Zbigniew Ziobro: Bez Czarzastego nie byłoby afery Rywina
Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro z okazji objęcia przez Włodzimierza Czarzastego funkcji marszałka Sejmu wspomina czasy afery Rywina, w której polityk Lewicy grał pierwsze skrzypce.
On gwarantował przeprowadzanie zmian legislacyjnych, które nadzorował z punktu widzenia Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, ale z punktu widzenia też rządu był łącznikiem pomiędzy głównymi wszystkimi aktorami całej tej afery. więc bez niego afery Rywina by nie było. Ale dobrze, panie ministrze, na chwilę przerwę, bo patrzę na realizatora, który nie wiem, może wtedy miał rok, na przykład w tym nawet nie miał roku w czasie, kiedy my żeśmy opowiadali o aferze Rywina, a pan był posłem, to powiedzmy źródło, jakie było źródło afery Rywina, o co chodziło? Szło o to, w ogóle rola pana Czarzastego szerzej w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji pełnił zadanie w imieniu postkomunistycznego układu władzy, czyli tego SLD, tej całej grupy postkomunistycznej, aby zagwarantować kontrolę nad właścicielami mediów w Polsce, aby te media przypadkiem nie trafiły w ręce wolnych Polaków, jeśli tak rozumiemy.
I to była rola czterdziestego. No a przy okazji ta rola też wiązała się z realnymi pieniędzmi, czyli z możliwością podejmowania decyzji, które dorzutują na środki finansowe i z możliwością też wymuszania ewentualnie pieniędzy, jeżeli był taki interes. No i tak można powiedzieć, operację podjął się rywin współpracy. jak wynikał z raportu, nie robił to indywidualnie, w każdym razie nie była to jego, można powiedzieć, wyskok rywina, to jego znany reżyser, człowiek, właściciel tego świata, ale czuli się tak bezkarni i pewni, że postanowili wymusić łapówkę od znanego raczej z oszczędności, mówiąc o swoim bardzo oględnie miśnika i gazety wyborczej Agory.
czyli w zamian za łapówkę oraz w zamian za gwarancję, że Rywin zostanie prezesem Polsatu, bo tu chodziło o to, że Agora chciała kupić Polsat, chciała kupić telewizję. Na szczęście Pan Bóg nas uratował i pokłócili się, stoczyli sobie do gardeł i tej telewizji Michnik nie dostał. Bo byłoby to już ogromne nieszczęście dla Polski. Ale w każdym razie ten ich wewnętrzny konflikt, gdzie poszło już o pieniądze, o takie, można powiedzieć, najniższe pobudki związane z rządu posiadania władzy, nie tylko przekładając się na wpływy polityczne, ale też na konkretne, proszę wybaczyć za moje słowo, na kasę. Na to, kto będzie ile zarabiał i kto będzie kierował tym Polsatem. To zburzyło Michnika, uznał się tym, poczuł się urażonym. I początkowo to jest dość znamienne jak dla Michnika, bo to wyjątkowo jest człowiek moralnie dwulicowy, można powiedzieć, bardzo delikatnie go opisując, że stało się on wejść w takie relacje korupcyjne z tym układem, czyli szantażował członków grupy trzymającej władzę tym, że może nagłośnić i użyć jako pistoletu, czy mocniejszej amunicji nawet informacji, czy nagrania,
którym się posługiwał, że wymuszano od niego łapówkę. No ale te zabiegi zastraszania też i ówczesnego premiera Leszka Millera jednej z osób scharakteryzowanych w raporcie jako członka grupy czełownictwa i władzy nie przyniosło żadnego efektu i Michnik wywalił, przepraszam za to sformułowanie, tekst w Gazecie Wyborczej w okresie międzyświątecznym, pamiętam to jak dziś, informując, że w swoim i wobec usiłowano wymusić na nim łapówkę w zamian za ten proces koncesyjny związany z nabyciem ewentualnym telewizji. To chyba był tekst, przyszedł Rywin do Michnika, chyba coś takiego, tytuł, ale głowy już nie dam, że tak było ujęte. Tak było. No właśnie.
