Mentionsy Mentionsy
Raport o stanie świata Dariusza Rosiaka
Raport o stanie świata Dariusza Rosiaka

Raport o książkach – John Coltrane

28.09.2026 ·1 godz 12 min · 8 rozdziałów · 1 sponsor

Bohaterem tego odcinka jest Gigant Jazzu John Coltrane. Kilka dni temu obchodziliśmy stulecie jego urodzin. Żył krótko, ale bardzo intensywnie, pozostawiając po sobie muzykę, z której czerpią i będą czerpać kolejne pokolenia artystów.To odcinek wyjątkowy, bo będzie w nim mniej opowieści o literaturze, a więcej o muzyce.Życie Johna Coltrane’a było nieustannym poszukiwaniem – brzmienia i sensu.Inspiracji szukał w nauce i Bogu. To, co pozornie się wyklucza, w jego muzyce się uzupełniało.Bo: „Jedyne, czego można i należy spodziewać się po Johnie Coltranie, to niespodziewanego”. Tak pisała o nim amerykańska pianistka Zita Carno.Na rok przed śmiercią powiedział: „Wierzę, że ludzie żyją po to, by dorastać wewnętrznie – ku maksymalnemu dobru. Taki przynajmniej ja mam zamiar”.Razem z Andrzejem Zielińskim, dziennikarzem muzycznym Programu Drugiego Polskiego Radia, zapraszamy na opowieść o Johnie Coltranie, na „opowieść o brzmieniu”, jak zatytułowana jest biografia Trane’a autorstwa Bena Ratliffa.Prowadzenie: Agata KasprolewiczGość: Andrzej ZielińskiKsiążka: „John Coltrane: opowieść o brzmieniu”, Ben Ratliff / przekład: Filip Łobodziński---------------------------------------------Raport o stanie świata to audycja, która istnieje dzięki naszym Patronom, dołącz się do zbiórki ➡️ ⁠https://patronite.pl/DariuszRosiak⁠Subskrybuj newsletter Raportu o stanie świata ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠➡️ ⁠https://dariuszrosiak.substack.com⁠Koszulki i kubki Raportu ➡️ ⁠https://patronite-sklep.pl/kolekcja/raport-o-stanie-swiata/⁠ [Autopromocja]

0:00 · Wprowadzenie i opowieść o Johnie Coltrane 4

Dzień dobry! Przy mikrofonie Agata Kasprolewicz. Zapraszam na Raport o książkach. Bohaterem tego odcinka jest gigant jazzu John Coltrane. Kilka dni temu obchodziliśmy stulecie jego urodzin. Żył krótko, ale bardzo intensywnie, pozostawiając po sobie muzykę, z której czerpią i będą czerpać kolejne pokolenia artystów. To odcinek wyjątkowy, bo będzie w nim mniej opowieści o literaturze, a więcej o muzyce. Życie Johna Coltrane'a było nieustannym poszukiwaniem brzmienia i sensu. Inspiracji szukał w nauce i Bogu. To, co pozornie się wyklucza, w jego muzyce się uzupełniało.

Bo jedyne, czego można i należy spodziewać się po Johnie Coltrane'ie, to niespodziewanego. Tak pisała o nim amerykańska pianistka Zita Carno. Rok przed śmiercią John Coltrane powiedział, Wierzę, że ludzie żyją po to, by dorastać wewnętrznie, ku maksymalnemu dobru. Taki przynajmniej ja mam zamiar. Już za chwilę w Raporcie o książkach opowieść o Johnie Coltrane'ie, czy też opowieść o brzmieniu, jak zatytułowana jest biografia Trane'a autorstwa Pena Ratliffa. Drodzy słuchacze, to wszystko co robimy możliwe jest dzięki Waszemu wsparciu. Każda raportowa odsłona, format i cykl to nasze wspólne dzieło.

