Dotyk spojrzenia - Alicja Kulik
Od 2005 roku obserwujemy znaczący spadek deklarowanej akceptacji dla stosowania kar fizycznych wobec dzieci, jednak historie znęcania się nad najmłodszymi świadczą o tym, że zjawisko nie zanika. W Olsztynie w marcu 2025 rozpocznie działalność Centrum Pomocy Dzieciom.Zatrudnieni tam specjaliści będą pracować z pomocą modelu Barnahaus, co oznacza, że dzieci pokrzywdzone przestępstwem oraz ich opiekunowie otrzymają pod jednym dachem kompleksową i interdyscyplinarną pomoc.W reportażu wzięli udział Tomasz Sztachelski – psychoterapeuta, prezes Stowarzyszenia Pomocy Dzieciom i Rodzinie „Arka”, szef powstającego Centrum Pomocy Dziecku, Joanna Stasiak – artystka-malarka, wykładowczyni, pedagożka, Mateusz Obrębski – wiceprezes Stowarzyszenia „Arka” i Anna Mieczkowska – terapeutka.
Prawie 80% dzieci i młodzieży doświadczyło jakiejkolwiek formy krzywdzenia. W klasie 25-osobowej jest to 16 do 19 osób, czyli te dzieci chociaż raz w swoim życiu doświadczyły krzywdzenia albo bezpośrednio na sobie, albo były świadkami takich zdarzeń, czy zaniedbywanie, czyli jakby też pozbawienie dziecka możliwości zaspokajania swoich podstawowych potrzeb. Irena, czyli w takim razie w poniedziałek, a powiedz mi o której godzinie byłaby szansa na... Dobra, super, to w takim razie działamy i zdrówka Irena życzę. Dobra, to dzięki wielkie, trzymaj się na razie, no cześć, dobrego dnia, pa.
Jesteśmy w miejscu, gdzie powstaje Centrum Pomocy Dzieciom, ulica Marii Grzegorzewskiej 6. Tutaj na drugim piętrze miasto przekazało nam w użytkowanie tą część. Doceniamy współpracę z firmami, instytucjami, które nam przy to pomagają. Załatwione. W poniedziałek przyjedzie kontener, więc jutro możesz tak, wszystko do niego jeszcze podrzucać. Dobra Michał, no to na razie. Zaledwie kilkaset metrów od tego miejsca, przy ulicy Niepodległości, w siedzibie Stowarzyszenia Arka, które od 30 lat wspiera dzieci zagrożone wykluczeniem społecznym, jest już pięć przytulnych, ale tymczasowych pokoi na poddaszu.
Mateusz, poprowadź. Dobra. To jest drugie piętro budynku. Do niedawna był tutaj strych i takie poddasze magazynowe. Od trzech lat systematycznie remontowaliśmy po to, żeby zanim jeszcze powstanie takie pełnowymiarowe centrum, żeby już te działania charakterystyczne do tego modelu pracy były prowadzone. Jest też zespół ludzi, który za niedługo przeniesie się na Grzegorzewską, ale już teraz pracuje. Prowadzi terapię, odbiera zgłoszenia, organizuje pracę Centrum, które będzie jedenastą taką placówką działającą w Polsce. Nasze numery, czyli nawet numer Centrum można podać. 116 jest 11, też ten numer Rzecznika Praw Dziecka, żeby to było jakby kilka różnych opcji pododawanych.
Dobra? Mhm. To sobie to jeszcze możemy dopracować. Jest sporo zgłoszeń w tej chwili. Od wczoraj ile, Ania, mamy? Cztery? Pięć. Także też po świętach widać wzmożony kontakt, też zapotrzebowanie. Święta to też taki moment, gdzie przez dwa tygodnie dużo się dzieje. Często rodziny spędzają więcej czasu razem. To też jest taki moment, kiedy różne rzeczy się dzieją albo ujawniają się, albo dochodzi też do jakichś napięć. I też wtedy tej pomocy potrzeba więcej, w tym poświątecznym okresie. Sama skala, liczba przypadków, ona jakoś dramatycznie nie wzrasta.
