gen. Grzegorz Grodzki - Zlecenie na głowę
Generał Grzegorz Grodzki omawia w rozmowie z Radiem Rebeliant swoje doświadczenia jako były dowódca 6. Brygady Powietrznodesantowej oraz wyzwania, z którymi mierzył się w czasie służby i po odejściu z armii. Generał, obecnie działający na rzecz rozwoju wodoru w Polsce, dzieli się refleksjami na temat przyszłości energetycznej kraju i znaczenia wodoru jako paliwa przyszłości. Gość porusza kwestie związane z wojskowymi misjami zagranicznymi i ich wpływem na polską armię. Podkreśla, że misje te, choć motywowane politycznie, przyniosły cenne doświadczenia i pozwoliły na integrację polskiej armii ze strukturami międzynarodowymi. Grodzki omawia także upolitycznienie systemu awansów w armii i jego destrukcyjny wpływ na morale żołnierzy. Generał przedstawia również kulisy swojego odejścia z wojska, które miało miejsce w atmosferze nacisków politycznych i personalnych. Opisuje, jak decyzje i naciski związane z chęcią przejęcia gruntów wojskowych w Krakowie i przekształcenia ich na inne cele doprowadziły do jego konfliktu z politykami i ostatecznego odsunięcia go od dowództwa.
Witam wszystkie rebeliantki i wszystkich rebeliantów na wyjątkowej rozmowie z generałem Brygady w rezerwie, panie Spoczynku, Grzegorzem Grodzkim, dowódcą słynnej krakowskiej 6 Brygady Powietrznodesantowej. Z tego stanowiska służbowego pan generał odchodził z armii, a dzisiaj pan generał zajmuje się promocją wodoru w Polsce. Tak? Zgadza się? Dzień dobry Państwu. Powiem szczerze, że witam wszystkich słuchaczy, oczywiście Radia Rebeliant, pozdrawiam serdecznie, wszystkich ciepło, ale widzicie Państwo ten uśmiech na mojej twarzy, no nie było tu żadnych ustalania pytań, dlatego Pan mnie zastrzelił teraz i trafił Pan idealnie, tak.
Chciałbym, żeby ta rozmowa dotknęła Pana wieloletniej, wielu dziesiątków na służby w armii i przejdziemy niestety od wodoru do służby, do armii i pierwsze pytanie, Może Pana zadziwi, ale chodzi mi o Pana refleksję po misjach, czy też udziału w Sił Zbrojnych RP, misjach pokojowych, czy też operacjach militarnych za granicą, na ile one pomogły armii w nawiązaniu relacji, w umiędzynarodowieniu się, wyszkoleniu, w zdobyciu nowych doświadczeń na bardzo dziwnych różnych rynkach. Polak działania, a na ile to jednak były decyzje bardziej polityczne, a nie militarne.
Proszę Pana, jeżeli mówimy o wojsku, zawsze musimy mówić o decyzjach, o jakiejkolwiek strategii państwa, a w tym momencie o strategii obronności musimy mówić o polityce. To były oczywiście decyzje polityczne. Po zmianie systemów i jakby to powiedzieć, rozpoczęciu pierwszych jakichś misji, nie mówię tutaj o misji... Nie chodziło bardziej o to, na ile przeważył interes polityczny, a na ile interes armii. Czy udało się w tych misjach ważyć te dwa interesy? Ja myślę, że najpierw był interes polityczny. Dlaczego? Dlatego, że zawsze interes polityczny jest ponad interesem militarnym państwa. W pierwszej kolejności. Bo interes polityczny mówił jasno. Wyszliśmy z jednego systemu, wchodzimy w drugi. Jak wejść w drugi system armią i w jaki sposób być przygotowanym do nowych sojuszników?