Dzień dobry. Uściśle od razu, że jesteśmy w studiu Polskiego Radia, czyli po sąsiedzku, bo do naszego raportowego studia Efektura, stąd niecałe dwa kilometry. I od razu powiem, że bardzo się cieszę, że właśnie tutaj będziemy rozmawiać o Johnie Coltrane. Bo nagrywamy ten odcinek w bardzo nieprzypadkowym dniu, chociaż tak trochę przypadkiem wyszło. Jeśli słuchają nas państwo w poniedziałek, 28 września, czyli w dniu premiery tego odcinka właśnie, to u nas jest 6 dni wcześniej, jest 23 września, jest wieczór. Wieczór setnych urodzin Johna Coltrane'a. Przed chwilą Andrzej wyszedłeś ze studia emisyjnego, gdzie współprowadziłeś bardzo wyjątkowy jazzowy klub dwójki, bo poświęcony Coltrane'owi, chociaż tak naprawdę od miesięcy te środy jazzowe w dwójce

Są poświęcone Coltrane'owi. Dużo jazzu w dwójce, dużo Coltrane'a przez te ostatnie miesiące w dwójce i dlatego tak właśnie chciałam podkreślić, że dobrze, że tutaj jesteśmy, bo dla mnie dwójka też jest takim miejscem, w którym czy dzięki któremu uczę się jazzu i za to ogromne dzięki dla was. Staramy się ze wszystkich możliwych sił, żeby można było się uczyć jazzu. Żeby można było poznawać jazz dawny, jazz nowy, żeby być też na bieżąco z nowościami. Nasza praca i nasza miłość. No właśnie, uczyć się jazzu. Czy jazz może być nauką? Ta nauka, podejście naukowe, podejście intelektualne, to jest coś, co przewija się w myśleniu Johna Coltrane'a o jego muzyce.

4:01 · Biografia Johna Coltrane'a i jego wpływ na jazz 7

O tym na pewno powiemy. To jest na swój sposób wyjątkowy odcinek Raportu o książkach, bo bardzo muzyczny, poświęcony gigantowi jazzu. Ale to nie znaczy, że nie będzie książek. Są książki. Myślałam, że będzie jedna, ale jest więcej książek w naszym studiu, bo ta, którą chciałabym potraktować jako punkt wyjścia, to jest książka zatytułowana John Coltrane. Opowieść o brzmieniu. Bena Ratliffa w przekładzie Filipa Łobodzińskiego, ale ty masz jeszcze jedną książkę z Coltrane'em na okładce. Nawet z tego samego wydawnictwa byś mogła zobaczyć. To jest książka pierwsza, Polskojęzyczna książka, która opowiadała o Johnie Coltrane. Chociaż tak naprawdę można by było powiedzieć, że to jest pierwsza polskojęzyczna książka, w której John Coltrane opowiada o samym sobie.

Dlatego, że to jest cykl wywiadu. To są wywiady Johna Coltrane'a zebrane w jednym wydawnictwie. Trochę narzekaliśmy jako środowisko jazzowe wówczas, kiedy wychodziła ta książka. Pozwól, że sobie przypomnę, kiedy to było. 2017 rok. Wówczas troszeczkę narzekaliśmy, dlatego, że zaczynanie właśnie tego zbioru książek o Coltrane od wywiadów z nim, no nie jest najbardziej reprezentatywnym miejscem. Fajnie by było wydać coś, co byłoby taką biografią, na coś jakiego liczyliśmy. Ale właśnie ta książka, o której dzisiaj trochę powiemy, jest uzupełnieniem, myślę. Chociaż to też nie jest klasyczna biografia, prawda?

O czym autor we wstępie już pisze, że to jest raczej opowieść o brzmieniu. Raczej o tym, w jaki sposób... Jak opowiedzieć o brzmieniu. To jest w ogóle ciekawa historia. To jest w ogóle ciekawe, prawda? Samo w sobie. To jest książka podzielona na dwie części. W jednej autor, czyli Ben Ratliff, tak chronologicznie przedstawia Podróż Johna Coltrane'a, podróż muzyczną. W drugiej próbuję uchwycić to, jaki wpływ John Coltrane miał na świat jazzu, za swojego życia i po śmierci. Ale dobrze oczywiście, że te książki są w naszym studiu. Dobrze, że jest obecność książek. Chociaż ja tak sobie myślę, że opowieść o Coltrane'ie ma wątki literackie.