Ona utrzymuje się na jakimś stałym poziomie, ale wzrasta nasza świadomość. To Tomasz Sztachelski, psychoterapeuta, prezes Stowarzyszenia Arka. Pan Tomasz będzie kierował pracą Centrum Pomocy Dzieciom. Wiele więcej przypadków jest zgłaszanych i myślę, że to też może mieć tutaj duże znaczenie, że te dane są rosnące. Niemniej jednak jest to niepokojące, jak dużo osób wśród nas dorosłych jest osobami krzywdzącymi. Kiedyś przyzwolenie na kary cielesne było znacznie większe. A to profesor Joanna Stasiak, mama jedenastoletniego Łukasza, artystka, malarka, wykładowczyni, pedagożka. Moja mama do tej pory ma żal do siebie i myślę, że należy do tych nielicznych osób, które mają w ogóle świadomość, że ona mnie nie biła jakoś strasznie, po prostu dostawałam w łeb.
Ale my teraz wiemy już, że przemoc eskaluje, że jak się wchodzi na tę drogę, to wszyscy nam powiedzą, że to będzie narastać. To tak jak dorosły mąż, jeżeli ktoś Ciebie uderzył, to uderzy jeszcze mocniej i tak samo szczególnie wobec dziecka, które jest bezbronne. Tak naprawdę nasza wiedza na temat długotrwałych skutków doświadczonej krzywdy, doświadczonej przemocy Jest bardzo świeża, bo na poważnie zaczęto zajmować się problematyką przemocy w latach 50. i 60., więc nie minęło nawet jeszcze 100 lat, odkąd naukowcy badają tak naprawdę długotrwałe skutki i teraz dopiero widać, wśród tych starszych pokoleń, widać, można usłyszeć ich perspektywę na temat doświadczonych krzywd, także traum wojennych.
I te doświadczenia powinny nam dać dużo do myślenia, powinniśmy wyciągnąć z tego wnioski. Tak wychowywać, tak rozwijać się, tak uczyć, żeby nie dopuszczać do tego w przyszłości. Mój syn ma teraz 11 lat. To była zupełnie taka dekada, proces uczenia się znacznie bardziej intensywny niż studia, bo to takie uczenie się w biegu, albo podejmowanie decyzji, czując się trochę, że jestem nieprzygotowana. Ale to co mi się wydaje najistotniejsze, to jest podążanie za dzieckiem, ta uwaga, żeby znaleźć w sobie przestrzeń na różnym etapie, na to, żeby zobaczyć co dziecko robi, nazwać to.
Niekoniecznie szukać jakichś ochów, jachów, jaki jesteś zdolny, jaki jesteś wspaniali. Jeżeli dziecko rysuje, to zobaczyć tę pracę, opisać żonę, o są kominy, o namalowałeś wielkiego smoka, który się unosi, czy tak jak mój syn, który się interesuje komputerami, On co prawda nie jest ze mnie zadowolony, bo uważa, że ja za mało uważnie go słucham, ale staram się tak przynajmniej, staram się zobaczyć, że nad czymś pracuje, że coś mu wychodzi, ale też był to proces, bo początkowo właśnie raczej trochę stałam z boku, a teraz staram się obejrzeć różne filmiki, które on ogląda na YouTubie, takie, na których są te komputery składane, żeby jakoś pójść trochę za nim.
A zaczyna się wszystko od tego, kiedy dziecko się rodzi. ADHD, czy później uzależnienia, czy różne braki, które pojawiają się w dorosłym życiu, wynikają z tego pierwszego braku. Braku spojrzenia matki, opiekującej osoby. To może być ojciec, to może być ciocia, babcia. Przeważnie jest to matka. I że bez tego spojrzenia dziecko się zamyka. I że matka może być bardzo kochająca, ale na przykład ma trudną sytuację życiową, Dziecko jest zestresowane, jest w swoich myślach, ma jakąś depresję i mimo, że całym sercem kocha dziecko, ale nie potrafi dać tej właśnie uwagi i ten brak pozostaje już w tym człowieku do końca i musi sobie już jako dorosła osoba z tym poradzić.
