„Sukces prawicy zagrożony”. Staniszewski o błędach strategii Mentzena
Sławomir Mentzen wyraźnie ustawia się przeciwko PiS-owi – ocenia Mariusz Staniszewski. Publicysta nazywa tę strategię niedojrzałą i ostrzega, że może zagrozić przyszłym sukcesom całej prawicy.Sławomir Mentzen coraz wyraźniej pozycjonuje się przeciwko Prawu i Sprawiedliwości – ocenia dziennikarz i publicysta Mariusz Staniszewski w Poranku Radia Wnet.Walczy o prawicowy elektorat, ale robi to w sposób, który pokazuje jego brak doświadczenia. Partie mniejszościowe nie mogą stawiać warunków zaporowych, bo same eliminują się z udziału w rządach– mówi.Zdaniem Staniszewskiego, lider Konfederacji ustawia się w roli „antypis i antywszyscy”, co odcina mu możliwość manewru wewnątrz prawicy.Część Konfederacji chciałaby współrządzić i odsunąć obecny gabinet Tuska, Sikorskiego, Kosiniaka-Kamysza czy Hołowni. Mentzen koncentruje się jednak na konflikcie z PiS-em– zauważa.PiS i Konfederacja umie razemPublicysta przypomina, że wybory prezydenckie pokazały skuteczność paktu o nieagresji PiS-u i Konfederacji.Dzięki temu udało się zablokować Trzaskowskiego i lewicową agendę. Sukcesem całej prawicy jest prezydent Nawrocki. Jeśli Mentzen teraz idzie na kontrze, ten sukces za dwa lata może się nie powtórzyć– podkreśla.Według Staniszewskiego PiS nie musi rozbijać Konfederacji, bo ta jest już wewnętrznie podzielona. Po wyborach mogą powstać dwa oddzielne kluby parlamentarne.W tym kontekście postawa Mentzena jest po prostu niedojrzała– ocenia.Koalicja Obywatelska tonieKomentując sytuację koalicji rządzącej, Staniszewski zgadza się z Adamem Bielanem: To chwiejna konstrukcja. Brakuje spójnej wizji, wszyscy się zwalczają. Każdy wariant sondażowy pokazuje, że ta koalicja oddaje władzę.Najmocniej oberwało się jednak PSL-owi.Notowania są dramatyczne, około 1,5 proc., czyli na poziomie Bezpartyjnych Samorządowców. Mając wicepremiera i ministrów, osiągają takie poparcie. To pokazuje, że Kosiniak-Kamysz zawiódł jako lider i polityk– mówi Staniszewski. Dodaje, że kryzys PSL-u jest dziś głębszy niż kiedykolwiek w III RP.
Mówimy, przez cały czas powtarzamy, nasza klasa polityczna powtarza, eksperci powtarzają, że budujemy najsilniejszą armię lądową w Europie i bardzo dobrze. Natomiast okazuje się, że w przypadku... do kilkudziesięciu dronów musimy uruchomić samoloty F-16 czy F-35, które strącają takie jednak niewielkie maszyny. Tutaj ta ekonomika wojny, czy ekonomika konfliktu okazała się działać na stronę agresora, czyli wysyła... stosunkowo tani sprzęt, który my NATO zestrzeliwujemy raczej drogimi rakietami. To jest jedna rzecz. Wiadomo, wyszło oczywiście przy okazji, że mamy do czynienia z jakimiś zaniedbaniami poważnymi w systemie ochrony przeciw właśnie dronami, który jak się okazuje został kupiony dwa lata temu, czy ponad dwa lata temu.
w zasadzie nie działa. Już nie będziemy mówić, bo to jest skomplikowana sytuacja, dlaczego nie działa. Krótko mówiąc, został zaniedbany. W związku z tym nie ma tej ochrony dronowej. Natomiast pojawia się, jak zwykle w takich sytuacjach przy rządach Donalda Tuska i Platformy Obywatelskiej... Pojawia się na białym koniu firma niemiecka, która oferuje system antydronowy. Ale to jest jednak bardziej skomplikowane trochę. To jest jeden aspekt, tych aspektów jest bardzo wiele. Dowiedzieliśmy się, że strona białoruska ostrzegła Polskę o tym, że te drony lecą, co też pokazuje, że Aleksander Łukaszenka, który prowadził w tym czasie negocjacje z Amerykanami w sprawie uwolnienia więźniów politycznych, zdaje sobie sprawę z tego, że
co prawda udostępnił Rosjanom swoją przestrzeń powietrzną do przesłania tych dronów, ale nie chce za bardzo uczestniczyć w tym konflikcie, nie chce być uwikłany w ten konflikt, no bo wiadomo, że reakcja polska byłaby raczej w kierunku Białorusi, skąd te drony przyleciały, a nie w kierunku Rosji. Więc mamy taki rodzaj ostrzeżenia. Czy to było... To ostrzeżenie było w porozumieniu z władzami rosyjskimi? Tego nie wiemy. Wcale nie wykluczone, że to była taka próba ocieplania wizerunku, czy pokazywania, że tutaj nie ma jednego frontu, chociaż wiemy, że w zasadzie jest. Trzecia sprawa... Wczoraj też pokazały się informacje, że prawdopodobnie te drony leciały w kierunku bazy NATO.
