Radio z Charakterem 04.03.2026 Widowisko Mistrza - Krzysztof Rutkowski
Dzień dobry, jak zawsze z największą radością i największą przyjemnością. W Paryżu witam pana profesora Krzysztofa Rutkowskiego. Dzień dobry panie profesorze. Dzień dobry. Koło mnie książka i jak przed wstępem do naszej rozmowy udało nam się chwilę porozmawiać, powiedziałem 30 lat minęło. Trochę jak jeden dzień, parafrazując piosenkę. Oto wstęp do czytelnika napisany przez Pana profesora w Paryżu 5 marca roku 1996, czyli jeszcze Panie profesorze w XX wieku. I oddaje pan czytelnikowi książkę niezwykłą, składającą się tak naprawdę z dwóch książek. Z prozy i dramatu. Pierwsza część, jak pan w taki intrygujący, krótki sposób powiada, że jest to powieść o Adamie Mickiewiczu, policji, kobietach i wszystkich osobach związanych z Andrzejem Towiańskim.
A druga część to dramat i o ten dramat i o tą opowieść, przypowieść. Chciałem się pana spytać, a tytuł pańskiej książki sprzed 30 lat, niezwykłej książki? Mistrz i Widowisko. Może na początku skąd ten tytuł, a potem o tych dwóch częściach? W 96 roku, to jest tak, to jest ład 30 lat temu, ja postanowiłem napisać Intrygowało mnie takie proste pytanie. Do jakiego stopnia historia Andrzeja Towiańskiego i jego działania i obecności Adama Mickiewicza w kręgu Andrzeja Towiańskiego
I organizacja przez Mickiewicza Koła Sprawy Bożej, sekty mistycznej, jak byśmy nazwali, jak to powiedzieć, to ugrupowanie, sektę, krąg tajemniczonych. Ja do tego czasu, to znaczy właśnie do roku mniej więcej 1996, napisałem już dwie książki co najmniej, jeśli dobrze pamiętam, które tym sprawom są poświęcone. Jedna nazywała się Braterstwo albo Śmierć, a druga to była książka poświęcona Zmartwychwstańcą, to znaczy działają księży zmartwychwstańców wobec Adama Mickiewicza w związku z jego heretycką postawą, w związku z jego udziałem właśnie w kole sprawy bożej Andrzeja Towiańskiego.
Names mentioned – Krzysztof Rutkowski. Names mentioned – Krzysztof Rutkowski. Kiedy Towiański przyjechał do Paryża, rychło został zresztą z Francji, jak pamiętamy, wygnany. Księża zmartwychwstańcy przystąpili do kontrakcji, to znaczy do ratowania duszy Adama Mickiewicza przed tym tajemnym złem, które go obsiadło, które weszło w niego. I należało go od tego zła uratować, jakoś wykrąć to zło, Ale okazało się, że to nie bardzo wychodzi, że wszelkie próby podobroci, by tak rzec, wyprowadzenia, wyciągnięcia Mickiewicza spod, jak wydawało się, księżą zmartwychwstańcom, spod wpływu Andrzeja Towiańskiego, ale to nie jest prawda i to nie jest takie proste i to w różnych innych książkach to opisałem.
Tłem z taką poświatą, z taką harmonią czy dysharmonią odniesień staram się, żeby wszystkie moje książki pracowały w takich widmach, w takich powidokach, w takich światłach. Ale wracając do Mickiewicza i do Katedry Loterdamy. To była historia taka, że 27 września 1841 roku Została odprawiona w katedrze Notre Dame Mistrza Święta, na której pojawił się Mickiewicz i Towiański i zaproszenia zostały wysłane pocztą. Do wszystkich emigrantów, no do wszystkich, prawie wszystkich emigrantów paryskich, a w każdym razie do znacznej części polskiej emigracji, żeby uczestniczyli w tej mszy świętej, ponieważ tam ona będzie miała szczególny charakter.
I rzeczywiście ta msza się odbyła rano i w tej mszy uczestniczyła bardzo liczna grupa, o to zrozumiałem, polskich emigrantów i Był Towiański. Towiański się pojawił właściwie publicznie po raz pierwszy. To był wrzesień 1941 roku. A przecież Towiański już kilka miesięcy działał na różne sposoby w Paryżu i w okolicach. Bardziej w okolicach, to znaczy bardziej w noterii w Saint-Germain niż w samym Paryżu. Ale to osobna historia. Po raz pierwszy ujawnił się tak naprawdę publicznie, bo raczej pozostawał incognito.
I teraz, co się okazuje? Okazuje się, że Tomiański przemawiał legalnie. Ponieważ zezwolił mu na to arcybiskup Paryża, Afrę. Ale potem Afrę się z tego wycofał, że był zaskoczony, że go tam podeszli, że myślał, że to tak nie będzie, że to, że krótko mówiąc, inaczej sobie wyobrażał, ale to potem się wycofał, ale on pozwolił. Więc oto w katedrze, no to tam nastąpiło coś takiego, co był w precedensie. W dziejach samej świątyni, chociaż tam się działy różne rzeczy, oczywiście przez tyle wieków, przez blisko 900 lat, Ale coś takiego się nie wydarzyło jeszcze do tej pory, żeby jakiś przybłędna, obcokrajowiec przemawiał w archikatedrze paryskiej do obcokrajowców, cudzoziemców, którzy tam się zgromadzili i obiecywał Bóg wie co.
I mówił do imigrantów, że oto nadszedł czas przełomu i że zaczyna się nowa era, nowa epoka i że kochani, wielkie rzeczy się dzieją. Więc to był jeden raz, jeden, jedyny raz, kiedy Towiański przemówił. Potem już nikt, ani Towiański, ani nikt inny w katedrze, no to nam z tego typu osób, to znaczy laików niemających prawa, nie przemawiał. Ale wynika z tego niezbicie, że oto Tobiański był jedyną osobą, która w tej katedrze, choć nie mając prawa przemawiać, przemawiała. Co prawda z boku i przy wyjściu, ale jednak. Po uroczystości, po celebracji Mszy Świętej, w której on sam uczestniczył, uczestniczył Mickiewicz i uczestniczyło wielu emigrantów, którzy zostali zaproszeni na piśmie na tę uroczystość, która miała być przełomowa w dziejach Polski, Francji i całego świata.
Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.