Czym jest amerykański sen dzisiaj?
"Amerykańskie obrazki" to zbiór reportaży przybliżających Amerykę bez lukru, widzianą oczami imigrantki i doświadczaną na własnej skórze.
Dobry wieczór Państwu, Jan Białostocki. To pierwsza audycja z serii RadioStany w nowym roku, dlatego dzisiaj porozmawiamy o marzeniach, postanowieniach, amerykańskim śnie i jego realizacji, a może realizacjach. Dlatego dzisiaj jest z nami Jaśmin, autorka kanału Stanowo, autorka książki Amerykańskie obrazki. Śmieszna i straszna prawda zza oceanu. Cześć, dzień dobry. Dzień dobry, bardzo dziękuję za zaproszenie i witam wszystkich w nowym roku. Mieszkasz już, czy mieszkałaś w kilku miejscach w Ameryce Północnej. Tak. Czy zawsze z wyboru, czy raczej tak życie rzucało? Bardzo często życie rzucało, bo to zazwyczaj podróżuje się tam, gdzie jest praca. Czasami były to jakieś upodobania, czyli można było wybrać opcję A albo opcję B. W momencie, kiedy się miałam przeprowadzić do Los Angeles, miałam też opcję Nowego Jorku i wolałam Los Angeles, ale zwykle były to uwarunkowania finansowo-pracownicze, nie da się ukryć.
I wyniosłam się stamtąd do Seattle, gdzie po prostu wiedziałam, że tam mnie praca znajdzie. Jeszcze przez chwilę mieszkałam w Portland, bo bardzo mi się podobał Oregon. A później w tym Seattleu siedziałam praktycznie chyba 6 lat, coś koło tego. I w końcu praca mnie ściągnęła do Los Angeles. A które z tych miejsc jest najbardziej przyjazne imigrantom? Najbardziej przyjazne imigrantom? Żadne. To znaczy, to może nie w ten sposób. Różne stany, w zależności od tego, ile tam jest imigrantów z danego kraju, posługujących się danym językiem, Na pewno ma ułatwienia, czyli na przykład jeżeli mówi się dobrze po hiszpańsku, je się latynosem, to na przykład Kalifornia na pewno ma wiele ułatwień, natomiast nie ma specjalnie ułatwień na przykład dla Polaków, bo Polonia nie jest aż tak duża jak na przykład w Chicago.
RadioStany. Skąd się wzięła chęć w tobie wyjazdu do Stanów? Skąd chęć czy potrzeba realizacji tego amerykańskiego snu? Mnie zawsze jakoś do Stanów ciągnęło. Może po prostu też byliśmy tak, moje pokolenie, bo moje dorastanie przypadło na lata 90., wczesne lata 90., gdzie co było amerykańskie to było fajne i było kolorowe i było ciekawe. A to co nas otaczało było jeszcze takie, no podnosiło się z takiej szarówki. Dopiero się zaczynało zastanawiać jak to ma ta nowa ciekawość, nowej polskiej rzeczywistości wyglądać. I na pewno mnie to tam gdzieś ciągnęło. Później też pracowałam w reklamie, pracowałam jako dyrektor artystyczny, zajmowałam się grafiką.
No i zawsze było coś takiego w pracy, że mówiono o, że na dobrą sprawę popatrzmy jak to koledzy ze Stanów robią. Ja miałam trochę, byłam taka sfrustrowana trochę, bo ja chciałam tak być tam, gdzie się to wszystko dzieje, a nie tylko cały czas patrzeć na to, jak ktoś to już zrobił. Więc to była taka przygoda, że chciałam po prostu zobaczyć, szczególnie, że pracuję, jak mówię, w grach komputerowych, w takich rzeczach, jak to się tam robi od środka w tych największych studiach. I to się udało. Ameryka z perspektywy Europejczyka jest kompletnie nieprzyjazna, bo służba zdrowia jest droga, jest broń na ulicach, o pracę ciężko lub nie, no to pewnie zależy od zawodu, za dużo dni urlopu to się nie dostaje, zwolnienie lekarskie na zapalenie płuc to maksymalnie dwa dni, to mimo wszystko dlaczego Stany? Kiedy się o tym myśli, to tak naprawdę kiedy się człowiek fantazjuje na różne rzeczy, to chyba nie myśli się w tych kategoriach,
Myśli się o tym, co będzie fajne, a nie co będzie fatalne, bo nie ma idealnego kraju. I tak naprawdę zawsze będą jakieś głody pod nogi. Poza tym jakoś funkcjonuję tu od właściwie ponad dekady w Stanach Zjednoczonych. I mierzę się i ze służbą zdrowia, i z tymi urlopami, i z tym wszystkim. I jakoś człowiek daje radę, bo po prostu trzeba wejść w ten system i można jakoś tam sobie znaleźć swoją drogę, tak żeby i wyleczyć zapalenie płuc, i do lekarza pójść. I nie stracić majątku, ale po prostu jak wszędzie trzeba wiedzieć co i jak. Natomiast na samym początku na pewno o tym nie myślałam. Myślałam sobie, a tam straszą, oj, że jest tak beznadziejnie, że tego nie można, tamtego nie można, na pewno nie jest tak źle i z takim nastawieniem jechałam.
