Mentionsy Mentionsy
Rezerwacja
Rezerwacja

Rezerwacja - 08.04

08.04.2022 ·51 min 32 s

Gośćmi Katarzyny Janowskiej w "Rezerwacji" są Paweł Łoziński, Ewa Ziętek i Agata Tuszyńska.

Dziś Rezerwacja w Muzeum POLIN. To właśnie tutaj odbyła się wystawa Wilhelma Sasnala, który wygrał olśnienia w tym roku w kategorii sztuk wizualnych. A my dziś będziemy rozmawiać z Pawłem Łozińskim. Jego film dokumentalny, film balkonowy wchodzi do kin. W 40 kinach w całej Polsce można oglądać tę opowieść o życiu, o sensie życia. Bardzo, bardzo wzruszający i mądry film. Dokumentalny, a w drugiej części programu Ewa Ziętek, która startuje z monodramem poświęconym niewidomej artystce, niewidomej aktorce, ale też jest to opowieść o niej samej. Aktorka świętuje 50 lat bycia w zawodzie. A na koniec pani Tuszyńska Agata, reporterka, autorka też monodramu, monodramu zatytułowanego

Raz, dwa, trzy. Raz, dwa, trzy. Także jeszcze, kochani, ja tu wrócę. Dziś do kin wchodzi film, który stał się przebojem, zanim właśnie zjawił się w kinach. Film balkonowy Pawła Łozińskiego jest przebojem, ponieważ można go było oglądać na festiwalach, zdobywał nagrody właśnie widzów, ale też nagrody jury na festiwalu Dogs Against Gravity. No i od dzisiaj film balkonowy w kinach. Tak sobie, Paweł, pomyślałam, że ty się robisz coraz bardziej reliwy. Zrobiłeś film o swoim sąsiedzie, czyli tam się przenosiłeś do innego mieszkania, o siostrach na starszych paniach, na ławeczce w... Tak było, na podwórku na Powiślu. Na podwórku na Powiślu, a teraz już w ogóle nie ruszasz się z domu, tylko zasiadłeś ponad dwa lata na swoim balkonie i uznałeś, że tematy nie tyle leżą, co chodzą po...

No wiesz, a w ogóle zbierając materiał, to po tygodniu gdzieś się kapnąłem, że to nie tędy droga, że to się czywistość sama nie przemówi i ludzie też muszą być zaczepieni pytaniem, żeby... Coś dali z siebie, żeby odpowiedzieli. No to się ujawniłem, wystawiłem tę tyczkę tego mikrofonu tam daleko, to ona była takim moim przedłużeniem, moim uchem, wiesz, taki pyszczek tam wisiał nad ludźmi, więc oni wiedzieli, że to jest nagrywane i jakby sprawa była czytelna i jasna od początku. No i zaczepiałem, halo, dzień dobry, tu jestem, robię film balkonowy i stop, proszę się zatrzymać, będę tutaj z wami rozmawiał teraz, proszę powiedzieć, jaki jest sens pani życia? No takie pytanie po prostu, o. Po prostu, takie rzucone na ulicy. I dwa tysiące takich rozmów przeprowadziłeś, tak? Dużo, dużo, dużo. Gdzieś koło dwóch tysięcy, dwa i pół roku tam stałem.

Ty mówisz leniwy? No może tak, ale wiesz, ale z drugiej strony… No tak, dzień w dzień niemalże. Dwa i pół roku, 165 dni zdjęciowych to było, tak? No, eksperyment rodzinny też, bo niby byłem w domu, ale tak naprawdę byłem w pracy. No, tak widziałem, że nastawienie żony się trochę zmienia w trakcie upływu czasu co do twoich zajętości. Ja się w ogóle nie dziwię, bo niby byłem, a mnie nie było tak naprawdę. I nawet jak siedzieliśmy wieczorem gdzieś coś, to zawsze jednak tą uchą miałem właśnie Poprosimy wyskoczyć w nocy, zapalić sobie lampę i jeszcze z kimś tam dogadać, bo akurat przyszedł znajomy. Robert na przykład. Jeden z bohaterów. W tym filmie oczywiście pojawiają się przechodnie, którzy raz przechodzą pod twoim domem, ale są też postaci, które wracają. Dozorczyni, sąsiadka pani Jadwiga, która mieszka nieopodal, czy właśnie Robert, czyli facet, który wyszedł z więzienia.

