Mentionsy Mentionsy
Rozbitkowie Pacyfiku. Podcast historyczny
Rozbitkowie Pacyfiku. Podcast historyczny

Pedro Fernandez de Quiros – Don Kichot Pacyfiku

02.02.2025 ·32 min 14 s · 12 rozdziałów

Był przekonany, że odkrył wielki południowy kontynent. Nazwał go Australią Ducha Świętego. Zamierzał zbudować tam Nową Jerozolimę...

0:00 · Wstęp i przedstawienie Pedro Fernández de Quirosa 4

Przed mikrofonem Michał Nowak. Dzień dobry. W naszym cyklu audycji co krok spotykamy ludzi owładniętych jakąś ideą, gnanych do działania niezwykle silnym pragnieniem. Trudno jednak znaleźć osobę z większą manią niż Pedro Fernández de Quiros, który w swoim życiu łączył żyłkę odkrywcy z pasją ewangelizacyjną. Nic dziwnego więc, że doczekał się miana Don Kichota, którym to przydomkiem obdarza go Damian Leszczyński, profesor filozofii, znawca dawnej literatury podróżniczej, Dzień dobry. Dzień dobry. Dzień dobry.

3 maja 1606 roku Quiros natknął się na ląd. Postanowił nazwać go tak, żeby uczcić jakoś swojego władcę, króla Filipa III i pisząc już później do niego specjalny memoriał powiedział, że nazwa ta została ukuta w ten sposób, że chciał oddać cześć domowi Austrii, z którego wywodził się Filip III Habsburg, I jednocześnie zawrzeć w tej nazwie łacińskie słowo Australes, czyli słowo południowe, które odnosiło się do tego poszukiwanego przezeń i nie tylko przezeń wielkiego kontynentu. Sam kontynent nazwał Australią, dodając jeszcze del Espiritu Santo, a więc Australią Ducha Świętego.

O tym, dlaczego ta Australia miała być jeszcze krainą Ducha Świętego, no to można by tutaj dużo mówić, bo pomijając to, że akurat przypadało święto zesłania Ducha Świętego, kiedy on nazwę nadawał, to Quiros prawdopodobnie nawiązywał do takiej znanej historiografii Joachima di Fiore, dwunastowiecznego Mnicha Cysterskiego, który podzielił epoki świata na trzy etapy. Pierwszy etap to była epoka Ojca, drugi etap to była epoka Syna i trzeci etap to była epoka Ducha Świętego. Czas, kiedy wszyscy ludzie zostaną ochrzczeni i będą żyli w pełnej wolności, miłości, szczęściu, a więc będzie to taka epoka utopijna w naszym rozumieniu tego słowa. Ten joachimizm był bardzo silny w owych czasach. Kraina, którą odnalazł, wydawała mu się właśnie spełnieniem tego proroctwa joachimowego.

Australią Ducha Świętego, gdzie zacznie się ta nowa epoka, która doprowadzi ostatecznie do paruzji, czyli powtórnego przyjścia Chrystusa. Mamy więc dwie sprawy, które łączy Quiros. Z jednej strony przejmuje pałeczkę po Sarmiento i Mendani. Pałeczkę w kwestii poszukiwania tego wielkiego południowego kontynentu. Z drugiej strony, żeby doprowadzić do kolejnej wyprawy, bo poprzednia, jak mówiliśmy dwa tygodnie temu, była nieudana. No i tam trafię ja na rok jubileuszowy, który bardzo silnie odciska się na jego osobowości. Quiros w 1597 roku dotarł do wybrzeży Ameryki i zaraz potem popłynął do Hiszpanii, ponieważ on również zaraził się tym bakcylem nieznanego kontynentu i doszedł do wniosku, że on sam poprowadzi następną wyprawę.

