Mentionsy Mentionsy
Radio Wnet
Radio Wnet

Próby uporządkowania sytuacji politycznej nad Sekwaną; Sebastien Lecornu nowym premierem. Komentuje Nathaniel Garstecka

10.09.2025 ·24 min 55 s

Następca Francois Bayrou został desygnowany już nazajutrz po dymisji poprzednika. Sebastian Lecornu ma 39 lat, do tej pory pełnił funkcję ministra obrony. To ostatnia karta, to jest ostatni atut w ręku Emanuela Macrona. Prezydent powierza misję stworzenia nowego rządu swojemu najwierniejszemu człowiekowimówi publicysta magazynu "Wszystko co najważniejsze" Nathaniel Garstecka w rozmowie z Mikołajem Murkocińskim.Czy to koniec V Republiki? Nathaniel Garstecka pozostaje sceptycznyVI Republika jest wymysłem Jean-Luca Mélenchona, lidera skrajnej lewicy. On sobie ma, że ustrój parlamentarny, czyli powrót do czwartej Republiki, gdzie prezydent miał bardzo mało władzy i rządził parlament. Wiemy, że taki ustrój właśnie prowadzi do niestabilności.  

Godzina 14.59, de facto już 15.00. My nadal pozostajemy w tym temacie tego, co wydarzyło się dzisiejszej nocy, ale troszeczkę się oddalimy i zmienimy perspektywę oraz być może troszeczkę też ocapniemy od tego tematu. Brzydko mówiąc, jest z nami w studio pan Nataniel Garstecka. Dzień dobry. Dzień dobry panie redaktorze, dzień dobry państwu. Panie redaktorze, wszystko co najważniejsze. No i zaczniemy, bo we Francji dużo się dzisiaj dzieje, bardzo dużo. Zaczniemy może jednak od tego tematu, którym dzisiaj żyje Polska właśnie z perspektywy Francji. Mamy reakcję prezydenta Emmanuela Macrona. Jak ta sprawa jest komentowana nad Sekwaną dzisiaj?

Bardzo mało jest komentowana. Kilka wzmianek było w mediach. Jedna telewizja, która się specjalizuje w sprawach międzynarodowych, trochę więcej o tym porozmawiała. Prezydent Macron wydał oświadczenie, w którym stanowczo potępia i wyraża solidarność z narodem polskim. Ale na tym, że to ograniczyło. MSZ nie było konferencji prasowej, nie było niczego ważniejszego. Po prostu, bo we Francji są dwa duże wydarzenia. Po pierwsze, to jest zmiana rządu. Wczoraj został powołany nowy premier, Sebastian Le Cornu. Dzisiaj była pasacja, czyli była zmiana, że premier Bayrou opuszczał urząd i był zamieniony przez nowego premiera. Będą pomalutku ogłaszani, czy ministrowie zostają na stanowisku, czy nie, więc nie ma większego humoru, żeby rozmawiać o sprawach międzynarodowych.

Drugi temat to są zamieszki. Dzisiaj bardzo duży dzień zamieszek, planowany już od kilku tygodni. Skrajna Lewica wyszła na ulicy, są starcia z policją, blokadę liceów, autostrad, środków transportu itd. Więc MSW i media są tutaj skupione na tych tematach politycznych, wewnętrznych niż na sprawach międzynarodowych. Ale jest to jednak temat, który powinien być bliski jednak rządowi francuskiemu. No oczywiście zaangażowanie Francji w tak zwaną koalicję chętnych, to w kontekście szukania rozwiązania na Ukrainie. No ale w końcu też Emmanuel Macron, no on kilka lat temu już dobrych, bodajże to był rok 2019, mówił o tak zwanej, to co on określił, mianem śmierci mózgowej Francji.