Coś za coś. Ale i tak ci się udało, znaczy udało, no to nie jest dobre słowo, bo przesiedzieć dwa lata, robić filmy... Przestać. Tak, przestać. A, bo ty stałeś. Chcieliśmy przyjść na ten twój balkon, ale nie wpuściliśmy. Ale zimno jest dzisiaj. A tam ciasno poza tym. Więc stałeś na tym balkonie dwa lata, żeby jednak zdobyć coś, co można powiedzieć jest takim portretem Polaków. Bo masz od dzieci świetna dziewczynka z lodami. Pod koniec filmu, bardzo rezolutna. Przez młode kobiety, młodych mężczyzn, dojrzałych ludzi. Pewnie wszyscy cię pytają o tego pana, który mówi, że przeżył w związku, znaczy, że przeżył z przyjacielem 40 lat. Tak, że stracił swoją miłość.

To jest dziwny kawałek świata, chociaż i świat oczywiście jest bardziej tutaj u nas w Polsce popularny niż mój, ale byliśmy z sobą zdziwieni i te dwa światy się spotkały i mogły się sobą nadziwić i mogły pogadać nawet ze sobą. To jest takie dla mnie pocieszające w tej naszej pokłóconej Polsce, że można pogadać. Tak, tak, tak. Bo właśnie chciałam Cię zapytać na koniec, bo to jest taki portret Polaków, no nie własny, ale Twój, chociaż własny też. Chociaż bardziej chciałem, żeby było o człowiekach, o ludziach niż o Polakach. Niż o Polakach, tak. Ale jednak żyjemy tutaj w tym miejscu, bo tam i narodowcy się pojawiają, prawda? No nie przypadkiem, to była stulecie niepodległości Polski. A to byli panowie z Wadowic zresztą, z miasta Papieża. O, no to widzisz, to już bardziej o tożsamości nie może być, jak narodowcy z Wadowic.

Już zakończyliśmy, ale dopowiem, wiesz, że ludzie stałem się przeźroczysty tam stojąc bardzo długo i zarazem stałym elementem krajobrazu byłem. No i jak ktoś chciał do mnie coś, to mógł. I nawet się zrobił taki challenge dzielnicowy. A już byłeś u tego faceta, co tamten? Nie, no to chodzi. On nie jest taki straszny. I ludzie sobie mnie polecali. Tak, tak. Ona mówiła, że słyszała, że filmował i ona akurat nie chciała. No ale proszę bardzo. Ja nie narzekałem na brak. Na brak, chętnie. Dwa tysiące rozmów odbyłem, także. Dzięki. Dzięki. 19 kwietnia, jak co roku, przypniemy żonkile na znak pamięci o powstaniu w getcie. To już dziesiąta akcja przypominająca, upamiętniająca bohaterów i nie tylko tych wszystkich, którzy zginęli podczas powstania w getcie warszawskim.

Jakby opatrzyła swoją wizją tamtej rzeczywistości tę książkę, która wyszła dwa lata temu. Mama zawsze wraca. Mama zawsze wraca. Właśnie, to jest historia, która mi się kojarzyła, rzeczywiście bardzo mocna, bardzo emocjonalna. Ja czytałam akurat nie książkę, tylko czytałam adaptację na rzecz tego przedstawienia przygotowaną przez pana Marka Kalitę. Ale skojarzyła mi się z takim filmem Życie jest piękne, dlatego że to jest opowieść o miłości. Ta mama stworzyła dziewczynce świat właściwie niezależny od tego, co działo się na zewnątrz. Tak jej to opowiadać, jakby właściwie innego życia nie było, a to, które mają, jest wspaniałe, są w Zakopanem, oczywiście wszystko jest w wyobraźni, jeździ na sankach narysowanych ta dziewczynka.