2:35 · Odkrycie Australia i nazewnictwo 2

I kiedy dotarł do Hiszpanii, W 1600 roku akurat zaczynał się rok jubileuszowy ogłoszony przez papieża Klemensa VIII. Mnóstwo ludzi zmierzało do Rzymu, gdzie dokonywano różnych spektakularnych aktów, jak otwarcie wszystkich bram świątyń rzymskich, czy kardynałowie, którzy na znak pokuty porzucają swoje szaty, czy Papież, który wchodzi po Świętych Schodach, ponoć pochodzących z Pałacu Piłata. Trwają modlitwy, odpusty. W każdym razie sytuacja nie tylko w Rzymie, ale w całej Europie jest ekscytująca i Quiros trafia w sam środek tego wydarzenia i w związku z tym z pewnością ulega temu, bo jak sam pisze, kiedy tylko dopłynął do Hiszpanii, porzucił swój normalny strój, wziął strój pielgrzyma, wziął pielgrzymikostur i ruszył przez Barcelonę, Genuę, aż do Rzymu.

Tam udaje mu się mieć audiencję u papieża. Dostaje błogosławieństwo, po czym rozmawia również z królem, więc dwie wielkie figury tamtego świata popierają jego wyprawę. Quiros przedstawiał to tak. Nie chodzi tylko o to, żeby podbić nowe ziemie. Tych ziem, jak wiadomo, Hiszpania ma mnóstwo, ale chodzi o to, żeby odkryć ludzi, którzy żyją w tych Nieznanych jeszcze obszarach Names mentioned.

4:19 · Wyprawa do Australii i jej celem 1

Król mimo to doszedł do wniosku, że powierzy temu człowiekowi prowadzenie misji badawczej, bo Quiros był przekonany, że gdzieś tam poniżej tych wysp, które odkryto ostatnio, musi znajdować się wielki ląd, kontynent australijski, który później nazwał Australią. Jest coś, co łączy zarówno Klemensa VIII, jak i Filipa III, mianowicie rywalizacja z krajami protestanckimi. Jednemu i drugiemu było na rękę to, żeby to Hiszpanie, a nie dajmy na to Anglicy albo Holendrzy, docierali do tych wysp pacyficznych. Tak ze względu na odkrycia i ewentualne wpływy, jak i ze względu na formę chrześcijaństwa, które tam dociera. No niewątpliwie i papieżowi i Filipowi na tym zależało, zwłaszcza, że z ich punktu widzenia zarówno Holendrzy jak i Anglicy byli heretykami, to znaczy byli ludźmi, którzy odrzucili prawdziwą wiarę, czyli rzymski kościół i wyznawali jakieś dziwne gusła, no bo tak to było traktowane, no bo Holendrzy byli zwolennikami większości kalwinizmu,

6:01 · Podróż i wydarzenia podczas wyprawy 5

W Anglii się przyjął anglikanizm, który może był mniej odległy od katolicyzmu, ale jednak nie uznawał prymatu papieża. W związku z tym naturalne było to, że uważano, że jeżeli ludzie z nieznanych krain mają usłyszeć prawdę Ewangelii, to powinni ją usłyszeć z ust tych, którzy są dziedzicami pierwotnej tradycji. Cel polityczny tutaj w oczywisty sposób łączył się z celem religijnym. Ostatecznie dochodzi do tej wyprawy pod koniec 1605 roku. Kto i na jakich statkach płynie? Wyprawa nie jest wielka. Mimo tego, że Quiros zabiegał o sporą liczbę statków, ostatecznie dostał tylko dwa takie niedłuże, dwudziestometrowe galeony o wyporności jakieś 150-200 ton. I jedną taką małą łódź, na której będzie można prowadzić rekonesans wysp.

