Mentionsy Mentionsy
Rekonstrukcja Zdarzeń
Rekonstrukcja Zdarzeń

RZ#50 Możliwe są różne wersje zdarzeń | Podcast kryminalny

07.03.2025 ·1 godz 12 min

Wsparcie zawsze chętnie widziane, z góry serdecznie dziękuję!buymeacoffee.com/rekonstrukcjazdarzenPsychoterapeutka Karola Lehnecke odbywała kolejną rozmowę ze swoim niedawno zdobytym klientem. Przychodził już do niej od połowy września tego roku, ale te parę wizyt nie okazało się być wystarczające, aby mężczyzna zdążył jej opowiedzieć calą historię swojego życia. Z tego, co Karola zauważyła, z każdym kolejnym ich spotkaniem mężczyzna przypominał sobie coraz więcej szczegółów, a i rozgałęzienia jego opowieści stawały się coraz bardziej skomplikowane. Na całe szczęście klient Karoli opowiadał bardzo ciekawe rzeczy. Czy będą miałe one wpływ na co, co się za niedługo wydarzy? Magda zaprasza do odsłuchu.#kryminalnie #podcast kryminalny #podcast #kryminalny #TrueCrime #rekonstrukcjazdarzen #kryminalne historie #kryminał #rz #kryminalna Holandia-----------------------------------------------------------------Uwaga❗️ Podcast może zawierać drastyczne opisy zdarzeń.----------------------------------------------------------------⏹️ Sprawa jest rozwiązana albo i nie.Miejsce: Dronten, NLOfiara: Pim OverzierSprawca: może Henk Haalboom, a może i nie.Przedstawiony materiał ma charakter informacyjny i opiera się na danych z ogólnodostępnych żródeł.--------------------------------------------------------✅ Music: https://www.purple-planet.com ✅ Sound Effect from Pixabay✅ Źródła: https://tinyurl.com/942d8madhttps://tinyurl.com/ybn5dvwahttps://tinyurl.com/5fyesdj3https://tinyurl.com/mtrjvk9zhttps://tinyurl.com/3s2jrjpahttps://tinyurl.com/cen66fc9https://tinyurl.com/2xecfbc3https://tinyurl.com/44xkdnym-----------------------------------------------------------✅ Spotify: https://open.spotify.com/show/6sAAzUNU3TmlwYFtkOSEMG✅ Youtube: www.youtube.com/@RekonstrukcjaZdarzen ✅ Apple podcast: podcasts.apple.com/us/podcast/rekonstrukcja-zdarzen/id1719445310 ✅ Kontakt: [email protected]

Do fanów programu należał bowiem jeden z policjantów, pracujący na terenie Dronten, który niedawno temu miał okazję odbierać pakunek od leśniczego Jakoba Wysa. Więc kiedy w telewizji jej przestawiono ubiór zaginionego, w jego głowie zapaliła się szybko lampka. Mógłby przysiąc, że taka sama czerwona kurtka od niedawna leżała schowana w jego magazynie policyjnym. Pomimo tego, że znaleziona w lesie kurtka mogłaby się wydawać podejrzana, nikt z tej komendy przez dwa miesiące nie zwrócił na nią zbytniej uwagi. Nikt w tej komendzie, bo w innej już od pierwszego dnia zgłoszenia zaginięcia Pima przeprowadzone było małe śledztwo. Na dwa miesiące przed wyjawieniem, że kurtka leży w magazynie policji, w styczniu roku 2002, do aresztu trafia 57-letni mieszkaniec Benekom, podejrzewany o porwanie zaginionego, którego sprawę przedstawiono w programie obspory inwerzowcy.

Musiało być to poważne podejrzenie, bo już za niedługo areszt mężczyzny zostaje przedłużony dwukrotnie. Dowody, które policja posiadała na owego podejrzanego, wydają się być dobrymi, konkretnymi informacjami. W mediach ogłoszono, że w aucie zatrzymanego natrafiono na ślady krwi. Planka była ledwo widoczna i mała jak główka szpilki, ale próbka podobno nadawała się do przebadania. Ustalono, że krew z auta należała do zaginionego 4 grudnia mężczyzny, 37-letniego Pima. W ciemnom niebieskim Volvo V40, którym jeździł aresztowany 57-latek, brakowało także czerwonej poszewki, która znajdowała się w standardowym wyposażeniu tego modelu.