Obie przeżyły, choć mama była tak zmasakrowana przez Niemców, że zmarła zaraz po wojnie, ale też Rzeczywistość dopisuje dramatyczny kontekst do tej historii, bo czytałam ją dwa dni temu i jednocześnie oglądam to, co się dzieje w Ukrainie. Widzimy dzieci ukrywające się, dzieci, które są świadkami tego, jak giną ich rodzice. Więc tak sobie myślę, że mówimy o akcji Jean Kille, o tym, żeby to się nigdy nie powtórzyło, a właśnie się dzieje na naszych oczach. Muszę powiedzieć, że ja chyba nigdy nie wierzyłam w to, że historia jest nauczycielką życia.

I teraz patrzymy w lustro tej historii i widzimy to, co się dzieje. I jest to naprawdę okrutna puenta, której nigdy się nie spodziewałam, że właśnie taka zostanie dopisana. Pamiętam, kiedy ta książka wyszła dwa lata temu. Byliśmy wówczas na początku pandemii. Wtedy dziennikarze mnie pytali, jak ja sobie radzę w sytuacji zamknięcia. Wtedy paralelą było zamknięcie. Otóż mówiłam i to powtarzam dalej, że sytuacja zamknięcia w getcie, w mieście głodu i cierpienia była nieporównywalna z naszą sytuacją zamknięcia, prawda? Natomiast teraz sposób, w jaki możemy znowu czytać tę historię jest absolutnie dramatyczny i tak naprawdę nie bardzo wiadomo, co zrobić, żeby się z tym nie godzić, ale tak się stało.

Nieostrość widzenia to tytuł monodramu, który ma premierę w Teatrze Kwadrat. Monodramu, którego główną bohaterką, odtwórczynią jest Ewa Ziętek. Witamy. Aktorka filmowa, teatralna. Wszyscy panią znają od wielu, wielu, wielu lat. Od Andrzeja Wajdy Począwszy i Panny Młodej z Bessela, przez Barwy Szczęścia Złotopolskich i przede wszystkim mnóstwo ról teatralnych, bo wcześniej i Hanuszkiewicz, także ta lista jest bardzo długa. A teraz Remigiusz Grzela napisał dla pani monodram i jest to szalenie ciekawy tekst. Ja go przeczytałam, jeszcze nie widziałam na scenie. Historia Niewidomej aktorki, kobiety, która straciła wzrok w powstaniu warszawskim i stwierdziła, że mimo wszystko będzie grała i będzie na scenie.

Dzięki niemu funkcjonowała, funkcjonowała też jako atrakcyjna kobieta. Tak, ona funkcjonowała, co było zachwycające. Była bardzo zadbana zawsze. Właśnie stąd te loki. Tam czasami jest to gorzkie, bo mówi, że hodował mnie. Bo jednak tam bunt w środku też był, że może chciałaby inaczej. Bardzo się cieszę, że to w ogóle ma miejsce i że można w ogóle o pani Zofii Książek-Brygułowej mówić. Właśnie, powiedzmy nazwisko. Zofia Książek-Brygułowa, bo to oddanie sztuce jest niezwykłe. Druga bohaterka tego spektaklu, czyli aktorka Ewa Ziętek, też miała ogromną determinację i tam jest taka piękna scena, gdzie pani mówi, jak zdawała do tej szkoły, że były zajęcia ruchowe i pani w jakichś tam gręblinach czy blistorach wykonywała te wszystkie ćwiczenia, ale udało się za pierwszym razem dostać.

To na pewno się w tej książce odnajdzie. Polecam. I numer dwa w tym tygodniu to Zachęta Galeria Narodowa zaprasza na wystawę Kryjówki. Architektura przetrwania artystki Natalii Romik. Ta wystawa jest symbolicznym odtworzeniem kryjówek, w których ukrywali się Żydzi podczas II wojny światowej z Polski i z Ukrainy. Dramatycznie ta wystawa koresponduje z tym, co dzieje się w Ukrainie w tej chwili. Artystka i badaczka jeździła po Polsce i po Ukrainie i szukała śladów dawnych kryjówek.

Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.