Więc wypłynęły trzy statki 21 grudnia 1605 roku, a więc bardzo późno. Quiros też był z tego powodu niezadowolony. Załoga była kompletowana przez Quirosa i jedna osoba tam na pewno była pewna. Luis Valles de Torres, czyli człowiek, którego nazwisko inaczej niż nazwisko Quirosa przetrwało dziś w nazwie cieśniny Torresa, był nawigatorem drugiego statku i takim najbardziej zaufanym człowiekiem Quirosa, ale oprócz tego miał znowu dowódca wojskowo, podobnie jak w poprzedniej wyprawie, Diego de Prado y Tovar. Był z pewnością doświadczonym żołnierzem, ale był sceptyczny. To żołnierz być może wobec tych eschatologicznych marzeń Quirosa.

Oprócz tego jeszcze byli tam misjonarze, byli inni nawigatorzy. W każdym razie ekipa była bardzo zróżnicowana. Zaletą z punktu widzenia kogoś, kto zajmuje się tym z dzisiejszej perspektywy jest to, że wiele osób z tej wyprawy napisało swoje dzienniki. Między innymi Diego de Prado, który był ironicznie nastawiony wobec jego planów. W związku z tym mamy relację z zupełnie innej strony niż sam Quiros to opisywał. Jeszcze znalazła się tam ważna osoba, Luis Bermúdez, poeta, który został zatrudniony na stanowisku sekretarza Quirosa i miał napisać epopeję odkrywania tego nowego kontynentu, więc taka dość ciekawa kompania wyruszała w morze. No a materiału chyba poeta miał pod dostatkiem, bo to jak przystało na Don Kichota, kieruje tą ekspedycją w ten sposób Quiroz, że błąkają się po oceanie albo jak kajakarze górscy omijają wyspy Pacyfiku.

Niemniej jednak coś udaje im się odkryć po drodze. Quiros miał taki pomysł, z którego się zwierzył królowi, że ten wielki kontynent może znajdować się w dwóch miejscach albo być może są nawet dwa takie wielkie lądy. Po pierwsze w okolicach Markizów, które odkryto wcześniej. Uważał bowiem, że ludzi z Markizów cechuje tak wysoka kultura i Podcast historyczny. Podcast historyczny. które typował wcześniej Sarmiento i do którego być może dopłynęła karawela San Lesmes, do którego być może dopływali portugalscy żeglarze po to, żeby umieszczać ten ląd na mapach z Deep jako wielką jawę, a więc chodziło o ten obszar, w którym dziś znajduje się kontynent australijski.

Quiros wyobrażał sobie swoją podróż w ten sposób, że będzie przeczesywał ocean z prawa w lewo, z północy na południe, aż trafi na ten ląd, ale tak się jakoś złożyło, że jeżeli spojrzymy dzisiaj na jego trasę, to płynął w taki sposób, że właściwie ominął wszystkie wyspy, które znajdowały się w pobliżu. W końcu docierają na wyspy Salomona ponownie, tym razem na wschodnie krańce i tam dostają bardzo ciekawą i ważną wiadomość, że oto gdzieś na południu znajduje się Wielki Ląd. Co z tą informacją robią? Dostali się na wschodnie krańce wysp Salomona, na wyspę Taumako, o której mówiliśmy w poprzedniej audycji, że Quiros spotkał tam takiego dziwnego chłopca o białej karnacji i wódz tej wyspy powiedział mu, że gdzieś na południe,

10:09 · Odkrycie wysp Salomona i reakcja Quirosa 1

Dokładnie na południe znajduje się wielki ląd zwany Manicolo, tak go nazywali tu bylcy, co podekscytowało Quirosa i pozostałych członków załogi, więc choć pierwotnie mieli płynąć na zachód, a więc na ten obszar, który znał już z wyprawy z Mendanią i który też został opisany w czasie wcześniejszej wyprawy Mendanii, to jednak zmienili kurs i z wysp Salomona popłynęli prosto na południe. Około paru tygodni zajął ten rejs, w trakcie którego widzieli kolejne wyspy, poszukując, jak to Kiroz pisze, matki tych wysp. Aż 30 kwietnia ujrzeli przed sobą rozległy ląd i bardzo wysokie pasma górskie, ciągnące się aż po horyzont. Wszystkim, można powiedzieć, zaparło dech w piersiach, bo uznali, że tak, wreszcie dotarliśmy tam, gdzie chcieliśmy.