Dopiero po chwili policjantom rzucają się w oczy kijki, które nie wiadomo czemu stoją w bite prostopady do ziemi. A że ich widok zbytnio odstaje od krajobrazu, który roztacza się dookoła, funkcjonariusze nie podejrzewają nawet, że pies śledczy mógłby się aż tak bardzo pomylić. Następnego dnia do mediów dobiega informacja o znalezieniu ciała w lesie koło Dronten. Jak się na razie podejrzewa, może tu chodzić o zaginionego w grudniu 37-letniego Pima Overzira, mieszkańca Appeldorn, który pracował jako laborant w szpitalu The Halders Valley w mieście Ede. Pim był mężczyzną, który z nadzieją oczekiwał na moment, kiedy na jego drodze pojawi się prawdziwa miłość.

Według otaczających go ludzi Pim Overzier był miłym człowiekiem z małymi wymaganiami i jeszcze mniejszą ilością ambicji. Trochę naiwny, jednak lubiany przez wszystkich i potrafiący czerpać przyjemność ze spotkań z ludźmi. Mogłoby się wydawać, że do szczęścia niewiele mu brakuje. Kiedy znika, policja przesłuchuje uważnie jego znajomych, aby móc nakreślić szkic jego osobowości i zdecydować, czy mężczyzna przypadkiem sam nie postanowił zniknąć ze swojego otoczenia. Pomimo tego, że pierwsze wrażenie śledczych jest pozytywne i określa Pima jako człowieka o mało skomplikowanej naturze, przyglądnięcie się bliżej jego życiu pokazuje, że Pim mógł mieć dwie twarze.

Każda z opowiedzianych przez jego znajomych opowieści dotyczyła zaledwie skrawków życia Pima. Złożenie ich w całość sprawiło, że policja trafiła na detale, które pomogły ich naprowadzić na wyjaśnienie zaginięcia mężczyzny. Według jednej z pracownic kasena Number One, Pim przychodził tu nie co dwa tygodnie, ale co tydzień i zawsze przebywał w obecności jednego i tego samego mężczyzny. Kim miał on być, tego nikt niestety nie sprawdził. Być może dlatego, że przyjaciel Pima, nijaki Freddy, potwierdził zupełnie coś innego. Według niego, zaginiony do kasyna zawsze chodził samotnie. Tydzień przed swoim zniknięciem mężczyzna miał się dość emocjonalnie pożegnać z jednym ze swoich kolegów z pracy.

Jednak podejrzewano, że mogło to mieć raczej związek z tym, że już za niedługo Pim miał zmienić po prostu stanowisko swojej pracy. Nie oznaczało to według kolegi tego, że znajomy chciał się pożegnać z życiem. Dlatego też znowu nikt ze śledczych do tego zeznania uwagi zbyt dużej nie przywiązał. Jedna z koleżanek Pima twierdziła, że nie można wykluczyć jednak tego, iż Pim mógłby coś sobie zrobić. Jak zauważyła, mężczyzna w przeszłości bardzo emocjonalnie reagował, głównie na zawody miłosne. Jeśli jakiś mu się przydarzał, potrafił zadzwonić do swojego szefostwa i zgłosić nieobecność w pracy z powodu choroby. Poza tym w pracy ostatnimi czasy chodził bardzo poddenerwowany i zestresowany, twierdząc, że późnymi nocami siedzi w domu przy komputerze i nadrabia jakieś zaległości.