Nawet właśnie bez tych wspomnianych książek w studiu. Bez nich też byśmy sobie chyba poradzili. Weźmy choćby album Love Supreme. Jeden z tych największych, gigantycznych. No właśnie, bo oprócz tego, że książki to również płyty z nami. Album nagrany w znakomitej, słynnej właśnie wytwórni Impulse. Mówię właśnie, bo otwierasz tę płytę. I rzeczywiście tutaj jest poemat, bo... No tak, zaczynamy tak naprawdę od końca, jeżeli chodzi o życie Johna Coltrane'a. Rozumiem, że zaczynamy od wybuchu, a potem będzie tylko rosło. Otóż to. A Love Supreme, tak, to jest to dzieło pomnikowe. Przyznam się państwu, że to dla mnie najważniejszy album Johna Coltrane'a, dlatego że ja

Zakochany jestem w spiritual jazzie, czyli takim jazzie uduchowionym, trochę jak Arvo Pärt, który w Muzyce Poważnej tworzy muzykę uduchowioną. Taki jazz ma swój taki korzeń wywodzący się jeszcze z gospelu, jeszcze z pieśni spiritualsów, które śpiewała czarna ludność Ameryki w okresie niewolnictwa, jeszcze pamiętające tradycje Afrykańskie z tego korzenia wychodzi właśnie spiritual jazz, a takim człowiekiem, który posadził to ziarno w amerykańskim jazzie był właśnie John Coltrane. Tą płytą Love Supreme, którą trzymam w ręku. To niebywała historia, proszę Państwa. Dlatego, że John Coltrane zamknął się na dwa tygodnie w swoim domu.

Właśnie urodziło mu się dziecko. Pierwszy syn związany był ze swoją drugą, jeszcze chyba wówczas nie żoną, ale partnerką, która też miała swoje małe dziecko. Alice Coltrane. Tak, Alice Coltrane. Jeszcze wtedy nie Coltrane, ale Alice, powiedzmy to. Mieli piękny dom na Dix Hills i w tym domu był garaż. Nad tym garażem była taka pracownia. John Coltrane zamknął się tam na dwa tygodnie. Zostawił tą Eddice z noworodkiem, z dzieckiem. Sam absolutnie ze wszystkim nie wychodził z tego pokoju nad garażem, pracował. Ja wspominała w rozmowie ze swoją córką, że ona wiedziała, bo ona też była pianistką, harfistką, że ona wiedziała, że pracuje nad czymś bardzo ważnym, przełomowym.

Ale również była zaczynem do stworzenia całego nurtu spiritual jazzu. Wszyscy, którzy dziś tworzą, którzy tworzyli w latach 70., 80., 90. muzykę spiritual jazzową, nawiązują do tego albumu. On stał się takim kamieniem węgielnym, Który później niosła również jego żona, Alice Coltrane, która była tym kontynuatorem niejako myśli uduchowionej Johna Coltrane'a. Świetny album. A ten wątek poetycki to jest część czwarta tej płyty, zatytułowana Psalm, oparta na ukrytym wierszu modlitwie autorstwa Johna Coltrane'a. Tak, jeżeli chodzi o modlitwę i te wątki duchowe Johna Coltrane'a, są one bardzo silne, dlatego że jego obydwaj dziadkowie byli pastorami w kościele metodystycznym, obydwaj byli wierzącymi bardzo mocno osobami,

