Raport o książkach – John Coltrane
Bohaterem tego odcinka jest Gigant Jazzu John Coltrane. Kilka dni temu obchodziliśmy stulecie jego urodzin. Żył krótko, ale bardzo intensywnie, pozostawiając po sobie muzykę, z której czerpią i będą czerpać kolejne pokolenia artystów.To odcinek wyjątkowy, bo będzie w nim mniej opowieści o literaturze, a więcej o muzyce.Życie Johna Coltrane’a było nieustannym poszukiwaniem – brzmienia i sensu.Inspiracji szukał w nauce i Bogu. To, co pozornie się wyklucza, w jego muzyce się uzupełniało.Bo: „Jedyne, czego można i należy spodziewać się po Johnie Coltranie, to niespodziewanego”. Tak pisała o nim amerykańska pianistka Zita Carno.Na rok przed śmiercią powiedział: „Wierzę, że ludzie żyją po to, by dorastać wewnętrznie – ku maksymalnemu dobru. Taki przynajmniej ja mam zamiar”.Razem z Andrzejem Zielińskim, dziennikarzem muzycznym Programu Drugiego Polskiego Radia, zapraszamy na opowieść o Johnie Coltranie, na „opowieść o brzmieniu”, jak zatytułowana jest biografia Trane’a autorstwa Bena Ratliffa.Prowadzenie: Agata KasprolewiczGość: Andrzej ZielińskiKsiążka: „John Coltrane: opowieść o brzmieniu”, Ben Ratliff / przekład: Filip Łobodziński---------------------------------------------Raport o stanie świata to audycja, która istnieje dzięki naszym Patronom, dołącz się do zbiórki ➡️ https://patronite.pl/DariuszRosiakSubskrybuj newsletter Raportu o stanie świata ➡️ https://dariuszrosiak.substack.comKoszulki i kubki Raportu ➡️ https://patronite-sklep.pl/kolekcja/raport-o-stanie-swiata/ [Autopromocja]
Do zera. W tym bardzo krótkim czasie on dużo nagrał, ale dokonał też bardzo dużo przemian, prawda? To nie jest chyba nic szczególnie zaskakującego i dziwnego, że wielcy artyści, wielcy twórcy zmieniają styl, Ale tutaj dziwi i zachwyca ta dynamika, prawda? Masz rację, że wielcy artyści zmieniają, szczególnie w muzyce jazzowej, styl. Jednak na przykład w porównaniu do Milesa Davisa, który zmieniał ten styl tak skokowo, tak odwracał się napięcie o 180 stopni. Tak, John Coltrane wydaje mi się, że to jest raczej ewolucja, która cały czas gdzieś tam się tkwi, on cały czas rozszerza, on nie zmieniał tak często zespołów. On na przykład rozszerzał swoje zespoły o dodatkowych muzyków, już znalazł ten swój ukochany klasyczny kwartet, to przy nim zostawał.
No nagle sięgnął po ten saksofon supranowy, który kupił mu Miles Davis i stworzył z tego coś innego. I nawet można by było powiedzieć, że pośmiertnie niejako wpływał na muzykę, bo gdy zmarł, kilka miesięcy czy kilka tygodni po jego śmierci do jego domu na Dix Hills przywędrowała czy przysłana została piękna złota harfa, taka koncertowa i tak dalej. To jest harfa, którą Kupił dla swojej żony czy dla siebie, bo był zainteresowany tym brzmieniem. I właśnie ta harfa, po którą sięgnęła Alice Coltrane, później stając się harfistką jazzową, stała się podstawą stworzenia nowego gatunku, czyli spiritual jazzu. Więc nawet pośmiertnie tym prezentem dla swojej żony czy dla siebie wpływał na muzykę jazzową.