Moje dzieciątko jest jeszcze małe, 10 miesięcy. To jest moje pierwsze dziecko, więc też się tego wszystkiego uczymy razem. Nie zawstydzanie dziecka w jakiś sposób, to też jest bardzo ważne. Pozwolenie mu na przeżywanie wszystkich emocji, bo wszystkie emocje są potrzebne. Dzieciątko się uczy wszystkiego. Być też przy nim, jeżeli jest jakaś złość albo agresja, rzucanie zabawkami, czyli być przy tym, czyli poczucie bezpieczeństwa, Ale tej czułości też myślę, że jest bardzo ważna. To nigdy nie jest tak, że dziecko, które jest do nas zgłaszane przychodzi z jakimś jednym konkretnym problemem. Dzieci, które do nas trafiają są zgłaszane najczęściej w sytuacjach, które dotknęły dziecko, rodzinę w kontekście doświadczonej przemocy.
Czyli to z czym my się mierzymy To są często skutki doświadczonej przemocy fizycznej, przemocy seksualnej, doświadczonych zaniedbań. Często spotykamy się z taką sytuacją, że to zdarzenie pokazuje też tło, czyli pewną historię danego dziecka i okazuje się, że Mamy do czynienia z wieloletnimi problemami związanymi z zanikiem relacji, z brakiem uwagi, z osamotnieniem dzieci, z brakiem zaufania do dorosłych, z traumą relacyjną, kumulacją trudnych zdarzeń, które doprowadziły do tego, że więź między dzieckiem a rodzicami jest więzią nie do końca bezpieczną. To są najtrudniejsze przypadki. Ta kumulacja tych czynników, ryzyka krzywdzących dziecko jest bardzo duża.
Takie dziecko często wymaga wieloletniej terapii, tam gdzie przez lata to dziecko nie miało z kim o tym porozmawiać, nie zwracało się o pomoc, o samotnianek. Niektóre pokoje mają już panele, pomalowane ściany, wszystko w jednej tonacji. Chyba 15 pomieszczeń, bo będzie też recepcja, poczekalnia. Część będzie przeznaczona na gabinety terapeutyczne. Pomieszczenie socjalne, pomieszczenie biurowe. Pomieszczenie do zajęć grupowych też powstaje. To chyba jest najważniejsze, żeby to było wszystko bezpieczne. No i po naszemu. Zgodne ze standardami fundacji dajemy dzieciom siłę, więc tutaj wszystko też jest na taki określony styl. To centrum jako odrębne miejsce jeszcze nie funkcjonuje.
Na razie funkcjonują realizowane przez nas projekty pod nazwą Centrum Pomocy Dzieciom i takim naszym nadrzędnym celem jest to, żeby powstała placówka, która łączy w sobie wszystkie standardy pracy z dziećmi krzywdzonymi. Ponieważ tych dzieci w naszym mieście jest bardzo dużo, nawiązaliśmy współpracę z fundacją Dajemy Dzieciom Siłę. To było w 2015 roku, kiedy ta współpraca się zacieśniła i to właśnie fundacja przyszła nam z pomocą, bo to oni jako pierwsi wdrożyli w Polsce model zwany Barnahus. Jest to model, którego idea została zapoczątkowana w Stanach Zjednoczonych jeszcze w latach 80. i później trafiła do Europy. A model ten zakłada, że dziecko, które doświadcza krzywdzenia powinno otrzymać jak najszybciej, w jak najbardziej przyjazny i bezpieczny sposób pomoc.
I zanim powstanie placówka, zanim powstanie centrum, co jest długim procesem, to my już przygotowaliśmy nasze poddasze, żeby tu dzieci mogły otrzymywać tą pomoc, którą będą w przyszłości otrzymywały już w takim pełnowymiarowym autonomicznym centrum. Część pokoi już wygląda tak. Tylko jeszcze teraz będziemy czekać na listwy przypodłogowe. No i drzwi, które już zamkną to jakieś tam zdjęcie karnisza. No ale osiem pokoi już mamy tak przygotowanych jak na budowie. A ile jest łącznie pokoi? Łącznie? Czternaście? Siedem. Osiem. Około piętnastu, tak, bo tam jeszcze na końcu są. Główną ideą tej pomocy jest taka spójność zasad, wiedzy i pewnych wytycznych i spójność przestrzeni.
