Mentionsy Mentionsy
Radio Wnet
Radio Wnet

"Wyprawa do wnętrza PRL"- Nieregularnik literacki - 04.01.2026 r.

07.01.2026 ·50 min 31 s

Czemu Peerel ciągle wzbudza sentyment? Czy przypominanie jego absurdów może to zmienić? Na ile czytelne są jeszcze pojęcia: ZURT, PGR oraz PEWEX?

Dzień dobry, witają Państwa Krzysztof Masłyn i Tomasz Zapert, a porozmawiamy dzisiaj o książce pod tytułem Świat zaginiony. Wyprawa do wnętrza PRL, opublikowanej nakładem wydawnictwa Zyski Spółka. Autorem tej książki jest pan Jacek Piekara, pisarz kojarzony z nurtem science fiction, fantasy. Jest to jakieś coś nowego w jego pisarskim CV, bo jest to opowieść mocno subiektywna dotycząca właśnie epoki słusznie minionej. Wyróżnia się ona na tle licznej memorystyki dotyczącej tamtego okresu tym, że nie pokazuje go w sposób błahy, sentymentalny, nostalgiczny, żartobliwy.

tego świata zaginionego, więc autor zapowiada tom następny. On tutaj traktuje z jednej strony, o polityce pisze, o gospodarce PRL-owskiej, a z drugiej o podróżach, tak jak właśnie mówisz, coś w rodzaju leksykonu, podróże, wakacje, jedzenie, napoje. No powiem dość istotne tutaj o tym, jak wygląda operoloszki dom. W następnym to mi zapowiada stroje i zabawy z tamtych lat, cytuję, rozrywki i nałogi Polaków doby realnego socjalizmu i wychowanie przez nich dzieci. Więc sprawy bardzo różne, ale najważniejsze jest właśnie generalne podejście do...

tamtego czasu. Tu cytat z Jacka Piekary, taka przestroga jego. Pamiętajcie, że jakkolwiek byśmy dzisiaj nostalgicznie nie wspominali epoki PRL i ile byśmy widzieli w niej pozytywnych czy wzruszających elementów, to tak naprawdę była to epoka, która zrujnowała życie milionom Polaków. I która sprawiła, że zamiast żyć w dostatku i wolności jak ludzie Zachodu, całymi latami wegetowaliśmy w biedzie i zniewoleniu. I to jest podstawowy walor tego świata zaginionego. No właśnie, ja przypuszczam, że ten tytuł, wyprawa do wnętrza PRL, to przyszedł autorowi do głowy. No jak już wspomniałem, jest on, uprawia głównie literaturę fantastyczno-naukową.

I może to jest takie... skojarzenie z wyprałą do wnętrza ziemi. Prawdopodobnie. Którego właśnie też było. Więc to ma charakter w znacznej mierze chyba siłą rzeczy edukacyjno-dydaktyczny ta książka, no bo znaczna część czytelniczych czytelników, które sięga teraz po ten tom pierwszy z dwóch, jak wspomniałeś, no to jest to nieegzotyko. Myślę, że... Ale to jest ciekawe. Przepraszam, że wchodzę ci w słowo. Tak zastanawiam się, no bo dla kogoś takiego jak ja, który w PRL przeżył większą część swojego życia, no to po prostu ja będę skupiał tutaj na tym, co uważam, że on... podpatrzył dobrze, napisał prawdę, z kolei coś mnie będzie denerwowało, mam inne zdanie, ale tak myślę, czy dla młodego człowieka w ogóle PL jest w jakiś sposób atrakcyjny.

Rzeczywiście jest epoka szara, trudno zrozumieć. Nie wiem, nie chciałbym, tak mi się zdaje. poznawać czegoś takiego. Już odpowiadam zaraz na to pytanie. Jest taki pisarz, Witold Szabłowski się nazywa. On zasłynął z tym, poza ciekawą książką o Turcji, to zasłynął, że napisał książkę, jak się żyło w PRL, jakby poprzez autopsję, ale autopsja była na tym polegała, że... Kupił małego Fiata, meblościankę, zamieszkał w jakimś tam mieszkaniu, kawałek kawalercy na Ursynowie czy jakiejś tam innej sztandarowej inwestycji z tamtych czasów. No i zaczął, próbował właśnie jakoś minimalistycznie żyć przez jakiś okres i potem wrażenia z tego...

