Prof. Mielczarski: Polska nie może porzucać węgla
Premier Donald Tusk zapowiedział duże inwestycje w energetykę – od OZE i morskich farm wiatrowych po atom, sieci przesyłowe i magazyny energii. Prof. Władysław Mielczarski ocenił jednak na antenie Radia Wnet, że same deklaracje nie rozwiązują podstawowego problemu: Polska wciąż nie ma jasno określonego, realistycznego modelu transformacji.„Ten bilion to jest trochę taką obietnicą właściwie, że będzie dobrze, a nawet jeszcze lepiej. System ma olbrzymie problemy, bo nie wiadomo właściwie, w którym kierunku mamy iść”– powiedział prof. Władysław Mielczarski.
Naszym gościem profesor Władysław Mielczarski, wykładowca akademicki Politechnika Łódzka. Dzień dobry panie profesorze. Dzień dobry panie redaktorze, dzień dobry państwu. Nie wiem, czy pan profesor miał okazję słuchać pana premiera, ale dużo było, dużo było, nie wiem czy konkretów, ale zapowiedzi, bo było i docenienie roli OZE, czyli wiatraki, panele, zwłaszcza wiatraki na morzu, to jest sztandarowy projekt, dużo było o dużym atomie. Trochę mniej było o węglu i o innych technologiach, ale kierunek jest jasny. Duże inwestycje w energetykę, także w sieci przesyłowe, w magazyny energii, w baterie. To ma być przyszłość naszego systemu i bezpieczeństwo, ten fundament, że każdego dnia, o każdej godzinie w naszych gniazdkach będzie płynął prąd.
I my to samobójstwo próbujemy popełnić. Przecież w tej chwili jest zablokowana cieśnina Ormus. Tankowce, które płyną do nas z gazem płynnym, gdzieś są w Afryce, ale to są dostawy kwietniowe. Co będzie w maju czy w czerwcu, kiedy to potrwa? Oczywiście mamy jakieś zapasy. Nikt się nie stanie Z tego dnia na tydzień. Tu się nie musimy martwić, ale w dłuższym terminie musimy być bezpieczni energetycznie, opierać się na własnych surowcach. A my co robimy? Zasypujemy kopalnie, poczekaj, gdy sprowadzamy ten sam węgiel, bo na przykład dla odbiorców indywidualnych musimy sprowadzać węgiel. Więc pierwsza rzecz, panie redaktorze, o czym mówię, to jest dyskusja i powiedzieć, gdzie jesteśmy. Jakie mamy możliwości realne?
Przestać gdzieś bujać w obłokach, w jakichś atomowych obłokach. A to jest ciekawe, bo Donald Tusk dzisiaj mówił i o atomie, i o oze, trochę mniej o węglu, ale najmniej właśnie, trochę mniej o gazie, ale najmniej właśnie mówił o węglu. Ta technologia i to źródło energii zdaje się najmniej było obecne w dzisiejszym wystąpieniu Donalda Tuska. No bo wie pan, no cóż, jest sytuacja taka, że w dalszym ciągu trwa polityka energetyczna. Unia tej polityki nie odwołała i w ramach tej polityki mamy odejść od węgla. I dla różnych krajów ten skutek jest różny, bo na przykład Włochy, czy Hiszpania, czy Francja nawet nie mają z tym problemu, bo mają inne źródła zasilania.
Także tutaj trzeba patrzeć na ten rachunek całościowo. A jeszcze na sekundę wyprowadziłbym pana profesora na pole europejskie. Dzisiaj apel dziesięciu krajów Unii Europejskiej o rewizję funkcjonowania systemu ETS. To zdaniem wielu, no czy to nawet nie zdaniem, to jest po prostu prawda. Ten system w sposób istotny obniża rentowność elektrowni opalanych węglem brunatnym i kamiennym również. To nie tylko. Ten system działa przeciwko całej gospodarce. I my obserwujemy, że system ETS jest takim rzeczywiście zabójczym dla europejskiej gospodarki, który traci konkurencyjność między innymi. Dlatego są to apele, pomysły różne, co zrobić z ETS-em.
Tutaj we Włoszech premier Meloni przerzuca to na rząd, który ma płacić. Prezydent Macron próbuje jakieś widełki wprowadzić. Natomiast problem jest taki, ETS Przez 20 lat wrósł się jakby w gospodarkę, w całą ekonomię i funkcjonowanie europejskiej gospodarki. I my tego z dnia na dzień nie zmienimy. Opowieści o tym, że odejdziemy od ETS-u, to są naprawdę opowieściami takie... Ale dlaczego nie? Nie można po prostu uznać, że polski premier podpisuje wewnętrzne rozporządzenie, nie stosujemy ETS-u, nie pobieramy tych opłat, bo te opłaty są przecież pobierane przez polskie urzędy i część trafia do polskiego budżetu, to przecież jak...
I nagle w roku 2018 one wystrzeliły najpierw do 30 euro za tonę, A następnie, czyli czterokrotny wzrost, a następnie do 70-80, jaka jest dzisiaj. Co się stało w 2018 roku? Do wojny nie było, nic się nie działo. Została wprowadzona dyrektywa w Unii, która się nazywa MI-FIT2. To jest dyrektywa, która uczyniła z pozwoleń na emisję, z tych pozwoleń ETS-u, normalne prawo majątkowe, które poddała prawom rynkowym spekulacji rynkowej. I weszły do ETS-u, bo poprzednio ETS był tylko sprzedawany firmom, które potrzebowały, elektrowniom, elektrociepłowniom, nie był poddany obrotowi finansowemu.
Weszły banki, weszły olbrzymie fundusze, I podkręciły tą cenę. Wykupiły, przytrzymały te pozwolenia i one wywindowały to na rzędu w tej chwili 70 euro. ETS nie będzie szkodliwy, jak będzie 6 czy 7 euro, taki jaki był przed 2018 rokiem. Proszę zobaczyć, w Chinach też jest ETS. On kosztuje tam 8 dolarów za to. I się nic nie dzieje. Gospodarka jest konkurencyjna. Więc wystarczy zrobić jedną rzecz. Ograniczyć spekulację pozwoleniami ETS, która jest cały czas prowadzona. I Unia to może zrobić, no może nie z dnia na dzień, ale jeżeli na przykład ogłoszono by dziś, panie redaktorze, że od przyszłego roku wycofujemy spekulację rynkową ETS-em, to ceny natychmiast spadną.
Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Premier Donald Tusk zapowiedział duże inwestycje w energetykę – od OZE i morskich farm wiatrowych po atom, sieci przesyłowe i magazyny energii. Prof. Władysław Mielczarski ocenił jednak na antenie Radia Wnet, że same deklaracje nie rozwiązują podstawowego problemu: Polska wciąż nie ma jasno określonego, realistycznego modelu transformacji.
„Ten bilion to jest trochę taką obietnicą właściwie, że będzie dobrze, a nawet jeszcze lepiej. System ma olbrzymie problemy, bo nie wiadomo właściwie, w którym kierunku mamy iść”– powiedział prof. Władysław Mielczarski.