Mentionsy Mentionsy
Reportaż w Radiu Olsztyn
Reportaż w Radiu Olsztyn

Porzucona kaplica - Alicja Kulik

16.05.2025 ·23 min 30 s

Kaplice na wsiach przez dziesięciolecia pełniły miejsce kultu, modlitwy, ale nie tylko. W niedziele odbywały się tam nabożeństwa, a po nich był czas na spotkania, rozmowy. Ten czas się kończy.Do kaplicy w Linowie już w latach 30. ubiegłego wieku, a może jeszcze wcześniej, ludzie przychodzili na niedzielne msze. Pandemia sprzed 4 lat zmieniła ten zwyczaj. Jednak nie tylko epidemia odmieniała utarte zwyczaje, również zmniejszająca się liczba duchownym, odpływ wiernych i znak czasu, jak nazwał to jeden z rozmówców reportażu. Tylko, że znaki w Linowie mówią nieco innym głosem. Zapraszamy do wysłuchania reportażu Alicji Kulik „Porzucona kaplica”.W reportażu udział wzięli: Jadwiga Rakowska, Joanna Stasiak, Jan Szałaj, Weronika i Konrad Bierman, ks. Jerzy Banul – proboszcz parafii pw. Św. Walentego w Klewkach, ks. kan. Marcin Sawicki – rzecznik Kurii Archidiecezji Warmińskiej.

Każdy chciał coś od siebie dać. To, że parafia, oni przed moim przyjściem zrobili, to jest docenione jak najbardziej. Też chęć arzywisków też tam były. I widział, bo jest zawsze jakaś wizytacja też. To jest kwestia też życzliwości tamtych ludzi, że są w stanie utrzymać po prostu, nie? I to przedłużyło życie tej kaplicy. Zresztą w tej chwili jest ogólnie tendencja, zamykane są kaplice, ale też i parafie mniejsze są łączone ze względu na brak kapłanów. Niestety życie nasze w świecie jest oparte też na jakichś możliwościach ekonomicznych i też na praktyce. Jest tutaj centrum i tu jest centrum. Ja czy inny kapłan nie będzie jeździł dla jednej osoby. Naprawdę jest możliwość, żeby ci ludzie przyjechali bez problemu.

Ja tych ludzi spotykam czasem w kościele w Klewkach, natomiast tych dzieci już nie widzę. Część mieszkańców widzę w kościołach w Olsztynie różnych. Towarzystwo się rozjechało. To był jedyny nasz punkt zbiórki. Często mówimy, że jesteśmy wspólnotą parafialną, a wspólnotę parafialną budujemy wtedy, kiedy jesteśmy razem. Między innymi kościoły dojazdowe burzą tą wspólnotowość, ponieważ każda wioseczka, jeżeli mamy kilka kaplic, żyje swoim życiem. To nie do końca możemy mówić o takiej pełnej wspólnocie parafialnej.

Owszem, można, jest na to zgoda. Ale na ten moment, że tak powiem, bycia, funkcjonowania tejże wspólnoty tutaj, no to tam nie ma konieczności sprawowania stałej mszy świętej. Tam są ludzie, którzy mają pojazd, a to jest odległość pięciu, siedmiu kilometrów, to jest naprawdę... nie jest dużo. A kwestia spotkania i wspólnoty, że tak powiem, tworzenia wspólnoty wioskowej, no to jest problem sołtysa raczej i ludzi, a nie proboszcza. Proboszcz może się do tego dołożyć, bo ja jestem jak najbardziej, integruję się, tylko że moja... Moja parafia to nie tylko Trękus. Przyszłością Kościoła są mniejsze wspólnoty, ale chodzi też o wspólnoty jak Ruch Światło-Życie, Odnowa w Duchu Świętym, Droga Neokatuchy Menalna. To o tą wspólnotę chodzi.

On powiedział, że on jest w domu księży seniorów i czuje się bardzo samotny. I ona do niego poszła. Tam zaczęli rozmawiać, zaczęła go odwiedzać. On mówi, że czuje się już księdzem, że nie ma po co jakby żyć. No i ona zaczęła tam przynosić prośby, modlitwy. Potem ci ludzie zaczęli do niego, o których on się modlił, wracać. I zrobiła się bardzo żywa jakaś wspólnota. Bo ja rozumiem, że dla kogoś może być ciężko przyjechać, bo zimą tu jest zimno, mimo że tu Jadzia przychodzi wcześniej i pali w piecu, że droga jest byle jaka. Ale może dla jakiegoś księdza emeryta to byłoby życie. I tutaj ludzie by przywieźli go i odwieźli. Jeszcze zaprosili na kawę. Taki mi przyszedł pomysł, ale na pewno jest mnóstwo innych rozwiązań.

Ale to nie jest problem, że wiara w nich została wygaszona albo wygasza. Jeżeli się nad wiarą nie pracuje, no to nie ma szans, żeby ona po prostu się rozwijała. Indywidualna, osobista praca. A może to jest tak, że duch czasów nie tylko dotyka ludzi świeckich, parafii, ale także Kościoła i osób duchownych? Próbuje mi Pani zarzucać... Nie zastanawiam się, czy to nie jest tak, że kapłan przyjeżdża nawet dla jednej osoby? Idea jest piękna i fajna, ale realia są naprawdę różne i myślę, że Pani o czym też mówi dokładnie. Chodzę i po kolędzie, i niektórych ludzi tak znam bliżej, tam też. Ile razy proponuję starszym? Jeżdżesz każdy pierwszy piątek miesiąca praktycznie do chorych, do starszych, którzy by chcieli z komunią, z powiedzią. Nie ma takiej możliwości, nie ma takiej potrzeby.

Mamy szansę, nie wiem, może Duch Święty tchnie, że zostanie kardynał Sara papieżem. Może to znak czasu byłby. Zobaczymy. A co by to zmieniło? Spojrzenie może Kościoła? Nie wiem. Takie miejsca to nie jest jak gdyby znak przeszłości, tylko być może nawet dla Kościoła, dla nas znak przeszłości. Tego, że zaczyna się od tej prawdziwej wspólnoty.

Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.