Muszę tutaj rozwiać wszystkie nadzieje dotyczące tej tak zwanej koalicji Rentner. Zauważmy, że Emmanuel Macron zainicjował tę koalicję, kiedy Donald Trump rozpoczął swój urząd prezydencki. Kilka tygodni później on, Emmanuel Macron, zorganizował to z kilku powodów. Po pierwsze, na złoż zrobić Donaldowi Trumpowi, żeby mu przeszkadzać w jego wysiłkach prezydenta Ameryki w negocjacjach z Rosją, z Ukrainą w Europie Wschodniej.

Drugi powód to było... Emmanuel Macron chce być liderem Europy, chce wygryźć Niemcy z tej roli, chce po ukończeniu kadencji prezydenckiej, chce stać się przewodniczącym Komisji Europejskiej albo coś innego, chce być numer 1 w Europie. Dlatego też nie postawi w ETA umowie z Merkosur, żeby nie narażać się Niemcom, potrzebuje Niemców, żeby być liderem Europy. Więc to jest ten drugi powód. A trzeci powód, żeby przykryć jego słabość, jego problemy na arenie wewnętrznej. On ma między 15 i 20% pozytywnych opinii. To jest bardzo nisko. Rząd premier miał 12%. To było też rekordowo nisko. Wiemy, jaki kryzys polityczny jest we Francji już od ponad roku. Czyli, żeby odwrócić uwagę...

Tak jak Lisa Hentner, Emmanuel Macron jest wszechobecny na arenie międzynarodowej. Dzięki temu nie widać jego problemów tutaj we Francji. Dzisiaj mówił premier Donald Tusk o wystąpieniu, którego fragmentu przed chwilą wysłuchaliśmy. O tym, że to jest właśnie ten czas, żeby przetestować wartość sojuszy. Oczywiście tutaj mówiąc m.in. przede wszystkim o NATO. Jak jest świadomość wśród francuskiego establishmentu politycznego zagrożenia płynącego ze wschodu? Czy rzeczywiście tutaj wojna na Ukrainie coś się zmieniła? To jest bardzo ciężkie pytanie, bo duża część elit francuskich ma mało pojęcia o faktach dotyczących Europy Środkowo-Wschodniej.

Dalej żyją w takiej przekonaniu, że to jest daleko, to jest dalekie, to ich nie dotyczy, jest ta duża Rosja, ale Rosja to nie jest koniecznie wróg Francji, może być używana, powiedzmy, jako przeciwwaga przeciwko wpływom amerykańskim. Francja w tym dążeniu już za czasów De Gaulle'a już to było widać, takim dążeniu równowagi, w żadnym bloku nie być ani amerykańskim, ani radzieckim, utrzymywać taką zdrową, tak zwaną zdrową odległość. Więc tutaj Francja nie chce być całkowicie sojuszem Amerykanów do końca, więc zawsze... zawsze trochę z tą Rosją próbowała tam handlować, negocjować. Emmanuel Macron przecież, jak rozpoczął swoje urzędy w 2017 roku, mówił, że trzeba odbudować architekturę bezpieczeństwa Europy z Rosją.

Zapraszał Władimira Putina do Wersalu oraz na swoje miejsce wakacji na południu Francji w Forcie-Brégançon. Więc stosunki między obydwoma panami były na... porządnym poziomie. Kiedy wybuchła wojna w 22 roku na Ukrainie, Emmanuel Macron bardzo nie chciał szybko, za bardzo ambitnie, agresywnie do Władimira Pana. Próbował te mosty jednak... utrzymywać, nie zrywać za szybko. Biznes francuski nie ucieknie, nie zwinął się z Rosji bardzo szybko, bo władze Francji mówią, spokojnie, spokojnie, zobaczymy, może coś da się z tą Rosją zrobić. Dopiero po półtora roku, jak zauważył naprawdę, że z Rosją nie da się już rozmawiać, to wtedy dopiero Emmanuel Macron

Czy we Francji istnieje, jest taki klimat, czy Francja, społeczeństwo francuskie jest gotowe do tego, aby w ogóle myśleć o tym, że ich kraj miałby na przykład gdzieś wysłać jakieś siły pokojowe, czy też no po prostu siły, które miałyby z kimś walczyć? Pytam tutaj również w kontekście tych propozycji, aby wysłać jakieś siły właśnie gwarancyjne, tak to określmy na Ukrainę, ale czy to rzeczywiście coś realnego? Temat się pojawił już wiele miesięcy temu, kiedy Emmanuel Macron faktycznie rzucił ten temat, że Francja mogłaby wysłać kilka tysięcy żołnierzy nie walczyć, nie na front, ale żeby zabezpieczyć ewentualne zawieszenie broni jako gwarancja pokoju na Ukrainie.

