Mentionsy Mentionsy
Rap Story
Rap Story

Król Memphis, Król problemów: Jak Young Dolph zdobył ulice?!

05.11.2024 ·34 min 55 s · 6 rozdziałów

W tym odcinku Rapstory opowiadam historię życia i kariery Young Dolpha – jednego z najbardziej autentycznych artystów, którzy pozostali wierni sobie i swojej społeczności. Dowiecie się, jak ten raper z Memphis zyskał miłość fanów i jak stał się symbolem niezależności oraz siły, nawet w obliczu licznych wyzwań. Odkrywam też jego złożone relacje, w tym głośny konflikt z Yo Gottim, oraz poruszam okoliczności jego odejścia, które wstrząsnęły całym światem hip-hopu. Zapraszam do słuchania, lajkowania i komentowania – pomóżcie wspólnie dotrzeć do nowych słuchaczy! ☺️

0:00 · Wstęp i historia Young Dolpha 4

Trzy, dwa, raz. Wiesz, są takie legendy, które po prostu nie przechodzą cicho przez życie. Young Dolph, człowiek, który w rapowym świecie stał się nie tylko ikoną muzyki, ale symbolem twardości, lojalności i niezależności. Facet, który wywalczył sobie pozycję w cudzysłowie Króla Memphis, pokazując światu, że to jest nie tylko miasto Elvisa Presleya i barbecue. Memphis miało nowego lidera. Kogoś, kto dumnie podtrzymywał zasady ulicy, nie dając się podporządkować nikomu i niczemu. Dolph nie przyszedł tu po to, żeby być tym drugim kimś. Przyszedł tu po to, żeby być jedynym w swoim rodzaju. Mówią, że ci, którzy przetrwają Memphis, przetrwają wszystko, a Dolph urodził się w trudnych czasach. W jednym z miejsc, gdzie betonowe bloki wcale nie błyszczą jak w filmach, a przyszłość w większości dzieciaków kończy się za kratkami albo na cmentarzu.

Mimo, że wielu raperów mówiło o swoich korzeniach, nasz bohater wynosił do tego coś jeszcze. Jego życie stało się otwartą księgą przetrwania. Kiedy w jednym z wywiadów mówił, że Memphis to nie tylko miejsce, ale styl życia, nie żartował. Miał swój niepisany kodeks i nie chodziło o prawo ulicy w stylu nic nie widziałem, nic nie słyszałem. Chodziło o coś głębszego. O lojalność wobec swoich ludzi i o wartości, które choć czasem surowe, były dla niego święte. I teraz wisienka na torcie. Chociaż nigdy by się tego nie spodziewał, Dolph był facetem, który miał niezły dystans do samego siebie i do swojego stylu życia. Owszem, bywał bezpośredni do bólu, ale to właśnie dzięki temu zdobył szacunek swoich fanów. Zabawne? Może trochę. Twardzieli w rapie jest wielu, ale takich, którzy potrafią się śmiać z tego, jak bardzo są uparci, już troszeczkę mniej.

Dolph mówił kiedyś, Nie musisz mi mówić, że jestem trudnym typem. Sam to wiem. Taki to był gość, absolutnie świadomy swojego miejsca w świecie, bez przeprosin i z uśmiechem na twarzy. Na długo przed tym jak jego kariera wystrzeliła, Dolph zainwestował w niewielką piekarnię w Memphis, wspierając lokalny biznes i jednocześnie pokazując, że nawet rapowi twardziele mają swoje słabości. Jego słabością były Ciastka. Ilekroć wracał do miasta, zatrzymywał się tam, by pogadać z właścicielem i zostawić trochę kasy. Może to mały gest, ale dla wielu ludzi w jego otoczeniu miało to ogromne znaczenie, bo Dolph to nie był gość, który robił muzykę, on inwestował w ludzi, w ich historię, w ich przyszłość. I oto Young Dolph w całej swojej złożoności. Artysta, przedsiębiorca, lider społeczności, autentyczny Król Memphis.