12:08 · Zwierzenia Quirosa i jego marzenia 1

Ale kiedy tubylcy to ujrzeli, okazując wielki ból, wrócili do swego ludu, a potem ich instrumenty zagrzmiały z wielką siłą wraz z krzykiem, które słychać było wśród drzew. Zewsząd rzucali dzidy, strzały i kamienie, a nasi ludzie, zmieniając pozycję, również do nich strzelali. Quiros patrzył na to wszystko ze statku z wielkim smutkiem, widząc jak pokój przeradza się w wojnę. Tubylcy chcieli żyć po swojemu, a tutaj przybywają ludzie, którzy chcieli ich ewangelizować, kierować ich życiem. No i co robi w takiej sytuacji idealista, jakim był Quiros? Quiros cierpiał z tego powodu, że dochodzi do tak brutalnych konfrontacji. No, on do końca tego nie kontrolował. Zresztą, jak przyjrzymy się dziennikom z wyprawy, zarówno jego, jak i przełożonego Franciszkanów, czy

15:29 · Konflikt z mieszkańcami wyspy 2

No to okazuje się, że Quiros w zasadzie większość czasu spędzał w swojej kajucie, dzisiaj byśmy powiedzieli, że cierpiał na coś w rodzaju depresji dwubiegunowej, bo chwile euforii były krótkie, a później popadał w bardzo głębokie przygnębienie, więc wydaje się, że napięcie związane z misją, jej celem i przekonaniem o tym, że spełnia jakąś rolę ponadczasową przytłoczyły go. Nie do końca kontrolował to, co się dzieje, w związku z czym musiał pozostawić to w rękach dowódcy wojsk, czyli Prado, a on był zwykłym żołnierzem. Z jego relacji z kolei wiemy, że on podchodził do tego w taki sposób. Przypływamy na wyspę, to należy najpierw pokazać siłę tubylcom po to, żeby ewentualnie uniknąć późniejszych konfliktów, więc prewencyjnie należałoby trochę ich

Pozabijać. Poatakować w tym czy w innym miejscu i to prewencyjne atakowanie, czy ta sytuacja, w której obcięto głowę jednemu z Tybylców, no to nie był dobry początek do dialogu międzykulturowego. Równocześnie Quiros wpada na pomysł, żeby odnowić tradycje rycerskie na środku Pacyfiku, no i powołuje do życia nowy zakon. Brzmi to już zupełnie fantastycznie. Quiros był w takiej gorączce odkrywczej, ale gorączce eschatologicznej, tak to można by nazwać, w takim nastroju milenarystycznym, bo oprócz tego, że bardzo szybko ponazywał te miejsca w odpowiedni sposób, to znaczy jedną z rzek nazwał Salwador, drugą nazwał Jordan, całą przystań nazwał Veracruz, miasto, które miało zostać tam zbudowane nazwał Nową Jerozolimą, no to wpadł na pomysł powołania zakonu rycerzy Ducha Świętego.

16:56 · Przysięgi i przemowy Quirosa 2

Posłuchajmy zatem tego patetycznego tonu Quirosa z tamtych czasów. W imię Trójcy Świętej, w imię papieża rzymskiego i w imię katolickiego majestatu, króla Filipa III, króla Hiszpanii i mego Pana, ja, kapitan Pedro Fernández de Quiros, daję każdemu z Was ten niebieski krzyż, który macie umieścić na swoich piersiach, www.pacyfiku.pl Módlcie się, Panowie, aby Bóg był na tyle dobry, aby pokazać mi większe lądy i skarby.

