Labirynty pamięci - Alicja Kulik
Odbycie „pielgrzymki” do Auschwitz-Birkenau jest tak angażującym psychicznie doświadczeniem, że niewielu gości jest w stanie pojechać jeszcze do pobliskiej wsi Harmęże, aby w tamtejszym kościele pw. Matki Bożej Niepokalanej obejrzeć stałą wystawę Mariana Kołodzieja „Klisze pamięci. Labirynty”.Niewielu też wie o istnieniu tej wystawy, a jest ona zdaniem tych, co ją widzieli, mocniejsza niż tysiące butów i okularów w muzealnych gablotach. Autorce udało się zwiedzić tę wystawę wraz z młodzieżą z liceów i techników z Olsztyna, Mrągowa i Hamburga. Było to możliwe dzięki znakomitemu przewodnikowi po Muzeum w Auchwitz, panu Andrzejowi Pasternakowi.
Dialog istoty ludzkiej z cierpieniem jest głębszy od dialogu człowieka ze śmiercią. André Malraux. Czyli umówimy się w Harmężach. Klasztor Franciszkanów w Harmężach. Dwie grupy po dziewięć osób. Ja piszę do przeora smsa. Parking przed bramą z napisem Arbeit Macht Frei. Z grupą młodzieży z Olsztyna, Mrągowa i Hamburga dane mi było z przewodnikiem Andrzejem Pasternakiem zwiedzać, jeśli to właściwe słowo, obóz Auschwitz-Birkenau.
To nie wystawa, nie sztuka, nie obrazy, a słowa zamknięte w rysunku. Nie było zresztą moim zamiarem spełnienie obowiązku pamięci i dania świadectwa poprzez sztukę. Sztuka jest bezradna wobec tego, co człowiek zgotował człowiekowi. Spojrzenie na Auschwitz poprzez rysunek. Każdy, kto był w Auschwitz i przeżył Auschwitz, pozostał na całe życie z niezbywalnym piętnem rozgrywającego się tam ludzkiego tragizmu. Chciałbym podpowiedzieć widzowi. Bądź cierpliwy. Cierpliwie przeczytaj wszystko, co jest w tych rysunkach napisane.
Grafiki są takie, które powodują, że człowiek wychodzi z wielkimi okrągłymi oczami stąd. Ja myślę, że każdy, który przyjeżdża odwiedzać Auschwitz-Birkenau powinien tutaj również trafić i zobaczyć to, zobaczyć te wspomnienia. Część wystawy poświęcona jest Maksymilianowi Kolbe, część jest przedstawiona Zagłada Żydów Europejskich. Każda jego grafika to setki tysięcy kresek układających się w logiczne obrazy obozowe. Chodzimy. Towarzyszy nam Franciszkanin, który oprowadza część naszej grupy uczniów z gimnazjum w Hamburgu.
Dlatego cały czas będziemy słyszeć w tle tę samą opowieść w języku niemieckim. Wystawa zaczyna się w wagonie polu. W bydlęcym wagonie kolejowym w takim stylu, w jakim przywożono właśnie deportowanych do Auschwitz. Na ścianach są przybite fotografie tych, którzy przybyli tym pierwszym transportem. Każda fotografia przebita gwoździem upamiętnia tego, który zginął. Fotografie bez gwoździ to fotografie tych, którzy przeżyli. 17 stycznia 1940 roku była ta katastrofa kolejowa. Gdzie Kołodziej razem z przyjacielem wylądowali w szpitalu.
Wyruszyli w podróż przez zieloną granicę, przez Tatry, przez Słowację. Usiłowali się przedostać Węgry do Francji, by kontynuować walkę z najeźdźcą. Niestety to było w Jędrzejowie i tam zostali namierzeni przez Gestapo i aresztowani i skierowani do więzienia w Tarnowie. I 16 czerwca 1940 roku przyjechał do Auschwitz i tu dostał numer 432, któremu towarzyszył ten numer przez cały okres pobytu w obozie. No i sam początek to historia Kołodzieja i jego przyjaciela, z którym razem w pierwszym transporcie trafił do Auschwitz. Ten wagon jest normalnie zamykany, także się wchodzi autentycznie do wagonu.
