewidentnie to był sygnał z perspektywy Spurs, że oczekujemy od Sochana czegoś jeszcze, czegoś więcej. No i doszliśmy do konkluzji, do momentu, w którym po prostu ten kontrakt powoli zaczyna się kończyć. Sochan oczekuje tego, że dostanie nowy, oczywiście wyższy, nie tylko debiutancki, a Spurs oczekiwali po prostu rozwoju większego i w innym kierunku niż to, co dał im Jeremy Sochan, więc jest to naturalne i może mało romantyczne w okolicach walentynek, ale prawdę mówiąc zakończenie tego związku wyjdzie na dobro dla obu stron. No właśnie, to jeszcze pytanie o przyszłość. Jak może wyglądać jego kariera? To jest młody zawodnik, 22-letni. Ma szansę dorównać, a być może nawet prześcignąć osiągnięcia Marcina Gortata?

Daleko do tego droga. Pamiętajmy o tym, ile Marcin Gortat osiągnął w NBA, bo to są ogromne wyniki i tego życzę. Jeremy'emu by coś takiego powtórzył, a być może przebił i to też byłoby świetne. Ale droga do tego jest daleka. Plusy są takie, że wiemy, że to jest trochę rynek dla nas obcy, Stanów Zjednoczonych, dla nas kibiców z Polski. Natomiast spokojnie, to, że tak duży klub w tym momencie żegna się z Polakiem absolutnie nie oznacza, że Jeremy zaraz wyląduje w Europie, że to jest jego miejsce w życiu. To jest nadal zawodnik, który sobie poradzi. Ciężko mi powiedzieć, jak będzie wyglądać jego droga w najbliższych dwóch latach, bo tak jak mówię, to jest uzależnione od tego, czy wybierze go klub, który skorzysta z jego aktualnych cech.

I dał mu kontrakt na teraz, na już, na najbliższy sezon, na to by był elementem danej układanki, czy właśnie wybierze jednak drużynę, która potraktuje go jako kolejną inwestycję, jako rozwój, jaką większą liczbę minut. Jeżeli tak się wydarzy, no to to jak będzie wyglądać kariera Jeremy'ego jest tylko w jego rękach i no wierzę, że tam są po prostu jeszcze cechy, które on spokojnie może odblokować, że są rzeczy nad którymi może pracować, że jest mnóstwo trenerów oraz weteranów, z którymi może też te rzeczy poprawiać. To jest cały czas dla młodego, 22-letniego zawodnika na to, by się rozwijać, by to poprawiać. Nadejdzie taki moment, myślę, że kilka tych klubów pewnie Jeremy będzie zmieniał i musimy do tego przywyknąć, że tak, to jest dobry zawodnik, on się ceni, on chce zarabiać jeszcze więcej.

Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.