Co nauczyły naszą armię misje? Afganistan, Iran, Kosowo, Czy te doświadczenia były przydatne takiej służbie w kraju? Wie pan, ja myślę, że musimy na to popatrzeć w ten sposób, że każde doświadczenie, które zdobywa pan, wyjeżdża pan w podróż i patrzy pan na nowe obiekty, nowych ludzi, poznaje pan nowe firmy. Tak samo jest z armią. Pierwsze wyjazdy wiązały się właśnie z poznaniem procedur, w jaki sposób przekroczyć zbrojną granicę, powiem od najprostszych. Do kolejnych, w jaki sposób wziąć udział w ćwiczeniach, w jaki sposób dostosować logistykę do tego całego zaopatrzenia wojska poza granicą kraju, jest to olbrzymie przedsięwzięcie i tutaj Polska myślę, że wywiązała się świetnie z tego zadania, ponieważ
Pod koniec, mówiąc już o ostatniej misji takiej poważnej w Afganistanie, no już nie tylko transportowaliśmy samych żołnierzy, ale transportowaliśmy sprzęt, transportowaliśmy rosomaki, transportowaliśmy inne wyposażenie, śmigłowce. To pokazało, że jesteśmy zdolni do takiego przerzutu i działania na innym kierunku. I myślę, że to było kluczowe i to była wielka nauka dla nas, jeżeli chodzi o misje zagraniczne. Dobrze. Obserwował Pan transformację zarówno polityczną, jak i sytuację armii. Jak z doświadczenia lat wyglądała ewolucja Czym się skończyły w cywilnej kontroli nad armią?
Czy rzeczywiście to była cywilna kontrola nadzór nad armią? Czy też coś pomieszaliśmy? Pomieszali te systemy i wyszło nam coś bardzo niedobrego dla państwa i jego sił zbrojnych. Widzi pan, tu pan otworzył puszkę Pandory i ja jestem tutaj gotowy na bardzo długą rozmowę. Nie będziemy mieć na ten temat czasu na pewno, ale powiem jedno i powiem bardzo zrozumiale do wszystkich, którzy nas dzisiaj słuchają. Armia to jest nic innego jak pewna piramida. To są ludzie, to jest przywództwo, to jest sprzęt, to jest pewne Pewne zasady, regulaminy, które trzymają armię w kupie. Armia musi wykonywać polecenia. Polecenia czyje? Oczywiście. Żołnierze wykonują polecenia dowódców, a najwyższy dowódca wykonuje czyje polecenia?
Polecenia polityków. I jest to prosty mechanizm. Do momentu, kiedy ten mechanizm funkcjonuje prawidłowo, czyli jestem dowódcą na najwyższym szczeblu, wszyscy dowódcy patrzą na mnie, ja się odwracam w lewo, oni się odwracają w lewo, ja się odwracam w prawo, oni się odwracają w prawo, jest jasno i zbrzmiałe. Ten system niestety przestaje funkcjonować w momencie, kiedy na różne poziomy schodzą politycy i wyciągają pewne albo zmieniają pewne mechanizmy, które od lat były tam jakby to powiedzieć Zakrzewione i od lat funkcjonowały. Co się dzieje w tym momencie? Następuje ruina niczego innego jak tylko przywództwa w armii. Co to znaczy ruina? To znaczy, że dowódca, który widzi, że dowódca obok lub dowódca przed nim lub dowódca za nim,
Nagle maszeruje do góry, ponieważ poznał polityka takiego czy innego. Zapisał się do Akademii Tumanum gdzieś po to, żeby poznać polityków, którzy go później wypromują. Lub szuka jakiś innych kontaktów przez działaczy partyjnych, lokalnych, baronów. I ci ludzie w taki nieczysty sposób windują ich do góry. To wszystko rozwala system. To wszystko kładzie armię, przywództwo na deski. Dzisiaj. Tak? Proszę. Ja z tego rozumiem, że nie tylko rozwalono system cywilnej kontroli naarną, ale rozwalono system awansów kadrowych i spolityzowano ten system awansów.