27 lipca roku 1985. Urodził się w Chicago, ale mniej więcej w wieku około dwóch lat przekroczył kilkaset kilometrów na południe, by dorastać w Memphis, mieście gdzie blask rzadko przebija się przez szare betonowe ściany. Przeprowadzka? Może w teorii miała być dla rodziny krokiem ku lepszemu życiu. W praktyce? No cóż, rzeczywistość bywa bardziej skomplikowana. Konkretniej to młodego Adolfa oraz jego braci i siostry wychowywała babcia, ponieważ jak się okazuje jego rodzice mieli być uzależnieni od kraku. Dostanie w Memphis to nie były wakacje nad basenem. Nasz bohater zanurzył się w twardym, często brutalnym świecie. Wokół niego dominowała bieda, przemoc, narkotyki. Każdy kto znał Memphis wiedział, że tutaj dzieciństwo to troszeczkę inny sport. Zamiast beztroskich zabaw dzieciaki szybko uczyły się czym jest przetrwanie.

5:12 · Rok 1985 - Urodzenie i przeprowadzka do Memphis 6

Proste, ale autentyczne. Dokładnie tak jak on. Jak to często bywa, ten dzieciak szybko znalazł ujście dla emocji, które kłębiły się w nim od najmłodszych lat. Muzyka. Raperzy, których widział na ekranie i których głosy dochodziły z radia, stali się jego mentorem i inspiracją. A dla młodego chłopaka, który widział więcej niż powinien, rap okazał się czymś więcej niż tylko rozrywką. To była jedyna przestrzeń, gdzie mógł powiedzieć to, co naprawdę myśli. Gdzie mógł wykrzyczeć swoje historie, nie obawiając się osądu. Zaczął od freestyle'ów. Pewnie w szkolnej ławce, a może i gdzieś na rogu ulicy przy osiedlowych, betonowych ścianach, które słyszały niejedno. Tak naprawdę rap stał się dla niego pewnym stylem życia, próbą wyjścia poza ograniczenia, które narzucało mu otoczenie. Patrzył na raperów takich jak Master P, Scarface, 8Ball czy MJG i wiedział, że oni też przeszli swoje.

Wiedział, że skoro im się udało, to jemu też może się udać. Tylko musiał znaleźć swoją drogę, swój unikalny głos. Rap nie był dla niego jedynie muzyką. To był sposób na przetrwanie każdego dnia. Sposób na odnalezienie siebie. I to właśnie wtedy, gdy młody Dolph zaczyna rapować, jego życie zaczęło się zmieniać na dobre. Czas więc przyjrzeć się, jak ten dzieciak z Memphis stał się prawdziwą, lokalną legendą. Nie było to proste, bo o ile talent był, to brakowało całe jeszcze. Profesjonalnego studia, sprzętu i zaplecza. Ale Dolph nigdy nie czekał na doskonałe warunki. Wciągnął głęboko powietrze, odetchnął surową klimatę Memphis i zaczął działać. Pierwsze kroki w muzycznej karierze stawiał w garażach znajomych, z mikrofonem, który widział już swoje lepsze dni i komputerem, który piszczał, jakby zaraz miał wyzioność ducha.

Jego produkcje? Surowe niczym sashimi, ale miały w sobie to coś. Szczerość, charyzmę, brzmienie ulicy. Nie można mówić o Dolphie bez wspominania o muzycznym stylu Memphis. Wiadomo, Los Angeles ma swój G-Funk, Nowy Jork twardy, surowy East Coast, a Memphis? Memphis to coś, czego nie da się skopiować. Mieszanka bluesa, soul'u i tego, co w rapie najbardziej przyziemne. To tutaj wszystko było ciężkie, mroczne i brutalnie prawdziwe. Lokalna scena była pełna brudnych betonów, niskich basów i dłużnej, niemal gotyckiej atmosfery, która idealnie wpisywała się w uliczne historie o przetrwaniu, które Dolph opowiadał. On wiedział, że ten styl to coś więcej niż muzyka. To sposób na życie, język tych, którzy choć niewidoczni, mieli coś do powiedzenia. Inspiracje? Oczywiście były. Dolphie inspirował się muzyką, którą chłonął od małego.

Klasyków bluesa po soul, który brzmiał w Memphis na każdym kroku. Nie chciał jednak być tylko kolejnym artystą, on chciał być głosem tych, których życie nie oszczędzało. W efekcie jego muzyka miała w sobie coś z duchowej głębi bluesa i nieco nostalgii soulu, ale przemielonej przez zębatki memfiskich ulic. Nasz bohater szybko przekonał się, że nagrywanie mixtape'ów to jego sposób na zrobienie pierwszego kroku na szerszą skalę. Pierwsze nagrania? Śmiało można powiedzieć, że były surowe. Mixtape'y powstawały w garażach, w domach znajomych, w sypialniach, w piwnicach, dosłownie wszędzie, gdzie udało się wcisnąć mikrofon i laptopa. Dolph wstawiał na samodzielność, był zdeterminowany i wiedział, że aby przeżyć, trzeba samemu brać los w swoje ręce. I tak właśnie powstał jego pierwszy projekt. Paper Root Campaign.