Według owej koleżanki Pim miał też być w konflikcie ze swoim szefostwem, co zapewne również wpływało na jego poddenerwowanie. To samo zeznaje socjalny asystent ze szpitala w Ede, który potwierdza, że Pim miał problemy w pracy, a ich istnienie bardzo mężczyznę irytowało. Opisano to nawet w oficjalnym raporcie asystenta, w którym twierdzono, że problemy prywatne laboranta znacząco wpływają na jego wyniki w pracy. Policja jednak z niewiadomych powodów pominęła ciszą istnienie takiego raportu, a koniec końców nie włączono go nawet do akt sprawy. Kolejnym przesłuchiwanym jest Just. Jest to nauczyciel tenisa, który znał Pima dosyć dobrze i zawsze uznawał go za osobę bardzo wrażliwą.

Do tego jeszcze taką, która miała ciągłego pecha i która problemy jakoś tak naturalnie do siebie przyciągała. Można było odnieść wrażenie, że każdy pojawiający się problem dotyczył tylko i wyłącznie Pima, który w ramach ucieczki od razu kierował swoje kroki do domu rodzinnego, w którym na szczęście zawsze mógł liczyć na pocieszenie ze strony swoich rodziców. To jednak może Pimowi ciut lepiej powodziło się na innych płaszczyznach. Tego policja też stara się dowiedzieć, jednak świadkowie nie mogą całkowicie tego potwierdzić. Jeśli chodzi o miłość, to dotychczasowe doświadczenia Pima z kobietami ograniczyły się do jednorazowego dzielenia łoża ze swoją sąsiadką, co zresztą zdarzyło się już dawno temu, a z czego i tak żadna relacja nie wyszła.

Po przywiezieniu do szpitala badania wykazały, że ma pęknięcie czaszki. Z tego też powodu nie mógł powrócić do Holandii samolotem, a do domu został przetransportowany najpierw łodzioł, a następnie pociągiem. Po powrocie do domu skontaktował się z neurologiem, doktorem Coolemayem. Ten jednak nie miał wyjaśnienia na utratę przytomności Pima. która przydarzyła mu się w Tunezji. Petra, siostra mężczyzny, zauważyła jednak, że od tamtego czasu jej brat stał się jakby troszkę bardziej zapominalski i trudniej mu było wykonywać skomplikowane zadania. Kolejne wakacje Pima także nie były udane. W roku 1994 cały urlop przeleżał w łóżku, zmorzony chorobą.

W końcu rzadko który człowiek zawsze i ze wszystkiego jest zadowolony. Takie wyciąganie wniosków, niestety jak czas pokaże, mogło być dużym błędem. Dzień przed swoim zniknięciem Pim pochwalił się znajomych, że dostał w końcu upragniony telefon. Rozmowa telefoniczna dotyczyła rzeczy, które Pim bardzo chciał usłyszeć, a jedyne co odstawało od wyidealizowanej fantazji Pima to fakt, że rozmówca nie był tym, kogo Pim chciał usłyszeć. Do Pima zadzwonił bowiem pracownik biura matrymonialnego, który oświadczył mu, że mężczyzna zostaje zaproszony przez tajemniczą damę na randkę w ciemno. Rozmowa odbywa się 3 grudnia 2001 i trwa 19 minut, a Pima nawet nie zdziwiło, skąd biuro wzięło jego numer telefonu.

Mężczyzna albowiem w ogóle nigdy się do takiego przybytku nie zapisywał. Jednak kiedy przedstawiciel z radością oznajmia, że randka zaplanowała została na dzień kolejny po godzinie 18, Pima bardzo to cieszy i od razu się zgadza. Podejrzewa, że całe to biuro to sprawka jego kolegów, którzy specjalnie dla niego postanowili zorganizować spotkanie z kobietą, o której od dawna już marzą. Albo może takie biuro naprawdę istniało i to owa kobieta ich poprosiła skontaktowanie się z Pimem, no bo w końcu kto inny mógłby wiedzieć, że Pim szuka miłości. W każdym razie biuro dzwoniące do Pima musiało chyba należeć do tych szykownych, bo warunki randkowe wydawały się być równie wspaniałe.