Pojawili się lokalni baronowie, którzy decydowali o awansach w armii, czyli był jakby chaos, jeżeli chodzi o środki, które decydowały o awansach. Jak długo będziemy z tego wychodzić? Czy jesteśmy w ogóle w stanie wyjść z tego? To jest ciekawe pytanie. Ja myślę, że patrząc na to, co się wydarzyło w Polsce, zanim tę dekadę następowało zniszczenie, to drugą dekadę będzie następował powrót. Kiedy nastąpi stabilizacja tego systemu? W momencie, w którym ten system będzie funkcjonował tak, jak powiedziałem, jak funkcjonuje w każdej armii. To żołnierze wybierają żołnierzy, to żołnierze wypowiadają się na temat tego, czy ktoś jest zdolny i czy ktoś powinien awansować.
To są najważniejsze rzeczy, które są w każdym leadership. Natomiast zaburzenie tego systemu, Prowadzi do katastrofy, tak jak można ją porównać do katastrofy na rynkach finansowych w Stanach Zjednoczonych, gdzie zaufano białym kołnierzykom, którzy tylko obniżali, mówię tutaj o Nikola Staleb, jego czarny łabędź, którzy zaufali tylko ludziom, którzy non stop przychodzili, podnosili poprzeczki kredytów albo obniżali je, wtedy chodziło o obniżanie i nagle się okazało, że całe firmy tonęły. Tak samo jest w Armii. Jakie to skutki może mieć na przyszłość? Na dzień dzisiejszy czy na wczoraj i na przyszłość? Armia jest sterowalna?
Czy ten czynnik polityczny, który już wyszedł albo wychodzi, jest wypychany, jest to taka pustka? Czy możemy powiedzieć, że siły zbrojne są decyzyjne, są wewnętrznie skonsolidowane, czy też mamy ryzyko, że coś się będzie rozłaziło w stanach zagrożenia czy stanach awaryjnych? No wie pan, tak daleko bym nie poszedł, ponieważ armia ma to do siebie, że padają pierwszy szereg i wychodzi drugi szereg do przodu i ten cykl, jakby powiedzieć, nawet jeżeli jest zaburzony, to on się samoczynnie usprawnia. I tak samo mamy w armii. Bez względu na to, czy pan weźmie dzisiaj żołnierza, który zajmował się kiedyś 170 żołnierzami albo 1700 żołnierzami, a teraz zajmuje się, nie wiem, 200 tysiącami ludzi, nagle się okazuje, że jakby to powiedzieć,
Wie Pan, jestem spadochroniarzem i chciałbym, żeby to Państwo zrozumieli. Ja mam w genach walkę, jak to powiedziałem kiedyś, za pałką, widelcem do ostatniego i do końca, bo tacy powinni być spadochroniarze. Dlatego Państwo może powiedzieć, że bawią się, że skaczą na spadochronie, ale to są ludzie, którzy skoczą w pewnym momencie tylko raz. Oni muszą to powiedzieć po to, żeby odciągnąć przeważające siły przeciwnika i ja żyję i wpisuję się swoim zachowaniem dokładnie w ten trend. Prawdopodobnie minister obrony narodowej, który nakazał SKW zabranie mi poświadczenia bezpieczeństwa za rozmowę Ze studentem, kolegą podwładnym z armii węgierskiej, który przyjechał, który miał ze mną dowodzić razem z Grupą Bojową Unii Europejskiej.