Polska złożyła prośby, ogłoszenia, pytania, żeby czy Francja mogłaby na przykład użyczyć, ulokować broń jądrową w Polsce, czy w innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej. To też wywołało bardzo ostre krytyki, debaty we Francji. Te debaty nadal się toczą, mimo że się trochę uspokoiły. Francuzi wiedzą, że nie ma pilności, wiedzą, że nie będzie szybkiego pokoju, nie będzie szybkiego zawieszenia broni na Ukrainie, więc to nie jest temat, który pojawi się w tych najbliższych miesiącach i to też dlatego Emmanuel Macron może sobie pozwalać na te spotkania tzw. koalicji chętnych, bo on wie, że za półtora roku już go nie będzie, a za półtora roku wcale nie musi być zawieszenia broni na Ukrainie.

No dobra, to teraz przejdźmy może to bardzo fajne przejście do kolejnego tematu związanego z Francją i być może to, co właśnie zajmuje teraz najbardziej Francuzów, a mianowicie zmiany zawirowania na poziomie rządu. Misja stworzenia nowego rządu została powierzona przez Emmanuela Macrona. Sebastianowi Le Corneau. Bardzo szybko zresztą został wybrany jako taki kontynuator misji François Bayrou, który złożył dymisję wczoraj po tym, jak nie uzyskał wotum zaufania w parlamencie francuskim. Przegrał, no powiedzmy szczerze, z Kretesem. No ale właśnie, kim jest Sebastian Le Corneau? 39-letni, bardzo energiczny minister obrony narodowej zresztą. On od trzech lat jest ministrem sił zbrojnych, w Francji tak się nazywa, tytułuje się minister.

On przetrwał czterech premierów. Czyli to pokazuje, jak on stabilnie się utrzymywał, jako z sympatią i zaufaniem jest dążony nie tylko w własnym oborze, ale też wśród oponentów, u socjalistów. Nawet na prawicie w Rassemblement National Marine Le Pen wypowiadał się na jego temat z szacunkiem. Co jest rzadko dzisiaj na temat polityków obozu centrowego. Sebastian Lecourneau faktycznie pochodzi z obozu centroprawicy, z republikanów, czyli z dawniejszego obozu prezydenta Nicolas'a Sarkoziego. Kiedy zaczynał, wbił się mocno w politykę, to rządził Nicolas Sarkozy we Francji. Bardzo szybko wspiął się na poziomach lokalnych struktur partii postgaulistowskiej. Ale kiedy Emmanuel Macron wygrał wyborę prezydencką w 2017 roku, Sebastian Le Corneau dołączył do obozu prezydenckiego, stał się wtedy wiceministrem ekologii.

Wtedy, co bardzo ciekawe, brał udział w zamykaniu elektrowni atomowej w Essenheim, co jest mu przypominane dzisiaj przez prawicy jako krytykę. Potem był ministrem... samorządów, potem ministrem terytorium zamorskich. A najważniejszym roku dla niego był 2022 rok. Bardzo się zaangażował w reelekcję Emmanuela Macrona, za co został wynagrodzonym stanowiskiem ministra sił zbrojnych. Bardzo prestiżowe stanowisko, zwłaszcza, że wtedy wybuchła wojna na Ukrainę, więc ministerstwo to dostało taki efekt lupy, że wszyscy się interesowali wojskowością, więc ministerstwo się bardziej medialne, bardziej popularne.

