Czy wciąż istnieje podział na Polskę A i B?
W jakich częściach polski najwięcej pracujemy? Gdzie najwięcej zarabiamy i czy nadal istnieje ekonomiczny podział między polska A a Polską B? O tym Marcin Jędrych rozmawiał z Dr Karolem Wałachowskim z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, autorem książki „Poza największymi”.
Jeszcze więcej informacji w Radiu RMF24. U nas aktualne tematy i sprawy, o których warto wiedzieć i o których warto rozmawiać. Dziś takie dość mocne pytanie stawiamy w naszym programie. Czy nadal istnieje ekonomiczny podział pomiędzy Polską A a Polską B? No ciekawe, czy potraficie już sobie wyobrazić odpowiedź na to pytanie. Jeśli nie, to zaraz poszukamy szczegółów i ciekawej interpretacji u naszego rozmówca, naszym gościem. Dzisiaj jest pan doktor... Karol Wałachowski, Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie, autor książki Poza Największymi, Studium o Byłych Stolicach Województw. Skłaniam się panie doktorze, dobry wieczór. Dobry wieczór panie redaktorze, dobry wieczór państwu. Cieszę się, że jest pan z nami w naszym studio i zaczynamy właściwie od tego chyba najważniejszego pytania. Pewnie można łatwo odpowiedzieć na to pytanie, czy istnieje ekonomiczny podział między Polską A a Polską B. Panie doktorze.
Tych podziałów zrobiło nam się w wolnej Polsce znacznie więcej. Wcześniej ta Polska A i Polska B kojarzyła się z biednym wschodem i z znacznie bogatszym zachodem. Dzisiaj raczej jest tak, że największe miasta w Polsce grają w europejskiej ekstraklasie. Dzisiaj jeśli ktoś mieszka w Warszawie, w Krakowie, we Wrocławiu, w Poznaniu... no to jego jakość życia, jego zdolności, możliwości pracy są bardzo porównywalne do takich miast jak Barcelona, Madryt, Wiedeń, Monachium. W zasadzie to jest ekstraklasa europejska. No ale jeśli ktoś mieszka w znacznie mniejszym ośrodku, no to tutaj to już jest zupełnie inna Polska, ze znacznie niższymi wynagrodzeniami, z wyższym poziomem bezrobocia, więc tutaj tych podziałów jest zdecydowanie więcej i tutaj niestety jest też tak, że czym większe miasta, tym po prostu jakość życia i wynagrodzenia wyższe, czym mniejsze, tym jest znacznie gorzej.
64% osób w wieku od 15 do 89 lat, więc to jest sporo, a na przykład po drugiej stronie Polski to właśnie, chociaż to złe określenie ta Polska B, tam zaledwie 50, więc to niby jest tylko 15%, ale to jednak robi różnicę. No tak, te rynki pracy też są zupełnie inne, no bo tutaj mamy dużo większą przestrzeń na różne elastyczne formy zatrudnienia, które na przykład dla wielu osób, czy to właśnie starszych, czy to dla kobiet, które na przykład chcą łączyć życie rodzinne z pracą, ta praca jest możliwa. Często w małych ośrodkach znalezienie pracy tutaj graniczy z cudem, więc tutaj zdecydowanie ta sytuacja jest znacznie gorsza. Czasami też się mówi o takich małych gminach, takich właśnie enklawach, w których życie jest dużo lepsze niż w innych miejscowościach tylko dlatego, że są przyklejone do jakiegoś wielkiego ośrodka produkcyjnego, do jakiejś wielkiej firmy, fabryki, czegoś takiego i nagle się okazuje, że przez to, że ta firma na miejscu, daj Boże, płaci podatki, no to oni z tego korzystają.
A jeśli wydarzy się coś bardzo ważnego w średniej wielkości mieście, czyli tak jak na przykład w Częstochowie mojej rodzinnej, właśnie tutaj wyburzenie dworca, który był symbolem miasta, to nikt o tym nie wie. No więc też jest trochę tak, że rynek medialny i też to, jak właśnie wyglądają media w Polsce, to też bardzo mocno wpływa też na takie poczucie bycia gorszymi, jednak na tą peryferyjność i właśnie tutaj na poczucie tego właśnie byciu tą Polską B. To jeszcze jedno pytanie a propos właśnie tych liter A i B. Czy tu można byłoby pójść o krok dalej i powiedzieć, że jest jeszcze Polska C? No tak, Polska C to prawdopodobnie ta Polska, gdzie nie mamy dostępu nawet do tej średniej wielkości miast. I tak jak te powiaty, o których wspomniałem, które już od 89 roku, te post-PGR-owskie na przykład, albo takie powiaty, w których
I opłacalne, czyli jeden urząd gminy dla tam powiedzmy 4-5 powiatów więcej. Dokładnie tak, bo dzisiaj mamy gminy, które mają paruset mieszkańców i zatrudnianie wójta, kancelarii, rady miast, rady gminy i tak dalej, to ekonomicznie w ogóle się nie spina, więc to jest najwyższa pora, żeby łączyć. Podobnie na poziomie powiatowym. gdzie też najmniejsze powiaty mają po paręnaście tysięcy mieszkańców, co jest znacznie zbyt mało, żeby w efektywny sposób właśnie swoje usługi realizować. Tak wygląda dziś Polska A i Polska B z perspektywy naszego gościa, którym był pan dr Karol Wałachowski, Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie, autor książki poza największymi studium o byłych stolicach województw, o tym też dziś rozmawialiśmy. Bardzo dziękuję panie doktorze za wizytę. Serdecznie dziękuję, bardzo pozdrawiam. Do usłyszenia.
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.