Jak ja rozumiem, to tutaj ochroną tego, ochroną jednostki, ochroną zakładu zajmuje się SKW i ŻMW. Ja za bardzo nie rozumiem, dlaczego CBA wchodzi do czynności procesowych, ponieważ to jest tak, a to jest jednak ryzyko, że służba cywilna, Wchodzi na teren wojskowy. Mogą być pewne problemy. Jednak służba wojskowa to służba wojskowa i po to jest wyodrębnione służby wewnętrzne wojskowe, aby zabezpieczać interes armii. Ale po co wprowadzono CBA? To jest ciekawe, bo ja uważam, że owszem, CBA i tutaj też trzeba oddać w jakiś sposób
Powbijani, nie chcę powiedzieć na co i gdzie i wzdłuż jakiej drogi powinni stać. Zrozumiałe. Ja powiedziałem, jeszcze raz powtarzam, powiedziałem to w prywatnej rozmowie i Będąc podirytowany tymi wszystkimi doniesieniami, krzywdami, które wtedy się działy, wiemy co się działo w roku 2020, co się działo z podsłuchami CBA i z wszystkimi. Państwo wiecie jaka była historia. To człowieka też rusza, zatrzymywano dowódców, podsłuchiwano, zabierano poświadczenia bezpieczeństwa. Kto tak dowodzi armią? Kto tak dowodzi państwem? Kto tak zarządza państwem? My byliśmy jedną wielką, jakby to powiedzieć, to był 2020 rok, czyli po pięciu latach byliśmy dalej jakimś dzikim narodem, który wymagał jakiegoś stłamszenia albo policji politycznej w każdym dziale, w każdym miejscu?
Ja jestem lojalny wojsku, jestem lojalny armii, a nie politykom i tak i pozostanę do końca. I ostatnie pytanie, takie na krem, ponieważ pan generał napomknął, bo był ten komponent, ten oficer węgierski, komponent europejski. Na ile siły zbrojne państw Unii Europejskiej są dzisiaj zdolne do tego, żeby tworzyć jednostki Armii Europejskiej? Czy to jest po prostu mdżonka baś przyszłości i tylko w ramach NATO możemy współpracować? Zacznijmy od końca. Tak, NATO forever i NATO za wszelką cenę.
Pokazano wszystkie 15 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podstawowe informacje o goście i tematyka rozmowy.
Generał Grodzki opisuje swoje marzenia i plany dotyczące wodoru.
Analiza przyszłości wodoru na rynku europejskim i polskim.
Rozmowa na temat roli rządu i biznesu w rozwoju wodoru.
Opowieść o doświadczeniach z służb wojskowych i misjach zagranicznych.
Analiza systemu cywilnej kontroli nad armią i jego wpływ na jej funkcjonowanie.
Opis sytuacji prowadzącej do odwołania generała z służby wojskowej.
Analiza skutków odwołania z armii i perspektywy dla przyszłości.
Opis sytuacji prowadzącej do zleceń na generała i jego reakcje.
Pan generał opowiada o konsekwencjach operacji na ziemię w Krakowie i zemstwie na dowódcach, którzy nie zgodzili się oddać gruntu.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Generał Grzegorz Grodzki omawia w rozmowie z Radiem Rebeliant swoje doświadczenia jako były dowódca 6. Brygady Powietrznodesantowej oraz wyzwania, z którymi mierzył się w czasie służby i po odejściu z armii. Generał, obecnie działający na rzecz rozwoju wodoru w Polsce, dzieli się refleksjami na temat przyszłości energetycznej kraju i znaczenia wodoru jako paliwa przyszłości.
Gość porusza kwestie związane z wojskowymi misjami zagranicznymi i ich wpływem na polską armię. Podkreśla, że misje te, choć motywowane politycznie, przyniosły cenne doświadczenia i pozwoliły na integrację polskiej armii ze strukturami międzynarodowymi. Grodzki omawia także upolitycznienie systemu awansów w armii i jego destrukcyjny wpływ na morale żołnierzy.
Generał przedstawia również kulisy swojego odejścia z wojska, które miało miejsce w atmosferze nacisków politycznych i personalnych. Opisuje, jak decyzje i naciski związane z chęcią przejęcia gruntów wojskowych w Krakowie i przekształcenia ich na inne cele doprowadziły do jego konfliktu z politykami i ostatecznego odsunięcia go od dowództwa.