Reportaż: Wszystko musi się zgrać
Mieszka w Mysłowicach i ma już na swoim koncie kilka medali i wyróżnień, także tych międzynarodowych. Wszystko zaczyna się od miłości jeźdźca do konia i odwrotnie. Dziś kolejna okazja do rozmowy, a to za sprawą zdobytych właśnie medali. Na spotkanie z Agnieszką Helbik-Kuśmierz i jej mamą Celiną Nierodkiewicz zaprasza Wojciech Skowroński. Realizacja: Jakub Hyrja.
Ale na co przede wszystkim kładziecie nacisk w czasie ćwiczeń? Przede wszystkim na jakość chodów i jakość, precyzję wykonywania wszystkich ruchów, które są zaplanowane w danym konkursie i oczywiście na lekkość wykonania. Musi to wyglądać tak, jakby koń z własnej nieprzymuszonej woli, z lekkością chciał wykonywać wszystkie ćwiczenia. No i oczywiście bardzo ważna jest współpraca jeźdźca z koniem. No to jest najważniejsze. Koń musi rozumieć polecenia jeźdźca, ale przede wszystkim wykonywać je, to co wcześniej powiedziałam, z dużą lekkością i łatwością. A obok stoi, przygląda się i przesłuchuje mama dumna, Celina Nierodkiewicz.
Dzień dobry. Dzień dobry. Jestem oczywiście bardzo dumna i nie spodziewaliśmy się takiego sukcesu dla Polski i dla koni arabskich, bo Agnieszka startowała tam, bardzo dużo tych startów miała na dwóch koniach. Miała na El Zahrze, na której zdobyła, jak powiedziała, medalę. El Zahra jest seniorem i na Hiro, który stał się czempionem Europy, ale o tym chciałabym, żeby bardziej powiedziała dokładniej Agnieszka. A czy my możemy w ogóle zobaczyć tego konia, który zdobył medal? Oczywiście, możemy zobaczyć oba konia. One w tej chwili odpoczywają. Alzachra, ponieważ jest koniem starszym, odpoczywa sobie w tej chwili w swoim ulubionym towarzystwie na pastwisku, a Hiro, ponieważ jest ogieram, stoi teraz w boksie.
To chodźmy. Podobno córka pięknie wyglądała w stroju jeźdźca. Oczywiście każdy jeździec, jaki jest na koniu, wygląda razem z koniem doskonale, ale tutaj dużo było potrzebnych stroi, zwłaszcza do jazdy w damskim siodle, kilka sukienek. No i kilka jeszcze innych strojów do innych konkurencji tych arabskich. Więc tego było bardzo dużo. I według mnie to chyba jechała z 16 razy razem na tych dwóch koniach w ciągu tych trzech dni. To jest bardzo wielki wyczyn.
Ładne oczy i tak zwany bukiet, bo w przypadku koni arabskich mamy tak zwany bukiet, czyli liczą się także oczywiście włosy, grzywa, więc tu jest bardzo dużo rzeczy podlega ocenie. A jeśli chodzi o panią, co było oceniane? No jeśli chodzi o mnie, to przede wszystkim harmonia z koniem, bo to jest najważniejsze, bo ten obraz, jak patrzymy na jeźdźca na koniu, musi sprawiać wrażenie ogromnej lekkości i takiej elegancji i piękna. I to wszystko właśnie było zaprezentowane Europie. Myślę, że nam się udało. No z pewnością te medale o tym świadczą. Pani jest bardzo młodą osobą. Od kiedy pani jeździ konno? No nie jestem już tak młodą osobą niestety, ale jeżdżę konno od ponad dwudziestu paru lat.
Tak. Tata też jest medalistą i Europy, i Polski. Przede wszystkim tata to jest koń, gdzie nasi juniorzy na nim wygrywali. Ja Agnieszka też na nim zdobyła brązowy medal Europy, kilka medali Polski. No i koń taki jak on, czyli ogier i wydawałoby się, że to jest wielkie przerażenie dla niektórych, ale on potrafi nosić w damskim siodlepa tą klasę i jest spokojny. Jeżeli bym powiedzmy miała tutaj małe dziecko, to w pierwszej kolejności weszłabym do niego z dzieckiem, czyli do taty Eliad. Eliad jest synem Janowskiego ogiera.