Jakie trudności można napotkać na początku swojego przyjazdu do Stanów czy migracji i migracji? Na pewno jest ta różnica pod tytułem biurokracja, jak w każdym kraju. Jeżeli chodzi właśnie o załatwienie pewnych papierów, jak to załatwić, to funkcjonuje troszeczkę inaczej, ale wydaje mi się, że to nie jest specyfika Stanów, tylko to jest specyfika właściwie każdego kraju innego niż w którym się wychowaliśmy, że będzie inaczej. No i te wszystkie inne atrakcje właśnie, jak ważny w Stanach Zjednoczonych jest samochód i jak ciężko znaleźć w ogóle coś takiego jak transport publiczny. To jest na pewno szokujące. I także, no, tego w książce nie umieściłam.
Tak samo jak ja miałam największą zagwozdkę z pomidorami, bo ja uwielbiam pomidory i szukałam tych pomidorów jakoś tak i co wyglądały tak bardzo ładnie w tych sklepach. One były takie kolorowe, takie śliczne, takie czerwone, no ale to później kupowałam, przynosiłam do domu, kroiłam na kawałki, to smakowała trawa. Ja byłam załamana kompletnie i później ktoś mi powiedział, że jest jakiś jeden konkretny rodzaj pomidorów, który można kupić w jednej konkretnej sieci sklepów i on smakuje jak pomidory. I to faktycznie się zgadza. Faktem jest trzy razy mniejszy niż normalny pomidor, ale tak, smakuje jak pomidor. Więc to trzeba po prostu, trzeba sobie wyszukać to i to zajmuje też czas, bo takich informacji zazwyczaj na sam dzień dobry nie dostaniemy. Tak samo jest z masłem, tak samo jest z mnóstwem innych produktów, do których jesteśmy przyzwyczajeni.
I może na samym początku eksperymentujemy z kuchnią, prawda? Chcemy sobie pojeść te wszystkie amerykańskie potrawy. Niektóre nam przypadną do gustu, a niektóre nie. Ale czasami brakuje tego smaku dzieciństwa, młodości, czy na którym byliśmy wychowani. No i jest problem czasami. Wspomniałaś tutaj o tym, że bardzo ciężko w Stanach się żyje bez samochodu. Czy da się tam żyć w ogóle bez samochodu? Teraz już nie pamiętam, czy to było w jednym z którychś twoich vlogów o życiu w Ameryce, czy już w książce, ale podczas chyba pierwszej styczności z tym, jak policjant był zdziwiony Że chcecie przejść pieszo 5 mil do swojego motelu zamiast skorzystać z samochodu.
To chyba była jakaś pierwsza wskazówka na to, że nieposiadanie samochodu nie jest normalne. To znaczy, czy można sobie dać radę bez samochodu? No to są ludzie, którzy sobie dają radę. To zależy jaki jest ich tryb funkcjonowania. Jeżeli pracują zdalnie i chodzą do sklepu albo zamawiają zakupy, no bo wszystko można zamówić pod drzwi praktycznie. No to może nawet tego samochodu na dzień dzisiejszy tak straszliwie nie potrzebują, ale jeżeli muszą dojechać gdziekolwiek do pracy, wyprawić się po jakieś zakupy, chcieliby coś zobaczyć, zwiedzić jakąś atrakcję nawet lokalnie, no to będą mieć problem. I oczywiście, czy można funkcjonować bez samochodu? No jak się ma budżet na to, żeby jeździć wszędzie Uberami, no to pewnie można bez samochodu sobie dać radę, ale szczerze mówiąc jest to bardzo trudne.