Wspomniałeś o Milesie Davisie. W tym roku obchodziliśmy również stulecie urodzin Milesa Davisa. No właśnie, w maju. W ogóle ten rok 2026 jest ważny dla jazzu, a przynajmniej dla tych fanów jazzu, dla których rocznice takie okrągłe Stuletnie mają duże znaczenie. Miles Davis i John Coltrane urodzili się w tym samym roku, 1926, no ale Miles Davis żył znacznie dłużej, zmarł w 1991 roku. John Coltrane, przypomnijmy, w 67, a wspominam o tym dlatego, że kiedy mówiliśmy o tym, że wielcy artyści, wielcy twórcy mają tendencję do tego, żeby szukać nowych rzeczy, żeby zmieniać to, co robią, to w przypadku Milesa Davisa
Oczywiście John Coltrane miał ten okres bardzo, bardzo trudny, szczególnie na sam koniec swojego życia, awangardowy, free jazzowy, inicjując niejako również tą wolną improwizację. Do niej tak naprawdę dążył, bo on cały czas próbował się Uwolnij z jakichś więzów. Jak był u Milesa Davisa po raz drugi, to próbował zdjąć ten garnitur, który mu zakładał Miles Davis. Nagrał z nim przełomowy album Kind of Blue, najważniejszy album chyba w muzyce jazzowej. I potem po prostu zdjął ten garnitur i nagrał swoje Giant Steps, czyli te wielkie kroki. To jeden z jego przełomowych, przełomowa płyta. On cały czas szukał jakiejś takiej wolności ekspresji i szukał, szukał i nie mógł znaleźć i nawet nie mógł czasami zakończyć solówki. Bo przypomnijmy, jeżeli chodzi o tą historię Majsa Davisa i Johna Coltrane'a, powiedziałaś o tym, oni zaczynają grać bardzo wcześnie.
Razem i John Coltrane zostaje wyrzucony z zespołu Majsa Davisa właśnie za narkotyki, za to, że nie można było na nim polegać. To jest 55, 58 rok, to jest ten pierwszy wielki kwintet. No i później wracają do współpracy, 57 rok, płyta, później Kind of Blue, 59 rok. 57 rok wraca do Milesa Davisa, kiedy John Coltrane postanawia sam zerwać z nałogiem, bo stoi nad przepaścią i jest totalnie nad wielkim kanionem. Stoi, patrzy w dół i albo wskoczy w dół, albo pójdzie w górę, jakby nie ma innej drogi. W 57 roku John Coltrane mógł skończyć całą swoją karierę, jeszcze przed rozpoczęciem tak naprawdę jej.
W życiu nic nie jest takie proste. I stawianie tych granic, że tu się coś kończy, tam się coś zaczyna, to jest tylko takie iluzoryczne porządkowanie sobie świata. A próbuję nawiązać do tego, że kiedy John Coltrane muzykował z Milesem Davisem, z którym ta relacja różnie się układała, Zachwycił się jednak prostotą i tutaj znów cytat, nabrał szacunku do prostoty, ale dopiero kiedy do niego przystałem, czyli kiedy jak rozumiem zaczął grać z Milesem Davisem w zespole, zrozumiałem, że nie da się tego zrobić i poszedłem w odwrotnym kierunku. Tak powiedział John Coltrane. Ciekawe, że na pewnym etapie swojej twórczości ta prostota go zachwyciła, ale kiedy próbował ją podjąć, to zrozumiał, że nie da się tego zrobić, poszedł w odwrotnym kierunku, a potem do tej prostoty wracał, prawda?
I to płyta, dzięki której został też kanonizowany. Opowieść na inny moment o kościele świętego Johna Coltrane'a. Chodzi mi o to, że John Coltrane w tym wszystkim, co robił, nie szukał poklasku, nie był na tym skoncentrowany, nie szukał sławy ani pieniędzy, jak na przykład Miles Davis. W ogóle nie wchodził w ten blicht, tak mi się wydaje. Ale szukał właśnie tej komunikatywności. Kontynuując tradycje rodzinne, myślę, że tę duchowość, przemawianie poprzez muzykę, ale poprzez muzykę, a nie słowami najczęściej. Tak, powiedziałeś o tym, że John Coltrane w przeciwieństwie do Milesa Davisa tego blichtru nie szukał. Znowu taka anegdotka, może trochę na krawędzi plotki, ale kiedy Miles Davis wyrzucał Coltrane'a z zespołu, to jednym z powodów było to, że się niechlujnie ubiera na scenę.