10:13 · Album Love Supreme i jego znaczenie 6

I w ogóle wiara była niezwykle istotna w tym początkowym okresie rozwoju Johna Coltrane'a. Powiedzmy, urodził się on na południu Stanów. Karolina Północna. Tak, Karolina Północna. Wyobrażasz sobie, co się działo w tamtych czasach. 1926 rok, południe Stanów Zjednoczonych, segregacja rasowa. To ta społeczność wokół kościoła to było takie światełko w tunelu tak naprawdę. To było coś, co przynosiło ukojenie, to było coś, do czego nawiązywał cały czas Coltrane, ta wspólnotowość, nazwijmy to. Wspólnotowość, ale też i muzyka. I to jest bardzo krótki okres, w którym John Coltrane, jakby to powiedzieć, doświadcza tego życia rodzinnego z ojcem, z dziadkami, z matką w tym domu rodzinnym, wielopokoleniowym, dlatego że w jednym roku, czy na przestrzeni dwóch lat, w wieku kilkunastu lat, umierają wszyscy tak naprawdę dookoła niego, oprócz mamy, jego tata, dwaj dziadkowie, jego wujek, wszyscy mężczyźni w rodzinie

Umierają, no i proszę sobie wyobrazić 1938 rok i nagle zostaje na południu Stanów Zjednoczonych, sama matka z Johnem Coltrane'em jedynakiem, bez środków do życia, musi wyjechać do Filadelfii, tam szukać pracy. I to był taki myślę, że bardzo mocny moment w jego życiu, moment przełomowy, kiedy to właśnie w muzyce znalazł swoje ukojenie John Coltrane. To właśnie wtedy poddał się niejako graniu na klarnecie, później na saksofonie właśnie. W Filadelfii pojawia się ten saksofon, pojawia się jazz. W 45 roku bodaj usłyszał pierwszy raz Parkera. Charlie Parker to genialny muzyk, bibopowiec, taki pierwszy jazzowy solista, który grał solówki i gdy wychodził na estradę, to wszystkim padały szczęki.

Dźwięku padanych szczęk w tamtym czasie było słychać, proszę Państwa, myślę, że nawet za kanałem LaMarche. Tak, grał Charlie Parker. I gdy John Coltrane go zobaczył, no postanowił właśnie być też saksofonistą. Tak to się wszystko zaczęło. Długa historia jego życia, którą pewnie trochę streszcimy dzisiaj, ale historia pokazująca wzloty, bardzo dużo upadków. Ale co najważniejsze, podniesienie się po tych upadkach i taka informacja, że nawet po najgorszym czasie może przyjść coś zupełnie nowego i być momentem rozkwitu tak naprawdę. To jest historia Johna Coltrane'a.

Historia muzyczna Johna Coltrane'a, bo on tak na serio wszedł do świata muzyki, no właśnie w drugiej połowie lat 40. XX wieku, bo w 46 roku nagrywa pierwsze utwory z muzykami takiego zespołu marynarki wojennej. Kiedy on stacjonował w Pearl Harbor, był od 45 roku w służbie wojskowej. No to jest w ogóle ciekawa koincydencja, dlatego że w 45 roku na siłę niejako jest wciągnięty do marynarki wojennej, stacjonuje w Pearl Harbor. Znamy historię, która się wydarzyła w 41 roku. I znamy też historię tego, jaka była reakcja Stanów Zjednoczonych na tą sytuację, czyli zrzucenie bomby atomowej na Japonię.

I to były niezwykle trudne chwile dla Johna Coltrane'a. On bardzo długo nosił w sobie ten smutek związany z Hiroshima. I nawet kiedy był w trakcie trasy koncertowej w Japonii, to specjalnie pojechał do Nagasaki. Poprosił o to, żeby pokazać mu miejsce, w którym zrzucono tą bombę. To miejsce kulminacji, nie wiem jak się nazywa to miejsce, gdzie wybucha bomba atomowa. I tam bardzo długo się młodził. Tam złożył wieniec. To wszystko zostało sfotografowane przez Japończyków. I to jest taka historia właśnie zataczająca koło całego jego życia, niejako od tego 45 roku do późnego okresu jego twórczości, kiedy wraca do tego konfliktu w Japonii i mówi, że jest przeciwko, absolutnie przeciwko jakiejkolwiek