Pragnę bowiem, aby Król, nasz Pan, wyświadczył Wam wszystkim o wiele większe łaski. Tutaj zaś, w Jego królewskim imieniu, oferuję Wam wyniesienie na znacznie większe urzędy i godności. Nakazuję Wam wszystkim, abyście jako członkowie zakonu stali się jednym ciałem i abyście wiedzieli, że odtąd Wasze obowiązki będą większe. Podobnie jak większa będzie kara lub nagroda za dobre lub złe uczynki. Zastanawia mnie jedno, bo w tym fragmencie, który przed chwilą słuchaliśmy, Quiros mówi o niesieniu pokoju, zaludnianiu i ochronie wszystkich ziem, które obejmuje posiadanie korona hiszpańska. Tymczasem dookoła dzieje się przemoc, a z drugiej strony kończy tym wezwaniem do wysokich standardów etycznych.

19:39 · Kryzys etyczny i eschatologiczny Quirosa 4

Swoją eschatologię polityczną miała demokracja i jej prorokiem był Francis Fukuyama, autor końca historii. Dzisiejsze ruchy takie jak technokratyzm czy transhumanizm to również są świeckie eschatologie, gdzie ludzie są niesieni jakimś mitem. Człowiek, który wierzy w takie mity, który sądzi, że rzeczywistość realizuje pewien plan, którego on jest częścią, on nie widzi rzeczywistości Taką, jaka jest. A on postrzega ją przez pryzmat własnych marzeń. Quiros w tych przemówieniach daje wyraz tylko własnym marzeniom o tym, jak świat powinien wyglądać. I z boku oczywiście, zarówno z punktu widzenia żołnierzy, którzy mu towarzyszyli, jak i z punktu widzenia tubylców, wydaje się to absurdem. Tak jak my, patrząc z boku na przykład na współczesnych transhumanistów, zastanawiamy się,

Czy oni rzeczywiście wierzą w to, że zbawienie polega na tym, że człowiek połączy się z maszyną albo dokona połączenia własnej inteligencji ze sztuczną? I myślimy sobie, że jest to kolejna odsłona mitu faustycznego albo mitu doktora Frankensteina, który się kończy tak samo tragicznie w obu wypadkach. Quiros tego nie widział, to można było zobaczyć z boku i ewidentnie jest tak, jak czytamy potem jego memoriały w ogóle, jak czytamy jego pisma, że głęboko wierzył w to, że realizuje misję i to też trzeba pamiętać o tym, że dla kogoś ogarniętego taką misją zbawczą, nieważne czy to będzie taka misja właśnie jaką realizował Quiros w duchu Joachima de Fiore, czy to będzie taka misja jaką realizowali wierzący marksiści czy rewolucjoniści, Śmierć pojedynczych osób czy cierpienia pojedynczych osób są jak gdyby konieczne do tego, żeby zbudować przyszły raj.

W wielu doktrynach politycznych, a nie tylko politycznych, znajdujemy taką optykę, że dzisiaj musimy cierpieć i inni muszą ponieść cierpienia po to, żeby w przyszłości ludziom było lepiej. Powiedziałbym, że nawet Przecież w tej retoryce ekologizmu również mówi się o tym, że dzisiaj musimy ponieść jakieś cierpienia po to, żeby w przyszłości było lepiej. A wszystko opiera się na schemacie wiary w to, że posiedliśmy wiedzę o tym, jak przebiegać będzie dalszy los świata i o tym, że istnieje jakiś plan. Quiros był jednym z takich ludzi. Obserwowanie tego, jak on się zachowuje, jest ciekawe. Ale nie powinniśmy wyobrażać sobie, że to jest postawa, która zniknęła. I ona jest archaiczna, nie ona jest wciąż aktualna, tylko w innej formie. Ciekawe jest to, że to zawsze ci inni muszą ponosić ofiary, żeby ten lepszy świat nadszedł.