zawarł w tej książce, jak to mogło być, no bo on się urodził pewnie pod koniec lat 80., więc tam miał z perspektywy niemowlęcia, miał najwyżej taki wizerunek i wiodł na ten temat książkę właśnie. Jak to się żyło w PRL-u, jak to mu się wydaje, że się żyło w PRL-u i tam były wnioski, były raczej nieciekawe oczywiście w tej książce i trochę się dziwił. tym resentymentem, no ale akcentował to takim chlopanym trochę stwierdzeniem, że każdy wspomina miło swoją młodość, nawet jak ona wypada na jakieś czasy traumatyczne rzeczy. To chyba do końca nie jest prawda. Też mi się wydaje. Oczywiście dobrze być pięknym, młodym i mieć przed sobą przyszłość, ale ta przyszłość rysowała się nieciekawie.

Czasy były podłe, marne i tak znowuż nie widzę powodu, żebym miał... wspominać ten PRL jakoś dobrze. Myślę, że swoje zrobił też, a wiem, że tutaj mogę narazić części słuchaczy, ale niekoniecznie dobrą robotę pod tym względem zrobił z wielu powodów nieoceniony. Bareja swoimi filmami, bo dla ludzi, którzy nie pamiętają tamtego czasu, to było takie niebezpieczeństwo przyjęcia tego, że rzeczywiście tak było, jak to pokazywał on w swoich filmach, a było trochę inaczej. Jednak mniej wesoło zdecydowało. Zdecydowanie mniej, ale tutaj jeszcze ustosunkując się do twojej wątpliwości wyrażonej, to Właśnie fenomen tych filmów Barry i popularność świadczy o tym, że ludzie młodzi też się interesują tamtą epoką.

Zresztą Polacy to potrafili, żeby w tym gąszczu... przepisów też zupełnie dysfunkcyjnych wobec egzystencji się poruszać. A utrzymanie się przy życiu, nierzadko bywały okresy, wymowało umiejętności, że tak się wyrażę, łowieckich, bo trzeba używać polowania na różne i te dobra spożywcze, przemysłowe. właściwie panował powszechny niedobór wszystkiego. To się brakowało, brakowało, chociaż i tutaj to też trzeba zakcentować, no już dla historyków doby PRL-u, no ten czas jednak dzieli się na takie wyraźne... Okresy. Inna była sytuacja w okresie stalinowskim, za Bieruta, inna była za Gomułki.

W każdym razie pierwsze te meble dzisiaj mają bardzo wysoką cenę swoją drogą. Meble z lat sześćdziesiątych, to jest zadziwiające. Ale tak było, że wtedy się wyrzucało wspaniałe gdańskie szafy na przykład, bo one nie przystawały do pięćdziesięciu, w najlepszym razie metrowych mieszkań. A kupowało się właśnie jakieś takie mebelki tanie, funkcjonalne jak to śpiewali, starszą na miodowy miesiąc. Ja się w ogóle zastanawiam, dlaczego, tak szerszy mam aspekt po lekturze tej publikacji, czemu w ogóle jest tak, że PL, no niemało Polaków postrzega właśnie tak nostalgiczno-sentymentalnie. To było, no brak rozliczenia z tym systemem, to z tego wynika, no nie wiem, ja żyłem do czasów wczesnostudenckich nawet w PRL-u, no i mam

Co za głęboki było niemożliwe raczej. Więc tak to wszystko wyglądało. W sumie było dość okropnie. Propaganda sukcesu nie do wytrzymania zupełnie, że jest tak super, jesteśmy jednym z dziesięciu potęg, a naprawdę człowiek patrzał i nie wiem, dla młodych ludzi sam byłem czasem, to był okres studiów moich, początek, założenie rodziny, możliwości mieszkania, żadne. No wszystko razem to było dość paskudne. No ale to takie właśnie wspominki. Każdy ma swoją, który przeżył tą wyprawę do wnętrza PRL. No więc chyba nie trzeba zachęcać do tego kogokolwiek, kto żył wtedy. No to bardzo często takie wyprawy prokurujemy sobie na własny użytek, własny i naszych bliskich.

do realizacji ludziom, którzy pamiętają tamte czasy. Niestety, naprawdę pewne kadry trzeba odmłodzić, bo tego się nie da. Tak samo jak już z rzeczy bardziej poważnych. Piechara akcentuje tutaj i słusznie to, co ma jednoznaczną ocenę, jeśli chodzi o Szołnierzy Wyklętych. A tak się złożyło wczoraj, niedaleko wczoraj oglądałem odcinek u Pana Boga w Królowym Moście i tam takie dowsipy, które nie licują trochę z tym tematem. Pomyślałem sobie, że... w PRL-u mało kto pamięta i na szczęście, a pewne rzeczy się ciągną, jak ten marszałek, jak to, było czarne, a może nie takie czarne, a może jednak tylko trochę czarne.