Nie będę nikomu płacił za to, co mogę zrobić sam, twierdził. I tak w 2008 roku powstało Paper Root Empire, w skrócie PRE. To jego własna wytwórnia, w której młodzi artyści z tym samym ogniem mogli nagrywać bez kompromisów. Dla Dolpha jego wytwórnia była miejscem, gdzie jego wizja miała żyć na pełnych obrotach. Nie chciał tworzyć muzyki na zamówienie. Chciał przekazywać prawdziwe historie, surowe i szczere, bez cenzury i bez filtra. I tak P.R.E. szybko stało się miejscem, które przyciągało młodych, głodnych sukcesoraperów. Z miejsca wyróżnił się na tyle dużych labelów. W Memphis to była rewolucja. Dolph miał coś, czego nie da się wyćwiczyć ani wymusić. Charyzmę, która przyciągała ludzi, styl, który był po prostu jego. W jego muzyce było słychać ulice, ale i coś więcej.

Dumy, autentyczność i pełną świadomość tego, co przeszedł. Inspirował się wieloma gatunkami, jednak ostatecznie wypracował coś, co można określić jako memfiskie brzmienie Dolpha. Miał w sobie ducha ulicy, ale i nutę bluesa, która nadawała jego utworom głębię. Dla słuchaczy Memphis brzmiał jak powrót do korzeni, ale z nowym twistem. Wyróżniał się nie tylko stylem, ale też podejściem do ludzi. Jak mówił jego przyjaciel i współpracownik K. Glock, Dolph to gość, który wchodził na scenę i sprawiał, że każdy wiedział, że nie gra w połowie. Jego pierwsze mixtape'y, takie jak High Class Street Music, były przesycone brzmieniem, które przyciągało jak magnes. Te surowe bity i charakterystyczny flow podbiły Memphis, a sam Dolph szybko zyskał rzeszę fanów. Dzięki mixtape'om takim jak Paper Root Campaign czy właśnie High Class Street Music, Dolph nie tylko w cudzysłowie zdobył Memphis, ale zaczął też przyciągać uwagę spoza rodzinnego miasta.

11:24 · Rok 1990 - Rozwój jako artysta 6

Jego odważne podejście, surowe produkcje i bezkompromisowy styl sprawiły, że szybko zyskał opinię jednego z najbardziej autentycznych i niezależnych raperów na scenie. I tak oto niegdyś młody chłopak z garażu stał się kimś, o kim mówił cały Memphis, a już niedługo miała mówić cała Ameryka. Jego niezależność, bezkompromisowe podejście i nieustępliwość w działaniu zaowocowały i teraz stał przed przełomowym momentem. Czas na wielkie hity i konflikty, które dodały pikanterii tej historii. Bo jak przystało na króla, Dolph musiał walczyć nie tylko o sławę, ale i opozycję na scenie. I wtedy właśnie pojawił się kawałek, który rozsławił go na dobre. Preach. Konkretniej to przeskakujemy do roku 2015. Ten kawałek od razu przebił się na listach, ale co ważniejsze, piosenka weszła do ulicznego kanonu. Dlaczego?

To przestroga. Jak sam mawiał, życie jest brutalne, ale lojalność to świętość. I ta świętość zdaje się była w życiu jego naczelną wartością, choć przychodziła z wieloma komplikacjami. Ale jak to bywa w hip-hopie, sukces i popularność niosą za sobą także problemy. Dolph zaczął zdobywać nie tylko miłość fanów, ale i zazdrość innych. W szczególności konflikt z Jagottim. Innym sławnym raperem z Memphis okazał się jednym z najgorętszych i najbardziej kontrowersyjnych w świecie rapu. No dobra, ale może tak, co się wydarzyło na początku tego konfliktu? Otóż, jak Gotti zaproponował Dolphowi dołączenie do swojej wytwórni, a Dolph tę propozycję odrzucił. Znaczy, nie wiadomo, czy to było konkretnie zapalnikiem konfliktu, no ale... W każdym razie, ten odważny ruch zinterpretowano jako stanowczy znak, że Dolph chce iść swoją drogą i nie zamierza podporządkowywać się żadnej wytwórni.