A jemu na tym stylu jednak, Milesowi Davisowi, Bardzo zależało. A dlaczego my postrzegamy Majsa Davisa jako najważniejszego? Dziś ja o tym myślałem. Najważniejszego muzyka. Dlaczego osiągnął taki sukces? Między innymi dlatego, że bardzo wcześniej, bo już w latach 50-tych, wiedział czym jest PR. Miał świadomość wizerunku, prawda? Tak, wizerunek. To było dla niego niezwykle istotne. I niezwykle te zdjęcia, te wszystkie okładki, no John Coltrane ma wszystkie takie same okładki. Jak zobaczymy te zdjęcia, to jest raczej zamknięte oczy i skupiamy się na muzyce. Pochylona i pochylona głowa, tak. Tak, to zupełnie inne. Kiedy Miles Davis kupuje kolejne Ferrari i tak dalej i ściga się nim po ulicach Nowego Jorku, rozbija się na autostradzie, wysypują się tam, łamie dwie nogi, wysypują się narkotyki z jego samochodu, on ucieka.
Niesłychane historie. John Coltrane kupuje sobie pięknego, stylowego Jaguara E-Type'a, tego najpiękniejszy samochód, jeżeli chodzi o prawdziwie rzeźbę tak naprawdę i stawia ją w tym swoim garażu na Dix Hills, nad którym ma pracownię i podziwia go nie po to, żeby się nim ścigać, ale po to, żeby doceniać piękne. No i niech teraz państwo sami sobie odpowiedzą na pytanie, czy są team Coltrane, czy team Miles Davis. Oczywiście to był żart, ale już na serio mówiąc. Najlepiej by chodzili, gdyby współpracowali. I to polecamy wszystkim. Politykom, muzykom. Współpracujcie. Trzeba na to zwrócić uwagę. Jest Miles Davis, który jest już na bardzo wysokim poziomie, jeżeli chodzi o rozpoznawalność,
Też pozycje w środowisku, sprzedawalność płyt i sprzedawalność koncertów, wypełnianie sal rośnie obok. John Coltrane, który porzucił nauk, nagrywa płyty, jest uznawany za nową jakość w światowym jazzie, ale on, Miles Davis, zaprasza go z powrotem do swojego zespołu. Mówi, połączmy siły, zróbmy coś nowego, masz solówki, graj ile chcesz. On mu nie blokował tego. I co więcej, to też o tym Ben Redleaf wspomina w swojej książce, że Miles Davis schodził ze sceny czasami w czasie koncertu po to, żeby pozwolić właśnie Coltrane'owi grać. Jest bardzo ciekawa anegdotka, bo Coltrane mówił, wiesz co Miles, grałem bardzo długo, przepraszam o te solówki, no ale tak nie wiem kiedy skończyć. I Miles na to mu odpowiedział, wiesz co, no może skończyć tak, że wyjmiesz ustnik z ust.
Mikołaj Trzaska grał muzykę Mikołaja Trzaski. To jest fenomen. Tak samo mi się wydaje, że Miles Davis w pewnym momencie zdjął garnitur i już nie grał jazzu. Grał muzykę Milesa Davisa i na tym postrzega się. Tak samo John Coltrane, on nie był tak przywiązany do tradycji jazzowej, tego swingu, drive'u. Blues przecież był bardzo obecny. Tak, oczywiście. Mnie się wydaje, że Amerykanie trochę fetyszyzują obecnie słowo jazz i tą całą spuściznę. Próbują stworzyć coś na kształt amerykańskiej muzyki poważnej, czyli takiego kanonu, który by ich wyróżniał i by dawał im tą taką spuściznę wielowiekową, porównywalną właśnie do muzyki poważnej, ale to jest zupełnie co innego, dlatego że jazz jest bardzo płynną materią, jest na pograniczu wielu gatunków.
