Aleksander Kwaśniewski o twórcy RMF FM: Wizjoner, który stworzył potęgę | 36. urodziny RMF FM
W 1990 roku, kiedy powstał RMF FM, Aleksander Kwaśniewski miał 36 lat. Dokładnie tyle samo, ile nasze radio dziś. "Jak skończyłem 36 lat, to najciekawsze rzeczy w moim życiu dopiero się wydarzyły. Zostałem posłem, później prezydentem przez 10 lat. Tego samego życzę wam, żeby kolejne lata były jeszcze ciekawsze niż te minione, które i tak były niezwykłe. (…) RMF w Krakowie to było przełamanie monopolu państwowego radia. RMF na polskim rynku medialnym to było wydarzenie" - mówił były prezydent Aleksander Kwaśniewski, z którym rozmawialiśmy przy okazji 36. rocznicy powstania naszej stacji.
Gdybyśmy szukali jeszcze równolatków, to myślę, że SDRP, Socjaldemokracja Rzeczypospolitej Polskiej, jest może miesiąc starsza, w połowie lutego, że tak powiem, powstawali, 1990 roku. Więc byłem liderem lewicy, tej, która definiowała się jako lewica demokratyczna, czyli w pełni respektująca zasady demokracji. Mamy tyle władzy, ile poparcia społecznego. Odwoływaliśmy się też do wzorców socjaldemokracji zachodniej, bo znaliśmy ją i wiedzieliśmy, że że to ma głęboki sens, więc tak się pozycjonowałem. Ale pan prezydent, przepraszam, że wchodzę w słowo, pan prezydent nie chciał takiej kariery partyjnej. Z tej książki to wyczytałem, bo nawet Mieczysław Franciszek Rakowski zaproponował panu taką kontynuację PZPR-u trochę, prawda?
Kiedy ten sztandar był wyprowadzony w tym... A pan odmówił i on w pana podobno rzucił popielniczką wtedy. No rzucił, no wie pan, to jest bardzo bolesny moment też dla mnie, bo ja byłem w bardzo zażyłych, bym powiedział, przyjacielskich relacjach z Rakowskim. Tylko ja uważałem, że jego zgoda na to, żeby zostać pierwszym sekretarzem PZPR-u w sytuacji, w której wszystko już się zmieniło i zmienia, nie miała sensu. Rakowski marzył o tym stanowisku przez lata, tylko on został tym pierwszym sekretarzem gdzieś tak o 10 lat za późno, no a tych 10 lat nijak już się nie dało nadrobić. bo historia poszła naprzód, świat się zmieniał. I jak on do tego swojego zespołu chciał mnie włączyć, to ja odmówiłem, a było mi ciężko odmówić, no bo, jak mówię, wiązały nas takie bliskie relacje.
No i rozumiem jego reakcję, że krzyczał do mnie zdrajca i rzucał popielniczką. A dlaczego pan nie chciał zostać działaczem partyjnym, jak to się wtedy mówiło, aparatczykiem? Chciał pan być od razu prezydentem? Nie, nie, nie, nie. Prezydentura to w ogóle pojawiła się dużo, dużo później. Natomiast ja uważałem, że po okrągłym stole i po wyborach czerwcowych 1989 roku PZPR, szczególnie po wyborach, PZPR swojego egzaminu demokratycznego nie zdał. To jest struktura nieprzygotowana do bycia w demokracji. To jest partia, która umiała zarządzać, bo tak historia nakazała, ale nie potrafiła ani walczyć o poparcie, ani przekonywać ludzi do siebie i tak dalej.
Tylko nowe partie, partie, które jakby wniosły to demokratyczne DNA, to było w nich, miały szansę. Wszystkie partie, których brakowało tych takich... wpojonych demokratycznych zasad. Nie miały szans przetrwać. I też proszę zauważyć, w gruncie rzeczy, dlatego nie ma dzisiaj nie tylko PZPR-u, która była partią największą wiodącą, ale Stronnictwo Demokratyczne też tej próby nie przetrwało. Jedyną partią, która przetrwała, to jest PSL. Za naszych czasów ZSL, czyli Zjednoczone Stronnictwo Ludowe. Dlaczego? Dlatego, że w tej partii ludowej jednak te elementy demokracji zawsze były. Chciałbym zapytać pana o tę prezydenturę, o ten pierwszy błysk, jaki się pojawił, tę pierwszą iluminację, bo ten pan też w taki anegdotyczny sposób opowiada, że takim no niejako prorokiem tej pana prezydentury był Lech Wałęsa.
Taka też jest ciekawa anegdota w książce opisana, że on pana jakby prześwietlił troszkę te pana ambicje prezydenckie. Nie, nie prześwietlił, znaczy prześwietlił, no... Oddajmy mu profetyczne zdolności. Jest rok 93, my wygrywamy wybory. On ma swojego kandydata na premiera, bo też przecież nie wiemy, jak by było, gdyby Wałęsa zaproponował w 93 roku, kiedy SLD wygrało wybory, stanowisko premiera dla mnie, jako lidera partii. Pewno trudno byłoby mi odmówić, pewno bym nie odmówił, ale on od początku był przekonany, że premierem ma być Waldemar Pawlak, lider Polskiego Stronnictwa Ludowego. Myśmy się na to zgodzili. Ja uważałem zresztą, że to jest dobrze, dlatego że byłoby tak krótko po tych zmianach 1989 roku premier znowu z tych środowisk post-PZPR-owskich.
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.