Roman Giertych i Getin Noble Bank. „Sygnały o torpedowaniu sprawy były od lat”
W rozmowie na antenie Radia Wnet Leszek Kraskowski odniósł się do publikacji dotyczących działalności adwokackiej Romana Giertycha w sprawach powiązanych z Getin Noble Bank, a przede wszystkim tekstu Szymona Jadczaka, który w serwisie money.pl opublikował tekst „Pomocnik, który przeszkadzał. Człowiek Giertycha opóźniał proces frankowiczów. Kancelaria posła zarabiała miliony”.Wątek frankowiczów i publikacje sprzed latKraskowski przypomniał też, że informacje o problemach z rozpoczęciem procesu przeciw Getin Noble Bank pojawiały się już wcześniej. Wskazał na tekst z 2018 roku, opisujący spór o to, czy jedna z osób związanych ze stroną banku miała torpedować postępowanie.Rzeczpospolita już w 2018 roku pisała o torpedowaniu sprawy frankowiczów przeciw Getin Noble Bank– zaznacza.Dziennikarz dodał, że jeśli podobne sygnały były publicznie opisywane w mediach, to pojawia się pytanie o reakcję instytucji odpowiedzialnych za standardy wykonywania zawodu.Jeżeli o tym pisano w 2018 roku, to pytanie brzmi, co w tej sprawie zrobił samorząd adwokacki– mówi.
Leszek Kraskowski na naszych łączach, ale też mam wpisane Robert, nie wiem, czemu będę musiał to poprawić także w mojej komórce i wtedy wszystko będzie jasne. Panie redaktorze, cykl tekstów, ale też vlogów na temat działalności Szymon Jadczak, Szymon Jadczak, Rzeczpospolita, Radio Wnet. Pan Leszek Czarnecki z Wrocławia. Tekst o tym, jak Roman Giertych opóźniał procesy, jak w jakiś sposób z wykorzystaniem swojego asystenta, pana Foki, Sebacjana J., utrudniał proces frankowiczom, którzy ten proces wytoczyli bankowi Leszka Czarneckiego.
Jak w ogóle działał jako adwokat Roman Giertych? Bo to jest kolejny taki przyczynek, który pokazuje, że Roman Giertych działał w sposób niestandardowy. Ja powiem tak, przedłużanie procesów w Polsce przy tak działających sądach, jak one działają, to nie jest nic specjalnie trudnego. Ja swego czasu opisywałem w Superekspresie sprawę szefów banku, którzy pożyczyli pieniądze mafii pruszkowskiej pod zastaw ośrodka wypoczynkowego, który nie był własnością gangsterów, tylko był po prostu dzierżawiony. I sprawa toczyła się tak długo, wszyscy tak Szymon Giertych, Getin Noble Bank, Leszek Kraskowski, Szymon Jadczak, Rzeczpospolita, Radio Wnet.
Człowiek Giertycha torpeduje sprawę Frankowiczów. I ten tekst, zacytuję, zaczyna się tak. Prawa ręka Romana Giertycha kontra proces przeciw Getin Noble Bankowi. Prawnik Frankowiczów stawia zarzuty o torpedowanie sprawy. Warszawski Sąd nie może rozpocząć procesu z pozwów Frankowiczów przeciwko Getin Noble Bankowi. Winią za to Sebastiana Jarguta, współpracownika Romana Giertycha. Mecenas Giertych reprezentuje w tym procesie bank. To, co robi pan Jargut, można ocenić jako działanie zmierzające do przewlekania postępowania, mówi Mariusz Korpalski, występujący w imieniu frankowiczów.
To rzeczywiście wydaje się być niesamowite. Wynagrodzenie też jest niemałe, bo to jest prawie dziewięć milionów złotych. Tyle kancelaria Romana Giertycha zarobiła na tym opóźnianiu sprawy Getin Noble Bank. Pokrzywdzonych jest kilkaset osób w Frankowiczu, którzy już mogliby mieć zamknięty proces, gdyby nie działania Romana Giertycha i jego asystenta pana Astyana Joty, pseudonim Foka. Ale to też pokazuje, jak zażyłe były relacje, bo Roman Giertych w pewnym momencie stał się głównym adwokatem Leszka Czarneckiego w momencie, kiedy imperium tego ostatniego upadało z hukiem. No tak, ale pamiętajmy o tym. Nie jest to żadne odkrycie, że pan Giertych jest również adwokatem pana premiera Tuska, ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego.
A przecież syn Radzysława Sikorskiego był szefem Instytutu Giertycha. Ten instytut został utworzony, uwaga, uwaga, za pieniądze, które pan mecenas ukradł z Polnordu. I można tam znaleźć takie postacie w tym instytucie. Jak były premier, pan Kazimierz Marcinkiewicz, który ode mnie się dowiedział stosunkowo niedawno, że nadal jest prezesem tego instytutu. Tak przynajmniej wynika z akt sądowych. Marcinkiewicz o tym nie wiedział, dowiedział się ode mnie, że nadal figuruje jako prezes tego towarzystwa. I bądźmy szczerzy, mamy tu do czynienia z ewidentnym układem mafijnym.
To jest po prostu Sycylia, to jest Chicago lata 20. Człowiek, który jest gangsterem. No powiedzmy sobie szczerze, Roman Giertych to nie jest prawnik. To jest gangster przebrany za prawnika, który po prostu reprezentuje interesy mafijne. Ale on nie tylko reprezentuje interesy mafijne, no bo gangsterzy też ludzie mają prawo do... Ale to bardzo mocne... Bardzo mocne słowa. Nie wiem, czy pan redaktor się nie boi procesu? Nie, nie boję się. Policja mnie ściga non-stop. Zawijają mnie nawet z lotniska. Ściga mnie niejaki Jan Piński, który składa przeciwko mnie jakieś prywatne akty oskarżenia, a jest to hejter, takie medialne ramię pana Giertycha.