Pod dom Pima miała podjechać limuzyna, a w niej miała siedzieć nieznajoma kobieta, którą biuro z Pimem sparowało. Do tego agencja brała na siebie sponsoring kolacji dla pary, na którą przeznaczone było 400 huldenów holenderskich. Żeby kawaler na pewno randki nie zepsuł swoim niedomyśleniem, biuro zapewniało ze swojej strony i kwiatki, i małe prezenci dla damy. Pim został uprzedzony, że ma się ubrać w najlepszy garnitur jaki ma i że ma się niczym nie martwić. Na randkę bowiem zostanie również oddelegowany jeden z pracowników biura matrymonialnego, który czujnie będzie dbał o to, by romantyczna atmosfera nie uleciała. Pim jest cały w skowronkach. Domyśla się, że wybranką jego serca jest pewna dama o imieniu Riany, którą zapoznał dzięki swojej koleżance Ri, z którą pracował w szpitalu.

4 grudnia 2001 roku, trochę przed godziną 18, Pim wychodzi przed swój dom leżący na ulicy Albertallan w Appledorn i czeka cierpliwie na limuzynę. O 17.35 zadzwonił jeszcze do niego dyrektor biura matrymonialnego, niejaki Henk, i zapytał, czy Pim na pewno na randce się pojawi. Pół minuty później Pim stał już jednak na ulicy i rozglądał się z eleganckim pojazdem. Nie miał jeszcze okazji takim się przemieszczać, bo do tej pory koncentrował swoją pasję jedynie na autach sportowych. Auto Pima, srebrna Mazda, stoi dzisiaj zaparkowana przed jego domem, choć mężczyzna miał w zwyczaju parkować go na tyłach budynku.

Robił tak zawsze wtedy, kiedy wiedział, że auto nie będzie mu tego dnia już więcej potrzebne. I w sumie dzisiaj też tak miało być, skoro za chwilę po Pima podjechać miała limuzyna. Dlaczego więc Pim zostawił auto swoje na widoku tego dnia? Być może przemówiło przez niego zdenerwowanie i nie zaprzątał sobie głowy przyziemnymi sprawami. Kto wie? Pim stoi przy drodze w bardzo rzucającej się w oczy czerwonej kurtce, pod którą chowa się ciało ubrane w niebieski garnitur. Na szyi wisi mu krawat, a w kieszeni schowana jest mała buteleczka perfum. Na wypadek, gdyby to, co już wylał na siebie, mogło się wydać niewystarczające. Po krótkiej chwili Pim znika jednak z ulicy i zapewnie myśli, że właśnie rozpoczyna się najszczęśliwszy moment w jego życiu.

Pim zaczyna marzyć o tym, żeby Rihanna została jego kobietą. Jej wyznania dotyczące prywatnego życia skłaniają go do wyznania swojego uczucia. Pim jednak jest zbyt nieśmiały i nie ma zamiaru powiedzieć jej tego prosto w twarz. Mężczyzna postanawia napisać list do Rihanny i wysyła go na jej adres domowy. Rihanna mieszka samotnie w nowo wybudowanym domku na obrzeżach Bencom. Henk, jej 20 lat starszy partner, posiada jednak klucze do jej mieszkania. Kiedy pewnego dnia krząta się po jej domu, odkrywa w skrzynce pocztowej list od Pima. I pomimo tego, że według Riane Henk wcale jej aż tak bardzo nie kocha i nawet nie jest o nią zazdrosny, mężczyzna postanawia, że uknuje sprytny plan, dzięki któremu Pim odczepi się od jego kobiety.

Jego prawie była druga żona, winna jest wszystkim niedogodnością jego żywota. W międzyczasie Henk jest też w relacji z nową dziewczyną, panią Rianę. Ta relacja jednak również wydaje się bezkrzywymi torami, bo jak twierdzi Henk, za duża jest między nimi różnica wieku. Henk korzysta jednak z uroków relacji, ma nawet dostęp do domu Riany i jest w posiadaniu klucza do drzwi domostwa. Kiedy pewnego dnia Henk przyjeżdża do domu partnerki, zauważa w skrzynce pocztowej list od jej wielbiciela. Henk nie zna dobrze tego całego Pima, który list napisał, chociaż co nieco o nim słyszał już od swojej kobiety. Wykorzystuje fakt, że mężczyzna podpisał list imieniem i wymienił swój adres na kopercie i postanawia zrobić mu psikusa.