Przemocy. No ale wracając do tej marynarki wojennej, tam nie tylko służy, ale też i gra w orkiestrze. No i pięciu złotych państwo by nie dali za tego muzyka, który wówczas grał, który wówczas dawał solówki w tej orkiestrze marynarki wojennej. Muzyk średniej... Nierokujący, prawda? Nierokujący, powiedzmy to wprost. Nikt by nie przypuszczał, że z niego cokolwiek mogłoby być. Ben Radley w swojej książce przywołuje takie wspomnienie, że od zaciekłego ćwiczenia stroiki Coltrane'a były czerwone od krwi. Może nie rockował, ale za to się starał i nie odpuszczał. Ale to nie w tym czasie. Wiesz, to jest tylko kwestia, że on nie rockował, bardzo długo szukał swojego brzmienia, ale później, w latach 40., 50.,

15:32 · Poszukiwanie brzmienia i wpływ na muzykę 6

Bardzo ciekawe, bo kiedy już John Coltrane kończy swoją służbę, dostaje taki zasiłek dla weteranów, Wówczas ten zasiłek dla weteranów daje mu możliwość studiowania muzyki i to ciekawe podejmuje nie studia głównie saksofonowe, ale przede wszystkim studia teoretyczne muzyki. On wówczas zgłębia harmonię, zgłębia harmonikę też muzyki poważnej, Strawińskiego i innych kompostorów, zgłębia ich rozwiązania akordów, skal i tak dalej, co później w dalszym czasie Powiedziałeś, że John Coltrane był takim muzykiem, takim człowiekiem, bo to chyba się łączy ze sobą, to co on robił w muzyce i to jak myślał o życiu, o świecie, o wszechświecie, bo on daleko sięgał.

To był człowiek, który wiecznie poszukiwał, prawda? On się nie zatrzymywał, on ciągle szukał. To poszukiwanie było jakimś takim motorem, który go bardzo napędzał. Przez życie, powiedzmy to bardzo głośno i wyraźnie, bardzo krótkie, bo być może osoby, które nie znają w ogóle biografii Johna Coltrane'a, ale znają tylko jego muzykę, mogą nie wiedzieć o tym, że on żył jedynie 40 lat, prawda? I to był naprawdę krótki moment. Ale intensywny. Ale bardzo intensywny, tak. Ja bym chciała przywołać pierwsze zdania opowieści o Coltrane'ie Bena Ratliffa, które to brzmią tak. Zgodnie z powszechną opinią, saksofonista John Coltrane był ostatnią wielką postacią w dziejach ewolucji jazzu, a impet tejże ewolucji po przedwczesnej śmierci 40-letniego artysty w roku 1967 zmalał niemal

Do zera. W tym bardzo krótkim czasie on dużo nagrał, ale dokonał też bardzo dużo przemian, prawda? To nie jest chyba nic szczególnie zaskakującego i dziwnego, że wielcy artyści, wielcy twórcy zmieniają styl, Ale tutaj dziwi i zachwyca ta dynamika, prawda? Masz rację, że wielcy artyści zmieniają, szczególnie w muzyce jazzowej, styl. Jednak na przykład w porównaniu do Milesa Davisa, który zmieniał ten styl tak skokowo, tak odwracał się napięcie o 180 stopni. Tak, John Coltrane wydaje mi się, że to jest raczej ewolucja, która cały czas gdzieś tam się tkwi, on cały czas rozszerza, on nie zmieniał tak często zespołów. On na przykład rozszerzał swoje zespoły o dodatkowych muzyków, już znalazł ten swój ukochany klasyczny kwartet, to przy nim zostawał.