Było to jednoznaczne oświadczenie, które nie spodobało się Gottiemu. I tak zaczął się narastający spór, w którym dochodziło do licznych publicznych zaczepiek. Zaczęło się od słownych przytyków, które szybko przekształciły się w otwarty konflikt. Zarówno muzyczny, jak i osobisty. Gotti, już wtedy solidnie osadzony na scenie, widział w Dolphie nie tylko rywala, ale i potencjalne zagrożenie dla własnej pozycji. W rezultacie, obej zaczęli tworzyć utwory, które były niczym innym jak ostrą wymianą zdań w tle muzyki. Warto dodać, że Memphis, miasto o twardej mentalności, Nie było miejscem, gdzie artyści szybko zakupują topór wojenny. Wręcz przeciwnie. W mieście, gdzie liczy się autentyczność, walka o status jest czymś niemal świętym. A Dolph, twardostąpający po ziemi, nie zamierzał ustąpić. W jednym z wywiadów powiedział. Nigdy nie bałem się rywalizacji, a zwłaszcza jeśli chodzi o moje miasto.

Memphis jest w moich żyłach, więc stanę do walki o swoje. Dla niego spór z Jagotim to była nie tylko kwestia honoru, ale też próba udowodnienia, że król jest tylko jeden. Choć oficjalnie obaj nigdy nie ogłosili zawarcia pokoju, z czasem publiczne zaczepki ustały, a konflikt wyciszył się na przestrzeni lat. Jednak do dziś pozostaje jedną z najgłośniejszych rywalizacji w świecie rapu Memphis. Konflikt z Gottim był dla Young Dolpha próbą charakteru i wzmocnił jego reputację jako nieugiętego artysty, który nigdy nie zrezygnował z własnej niezależności, nawet gdy sytuacja była naprawdę gorąca. Ciekawostką, która tylko dodawała jego wizerunkowi autentyczności było to, że Dolph nigdy nie próbował się zmieniać ani dostosowywać do oczekiwań innych. To człowiek, który wiedział, czego chce i wiedział, co jest dla niego najważniejsze. Autentyczność.

W jego muzyce słychać było szczerość, która przyciągała tłumy. Ludzie go lubili, bo mówił rzeczy, które inni bali się powiedzieć. Nie owijając w bawełnę, stał się głosem ulicy, człowiekiem, który odważnie mówił o tym, czego wielu doświadcza, ale niewielu ma odwagę przyznać. Adolf miał jeszcze jeden atut. Wolność od dużych wytwórni. W czasach, gdy większość artystów padała ofiarą polityki biznesowej gigantów branży, on trzymał się swojej zasady niezależności. Jego słowa Nie jestem marionetką i nigdy nie będę stały się symbolem jego podejścia do muzyki i życia. Dzięki temu słuchacze widzieli w nim nie tylko rapera, ale i człowieka, który konsekwentnie odmawia podporządkowaniu się, nawet jeśli miałby za to zapłacić wysoką cenę. Gdy Preach wyniosło Dolpha na nowe poziomy sławy, raper nie spoczął na laurach.

Wręcz przeciwnie, ten hit był jedynie początkiem, a kolejne albumy przyniosły jeszcze większy rozgłos. King of Memphis był albumem, który nie tylko przypieczętował jego status, ale przyniósł ogromny sukces komercyjny. Album trafił na 49 miejsce listy Billboard 200, a dla niezależnego artysty to był ogromny wyczyn. Dolph zyskał jeszcze większe uznanie, ale jednocześnie wzbudził jeszcze więcej emocji Album Role Model natomiast ukazał Dolpha z innej strony, troszeczkę bardziej refleksyjnej. W utworach na tym albumie nie brakowało tematów osobistych, a sam Dolph w pewnym sensie pokazał, że role model, czyli wzorzec dla naśladowania, to dla niego nie tylko symbol, ale też odpowiedzialność. Dolph zaczął podkreślać, że chce być przykładem dla młodych z Memphis, że można odnieść sukces pozostając wiernym sobie.