3 grudnia Henk dzwoni do Pima z budki telefonicznej położonej w okolicach stacji kolejowej miasta Ede. Przedstawia się jako dyrektor biura matrymonialnego i obwieszcza uszczęśliwionemu klientowi, że mają dla niego wspaniałą wiadomość, bowiem następnego dnia została dla niego zaplanowana już długo oczekiwana randka. Niestety po randce Pim nie wraca do domu, a rodzina postanawia zgłosić jego zaginięcie. Policja nie ma jednak za dużo powodów, aby rozpocząć śledztwo. Pim, 37-latek, jest dorosły i ma prawo zniknąć. Kiedy jednak na początku stycznia w lesie w okolicach Dronten zostaje odkryte ciało mężczyzny, śledczy spoglądają na sprawę łaskawszym okiem.

Mamy więc zaginionego Pima, mamy też kobietę, w której się zakochał Rianę, mamy też jej podobno zadosnego partnera, pana Henka, mamy też ciało i mamy też w końcu czerwoną kurtkę. Sprawa wydaje się być jasna. Pim wyszedł na randkę z nieznajomą, ale spotkanie najwidoczniej nie poszło tak jak trzeba. Być może panna nie była zadowolona z podarku albo z wyboru krawatu Pima i być może przez to mężczyzna został zmuszony do opuszczenia tego świata. Wielu świadków zeznaje, że wiedzieli o randce Pima, że to właśnie Rihanna miała się z nim tego dnia spotkać. Policja nie ma więc powodu, aby nie zacząć kierować się właśnie taką wersją wydarzeń.

I mogłoby nam się wydawać, że wszystko pójdzie prosto, sprawa się szybko wyjaśni. Bardzo szybko jednak pojawiają się informacje, które nie wpasowują się w historię randki w ciemno. Według rodziny i sąsiadów, Pim miał w zwyczaju parkować auto na tyłach domu, jeśli tylko uznał, że pojazd nie będzie mu potrzebny. Skoro umówiony był na podwózkę limuzyną, wszyscy byli zdziwieni, że mężczyzna zaparkował swoją Mazdę przed budynkiem, a nie na tyłach. Zastanawiano się więc, czy Pim przypadkiem nie wymyślił sobie historii o limuzynie np. po to, aby zaszpanować swoim znajomym. Bo jak mówią świadkowie, nikt takiego pojazdu 4 grudnia w okolicach domu Pima nie miał jakoś przyjemności zauważyć.

Po przeszukaniu auta mężczyzny znaleziono w nim przygotowany prezent, w którego opakowaniu znajdowała się maskotka. Pomyślano więc, że Pim rzeczywiście musiał umówić się na randkę i z tej okazji przygotował swojej wybrance mały prezent. Nie zgadza się to jednak z historią znajomych, którzy dokładnie pamiętali przychwałki Pima opowiadającego, że o prezent i o kwiaty zabrać miała dla niego agencja matrymonialna. Prezent przygotowany przez nią znajdowałby się więc raczej w limuzynie, a nie w aucie Pima. Co oczywiście dziwne dla policji to fakt, że Pim wcale nie był zapisany do żadnego biura. Jednak osoba, która do niego dzwoniła 3 grudnia zdawała się być w posiadaniu wielu informacji personalnych naszego bohatera.