Jest to filozofia pracy pod jednym dachem, to znaczy, że w tym miejscu dziecko powinno otrzymać każdą niezbędną pomoc. Od pomocy konsultacyjnej dla rodzica, niekrzywdzącego opiekuna, poprzez konsultację z psychologiem, poprzez psychoterapię, poprzez pomoc prawną. Tam, gdzie jest to możliwe i konieczne, także lekarską, tak, żeby to dziecko nie musiało być wtórnie krzywdzone poprzez nieustanne odtwarzanie tych faktów, opowiadanie po raz kolejny w kolejnej instytucji, Dzieciom i Rodzinie, Centrum Pomocy Dzieciom, Olsztyn.
Decyzje co do dalszego postępowania i wtedy te decyzje prawnik realizuje, terapeuta w gabinecie, inny specjalista zaproszony do współpracy. Ważną zmianą, która w tej chwili w prawie obowiązuje dzięki ustawie Kamila, jest obowiązek analizowania każdego poważnego przypadku przemocy wobec dzieci, takiego przypadku, który kończy się śmiercią dziecka albo jakimiś poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi. Jest to model brytyjski. Sprawdzony, który spowodował, że w ciągu 10 lat liczba śmiertelnych przypadków albo poważnych uszkodzeń ciała u dzieci w wyniku doświadczonego krzywdzenia spadła praktycznie do zera. To jest jakiś ułamek procenta i dotyczy to głównie dzieci z rodzin, które są niezarejestrowane w systemie pomocy społecznej.
To ma za zadanie nie poszukiwania winnych i karania winnych, tylko poszukiwania słabych punktów w systemie, które należałoby zmienić, żeby to sito było gęstsze, żeby szybciej wyłapywać Zagrożenia, żeby nie doprowadzić do takiej sytuacji, że takie dzieci jak Kamil giną w cierpieniach. Ta filozofia zakłada też, że co do zasady nie współpracujemy z osobami, które są krzywdzące, czyli jeżeli chodzi o sprawców przestępstw, tamtej współpracy być nie może. My nie pomagamy osobom skazanym i też dbamy o to, żeby takie osoby nie miały tutaj wstępu. Natomiast zdarzają się takie sytuacje, zwłaszcza w przypadku takich trudności wychowawczych, gdzie wspieramy rodziców w tym, żeby te trudności wyeliminować. No i żeby to mogło się odbywać, to specjaliści i dzieci, którzy tutaj się spotykają, muszą to robić w odpowiednich warunkach.
Stąd dbamy, żeby gabinety były raczej wyciszające i stwarzały takie ciepło, stąd też taki skandynawski sznyt w tych Jest to też standard, który funkcjonuje w całej sieci Centrum Pomocy Dzieciom w Polsce. W tej chwili jesteśmy już na takim końcowym etapie przystąpienia do tej sieci i dlatego te wspólne standardy dla wszystkich placówek staramy się tutaj wdrażać. Według badań przeprowadzonych w 2024 roku przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę, 1 na 3 Polaków dopuszcza stosowanie kary fizycznych, a 80% stosowanie krzyku jako metody dyscyplinującej. 18% z nas uważa, że kary fizyczne poprawiają zachowanie dziecka, a to samo sądzi o krzyku aż 24% Polaków.
Wychowanie to jest dużo wysiłek, ale też przepływ pomiędzy ludźmi. Przepływ, chciałoby się powiedzieć, miłości. Ale ja jestem z tego pokolenia, w którym to wychowanie inaczej wyglądało. Rygorystyczne było powiedziane, karmienie ma być na godziny, Po co ta pierś, dajmy butelkę, po co noszenie, bo się przyzwyczai, po co marudzenie, bo się rozpuści, niech się nie wypowiada, zagłusza dorosłych i tak dalej. To jak gdyby wszystko przerobiliśmy, wiemy, że to jest niedobre, a jednocześnie to jednak rodzic zdecyduje. I myślę, że też tego na przykład musiałam się nauczyć. Słuchanie dziecka jest bardzo ważne i rozmawianie, ale jednocześnie ster trzyma rodzic i on musi zapanować nad tą sytuacją.