No i też bardzo przyjazna. Podsłuchuje, przygląda się i chyba sprawdza, co można zjeść. Przede wszystkim tak, bo ona ma ogromny apetyt. Zresztą wygląda na taką dobrze jedzącą kozę. I tak, zgadza się, potrafi nawet przeszukiwać torby na boksach w poszukiwaniu cukierków dla koni. Wracając jeszcze do tej niezwykłej konkurencji, do tych zawodów. Czy Pani ma znajomych wśród tych, którzy występują? Nie, na tych mistrzostwach Europy nie miałam żadnych znajomych i nigdy nie byłam w Austrii. To był mój pierwszy wyjazd na mistrzostwa Europy do Austrii. Dwukrotnie startowałam w Polsce mistrzostwa Europy, które rozgrywały się w Staninie Koni w Janowie Podlaskim, więc było to dla mnie zupełnie obce miejsce i zupełnie nowe wyzwanie.
Pozyskaliśmy wielu przyjaciół, bardzo tutaj... Zaprzyjaźniliśmy się z ekipą niemiecką, z ekipą Włochów, jak i z ekipą z Belgii. Także mam nadzieję, że nas odwiedzą w Polsce. Wyjeżdżając na zawody można spotkać różnych ludzi i na przykład w Janowie Podlaskim były osoby i ze Stanów Zjednoczonych i była też pani z Dubaju, księżniczka zresztą. No i są różne osoby, których się tam poznaje, pozyskuje w jakiś sposób ich sympatię albo nie, bo to różnie bywa, bo czasami jest Agnieszka traktowana jako wielka... konkurencja, no ale później jak się już to wszystko rozkręci, to już jest dobrze.
I też dodam, że sama Agnieszka nigdy by nie mogła wyjechać na zawody, bo sobie nie poparadziła. Bo jeżeli miała tyle startów, ktoś jej musiał podstawić tego konia jednego albo drugiego, pomóc szybko się przebrać. I taką dziewczyną jest pani instruktor nasza, Nicole, której naprawdę trzeba chylić czoło za to, co zrobiła. A mama temu wszystkiemu się przygląda. Poucza też, czy nie? Nie, niestety to ja nic nie pouczam, to ja kiedyś popełniłam błąd, nie słuchając swojej córki, czyli instruktora jazdy. No i niestety zapłaciłam ciężkim wypadkiem, dlatego kocham konie, ale chcę się tylko na nich wozić i przyglądać, i podziwiać.
To jest moja rola w tej chwili i pomagać w jakiś sposób, wspierać pod każdym jednym względem, żeby była możliwość startów na zawodach. Jak wygląda w tej chwili hodowla koni, takich, które biorą później udział w zawodach? Czy one muszą być specjalnie karmione, wychowywane tutaj? Koń musi być przede wszystkim bardzo dobrze odżywiany. To, co Pan tutaj wspomniał, to jest bardzo ważne. Muszą dobrze jeść, muszą jeść odpowiednie rzeczy. Ale jeśli chodzi też o sukces w wyhodowaniu konia sportowego, to bardzo ważne jest kojarzenie tych koni. Czyli musimy mieć bardzo dobrą matkę i potem dobrać bardzo dobrego ogiera. I na tym polega właśnie ten postęp w tej hodowli i na tym polega późniejszy sukces.
Mama zadowolona, szczęśliwa, cała rodzina szczęśliwa. Jeszcze do nas to nie dotarło, potrzebujemy czasu, bo to jest tak wielki sukces, że jednak w pierwszej chwili człowiek jest jakby zdezorientowany, a to się stało, to było możliwe naprawdę. A Pani Koń wie, że wygrał? Ja myślę, że wie, dlatego że on zawsze się bardzo dobrze prezentuje i myślę, że też Elza Achra też wie, bo nie tylko mówimy o Hiro, ale myślę, że one wiedzą. Cieszą się na swój sposób? Myślę, że tak. Start w takich zawodach kosztuje i to nie mało. O jakiej kwocie mówimy? Star w takich zawodach jest bardzo kosztowny. To jest mniej więcej 15 tysięcy złotych plus opłaty wpisowe i transport, no i oczywiście pobyt.
I tutaj bardzo duże podziękowania dla Joanny Drapich, która zdecydowała się na pokrycie wszystkich kosztów mojego wyjazdu, za co bardzo dziękuję. To przyjaciółka, tak? Można tak powiedzieć.
Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.