To oznacza, że być może gdzieś u podstaw właśnie takich wspaniałych rojeń leży zwykły pragmatyzm i ostatecznie powinniśmy znowu wrócić do takiej Znanej dewizji Antonego Satona, takiego wybitnego historyka, który mówi, no chcesz zrozumieć świat, podążaj za pieniędzmi. Więc niewykluczone, że u podstaw tego wszystkiego leżały jakieś takie czysto pragmatyczne potrzeby. No właśnie, a dlaczego Quiros jednak decyduje się opuścić tę Australię Ducha Świętego? Po pierwsze, w tym miejscu, w którym byli, nic więcej nie mogli uzyskać. Tubylcy byli nieprzyjaźni, brakowało mimo wszystko pożywienia, a jeszcze w pewnym momencie duża część załogi nałowiła ryb, które przypominały mi jakieś hiszpańskie ryby, zjedli to i następnie się potwornie struli.

23:36 · Konflikt Quirosa z mieszkańcami wyspy i jego konsekwencje 3

Pomysł był taki, zostawmy to miejsce, wiemy już, że tu jest niezła zatoka i popłyńmy dalej na południe sprawdzić, czy ten kontynent rzeczywiście jest kontynentem. Wyruszają, no ale podczas tej podróży statki, jak to często bywa, się rozpraszają, dzięki czemu dochodzi do odkrycia, o którym pan wspomniał. Trzy statki się rozproszyły. Statek Quirosa nie mógł wrócić do Zatoki. W związku z tym Quiros podjął dość taką dramatyczną decyzję o powrocie do Ameryki. To było niezgodne z wcześniejszymi ustaleniami, bo oni mieli umówione, że jak statki się rozproszą, to mają się spotkać na wyspie San Cristobal, której znowu mieli szukać. Quiros twierdził, że posiada tak ważne informacje o tym nowym kontynencie, że płynie prosto do Ameryki, bo gdyby te informacje przepadły, to przecież korona hiszpańska byłaby stratna, więc popłynął na wschód i dotarł ostatecznie do Ameryki.

Natomiast pozostałe dwa statki, kierowane teraz przez Torresa, wróciły do przystani na Espíritu Santo, czekały tam przez jakiś czas. Skoro statek flagowy, statek Quirosa nie przypłynął, no to Torres stwierdził, że musi podjąć sam decyzję i popłynąć na zachód, tak jak było pierwotnie umówione. Ale co ciekawe, popłynął kawałek na południe, zgodnie z pierwotnym planem i przekonał się, że Australia, Ducha Świętego, nie jest kontynentem, tylko jest wyspą. Miał wiedzę, której Quiros do końca życia nie chciał przyjąć. Następnie wrócił, popłynął przez Morze Koralowe w pewnej odległości od wschodniego wybrzeża Australii, dopłynął do Nowej Gwinei, a następnie przeszedł przez cieśninę, która do dziś nosi jego imię, cieśnina Torresa, a więc cieśnina oddzielająca Nową Gwinę od Australii.

Pytanie, czy widział Australię? Bardzo możliwe, że płynął wzdłuż brzegów Australii i dostrzegał ląd, natomiast Jego zadaniem było dotarcie do Manilii i przekazanie informacji tamtym władzom o ekspedycji, więc nie lądował, nie był ogarnięty misją poszukiwania kontynentu, więc zrobił to, co do niego należało. Doprowadził dwa statki do Manilii, nie stracił wielu ludzi, w związku z tym odniósł sukces. Akiros wraca do Ameryki i to się dalej z nim dzieje, no bo jak można się domyślać mania go nie opuszcza. No nie, kiedy wrócił był przekonany o tym, że odkrył rzeczywiście ten południowy kontynent, ale potrzebuje więcej ludzi i więcej pieniędzy, więc w 1607 roku dotarł do Madrytu i właściwie przez 7 lat chodził, jeździł od jednego urzędnika do drugiego, od urzędnika królewskiego do urzędnika kościelnego

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.