Nie. Są rzeczy czarne i białe i koniec. Tak, tak, tak, to zdecydowanie się. To pozostanie chyba czekać na drugi tom tejże pracy, których przypuszczam się ukaże w roku 2026 jednak. Dobrze, żeby to się ukazało w jakimś krótkim odstępie czasowym, a nie po... po kilku latach. Miejmy nadzieję. No i zachęcamy do sięgnięcia po tą publikację. Nasiął na tytuł, przypomnę, Świat zaginiony. Wyprawa do wnętrza PRL. Książkę wydało Wydawnictwo Zyski Spółka z Poznania, a polecali ten tekst o wymiarze, jak wspomniałem, już takim na znacznej mierze i dydaktycznym, i przypominającym.

I siedzieliśmy tam na stosach gazet, oglądając starą prasę i stare zdjęcia. Inna sprawa, że za doprowadzenie oficjalnego szkolnego schronu do takiego stanu, że służył jako magazyn makulatury, dyrekcja miałaby pewnie niezłe kłopoty w czasie inspekcji. No ale tak właśnie działał PRL. Niemal wszystko było zbudowane na zasadzie dobra, jakoś to będzie. Spekulacja. Czy wiecie, czym jest spekulacja? Najprościej mówiąc, spekulacja ma miejsce wtedy, gdy kupujesz coś taniej, a potem sprzedajesz drożej. Ależ powiecie, o jakiej spekulacji piszesz? Przecież na tym polega handel. No właśnie, to co nazywało się handlem na całym normalnym świecie, w świecie zaginionym, w świecie PRL, nazywało się spekulacją.

Na przykład... Jeśli kupiliście w księgarni książki, a potem chcieliście je sprzedać na bazarze za wyższą cenę, to można was było zatrzymać, skonfiskować wam towar, a was samych postawić przed sądem i skazać na karę pozbawienia wolności, czyli po prostu posłać do więzienia. Na walkę ze spekulacją państwo poświęcało wiele sił, angażując zarówno milicję, jak i kontrole skarbowe. Spekulanci należeli też do kategorii głównych PRL-owskich czarnych charakterów. Atakowano ich, drwiono z nich, obarczano winą za gospodarcze problemy. Inna sprawa, że w gospodarce, którą nazywamy gospodarką niedoboru, spekulacja rzeczywiście bywa zjawiskiem bardzo groźnym.

Państwowe gospodarstwa rolne. Nazywano je po prostu PGR-ami, a zapisywano jako PGR. Te wielkie, liczące tysiące hektarów obszary rolnicze należały do państwa. Zatrudnieni w nich ludzie nie byli właścicielami ziemi, na której pracowali, lecz najemnymi robotnikami. Hasło PGR mogłoby trafić zarówno do rozdziału gospodarka, jak i do rozdziału polityka, ponieważ powstanie tych wielkich majątków ziemskich wynikało nie z przyczyn gospodarczych, lecz politycznych czy ideologicznych. Władza komunistyczna nie lubiła bowiem własności prywatnej i najchętniej widziałaby, gdyby wszystko oddano państwu i pod zarządzanie urzędników, przez to państwo wyznaczonych. Stare powiedzenie powstałe w PRL, które pamiętam z lat dzieciństwa, mówiło, jeżeli coś należy do wszystkich, to tak naprawdę nie należy do nikogo.

Skoro wyjaśniłem Wam, czym była meduza, Ja do tej pory tak zresztą mówię na wszystkie galaretki, nawet te najładniej wyglądające i najsmaczniejsze, to czas wyjaśnić czym była lorneta. Otóż, tym mianem nazywano dwa duże kieliszki wódki, z uwagi na podobieństwo do szkieł lornetki. Czasami zamiast lorneta mówiono luneta, wtedy gdy stał przed nami tylko jeden kieliszek. Na początku tego wieku trafiliśmy ze znajomymi do lokalu nieomal żywcem wyjętego z epoki PRL. Brud, odrapane ściany, lady zamiast stolików i krzeseł, smętni podpici faceci stojący z kuflami cienkiego piwa lub kieliszkami wódki w rękach.

Pokazano wszystkie 16 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.