I wtedy w tej aferze Erwina zostały pokazane dobitnie, czyli chciała realizować bezwzględnie własne interesy kosztem Polski, kosztem zasad, kosztem polskiego prawa. I tutaj był właśnie pan Czarzasty, który... który na szczęście pokłócił się z Wisnikiem. Pojawił się Rywin, który żądał dużej łapówki. Więc można powiedzieć, Wartopad Pałaca, towarzystwo niespecjalnie porywające, jeżeli chodzi o standardy propaństwowe. To powiedzmy tak, bo nie wiem, czy dobrze pamiętam, pan Rywin trafił do więzienia, czy nie? A pani Janina Sokołowska dostała wyrok w zawieszeniu.
Jeżeli chodzi o dobre, od tych zacznę, to chodzi o Buda, Donalda Tuska i prawdziwe oblicze, pychy, właśnie taki pogardy, pewności siebie, środowiska postkomunistycznego. I w tym sensie, jeżeli to możemy pokazać Polakom ze sprawą tej decyzji, to dobrze, bo dlatego, że... Dobrze, jeśli ludzie widzą, co dzieje się naprawdę, bo czasami ta prawda wychodzi na jaw, tak jak w przypadku afery Rywina. Co to za towarzystwo, z kim mamy do czynienia i na co ich stać. Pamiętajmy też, że sam Czarzasty to jest też symbol nomenklaturowej prywatyzacji, czyli krótko mówiąc, według dzisiejszych standardów prawdy, jakby to określić, to jest zwykłe złodziejstwo, grabienia, rozgrabienia majątku. państwa polskiego, który po PRL-u był w którymś stopniu, można powiedzieć, wyrzucony na ulicę, pozostawiony bez nadzoru na tak naprawdę rozrywanie przez grupy wpływów postkomunistów, którzy rządzili i postanowili się w ten sposób uwłasnić, czyli dorobić, czyli za bezcen, kompletnie za bezcen przyjmowali różne fragmenty majątku narodowego i wśród tych beneficjentów, którzy w ten sposób
która tak naprawdę zmienia ustrój naszego państwa, bo patrzymy, to jest bardzo ciekawe, kiedyś opis dla naukowców, pewnie tak będzie, bo jeśli przechodzimy i przeskakujemy, myślę, że pan redaktor pozwoli, i patrzymy na rozwój systemu prawnego, to wtedy zaczęła się ofera Rywina. Oni udawali, starali się za wszelką stroną trzymać pozory, że trzymają się reguł prawa. I o te procedury jednak tam szła pewna walka, bo bez zmian tych procedur nie mogliby sobie pozwolić na przejęcie Polsatu. Dzisiaj mamy taką oto sytuację, że jest władza, która mówi, że procedury już się nie liczą. Że procedury procedurami, ustawy ustawami, ale jeżeli jest wola władzy, to i tak... Rzecz się realizuje. Przejdźmy do telewizji publicznej. To nie jest Polska, nie jest prywatne medium, ale jednak jest medium, które ma strukturę właścicielską. Ono przecież zostało przejęte już bez patrzenia na jakiekolwiek rozporządzenia, o które wtedy tam szła walka, żeby one umożliwiły formalnie, legalnie przejąć władzę, przejąć media.
w postaci telewizji publicznej. Oni po prostu weszli siłowo i przejęli telewizję publiczną, łamiąc strukturę właścicielską, która była kontrolowana tak naprawdę na mocy ustawy o Radzie Medium Narodowych i Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Więc w sposób całkowicie bezprawny przejęli własność i zarządzanie ogromnym majątkiem sięgającym 10 miliardów złotych bodaj. jeśli dobrze pamiętamy i dającym możliwość oddziaływania na rzeczywistość właśnie poprzez media publiczne, nie tylko telewizję, ale też i wszystkie inne agendy. Więc co jest ta zmiana? Wtedy tam ten Michnik i Rywin skakali sobie do gardeł za kulisami, bo chcieli ustanowić prawo, które... W majestacie właśnie tego prawa legalnej Rzeczypospolitej pozwoli przejąć mieśnikowi Jagorze władztwo nad Polsatem.
Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro z okazji objęcia przez Włodzimierza Czarzastego funkcji marszałka Sejmu wspomina czasy afery Rywina, w której polityk Lewicy grał pierwsze skrzypce.