Ale ja nie postrzegam muzyki Johna Coltrane'a jako takiej ciągle zmieniającej się, jak w kalejdoskopii, chociaż rzeczywiście, Można byłoby tak ją postrzegać, dlatego że znajdują się tam i filżecowe elementy i takie piękne, piękny tryptyk ballad dla każdego. Polecamy państwu na przykład płytę z John Hartmanem, czy płytę z Dukem Ellingtonem, jeżeli państwo Chcieliby zastanowić się od czego zacząć, to właśnie od takich duetów z lat 60., 63. rok. No ale też są te hard bopowe jego elementy, te początki. John Coltrane to rzeczywiście różnorodna postać. Postać, która cały czas poszukiwała technicznie, tak jak powiedziałeś, krew na ustnikach była wciąż obecna, dlatego, że cały czas chciał brzmieć lepiej, cały czas chciał robić coś innego.

Tu zaczyna się to, a tam się kończy to. Wcale tak nie było. Wszystko fluktuuje, wszystko przechodzi jedno w drugie. Ale John Coltrane to rzeczywiście osoba, która, warto dopowiedzieć, muzyk, który wpłynął na i wpływa do dziś na całe pokolenia, generacje muzyków, jego rozwiązania harmoniczne, jego poszukiwania w tym zakresie ciągłych zmiany akordów, jeden po drugim, co pół taktu, co takt, zmiana na kolejną dziwną funkcję muzyczną, ale jednocześnie pięknie brzmiącą. To jest coś czego się uczy w szkołach, to jest coś do czego nawiązują, jego brzmienie saksofonu. My dzisiaj uznajemy, że o tak brzmi saksofon tenorowy, ale to on to stworzył, to on stworzył to brzmienie. Tak samo saksofon sopranowy i jego wielki przebój, który nagle podbił radiostację w całych Stanach Zjednoczonych.

No nagle sięgnął po ten saksofon supranowy, który kupił mu Miles Davis i stworzył z tego coś innego. I nawet można by było powiedzieć, że pośmiertnie niejako wpływał na muzykę, bo gdy zmarł, kilka miesięcy czy kilka tygodni po jego śmierci do jego domu na Dix Hills przywędrowała czy przysłana została piękna złota harfa, taka koncertowa i tak dalej. To jest harfa, którą Kupił dla swojej żony czy dla siebie, bo był zainteresowany tym brzmieniem. I właśnie ta harfa, po którą sięgnęła Alice Coltrane, później stając się harfistką jazzową, stała się podstawą stworzenia nowego gatunku, czyli spiritual jazzu. Więc nawet pośmiertnie tym prezentem dla swojej żony czy dla siebie wpływał na muzykę jazzową.

23:19 · Zakoncowanie rozmowy 2

Wspomniałeś o Milesie Davisie. W tym roku obchodziliśmy również stulecie urodzin Milesa Davisa. No właśnie, w maju. W ogóle ten rok 2026 jest ważny dla jazzu, a przynajmniej dla tych fanów jazzu, dla których rocznice takie okrągłe Stuletnie mają duże znaczenie. Miles Davis i John Coltrane urodzili się w tym samym roku, 1926, no ale Miles Davis żył znacznie dłużej, zmarł w 1991 roku. John Coltrane, przypomnijmy, w 67, a wspominam o tym dlatego, że kiedy mówiliśmy o tym, że wielcy artyści, wielcy twórcy mają tendencję do tego, żeby szukać nowych rzeczy, żeby zmieniać to, co robią, to w przypadku Milesa Davisa

Pewnie, po części przynajmniej, wynikało to z tego, że on na przykład dożył lat osiemdziesiątych, prawda? I że na płycie Tutu mamy brzmienie, które było wokół, więc on też łapał to, co się działo wokół niego. Jeżeli chodzi o... Przepraszam, jeszcze przerwę. To jest bardzo ciekawe zagadnienie, czy łapał, czy kształtował. Czy kształtował, no to prawda. Pytanie czy termometrem, czy termostatem. To jest właśnie to zagadnienie. Czy to on kształtował, czy łapał i był takim papierkiem lakmusowym, który pokazuje ciśnienie? Ale to taka degresja. To może temat bardzo ciekawy, pewnie na odrębną rozmowę, kto wie. Ale wracając do Johna Coltrane'a. On żył znacznie, znacznie krócej, więc też on tą przestrzeń do łapania miał znacznie, znacznie mniejszą.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.