Inna będzie sytuacja, kiedy ustalamy z dzieckiem zasadę korzystania z urządzeń elektronicznych w domu. Te zasady są zaakceptowane, ustalone przez wszystkich i odwołujemy się do nich, a inna sytuacja wtedy, kiedy pod wpływem impulsu i w nerwach odbieramy dziecku to, co ono ma, telefon, komputer. Jestem zdania, że wszystko z dziećmi można omówić i też wytłumaczyć. I to, jak to robimy, ma większe znaczenie niż to, co robimy. Jak powiedziała Ewa Wojdyło, że jeżeli chcesz czegoś od dziecka, to rób to. Jeżeli czytasz, masz szansę, że dziecko będzie czytało. Nie siedzisz cały dzień w telefonie i kiedy rozmawiasz z dzieckiem, to masz szansę, że dziecko taki model przyjmie.
Natomiast jeżeli coś robisz, to na pewno twoje dziecko powtórzy. Tak samo jest z przemocą, tak samo jest z alkoholem. Jeżeli w domu to jest, to będzie to jego bagażem. To się przekłada także na wzrost innego zjawiska, które najnowsze badania pokazują, takiego dramatycznego wzrostu, dramatycznego skoku przemocy rówieśniczej. Często to my dorośli ponosimy odpowiedzialność za to, że dzieci krzywdzą dzieci. Dziedziczymy to od swoich własnych rodziców, dziedziczymy to w przekazach społecznych, w rozumieniu tego, Jakie miejsce mają dzieci w społeczeństwie, jakie miejsce mają kobiety, zwierzęta, to wszystko się ze sobą bardzo mocno spaja. No bo dla takiego kilkuletniego dziecka, dla którego wzorem, to jest biologia tak nas ukształtowała, że musimy mieć najważniejszy w życiu obiekt, ktoś do kogo się przywiązujemy, niezależnie od tego czy ten obiekt nas krzywdzi czy nie.
To może być rodzic, to może być ciocia, może być babcia, to może być pielęgniarka w szpitalu, która jako jedyna zajmuje się danym dzieckiem, kiedy ono jest porzucone. Ten najważniejszy obiekt w życiu każdego człowieka na pewnym etapie jest wyrocznią. Czyli najważniejsze jest to, co mówi kochana przez nas osoba i to, jak się zachowuje. Więc jeżeli takie kilkuletnie dziecko obserwuje brak szacunku wobec najbliższych, wobec siebie, Wobec zwierząt to wszystko znajduje swoje skutki wiele lat później i myślę, że to jest kolejne takie ważne zadanie dla takiego miejsca jak to. To już jest poza tą bezpośrednią pomocą dzieciom, poza przygotowywaniem dzieci do udziału w procedurach prawnych, jest edukacja dorosłych i rodziców, ale też i specjalistów, którzy pracują z dziećmi, ale to jest też edukacja osób, które nas reprezentują, czyli polityków, którzy mają wpływ na prawo, które tworzymy.