To jest, to się pojawia notorycznie i czasami rzeczywiście, jeżeli chodzi o jakieś skomplikowane zdania albo słowa, których na przykład na co dzień się nie korzysta, korzysta się powiedzmy od święta z nich, no to czasami rzeczywiście jest niespodzianka, że oni nawet nie do końca wiedzą albo używają to Jak tam kiedyś się nauczyli, nie zwracają uwagi, nie zwracają za bardzo uwagi na to, jak to formalnie powinno wyglądać, więc, więc, no, tak to działa. Czyli to całe nasze, wszystkie nasze kłucie, zakłuwanie formułek, present, past, simple, continuous, możemy temu podziękować i mówić generalnie to, co, i dodać gestykulację, to wszyscy nas zrozumieją, jak rozumiem. Może nie wszyscy mogą nas, mogą mieć problem, żeby nas zrozumieć.
W Stanach Zjednoczonych mieszkają osoby, które zamykają się także w swoich małych ojczyznach, ograniczonych czasami do ulic czy dzielnic i żyją w USA kompletnie nie znając języka. Spotkałaś takie osoby? Jak to możliwe? Spotkałam takie osoby, spotkałam taką część Polonii, ale to Polonia, powiedziałabym, która przyjechała Tu no dekady temu jeszcze funkcjonując w polskich dzielnicach i jest tu osiadła powiedzmy od 40 lat i na dobrą sprawę tego języka to tak liznęli tego angielskiego, angielsko-amerykańskiego, liznęli tylko troszkę. Na pewno to zależy o jakich enklawach mówimy, ale są też enklawy powiedzmy imigrantów z Meksyku, Latynosów, która tak naprawdę czasami ten angielski zna, czasami tak nie do końca, w zależności od tego czy to jest imigrant pierwszego pokolenia, czy się tu urodził.
Twoja historia wyjazdu do Stanów jest na pewno tą szczęśliwą historią, która się toczy, no widać po książce, że dość dobrze. Jakie znasz nieszczęśliwe historie prób imigracji do USA? Czy znamy jakieś nieszczęśliwe historie? Znam z pierwszej, z drugiej kilka takich rzeczywiście nieciekawych. Znam kilka historii ludzi, którzy wygrali zieloną kartę, nigdy w Stanach Zjednoczonych nie byli, no bo jest loteria zielonej karty, można tam wygrać rezydenturę, tak? I pojechali z taką wizją Ameryki, znaną z filmów, z seriali, to jeszcze sprzed lat. No i oprócz wydania potwornych pieniędzy, bo taka imigracja niestety nie jest tania, no jak się skonfrontowali z tym światem, to stwierdzili, że to jest bez sensu, że tutaj nie mają tych umiejętności albo jakiegoś planu na tę Amerykę na tyle, żeby to był sens, tak?
No bo jeżeli mówimy o takim Że jak ktoś przyjeżdża, w sensie nie ma jakiegoś zawodu poszukiwanego tutaj i myśli, że po prostu będzie pracował w jakimś sklepie albo na przykład w jakiejś restauracji, tak jak się to kiedyś mówiło, że można przyjechać do Nowego Jorku, posmażyć hamburgery i kupić sobie dwa samochody. No to te czasy już dawno minęły i nagle się okaże, że po prostu o wiele wygodniej, łatwiej i sensowniej jest, jeżeli ktoś po prostu taką drogę zawodową sobie wybiera, robić to w Europie, bo przynajmniej po prostu ma się dach nad głową. A tutaj nie zawsze. W swojej książce też piszesz sporo o mieszkalnictwie, o tym jak drogie są mieszkania, jak czasami te czynsze nas przygniatają, a czasami nie są takie złe.