17:12 · Rok 2008 - Utworzenie Paper Root Empire 6

Dzięki King of Memphis i Role Model Dolph utwierdził swoją pozycję na scenie. Jego fanbase się rozrastał, a on sam stawał się coraz bardziej rozpoznawalny nie tylko w Memphis, ale w całych Stanach. Sprzedaż płyt? Znakomita jak na niezależnego artystę. Krytycy? Zachwyceni jego autentycznością i charakterem. A Dolph, choć z zewnątrz wydał się zadowolony, wiedział, że osiągnięcie statusu legendy to dopiero początek. Teraz miał zamiar ten status utrzymać. Young Dolph już wtedy był u szczytu. Preach przyniosło mu krajową sławę, kolejne albumy, czyli King of Memphis i Role Model utwierdziły jego pozycję, A spory z Jagotim tylko dolewały Oliwie do ognia. Jednak wraz z rozgłosem przyszły także ciemne chmury. W świecie rapu, zwłaszcza tego o twardych zasadach ulicy, sukces ma swoją cenę. Dolph stał się nie tylko raperem, ale również kimś, kto w oczach rywali stanowił realne zagrożenie.

A tam, gdzie zaczyna się zawiść, zaczynają się też problemy. I tak właśnie zaczęła się walka o życie Young Dolpha, a historia jego przetrwania stała się częścią jego legendy. W 2017 roku przebywał w Charlotte, gdzie odbywały się wydarzenia związane NBA All Star Weekend. A Dolph? No cóż, Rapper wyszedł z tego bez szwanku jak gdyby nigdy nic. Czy to była nadludzka odporność? Niekoniecznie. Nasz bohater był przygotowany na najgorsze i dlatego właśnie jeździł opancerzonym pojazdem, który tego dnia uratował mu życie.

A co zrobił Dolph? Zamiast uciekać i chronić się w cieniu, How the F you miss a whole hundred shots? Prawda, która w zasadzie nie potrzebuje komentarza. To jak policzek wymierzony przeciwnikom, który nie potrafili dopiąć swego, a on wyszedł z tego nie tylko żywy, ale i z nowym materiałem. Choć wiele osób mogłoby pomyśleć, że po całej tej sytuacji Dolph zdecyduje się choć trochę odpuścić, nasz bohater wcale nie zamierzał zmieniać stylu życia.

Nasz bohater zamiast siedzieć cicho, jeszcze mocniej przyciągał uwagę ludzi, którzy w nim widzieli symbol niezłomności. To, że przeżył dwa ataki, stało się częścią jego fenomenu, a on sam przekuł tragedię w sukces. Bo prawda jest taka, że Dolph potrafił umiejętnie wykorzystać sytuację i wpisać ją w swój nieustraszony wizerunek. Dla fanów stał się nie tylko raperem, ale i przykładem, że upór i determinacja są w stanie przełamać nawet najgorsze przeciwności. Co ciekawe, nawet jego menedżerowie zauważyli, że zamiast uciekać od problemów, Dolph wchodzi w nie jeszcze głębiej. I niech świadczy o tym jedna z wypowiedzi samego Dolpha. Ludzie myślą, że życie w zgodzie z sobą jest łatwe, ale to walka każdego dnia. Tylko, że ja nigdy się nie poddaję. Dla kogoś, kto przeżył dwie próby zamachów brzmi to aż nadto prawdziwie. Sława Dolpha oparta na jego muzyce, osobowości i licznych konfliktach przeszła na kolejny poziom.

Teraz stał się w cudzysłowie kuloodpornym raperem. Człowiekiem, który przeżył więcej niż wielu mógłby sobie wyobrazić. Po tych wydarzeniach nie było już wątpliwości, że Dolph to człowiek nie tylko z talentem, ale i ze stalowym kręgosłupem. Każdy kto śledził jego losy mógł czuć respekt. I choć przetrwanie zamachów nie uczyniło jego życia prostszym, umocniło go jako symbol w świecie hip-hopu. Dla Young Dolpha te przeżycia były próbą charakteru, a dla jego fanów źródłem inspiracji. Tak jak każdy z nas mierzy się z wyzwaniami, tak Dolph walczył choć Jego wyzwania były o kaliber większe. I właśnie dlatego jego życie i przetrwanie mają tak ogromną wagę, bo pokazują, że nie ma sytuacji bez wyjścia. Jakby nie patrzeć, Dolph przeżył swoje życie jak prawdziwy bohater. Raper miał już za sobą tyle dramatycznych akcji, że jego życiorys mógłby spokojnie posłużyć jako scenariusz do kolejnego filmu sensacyjnego.