Musimy pamiętać, że około 30 dzieci rocznie ginie w wyniku doświadczonego krzywdzenia, najczęściej ze strony najbliższych. Ale przemoc może być też taka subtelna, chociażby w nadmiernych oczekiwaniach rodziców wobec ocen w szkole, wyników nieadekwatnych do jego możliwości, że jak gdyby ono samo w sobie nie jest wystarczająco dobre, tylko musi coś tam Rodzice mogą nie mieć świadomości tego, że krzywdzą swoje dziecko, mogą nie działać intencjonalnie, na przykład prezentując albo zabierając swoje dzieci na galę boksu. Krzywdzimy swoje dziecko, odbierając mu czas. I też spotykamy się często z taką sytuacją, że dzieci, które do nas przychodzą,
One nie doświadczyły krzywdy fizycznej, one doświadczyły samotności. I to jest ważne, żeby mieć świadomość, że każda chwila spędzona z dzieckiem, chwila, w której rzeczywiście tę uwagę poświęcamy dziecku, a nie tylko koło niego siedzimy, jest bezcenna dla tego, żeby zbudować trwałą, bezpieczną więź, bo to, jaka jest Jakość naszej relacji, naszej więzi z rodzicem też daje nam pewną odporność. I samotność dzieci, to jest moja perspektywa, mam wrażenie, że jest olbrzymim problemem w dzisiejszych czasach. Taka samotność na poziomie emocjonalnym, mimo że żadna fizyczna krzywda ich nie spotyka. Obecność, uwaga, po prostu przyjaźnienie się z dzieckiem i takie traktowanie jak się traktuje przyjaciela, a jednocześnie czasami jest potrzebna ta jednoznaczna taka nie negocjowalna ta postawa.
Moja przyjaciółka, która ma trzech synów, mówi, że to się nigdy nie kończy, że ona już ma dorosłe dzieci, że jakby widzi, jak przyjeżdżają, studiują i że ciągle jeszcze coś z domu wynoszą. Nie tylko, że tak powiem, słoiki, ale że na każdym jakby jeszcze etapie, że już jej się wydawało, że to się szybciej skończy ta praca. A ona, mówi, ma poczucie, że to cały czas jest jeszcze ta praca. To jest nasza wspólna sprawa, no bo my też w ten sposób chronimy tak naprawdę siebie jako społeczeństwo. Będą rozumieć inaczej dobro własnych dzieci, ich prawa, ich dobrostan. Jeszcze tutaj wykładziny będziemy chcieli położyć, płytki, które też udało się jakby tutaj dobrać, więc no, coraz bliżej, coraz bliżej.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podróżnicy omawiają statystyki dotyczące krzywdzenia dzieci, a także opisują sytuację w Olsztynie, gdzie działa Centrum Pomocy Dzieciom.
Tomasz Sztachelski przedstawia Centrum Pomocy Dzieciom i jego cele, a także omawia zagrożenia związane z doświadczeniem przemocy.
Alicja Kulik opowiada o długotrwałych skutkach doświadczenia przemocy i jej wpływach na rozwój dziecka.
Alicja Kulik opowiada o doświadczeniach wychowania i znalezieniu odpowiednich metod wychowania dzieci.
Alicja Kulik opisuje postępy w realizacji projektu Centrum Pomocy Dzieciom i jego obecna sytuacja.
Alicja Kulik przedstawia wyniki badań dotyczące przemocy w Polsce i jej wpływ na doświadczenia dzieci.
Alicja Kulik omawia perspektywę dorosłych w wychowaniu dzieci i wpływ przemocy na ich zachowanie.
Alicja Kulik omawia problem samotności dzieci i jej wpływ na relacje z rodzicami.
Alicja Kulik podsumowuje rozmowę i podkreśla znaczenie Centrum Pomocy Dzieciom dla społeczeństwa.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Od 2005 roku obserwujemy znaczący spadek deklarowanej akceptacji dla stosowania kar fizycznych wobec dzieci, jednak historie znęcania się nad najmłodszymi świadczą o tym, że zjawisko nie zanika. W Olsztynie w marcu 2025 rozpocznie działalność Centrum Pomocy Dzieciom.
Zatrudnieni tam specjaliści będą pracować z pomocą modelu Barnahaus, co oznacza, że dzieci pokrzywdzone przestępstwem oraz ich opiekunowie otrzymają pod jednym dachem kompleksową i interdyscyplinarną pomoc.
W reportażu wzięli udział Tomasz Sztachelski – psychoterapeuta, prezes Stowarzyszenia Pomocy Dzieciom i Rodzinie „Arka”, szef powstającego Centrum Pomocy Dziecku, Joanna Stasiak – artystka-malarka, wykładowczyni, pedagożka, Mateusz Obrębski – wiceprezes Stowarzyszenia „Arka” i Anna Mieczkowska – terapeutka.