Prof. Krystyna Pawłowicz: TSUE i ETPC stały się narzędziami politycznej ingerencji
W „Prawie bez cenzury” prof. Krystyna Pawłowicz krytycznie oceniła działalność ETPC i TSUE, przekonując, że oba trybunały coraz częściej angażują się w spory polityczne i ingerują w sprawy państw członkowskich, w tym Polski.
Prawo bez cenzury. Dziś chciałam opowiedzieć trochę o TSUE, czyli o Trybunale Sprawiedliwości Unii Europejskiej, dawniej nazywanym ETS, czyli Europejski Trybunał Sprawiedliwości, a nazwę TSUE otrzymał po zmianie traktatów unijnych w Lizbonie w 2009 roku. Dla przypomnienia trzeba odróżnić od siebie dwa najbardziej znane międzynarodowe trybunały. Właśnie TSUE i ETPC. ETPC czyli Europejski Trybunał Praw Człowieka. ETPC działa na podstawie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i usytuowany jest przy Radzie Europy. Ma siedzibę w Strasburgu. ETPC rozpatruje skargi obywateli 46 państw członkowskich Rady Europy na naruszanie ich podstawowych praw i wolności obywatelskich, zapisanych w konwencji i w dodatkowych protokołach.
ETPC nabrał już dawno charakter organu politycznego, prezentującego i forsującego w swym orzecznictwie ideologię lewicowe i np. wobec Polski jaskrawie i bezpośrednio antydemokratycznego, ilgerującego wewnętrzne sprawy naszego państwa. Jaskrawie krytykującego działania demokratycznie przecież wyłonionych rządów narodowych. Ostatnie jego orzeczenia stały się symbolem politycznej walki z rządami konserwatywnymi i drastycznie wykraczały pozakonwencyjne kompetencje ETPC. Trybunał ten wtrącał się swymi orzeczeniami w sprawie polskich organów konstytucyjnych, Trybunału Konstytucyjnego, próbując samozwańczo kształtować jego skład. Wykazując się przy tym całkowitym brakiem wiedzy o ustroju państwa polskiego.
Dzisiejsza polska opozycja zapowiada zresztą rozważenie po ewentualnych wygranych za półtora roku wyborach wystąpienie z tej konwencji, by uniemożliwić na przyszłość nielegalne ingerencje ETPC w sprawy naszego państwa. Dziś mają one na celu niszczenie polskiej opozycji i polskich organów wymiaru sprawiedliwości. Wspierając polskie środowiska lewicowo-lewackie, Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy, przy której działa ETPC, zablokowało w czasie rządów PiS i trzykrotnie bezprawnie z politycznych powodów odrzucało kandydatury polskich sędziów do tego Trybunału zgłaszane przez rząd Mateusza Morawieckiego. A przedłużano w tym czasie kadencję sędziego wskazanego wcześniej przez rząd Donalda Tuska. Kolejnego polskiego sędziego wybrano dopiero, gdy rząd w 2023 roku po wyborach utworzył Donald Tusk.
Ta dyskryminacja i lekceważenie wyników wyborów w Polsce i kandydatów przez Polskę wówczas wskazywanych skompromitowała upolityczniony ETPC i odebrała mu wiarygodność i powagę organu niezależnego. Jak chodzi o drugi z Trybunałów, to znaczy TSUE, czyli Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, to jest to także organ polityczny. To główny organ Unii Europejskiej rozstrzygający spory między państwami członkowskimi i instytucjami Unii Europejskiej powstały w związku ze stosowaniem unijnego prawa, zwłaszcza traktatu o Unii Europejskiej i traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej. TSUE składa się z 27 sędziów wskazywanych przez rządy państw członkowskich. Ale tutaj także ograniczane są radykalnie prawa państwa członkowskiego.
Mimo iż zgodnie z traktatem to rząd państwa członkowskiego wskazuje swego kandydata do TSUE, to wewnętrzne grupy zaufanych, lewicowych, prounijnych, półtajnych ekspertów same jeszcze dodatkowo weryfikują wskazanych kandydatów na sędziów według własnych kryteriów. I tych o konserwatywnych poglądach kandydatów odrzucają bez wyjaśnień. Robi to tzw. Komitet 255, nazywany unijnym filtrem eksperckim, który w istocie jest filtrem ideologicznym. Przez cztery lata, od 2018 do 2022, Polskie kandydatury wystawione przez polski rząd PiS usilnie blokował Mirosław Wyrzykowski, były sędzia Trybunału Konstytucyjnego, zasiadający w takim zespole. Cały ten czas przedłużano zaś sześcioletnie kadencje w Trybunale Sprawiedliwości Unii Europejskiej sędziego Marka Safjana.
Może to i lepiej. Kiedyś jeszcze wrócę do tematu unijnego organu pełniącego polityczne, korzystne dla centralizowania Unii Europejskiej funkcje pomocnicze i stanowiące i który ma bardzo niewiele wspólnego z wymiarem sprawiedliwości. Bo TSUE wbrew nazwie Trybunał nie jest żadnym typem sądu. Nie zasiadają w nim żadni niezawiśli ani sędziowie, ani niezawiśli ani sędziowie. Lecz byli politycy realizujący twarde imperialne interesy niemieckie, a w swych państwach wcześniej pełniący bardzo ważne funkcje polityczne, rządowe, czasem sądowe. Że wspomnę o słynnych już wspólnych przyjęciach i obiadach sędziów TSUE z władzami Niemiec w niemieckich lasach i w niemieckich zamkach. Jako wypustka niemieckich interesów TSUE radykalnie wykracza poza swe traktatowe kompetencje i służy do dyscyplinowania i pozbawiania państw członkowskich ich suwerennych kompetencji, co możemy na co dzień obserwować na polskim przykładzie.
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Profesor Krystyna Pawłowicz przedstawia Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) i porównuje go z Europejskim Trybunałem Praw Człowieka (ETPC).
Profesor krytykuje ETPC za polityczne orzeczenia i niesprawiedliwe traktowanie Polski.
Profesor krytykuje TSUE za polityczne działanie i blokowanie kandydatów polskich.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W „Prawie bez cenzury” prof. Krystyna Pawłowicz krytycznie oceniła działalność ETPC i TSUE, przekonując, że oba trybunały coraz częściej angażują się w spory polityczne i ingerują w sprawy państw członkowskich, w tym Polski.