Każdego dnia balansował na krawędzi, ale jednocześnie wiedział, że warto robić coś więcej, niż tylko liczyć hity i unikać kul. Zrozumiał, że jeśli miał już te siedem żyć kota, to mógł je wykorzystać, by pomóc innym. A dokładnie tym, którzy, podobnie jak on kiedyś, pochodzili z ulicy i szukali szansy na coś więcej. Właśnie wtedy Paper Root Empire, czyli jego własna wytwórnia, zaczęła przechodzić prawdziwy renesans. Rapper postawił sobie za cel, by dać coś z powrotem Memphis i młodym utalentowanym artystom, którzy chcieli uciec z osiedlowych schematów. Nie był to więc kolejny projekt, który miał pomnożyć jego majątek, nie. Dolph chciał, aby Paperroot Empire stało się czymś więcej, pomostem dla młodych, ambitnych muzyków, którzy chcieli dotrzeć do szerszej publiczności, ale nie mieli możliwości ani wsparcia.

23:16 · Rok 2015 - Piosenka Preach i konflikt z Jagotim 3

Mówił. Jednym z tych, którzy naprawdę skorzystali na jego wsparciu był Key Glock. Oczywiście Glock miał talent, ale potrzebował kogoś, kto popchnie go na scenę. Dolph dostrzegł w nim potencjał, ale też swojego młodszego siebie. Kogoś, kto chciał osiągnąć sukces, ale potrzebował drugowskazu. Razem nagrali album Dumb and Drummer, który błyskawicznie zyskał popularność i utwierdził Dolpha w przekonaniu, że jego plan faktycznie działa. Czuł dumę, nie tylko z siebie, ale z każdego młodego artysty, któremu udało się wyjść na scenę dzięki jego wsparciu. Ale PRE to nie wszystko. Dolph angażował się również w pomoc swojemu miastu Memphis w sposób bardziej cichy i prywatny. Można powiedzieć, że miał w sobie coś z takiego Batmana osiedla. Zamiast rozgłosu wybierał realne działanie. Organizował stypendia dla młodzieży, rozdawał pieniądze podczas lokalnych świąt i nigdy nie oczekiwał za to fanfar.

Ludzie z Memphis wiedzieli, że jeśli potrzebują wsparcia, Dolph zawsze jest na miejscu. Ciekawostką jest to, że nasz bohater niejednokrotnie odwiedzał miejscowe szkoły i rozmawiał z młodzieżą. Próbując zaszczepić w nich ideę, że niezależnie od startu mają szansę osiągnąć coś wielkiego. Dolph nie tylko rzucał mądrościami, ale sam był przykładem tego, że trudne początki nie muszą definiować całego życia. Nie robił tego jednak w stylu wujka dobra nada, mówił prosto, bez owijania w bawełnę, co szybko zyskało szacunek wśród młodych. On wiedział, że sukces to nie tylko pieniądze i sława, ale też odpowiedzialność wobec swoich ludzi. Dlatego Memphis było czymś więcej niż tylko miastem. To było miejsce, które go ukształtowało. I choć mógłby spokojnie zamieszkać w dowolnym luksusowym miejscu, nadal czuł silną więź z rodzimą społecznością.

Co ciekawe, Dolph nigdy nie próbował na siłę szukać medialnego rozgłosu wokół swojej działalności charytatywnej. Robił swoje, bo wiedział, że czasem najlepsze czyny to te, które nie potrzebują kamery. Tutaj mi się sprawdził ten bardzo znany cytat, że nie każdy bohater nosi pelerynę. Jednym z najbardziej wzruszających momentów była chwila, kiedy raper ogłosił, że przeznaczy część swoich dochodów na stypendia dla uczniów o wysokich osiągnięciach. To nie były miliony, które zmieniały cały system edukacji, ale dla wielu młodych ludzi była to nadzieja na lepszą przyszłość. Kiedy pytano go o to, dlaczego angażuje się w takie działania, odpowiedział skromnie I to w zasadzie mówi wszystko. Wcale nie musiał tego robić, był przecież raperem, który mógł po prostu skupiać się na swojej karierze. Ale on widział w swojej muzyce i wpływie coś więcej.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.