Zondacrypto pod lupą. „Zaczęliśmy analizować przepływy”
Problemy z wypłatami, nietypowe przepływy kryptowalut i ogromne wydatki na marketing. Tak, według Marcina Zarakowskiego, zaczęła się analiza, która doprowadziła do poważnych pytań o sytuację Zondacrypto. Współzałożyciel Recoveris przekonuje, że część niepokojących sygnałów można było dostrzec, korzystając wyłącznie z publicznie dostępnych danych zapisanych w blockchainie.
Łączymy się z kolejnym gościem. Temat, który Państwu zapowiadałam. Będziemy rozmawiać o kryptowalutach, ale w takim szerszym kontekście. Z nami jest pan Marcin Zarakowski, dyrektor generalny, a także współzałożyciel firmy Recoveris. Także pan mecenas. Dzień dobry, witam serdecznie. Dzień dobry, pani redaktor. Witam Państwa. Ten temat jest bardzo szeroki i bardzo dużo się o nim mówi. To może na początek niech Pan po prostu w kilku słowach powie, czym zajmuje się Państwa firma, która jest założona i siedziba jest w Szwajcarii. Zgadza się. Jesteśmy polsko-szwajcarską firmą, zarejestrowana w Szwajcarii. Natomiast trzon naszego zespołu, jak i dwóch współzałożycieli, wyliczając mnie, jesteśmy Polakami. Nazywamy się firmą Blockchain Intelligence, czyli analizujemy dane, które są na blockchainie, na rejestrach rozproszonych, na których w większości oparte są słynne kryptowaluty.
Z wypowiedzi czołowych wiodących polityków partii rządzącej wiemy, że zonda była nadcenzurowanym od dłuższego czasu. Więc całunosłużby, jak i organy ścigania oraz prokuratura były zaangażowane w sprawdzanie zondy. Były zaangażowane w przerwę panu, bo przecież były informacje, które płynęły z Komisji Nadzoru Finansowego m.in. i były postępowania w sprawie BitBay'a były umarzane niejednokrotnie, tylko wielokrotnie przecież w tej sprawie. Więc pozostaje mi postawić pytanie, jak to jest, że prywatna firma, taka jak nasza, nieposiadająca całego aparatu i powiedzmy władztwa państwowego możliwości dostępu pewnych informacji, czyli bazując wyłącznie na informacjach publicznie dostępnych z rejestrów blockchain, my byliśmy wykryć w stanie tego rodzaju anomalie finansowe, które pokazały działalność zondy, która nie była zgodna
Przynajmniej z dobrymi praktykami. Dlaczego państwo polskie tego nie zrobiło? A już po samym upadku, to też wiemy z informacji prasowych, prokuratora działała dosyć opieszale. To znaczy w takiej sytuacji, kiedy doszło już do pierwszych sygnałów, że tam sile się dzieje, należało jak natychmiast wprowadzić śledczych, zająć materiał dowodowy. Natomiast zonda przez kilka tygodni, też wiemy od pracowników nieoficjalnych wypowiedzi, Były tam próby zacierania śladów, kasowania pewnej dokumentacji. Pytanie, czy gdyby prokuratura i organy ścigania weszły do ządy, tak mówiąc bardzo przysłowiowo, od razu nie udałoby się zająć większej ilości materiału dowodowego. W związku z tym, że na blockchainie nic nie ginie, jakbyśmy mieli pewne dane transakcyjne, można by przeanalizować, czy środki, które Należały do klientów, nie zostały też wyprowadzane z giełdy już w ciągu tych pierwszych dwóch tygodni, kiedy wiedzieliśmy, że w rządzie źle się dzieje.
Może na początek chciałbym wyjaśnić pewną może nieścisłość, która funkcjonuje w obiegu publicznym. Otóż przyjęcie tej ustawy, przynajmniej w tym pierwotnym brzmieniu w zeszłym roku, czyli pierwsze weto prezydenta, nawet gdyby ta ustawa została przyjęta, ona nie zapobiegłaby sytuacji z rządom, ponieważ tak jak mówiłem, te obowiązki dopiero wchodziły od 1 lipca. To powinno wybrzmieć, bo to w przestrzeni publicznej bardzo często pojawia się. To by nic nie zmieniło. Problemem rzeczywiście jest to, że brak w Polsce, jako jedynym kraju Unii Europejskiej, ustawy implementującej Miken. Co to sprawia? Przede wszystkim dla firm z sektora blockchain i aktywów finansowych. Nie mówimy tutaj tylko o kredach kryptowalutowych, ale podmiotach, które naprawdę prowadzą innowacje finansowe, czyli tak naprawdę przyszłość rynków finansowych na świecie, gdzie dostrzeżono ten potencjał, one w Polsce nie mogą działać.
To co jest tym potencjałem? Niech pan powie. Co jest takim największym plusem? Technologia blockchain jako taka, o którą oparte są kryptowaluty, pozwala na tzw. tokenizację aktywów finansowych. Sprawia, że rynki finansowe działają dużo wydajniej, są tańsze, ponieważ eliminujemy pośredników i tak naprawdę to jest przyszłość wszystkich rynków finansowych. Te projekty są już tworzone w Stanach Zjednoczonych, w Wielkiej Brytanii, w innych krajach Unii Europejskiej. Bundesbank Niemczech szacuje, że do 2030 roku 30% wszystkich transakcji dokonywanych przez niemieckie banki, wliczając w to lokalne Sparkassen, będzie odbywało się w jakikolwiek sposób oparte o technologię blockchain. Mówimy tutaj o Niemczech, które nie słyną jako kraj, który implementuje szybko innowacje technologiczne.
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Gość przedstawia firmę Blockchain Intelligence i swoje zadania.
Gość opisuje współpracę z polskimi organami ścigania i ich role w badaniach kryptowalut.
Gość opisuje analizę przepływów środków na Zondacrypto i sygnały ostrzegające przed upadkiem giełdy.
Gość opisuje koordynację międzynarodową w badaniach kryptowalut i finansowanie Zondacrypto.
Gość omawia regulacje i ich wpływ na działalność Zondacrypto, a także sytuację po upadku giełdy.
Gość ocenia rozmowy z polskimi organami ścigania i ich reakcję na sytuację Zondacrypto.
Gość omawia regulacje kryptowalut w Polsce i ich wpływ na rozwój sektora.
Gość omawia potencjał technologii blockchain i jej zastosowania w finansach.
Gość omawia brak danych na temat oszustw w Polsce i potencjalne zagrożenia.
Gość podziękowuje za rozmowę i zaprasza do kolejnej rozmowy.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Problemy z wypłatami, nietypowe przepływy kryptowalut i ogromne wydatki na marketing. Tak, według Marcina Zarakowskiego, zaczęła się analiza, która doprowadziła do poważnych pytań o sytuację Zondacrypto. Współzałożyciel Recoveris przekonuje, że część niepokojących sygnałów można było dostrzec, korzystając wyłącznie z publicznie dostępnych danych zapisanych w blockchainie.