Ja chyba trochę spytam z trochę innej strony. Może, czy znajdziemy mieszkanie? To raczej jest dość oczywiste, że raczej się coś znajdzie. Ale w takim razie pytanie trochę o bezpieczeństwo. Jak wybrać miejsce do mieszkania w mieście jakimś konkretnym, bo natknąłem się na kilka różnych sposobów. Jedni sprawdzają mapy przestępczości po prostu, tam gdzie jest czerwono to tam nie chcemy być widziani, czy może na przykład inni sprawdzają wyniki regionalnych szkół średnich. Czym się sugerować w takim przypadku? To znaczy wyniki szkół średnich i poziom szkół jest zazwyczaj niezłym wyznacznikiem, dlatego że im lepsza szkoła, to szkoły są finansowane z podatków od nieruchomości. Można też założyć, że i dzielnica jest lepsza.
Ludzie zresztą wyprowadzają się, czasami zmieniają dzielnicę tylko ze względu na to, że dziecko ma pójść na przykład do liceum i chcą, żeby poszło do innego liceum niż to, do którego jest przypisane. Mnie uczono, że najlepiej patrzeć, czy są kredy w oknach. Jak są kredy w oknach w budynkach mieszkalnych, to lepiej tam nie mieszkać. A to już chyba dość taki ostateczny wskaźnik, mam wrażenie. Tak. Ale moim zdaniem, szczególnie duże miasta, to często jest tak, w tym momencie mieszkam w Los Angeles, i to jest tak, że na przykład dwie, trzy przecznice wyglądają po prostu jak Krajobraz jest, powiedziałabym, lekko wojenny, bo są popalone domy, porwane drzewa, wyrwane z korzeniami, jakieś samochody opuszczone stoją.
Kilka przycznic dalej zaczyna się piękny trafniczek, wspaniałe, cudowne budynki mieszkalne, bardzo ładne domki. Ja polecam po prostu się przejechać i zobaczyć. Zarówno w dzień, jak i w nocy. Ale na pewno każde miasto ma jakieś tam swoje grupy na Facebooku. Jest taki ServiceNextdoor.com. Tam można sobie popatrzeć np. jak się ludziom żyje w danej dzielnicy, gdzie ostrzegają, że jest niebezpiecznie. Więc po prostu trzeba sobie wyszukać, a już najlepiej to tam pojechać i zobaczyć, jak to wygląda. I oczywiście im drożej, tym bezpieczniej.
Nawet w Kalifornii. Trzeba liczyć. No w Kalifornii no są obostrzenia i to dość mocno. Tutaj raczej jest ciężko posiadać taki arsenał jak na przykład na Florydzie. Nie znaczy to, że jest niemożliwe, dlatego że po prostu dalej w większości Stanów dalej można na przykład polować, więc można sobie kupić broń chociażby do polowania. Niektóre Stany to jakby zależy, bo to już jakby tych Stanów mamy 50, jeszcze tam są jakieś terytoria, więc Można byłoby z tego zrobić całą długą pogadankę, do której na dzień dzisiejszy nie jestem przygotowana, bo mogę powiedzieć o Stanach, w których mieszkałam, ale faktycznie jest coś takiego, że jeżeli chodzi o broń krótką, no to też zależy.
Jest to tak, zapisane jest, że uznane jest, że Amerykanie mają prawo do posiadania broni. To jest prawo konstytucyjne, tak samo jak prawo do głosowania. Więc efektem czego, no tą broń posiadać mogą. Więc teraz zależy od stanu, co ustalą, co im wolno posiadać, albo czego im nie wolno posiadać. I o to się, i kiedy im wolno posiadać w ten sposób. Więc o to się bijemy. Na kanale youtube stanowo.com znajdziemy wiele różnych serii autostradowo, USA w praktyce, popkultura, ale chyba najsłynniejszym jest Kryminalnie. W jednym ze swoich vlogów mówiłaś, że jedną z najważniejszych rzeczy jaką trzeba sobie zostawić w USA To jest właśnie to hobby, przywieźć to hobby z Polski, żeby nie stracić siebie i nie zatracić w tej pracy, po którą także tam przyjeżdża wiele, wielu Polaków.