Rozmawiamy o tym, jak to wszystko w tej opowieści o Johnie Coltrane przechodzi jedno w drugie, jak to jest płynne, jak to jest na jakimś pograniczu. Jak rozmawialiśmy o tym duchu i rzemiośle, to pomyślałam sobie, że jest coś jeszcze w życiu i w twórczości Johna Coltrane'a, co tak pozornie się ze sobą kłóci, ale chyba tak naprawdę bardzo się uzupełniało. No bo tak, John Coltrane z jednej strony zafascynowany był matematyką, architekturą, astrologią, Jest znowu taki pyszny fragment, który w swojej książce Ben Ratliff przytacza, kiedy to David Amram, kompozytor i aranżer, spotkał Coltrane'a w 1956 roku przed kawiarnią Bohemia przy ulicy Barrowa w West Village na Manhattanie, dopiero co skończył grać z zespołem Charlesa Mingusa, a Coltrane siedział przed klubem i zajadał kawałek placka.
Nie wiadomo, kiedy się pojawiły. Zawsze były. Kiedy pierwszy raz usłyszał pan... Nie płacz, Ewka. Nie wiem. Kiedy pierwszy raz usłyszałem Johna Coltrane'a? Nie wiem. Bo to mogło być na płycie Kind of Blue z Milesem Daviesem, kiedy grał tam solówki. Najprawdopodobniej mogło być to ta płyta. Mogło być to Giant Steps, mogło być to tysiąc różnych nagrań. Ale mogę powiedzieć o kilku, do których najczęściej wracam. To jest płyta z Johnem Hartmanem. Bardzo ją lubię, ona jest absolutnie konwencjonalna. John Hartman jest po prostu refrenistą, tam nic się nie dzieje, żadnych eksperymentów, ale bardzo lubię brzmienie saksofonu Johna Coltrane'a, ta piosenkowość, to jego ciepło z saksofonu.
Bardzo lubię jego duet z Dukem Ellingtonem, takie spokojne wchodzenie w narrację z przyjacielem. Bardzo porusza mnie na przykład utwór Alabama, który jest politycznie niejako takim odpryskiem politycznych, bardzo trudnych sytuacji na południu, kiedy segregacja rasowa doprowadzała do Śmierci, dzieci i wielu, no to zupełnie inny temat. I to była jego reakcja na to, co się działo na południu Stanów Zjednoczonych. Bardzo poruszający utwór. Bardzo lubię płytę Ole. To jest takie nawiązanie do tradycji hiszpańskiej, do jednej z pieśni rewolucyjnych. Rok po nagraniu przez Majsa Davisa Sketches of Spain, która jest moją absolutną Ukochaną płytą trzecionurtową z orkiestrą, to John Coltrane daje swoją wersję właśnie podejścia do tradycji hiszpańskiej, inna narracja.