Czy to nie jest mu wypominane? Nie, bardzo mało, bo z jednej strony faktycznie Francja się wycofała. To nie było bezpośrednio wina sprawa ministra sił zbrojnych. Tutaj to mamy bardziej winę Emmanuela Macron, który w swoich stosunkach z krajami afrykańskimi dał się wygryźć przez Rosję. bo na terenie technicznie, wojskowo to Francuzi bardzo skutecznie wykonywali swoje policje, swoje misje. Ale tutaj chodziło o politykę. Więc tutaj nie jest to mu to wypowiedzenie. Z drugiej strony nie wszyscy we Francji patrzą na to negatywnie. Duża część prawicy, oczywiście lewica, która widziała obecność francuską jako element kolonializmu, to się cieszy, że

Ale ruch tak samo został bardzo szybko przejęty przez skrajną lewicę, która się bardziej go zorganizowała, strukturalizowała i postanowiła wyjść tego dnia dzisiaj. Zapowiadała to od kilku tygodni. No i wiadomo, jak klasyczna, jak skrajna lewica wychodzi, to starcza z policją, podpalania, blokady ulic, blokady liceów, sabotaże i tak dalej. Jeżeli chodzi o właśnie misję Sebastiana Le Cognou, on jest przedstawiony jako człowiek kompromisu. Czy rzeczywiście uda mu się zbudować w tej rzeczywistości rozdrobnionego parlamentu Francji, uda mu się zbudować jakąś większość, no choćby taką pozwalającą jednak, aby zdobyć jakieś wotum zaufania? To jest ostatnia karta. To jest ostatni atut w ręku Emmanuela Macron, co same opozycje twierdzą.

Wiceprzewodniczący Rassemblement National, Sebastian Chenu, dzisiaj rano w telewizji powiedział, no to jest ostatni atut, to jest ostatnia karta, po nim to już koniec. Więc tak, tutaj Emmanuel Macron wysłał swojego najwierniejszego, najlepszego osoba, która faktycznie ma szacunek wśród oponentów. potrafi lawirować między opozycjami, zresztą będzie musiał to udowodnić. Problem w tym, że jeżeli François Bayrou, stary wyjadacz polityki francuskiej, w sercu życia politycznego Francji od ponad 20 lat, nie dał rady przeżyć więcej niż 9 miesięcy, to jak taki Sébastien Lecornu, nieznany, bez większego doświadczenia oprócz ministerialnego w tych ostatnich latach,

W takich okolicznościach jak dzisiaj we Francji, we wszechobecnych kryzysach, które narastą z niezadowoleniem Francuzów, z opozycjami, które czują, że ich czas nadchodzi. No tutaj to są ostatnie chwile, to są ostatnie chwile makronizmu, epoki Macrona. Emmanuel Macron się tutaj przetrwa w tym ostatnim miesiącu, rzuca wszystko, co ma po prostu, wszystko, co mu pozostało. Licząc, że dotrwa ten rok, bo potem zaczyna się kampania prezydencka i już nikt nie będzie myślał o rządzie. Jest to możliwe. Sebastian Lecon jest w stanie wytrzymać ten czas. Czy to musi udać? Nie, bo każdy będzie tutaj wypatrywał najmniejsze błądy. Michel Barnier zrobił jeden drobny błąd z budżetem na terminastu upadu.

I gdyby dzisiaj było rozwiązanie parlamentu, bo to była też jedna opcja prezydenta Macron, to po takich przyspieszonych wyborach, to w Zgromadzeniu Narodowym byłyby po prostu dwa duże bloki, blok lewicowy i blok prawicy Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen. Blok centrowy prawie totalnie był zanikł. Któraż to Marine Le Pen ma kolejne problemy ze sprawiedliwością i pytanie w ogóle, czy w ogóle mogła startować w ewentualnych wyborach, chociaż teraz podobno apelacyjny, apelacja jej została już wyznaczona na początek przyszłego roku, co teoretycznie mogłoby jej pozwolić oczywiście w razie pozytywnego wyboru. wyroku starać się o fotel prezydencki.

Pokazano wszystkie 18 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.