Mentionsy Mentionsy
Reportaż Radia Lublin
Reportaż Radia Lublin

Mariusz Kamiński "Kostek"

08.10.2025 ·43 min 47 s

Wielopokoleniowa rodzina nazwiskiem Dyzio zamieszkuje dzisiaj Warszawę i okoliczne miejscowości. Wiele lat temu Beata Kowalska, w starym pudełku należącym do babci Marianny z domu Dyzio, odnalazła zdjęcie młodego mężczyzny w mundurze. Babcia nie chciała powiedzieć kim jest ów młodzieniec. Widać było, że wspomnienie wiąże się z przeżytą traumą. Później okazało się fotografia przedstawiała jej brata, Konstantego Dyzio, który zaginął na wojnie w nieznanych okolicznościach. Po latach, dzięki tajemniczej kartce, odnalezionej na grobie, gdzie po latach, jak twierdziła babcia, trafiły szczątki Kostka, rodzina dowiedziała się jakie były jego losy. Ale dowiedziała się czegoś jeszcze.

Oni tu jakąś obławę zrobili, przyjechali? To prawdopodobnie był donos. Ktoś doniósł, że coś się dzieje we wsi? A ten, co tu kostek leży, to z karabinu takiego, jak to mówią, maszynowego. Ja dziś mówię, to dla mnie obca osoba, ale ja po prostu, za trudno to jest dla mnie. Jak go wyprowadzał z mieszkania Niemiec, przyłożył Niemcowi, zaczął wiać. Tutaj to było pusto, pastwisko było. Gdyby się może skierował w tę stronę i tam poszedł, to może by uciekł, a on prosto. No i tak z tego co ojciec opowiadał, to tu go gdzieś trafił granatowy najpierw. W obwolnicy znajdują się wysoczki i on właśnie go pierwszy postrzelił, a tu tych budynków nie było i ten nasyp to był o połowę mniejszy.

Tak, to mogę powiedzieć. I teraz odnowiony ten właśnie jest pomnik. I tak jak idę do właśnie mojego dziadka, do tego stryja, tam obok jest ten pan Pietras pochowany, młody człowiek zresztą, to właśnie widzę. To dla mnie przeżycie jest do dzisiaj. A jak się nazywał? Wysocki. I kim on był? Bo to był granatowy policjant. I był komendantem posterunku w Ołwolnicy. A losy już te powojenne mogiły samego Konstantego, bo wiemy, że tam grób był, prawda? Że to nigdy nie było naruszone, uprawiane pole nie było w tym miejscu. Nie, nie, nie, bo on zginął pod górą, tak jak ja mówiłam. Ale tatuś mówi, jak będzie się coś robić, to mówi zostawię z brzegu. Czyli orać, tak, albo coś takiego. Tak, to więc mówi nie będzie tego robił, dlatego żeby też uszanować.

Tutaj pole orde, tu tego, a wiadomo jak na Ukrainie to wszystkie groby pozorywali, a tutaj by było inaczej po jakimś czasie. Jak szukałem w tej Księdze Zgonów, nie? Bo zawsze mówili zima, zima, zima, no. Ale później obejrzałem ten 1942 rok, nie było nic. I dopiero po kolei, po kolei, w lutym nie ma nic. No i dojechałem do czerwca i w czerwcu znalazłem ten zapis. Data zapisu kościelnego księdza zgonu była niezgodna z datą zgonu. To jest już i tak kilka miesięcy po tych wydarzeniach i mniej więcej w tym okresie, kiedy Wysocki zginął. Trzeba by daty dzienne porównać. Być może to było właśnie już po wykonaniu wyroku na nim.

Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.