Musiał wykończyć jeden, żeby zacząć drugi i nagrywał dzień po dniu te płyty, tak samo jak Miles Davis Cooking Relaxing itd. te albumy nagrywał jako jedną wielką sesję, a potem sobie je pocięli ludzie w płytach, w wytwórniach płytowych. I my potem analizujemy, no tutaj na tej płycie następowała pewna jakaś zmiana, redukcja, a on to nagrywał wszystko za jednym zamachem. Bierzcie, macie to, wydawajcie sobie te płyty. No i tak, rzeczywiście, Afrika Plus jest świetnym albumem. No chyba 18-osobowy skład. Nigdy wcześniej, ani nigdy później John Coltrane i Eric Dolphy nie pisali na tak duży skład. No i rzeczywiście było to... Ja kocham te płyty, bo tam są dwa kontrabasy i to jest niesłychana też techniczna rzecz, którą wprowadził John Coltrane, czyli dwa kontrabasy w jednym
Polecam, jak mówiłeś o tej Africe Brass, to pomyślałem, że polecam Państwu taki tryptyk. Zacząć od Sketches of Spain, potem Maisa Davisa, potem posłuchać płyty Ole i potem Afrika Brass na deser. To jest moje zalecenie lekarza muzykologa na dzisiejszy wieczór, Andrzej Zieliński. Do zobaczenia, do usłyszenia. I na koniec słowo, którego w tym programie nie może zabraknąć. Dziękujemy. Raport istnieje dzięki naszym słuchaczom. Raport o stanie świata od marca 2020 roku rozwija się dzięki Państwa zaangażowaniu i szczodrości.
Pokazano wszystkie 16 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Agata Kasprolewicz przedstawia odcinek poświęcony Johnowi Coltrane, gigantowi jazzu, i przedstawia pierwszą książkę o nim.
Andrzej Zieliński i Agata Kasprolewicz omawiają biografię Coltrane'a i jego wpływ na rozwój jazzu.
Rozmowa skupia się na albumie Love Supreme, jego znaczeniu dla Coltrane'a i jazzu.
Analiza poszukiwania brzmienia przez Coltrane'a i jego wpływ na rozwój jazzu.
Rozmowa konczy się omówieniem efektów ubocznych poszukiwań brzmienia przez Coltrane'a i jego twórczości.
Rozmowa kontynuuje omówienie Johna Coltrane'a, skupiając się na jego podejściu do muzyki jako medium duchowego, a także na jego fascynacji naukami ścisłymi.
A najhojniejsi patroni Raportu o stanie świata to firma Ampio Smart Home.
Podsumowanie sponsorów i partnerów programu Raport o stanie świata.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„A najhojniejsi patroni Raportu o stanie świata to firma Ampio Smart Home."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Bohaterem tego odcinka jest Gigant Jazzu John Coltrane. Kilka dni temu obchodziliśmy stulecie jego urodzin. Żył krótko, ale bardzo intensywnie, pozostawiając po sobie muzykę, z której czerpią i będą czerpać kolejne pokolenia artystów.
To odcinek wyjątkowy, bo będzie w nim mniej opowieści o literaturze, a więcej o muzyce.
Życie Johna Coltrane’a było nieustannym poszukiwaniem – brzmienia i sensu.
Inspiracji szukał w nauce i Bogu. To, co pozornie się wyklucza, w jego muzyce się uzupełniało.
Bo: „Jedyne, czego można i należy spodziewać się po Johnie Coltranie, to niespodziewanego”. Tak pisała o nim amerykańska pianistka Zita Carno.
Na rok przed śmiercią powiedział: „Wierzę, że ludzie żyją po to, by dorastać wewnętrznie – ku maksymalnemu dobru. Taki przynajmniej ja mam zamiar”.
Razem z Andrzejem Zielińskim, dziennikarzem muzycznym Programu Drugiego Polskiego Radia, zapraszamy na opowieść o Johnie Coltranie, na „opowieść o brzmieniu”, jak zatytułowana jest biografia Trane’a autorstwa Bena Ratliffa.
Prowadzenie: Agata Kasprolewicz
Gość: Andrzej Zieliński
Książka: „John Coltrane: opowieść o brzmieniu”, Ben Ratliff / przekład: Filip Łobodziński
---------------------------------------------
Raport o stanie świata to audycja, która istnieje dzięki naszym Patronom, dołącz się do zbiórki ➡️ https://patronite.pl/DariuszRosiak
Subskrybuj newsletter Raportu o stanie świata ➡️ https://dariuszrosiak.substack.com
Koszulki i kubki Raportu ➡️ https://patronite-sklep.pl/kolekcja/raport-o-stanie-swiata/ [Autopromocja]