W związku z tym stąd mogła być taka ostra reakcja wojska właśnie w postaci uruchomienia myśliwców, podniesienia myśliwców i zaangażowania ich w zniszczenie tych dronów. W tym momencie nabiera to trochę innego wymiaru. Jeżeli chodzi o bazę NATO, to rzeczywiście oni... a oni w sensie wojsko zapobiegało jakimś być może większym operacjom, a być może jakiejś większej prowokacji. Mamy tu bardzo wiele aspektów. W polskiej polityce zobaczyliśmy, że system antydronowy, który powinien być jednym z kluczowych absolutnie dzisiaj systemów ochrony polskiego nieba i polskiego terytorium, nie działa, że jesteśmy tutaj bezradni.
Lewica gdzieś tam się trzyma na jakimś tam poziomie, ale to też nie wiadomo, ponieważ jest rozbita i jest tak miałka, że trudno się spodziewać, żeby osiągnęła dobry wynik. W każdym układzie ta koalicja oddaje władzę, jeżeli są wybory. W związku z tym trudno się spodziewać, żeby ci ludzie... zagłosowali za przyspieszenie wyborów, no bo oddaliby władzę i to niemal natychmiast. Więc trzyma ich trach, trzyma ich beznadzieja, która jest przed nimi i trzymają ich jakieś interesy, które muszą załatwiać, natomiast nic dobrego już tego nie będzie i to widzimy na każdym kroku. Więc te dwa procesy są jednocześnie, który przeważy
Na dzisiaj jest to bardzo mało prawdopodobne, natomiast PSL ma niesamowitą umiejętność unikania katastrof. Raz ostatnio weszli do Sejmu z Szymałem Hołownią, wcześniej z Pawełem Kukizem i myślę, że gdzieś tam jakieś możliwości koalicyjne są. Być może na przykład powrót do trzeciej drogi, to też nie jest wykluczone. Kilku polityków wskazuje na takie rozwiązanie i to pewnie byłoby możliwe. Nie wiem, czy tak jest, czy nie, bo to trochę są też emocje wewnętrzne. Natomiast pierwszy raz jest tak, że rzeczywiście te notowania PSL-u, one nie są na poziomie 4,5%, one są na poziomie 1,5%.
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Sławomir Mentzen wyraźnie ustawia się przeciwko PiS-owi – ocenia Mariusz Staniszewski. Publicysta nazywa tę strategię niedojrzałą i ostrzega, że może zagrozić przyszłym sukcesom całej prawicy.
Sławomir Mentzen coraz wyraźniej pozycjonuje się przeciwko Prawu i Sprawiedliwości – ocenia dziennikarz i publicysta Mariusz Staniszewski w Poranku Radia Wnet.
Walczy o prawicowy elektorat, ale robi to w sposób, który pokazuje jego brak doświadczenia. Partie mniejszościowe nie mogą stawiać warunków zaporowych, bo same eliminują się z udziału w rządach– mówi.
Zdaniem Staniszewskiego, lider Konfederacji ustawia się w roli „antypis i antywszyscy”, co odcina mu możliwość manewru wewnątrz prawicy.
Część Konfederacji chciałaby współrządzić i odsunąć obecny gabinet Tuska, Sikorskiego, Kosiniaka-Kamysza czy Hołowni. Mentzen koncentruje się jednak na konflikcie z PiS-em– zauważa.
PiS i Konfederacja umie razem
Publicysta przypomina, że wybory prezydenckie pokazały skuteczność paktu o nieagresji PiS-u i Konfederacji.
Dzięki temu udało się zablokować Trzaskowskiego i lewicową agendę. Sukcesem całej prawicy jest prezydent Nawrocki. Jeśli Mentzen teraz idzie na kontrze, ten sukces za dwa lata może się nie powtórzyć– podkreśla.
Według Staniszewskiego PiS nie musi rozbijać Konfederacji, bo ta jest już wewnętrznie podzielona. Po wyborach mogą powstać dwa oddzielne kluby parlamentarne.
W tym kontekście postawa Mentzena jest po prostu niedojrzała– ocenia.
Koalicja Obywatelska tonie
Komentując sytuację koalicji rządzącej, Staniszewski zgadza się z Adamem Bielanem: To chwiejna konstrukcja. Brakuje spójnej wizji, wszyscy się zwalczają. Każdy wariant sondażowy pokazuje, że ta koalicja oddaje władzę.
Najmocniej oberwało się jednak PSL-owi.
Notowania są dramatyczne, około 1,5 proc., czyli na poziomie Bezpartyjnych Samorządowców. Mając wicepremiera i ministrów, osiągają takie poparcie. To pokazuje, że Kosiniak-Kamysz zawiódł jako lider i polityk
– mówi Staniszewski. Dodaje, że kryzys PSL-u jest dziś głębszy niż kiedykolwiek w III RP.