Według znajomych ta osoba miała rozmawiać z Pimem nawet o fakcie, że mieszkania w jego okolicy były właśnie przez dewelopera wystawione na sprzedaż. Według śledczych Pim sam musiał sobie wmówić, że na randkę przybędzie Rianę, bo nikt z jego znajomych nie mógł potwierdzić, aby biuro matrymonialne Pima o tym kiedykolwiek poinformowało. Sama zainteresowana oznajmia policji, że w sprawie Pima nigdy się z żadnym biurem nie kontaktowała. Co więcej, pomimo tego, że Rianę i Pim pracowali razem w jednej placówce, kobieta nigdy z nim nawet nie rozmawiała. Po obejrzeniu zdjęć na komendzie stwierdziła tylko, że owszem, widziała tę twarz parę razy w szpitalu, a jego osobę znała jedynie z opowieści koleżanki z pracy, pani Rii, która akurat z Pimem czasem się kontaktowała.

Jednak Riane opowiada, że na tamten czas przecież nie szukała nowej relacji, więc jeśliby dostała od Pima jakiś list, to na pewno by mu na niego konkretnie odpowiedziała. Poza tym wiedziała od koleżanki, pani Rii, że Pim był zainteresowany relacją z inną pracownicą szpitala, niejaką Jacqueline. Nie rozumie więc kobieta w ogóle, dlaczego to właśnie ona została wciągnięta w całą opowieść. Dla policji nie jest więc teraz jasne, czy Pim w ogóle jakiś list wystał do Riany. Jeden z jego kolegów, Ferry, dodaje także, że widział się z Pimem na porannej kawie. W sobotę to było, tuż przed jego wtorkowym zaginięciem. I jakoś wtedy Pim nic nie wspominał o żadnym wysłanym liście, a Ferry jest pewny, że gdyby taki został wysłany, Pim nie omieszkałby się mu o tym pochwalić.

Mężczyzna miał w to skomentować wtedy tym, że jest najwidoczniej źle doinformowany. Opis Rona podany policji przez Henka zgadzał się mniej więcej z profilem pana Pima Overzira. Henk ma na 4 grudnia solidne alibi, które ma zamiar przekazać policji. Związane jest ono z jego znajomą, panią Henriette. Tego wieczora miała ona odwiedzić Henka w jego sklepie i zakupić trochę towaru. Dotrzymała jednak jeszcze trochę mężczyźnie towarzystwa i jego sklep opuściła dopiero przed godziną 9 wieczorem. Kiedy ponownie spotykają się 10 grudnia, Henrietta informuje Henka, że akurat właśnie 4 grudnia widziała jego auta jadące ulicą po godzinie 23.

W aucie, na tylnych drzwiach pasażera z lewej strony, znaleziona zostaje malutka plamka cieczy, która okazuje się być krwią. Na dodatek należy też ona do zaginionego pana Pima Overzeera. Cóż za przypadek. Henk zauważa zniknięcie auta i szybko kieruje swoje kroki do adwokata. Wyraża mu swoje zdziwienie i oburzenie, bo nie ma pojęcia zupełnie, dlaczego przypadkowo został wmieszany w sprawę pana Pima. Adwokat Art van Forthuizen nie ma jednak wielkiego doświadczenia ze sprawami kryminalnymi, a czuje nosem, że o taką właśnie może tu chodzić. Rzadko kiedy zdarza się, żeby klient wydawał pieniądze na adwokata tylko i wyłącznie z powodu jakiegoś auta.

18 dnia, prawie rok po odnalezieniu Pima, lekarz sądowy pan Wisser, który przeprowadzał sekcję ciała na początku tego roku, zdaje raport przedstawicielom Ministerstwa Sprawiedliwości. Zawarte są w nim odpowiedzi na pytania, zadane podczas zebrania z 23 października, W którym udział brała policja, prokuratora i NFI, czyli Niderlandzki Instytut Kryminalistyczny. Co dziwne jednak, na zebraniu nie był obecny adwokat reprezentujący Henka Haalbooma. Pomimo tego, że sekcja ze stycznia wykazała brak możliwości ustalenia przyczyny śmierci, w liście już teraz z listopada lekarz sądowy Wisser pisze Rozkład ciała był zaawansowany w takim stopniu, że niemożliwe było potwierdzenie użycia broni ostrej, ale niemożliwe też było jej wykluczenie.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.