Czy ta seria kryminalnie i te serie, w których opowiadasz czasami o makabrycznych morderstwach, to jest to hobby? Jak to tak przedstawiłeś, to ciężko to nazwać hobby, bo to trochę tak brzmi... Druga praca. Bardzo źle, ale... Raczej to było tak, że ja założyłam kanał dlatego, że obawiałam się, bo nawet jak z mamą rozmawiałam czy ze znajomymi z Polski, zaczęłam zauważać, że zaczyna mi brakować polskich słów, kiedy im coś opowiadam. I zaczynam robić jakieś kalki z angielskiego, zaczynam robić jakiś pąglisz. Bardzo się z tym źle czułam, więc stwierdziłam, że założę sobie kanał, będę mówić po polsku, bo wszędzie inni mówią po angielsku, więc będę mówić po polsku, to się przynajmniej postaram tutaj. Jakbym miała jakieś problemy, to zawsze mogę sobie wrócić i mogę sobie przypomnieć, że tak, mówiłam kiedyś po polsku bardzo dobrze.
Czasami uświadamiam sobie, ilu jeszcze miejsc w Polsce nie zwiedziłam. Ale to nie jest jakaś taka tęsknota, która mnie chwyta za gardło codziennie, bo gdyby tak było, to prawdopodobnie pakowałabym walizki. Co jakiś czas poszłabym sobie na przykład na spacer na rynek, na wrocławski rynek. No nie pójdę, no to trudno, no to za parę lat jak przylecę. W swojej książce piszesz tak naprawdę o 10 różnych obrazkach, które mam wrażenie, że można ułożyć w taką bardzo złożoną mozaikę. Jakiejś biurokracji, pracy, szukania domu, tęsknoty za Polską, o samochodach także piszesz.
Także czy ta mozaika to jest w rzeczywistości taki poradnik polskiego imigranta? Myślę, że można to traktować w ten sposób. Ja chciałam troszeczkę odczarować jak to wygląda, bo to Ameryka, Stany Zjednoczone to jest wspaniały kraj, ale jest zupełnie inny niż Polska, zupełnie inny nawet niż kraje w Europie. I nie znaczy, że jest gorszy, że jest lepszy, tylko jest po prostu inny. I każdy kto tu przyjeżdża oczywiście prawdopodobnie też gdzieś tam szuka tych amerykańskich snów, jakiś tam wizji, które miał dotyczących tego kraju. No bo też Stany Zjednoczone mają taki PR, że ludzie przyjeżdżając tu mają jakąś wizję jak to tu wygląda. I chciałam to trochę odczarować, ale z drugiej strony też nie robić czegoś takiego, że no tu jest beznadziejnie i w ogóle nie nastawiajcie się tak, siak i owak.
Czy to się przyda emigrantom, przyszłym emigrantom? Mam nadzieję, może się przyda też turystom, którzy do tego kraju chcą chociażby zawitać na jakiś czas, a może przyda się to też ludziom, którzy po prostu chcieliby sobie tak wirtualnie pozwiedzać i wirtualnie pomieszkać. Szanowni Państwo, Jaśmin, autorka książki i amerykańskie obrazki, śmieszna i straszna prawda zza oceanu oraz autorka kanału Stanowo na YouTube była naszym gościem dzisiaj. Dzięki serdeczne za tę rozmowę i mam nadzieję, że do usłyszenia albo do zobaczenia w Stanach. Dziękuję bardzo i życzę i tobie i wszystkim słuchaczom fantastycznego dnia. Wszystkiego dobrego. Do usłyszenia za tydzień. Jan Białostocki. Radio Stany.
Pokazano wszystkie 22 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Jan Białostocki przedstawia gościa i temat rozmowy – marzenia o Ameryce i jej realizacji.
Jaśmin opisuje swoje doświadczenia imigracyjne i porównuje różne miejsca zamieszkania.
Analiza różnorodności doświadczeń w Ameryce i jej nieprzyjazności dla imigrantów.
Opis trudności związane z biurokracją, brakiem samochodu i językowymi barierami.
Wyjaśnienie języowych barier i kulturowych różnic między Polską a Stanami.
Porady dotyczące wyboru mieszkania i bezpieczeństwa w Ameryce.
Opis kultury religijnej i broni w Stanach, oraz wpływ na imigrantów.
Rozmowa o YouTube i hobby, takich jak seria Kryminalnie, oraz jej znaczenie dla autorki.
Podsumowanie rozmowy i dziękowanie za udział w audycji.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.