W początkowym okresie czasu więzień pracował 7 dni w tygodniu, ale doszli do wniosku, że człowiek, który pracuje bez odpoczynku, bez przerwy 7 dni w tygodniu, nie pracuje wydajnie. Wyszło nowe zarządzenie władzy obozowej, w myśl którego więźniowie pracowali 6 dni. Pracowali sześć dni i niedziela była dniem wolnym od pracy. Do południa robili porządki w blokach, na terenie obozu, a popołudniami mieli możliwość spacerować po tzw. Birka Alei, Alei Brzozowej w Auschwitz i spotykać się ze znajomymi, spotykać się z przyjaciółmi, z krewnymi, porozmawiać. Często się zdarzało, że w czasie rozmowy z głodu ktoś umierał. No ale żeby za bardzo się nie nudzili w tą niedzielę, to wymyślono im zabawę.
Ciągle przywoził swoje prace i mówił, to już koniec, już więcej nie będzie. A po trzech miesiącach znowu dzwonił do klasztoru i mówił, przyjadę, przywiozę następne. Zanim zanurzysz się w codzienności życia, zatrzymaj się. Posłuchaj raz jeszcze, co ja, numer 432, mówię do ciebie. Chciałbym Ci za wspólne przeżywanie Auschwitz serdecznie podziękować. Twoja tu obecność, Twoje indywidualne przeżycie moich klisz pamięci, przejście moim labiryntem jest hołdem złożonym moim współtowarzyszom, którzy z popieleni odeszli. A zostali na zawsze ze mną.
Moje rysunki, które oglądałeś wytatuowano jak i numer 432 na mojej skórze. To moje wyryte, głęboko rany. Wysmagany publicznie z niewyobrażalnym okrucieństwem krwawiąc obficie Czołgałem się ulicami Auschwitz, dźwigając swoje betonowe krzyże na swoją Golgotę. To mój krzyk bólu i buntu, moja nagość, wstyd, moje daremne kazanie z trudem stawianych kresek, takie ryty naskalne, jaskiniowe dla przyszłych, świadectwo zezwierzęcenia, ale i prób ratowania swego człowieczeństwa w XX wieku. Holokaust, zagłada milionów, ogrom tragedii, selekcje do gazu, codzienne konanie w chlewie lagru, w ciągłym głodzie, brudzie, spodleniu, poganiany do pracy przekleństwami, rozpaczy, beznadziei.
Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podróż do Auschwitz-Birkenau, opowieść o Marianie Kołodzieju, artyste, który przeżył obozowe doświadczenia i stworzył klisy pamięci.
Przedstawienie wystawy w kościele Franciszkanów w Harmężach, opis pracy artystycznej Kołodzieja i jej znaczenie.
Opowieść o przeżyciach w Auschwitz-Birkenau, opisy i zdjęcia pierwszego transportu, rozmowa z młodzieżą.
Cytaty z Hitlera o polityce niemieckiej podczas II wojny światowej, opowieść o zniszczeniach i deportacjach.
Opowieść o pracy więźniów, zabawie na drzewie, opisy i grafiki z Auschwitz-Birkenau.
Refleksje filozoficzne na temat ludzkości, wyboru i nadziei, opowieść o doświadczeniach Kołodzieja w obozie.
Podziękowania za obecność, refleksje na temat pamięci i przyszłości, prace artystyczne Kołodzieja.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Odbycie „pielgrzymki” do Auschwitz-Birkenau jest tak angażującym psychicznie doświadczeniem, że niewielu gości jest w stanie pojechać jeszcze do pobliskiej wsi Harmęże, aby w tamtejszym kościele pw. Matki Bożej Niepokalanej obejrzeć stałą wystawę Mariana Kołodzieja „Klisze pamięci. Labirynty”.
Niewielu też wie o istnieniu tej wystawy, a jest ona zdaniem tych, co ją widzieli, mocniejsza niż tysiące butów i okularów w muzealnych gablotach. Autorce udało się zwiedzić tę wystawę wraz z młodzieżą z liceów i techników z Olsztyna, Mrągowa i Hamburga. Było to możliwe dzięki znakomitemu przewodnikowi po Muzeum w Auchwitz, panu Andrzejowi Pasternakowi.