I pytanie, bo często Giertych mówi tak, że to Ziobro się mści na nim i tak dalej. Co zrobiła tak zwana pisowska prokuratura z tym doniesieniem nowego... Niech ktoś zgadnie. Co ona z tym zrobiła? Podejrzewam, że nic. Nic, absolutnie nic. Oczywiście w ogóle nie podjęto sprawy, bo prokuratury nie lubią takich spraw, no bo to są sprawy wielojątkowe, skomplikowane, ciągną się latami, trzeba powoływać biegłych. Prokuratura umyła rączki i powiedziała, jak są tam jakieś nieprawidłowości, to idźcie sobie do sądu gospodarczego i się tam sądźcie z tymi, co powyprowadzali te miliony.
Którzy po zakończeniu naszej podstawówki rozpoczęli działalność gospodarczą, taką jak pan Czemeski, tylko trochę inaczej, to znaczy stali pod cmentarzem i wyrywali kobietom torebki. Pan mecenas Giertych, co by powiedział w takiej sytuacji? Oni tym kobietom chcieli pomóc, bo te torebki na pewno były ciężkie i oni chcieli im pomóc je nosić, no ale te kobiety po prostu myślały, że to jakiś napad i okładały tych biednych chłopaków tymi torebkami. Te numery, które robił Giertych, to są naprawdę bardzo prymitywne. Ja wiem, że jak ktoś nie orientuje się w tych zawiłościach prawa, to może mu się to wydawać skomplikowane. Ale tu mamy taki system dość bezczelny.
Wprowadza się do pozwu swojego człowieka, który w sposób nie bardzo wyszukiwany przedłuża ten proces. Tylko to nawet nie jest bardzo skomplikowane prawnie, tylko wymaga pewnego tupetu. Tak, maksymalnego tupetu, a również wydaje mi się, że wymaga to również takiego absolutnego poczucia bezkarności, że nic za to nie grozi. No bo spójrzmy na to, że korporacja adwokacka, no przecież na mecenasa Giertycha, to już wpływało tyle różnych skarg, zresztą Jan Śpiewak swego czasu zrobił o tym audycję, gdzie omawiał ile tego było, no to efekt był tylko taki, że Giertych, nie wiem, wytoczył mu proces, czy...
Czy groził procesem? No mnie Giertych wytoczył proces i żąda ode mnie 200 tysięcy złotych dla siebie, nie na jakąś fundację, broń Boże, tylko dla siebie, bo on przecież potrzebuje. No i chce pakować mnie na rok bezwzględnego aresztu, żebym sobie posiedział troszeczkę. Tak to wygląda. No ja bardzo chętnie posiedzę na koszt tego kartonowego państwa, no bo cóż innego mi. Nie stać mnie już nawet na prąd, jak przychodzą mi rachunki po półtora tysiąca złotych miesięcznie, więc prądu już nie mam, a w celi ponoć jest. Tak słyszałem, że jest. Ja dzisiaj napisałem taką odezwę, wrzuciłem na X, gdzie po prostu mówię, ludzie, to jest wszystko nasza wina, bo my na to pozwalamy.
Ja jestem chłopak z miasta Łodzi, który w wieku 14 lat ganiał się z zomowcami po Piotrkowskiej i mnie właśnie te pały tych zomowców wychowały. Ja powiedziałem już dawno dość. I napisałem dzisiaj w mediach społecznościowych, jeżeli po prostu nie wyjdziemy na ulicę, nie wejdziemy do gabinetów tych bydlaków, nie wyprowadzimy ich po prostu z tych gabinetów, nie wsadzimy ich na tacki i sami nie zaprowadzimy w naszym kraju porządku, no to będzie tak jak jest, a może i nawet gorzej. A propos tych, co chcieli na taczkach wywozić. Kiedyś premier mówił, że silni ludzie wyprowadzą z MBP-u Adama Glapińskiego. Tak się oczywiście nie stało, a teraz premier zapytany o ten artykuł na Wirtualnej Polsce odpowiada, nie zajmuje się praktyką adwokacką pana Romana Giertycha.
Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W rozmowie na antenie Radia Wnet Leszek Kraskowski odniósł się do publikacji dotyczących działalności adwokackiej Romana Giertycha w sprawach powiązanych z Getin Noble Bank, a przede wszystkim tekstu Szymona Jadczaka, który w serwisie money.pl opublikował tekst „Pomocnik, który przeszkadzał. Człowiek Giertycha opóźniał proces frankowiczów. Kancelaria posła zarabiała miliony”.
Wątek frankowiczów i publikacje sprzed lat
Kraskowski przypomniał też, że informacje o problemach z rozpoczęciem procesu przeciw Getin Noble Bank pojawiały się już wcześniej. Wskazał na tekst z 2018 roku, opisujący spór o to, czy jedna z osób związanych ze stroną banku miała torpedować postępowanie.
Rzeczpospolita już w 2018 roku pisała o torpedowaniu sprawy frankowiczów przeciw Getin Noble Bank– zaznacza.
Dziennikarz dodał, że jeśli podobne sygnały były publicznie opisywane w mediach, to pojawia się pytanie o reakcję instytucji odpowiedzialnych za standardy wykonywania zawodu.
Jeżeli o tym pisano w 2018 roku, to pytanie brzmi, co w tej sprawie zrobił samorząd adwokacki– mówi.