Mentionsy Mentionsy
Radio Wnet
Radio Wnet

Elbanowska: naprawdę nietrudno odebrać dzieci w Polsce

24.09.2026 ·10 min 45 s · 7 rozdziałów

Karolina Elbanowska, prezes Fundacji i Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców, krytycznie ocenia działania instytucji wobec rodziny z warszawskiej Białołęki. Dwoje małych dzieci trafiło do placówki opiekuńczo-wychowawczej po interwencji, w którą zaangażowała się Rzecznik Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak. Sąd nakazał później ich natychmiastowy powrót do rodziców, wskazując m.in. na możliwe znamiona „przemocy instytucjonalnej”.

0:00 · Wprowadzenie i przedstawienie Karoliny Elbanowskiej 1

I my, drodzy Państwo, teraz łączymy się z panią Karoliną Elbanowską, prezes Fundacji i Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców. Dzień dobry, witam serdecznie. Dzień dobry. Dzień dobry. Z młodzieżą w tle. Tak, z młodzieżą w tle. Jest pani mamą, jest pani prezesem Fundacji. Co pani sądzi o tej sytuacji związanej z odebraniem dzieci przez Rzecznika Praw Dziecka de facto i zaangażowaniu Moniki Hornej-Cieślak? Ja to widzę jeszcze od innej strony. Mogłabym tutaj długo mówić o tych mechanizmach odbierania dzieci w Polsce i o tym, jak łatwo jest w tej chwili... Jak łatwo jest w tej chwili odebrać zapewne dziecko.

0:31 · Odbieranie dzieci w Polsce 1

Dostatecznie dobre rodziny, jak łatwo jest odebrać rodzinom, dlatego że Dlatego, że obserwujemy to codziennie w naszej pracy fundacyjnej, to znaczy około 300 spraw rocznie mamy, kiedy instytucje na różnym szczeblu ingerują w rodziny i kiedy podważane są prawa rodziców do wychowywania dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami na przykład, więc to jest bardzo szeroki... Głęboki temat i głęboka cisza po stronie Pani Karoliny. Jeszcze raz spróbujemy się połączyć. Wiem, że Pani Karolina jest gdzieś na urlopie. To zdradzę i pewnie ten zasięg gdzieś w pięknym miejscu nie jest najlepszy. Stowarzyszenie i Fundacja Rzecznik Praw Rodziców, Pani Karolina Elbanowska.

1:18 · Komentarz do Moniki Hornej-Cieślak 2

A czy my się słyszymy? Halo? Jeszcze raz próbujemy. Halo, halo? Tak, troszeczkę może zmienić... Teraz mnie słychać? Tak, teraz to jeszcze raz wracamy. Jak Pani ocenia ingerencję Pani Moniki Hornej-Cieślak? Mamy w uzasadnieniu Ewidentnie sądu próba wykorzystania autorytetu piastowanego urzędu, a także znamiona przemocy instytucjonalnej ze strony pani Rzecznik Praw. Ja to mogłabym komentować jakby od strony doświadczenia naszej fundacji, to znaczy mamy około 300 spraw rocznie, kiedy właśnie na różnym szczeblu instytucjonalnym Są te ingerencje w rodzinę często zupełnie nieuzasadnione, też często opierające się właśnie na takim wątku nazwałabym to osobistym, że jest jakaś osobista zadra.

I również z tego klucza dochodzi do jakichś interwencji na przykład na poziomie szkoły, że rodzice gdzieś tam są zbyt uporczywi dla instytucji jaką jest szkoła i ta szkoła może się w ten sposób rewanżować właśnie szukając jakichś, że tak powiem, haków na tą rodzinę i na przykład zakładając niebieską kartę. Zbieranie dzieci w tej chwili w Polsce jest coraz bardziej, że tak powiem, ułatwiane. Myśmy w 2010 roku bardzo głośno protestowali przeciwko tej nowelizacji. To jeszcze wtedy była Ustawa o Przeciwdziałaniu Przemocy w Rodzinie, tak to się nazywało. Potem już jest to Przeciwdziałanie Przemocy Domowej, więc to jest trochę ucywilizowana ta nazwa. Natomiast niemniej ta mentalność cały czas pozostała. Słyszy mnie Pani? Upewniam się? Tak, tak, tak.

2:49 · Interwencje instytucji w rodzinach 2

Słyszymy, słuchamy. To dobrze. Myśmy wtedy załatwili jedną rzecz. Ogólnie ta ustawa przeszła i to było bardzo, naszym zdaniem, niekorzystne. Udało nam się doprowadzić do tego, że decyzja o odebraniu dzieci musi być w ciągu 24 godzin zatwierdzona przez sąd. I powiem pani szczerze, że my obserwując te decyzje sądów na przestrzeni tych wielu lat już, widzimy, że jest to tak naprawdę działanie pro forma. To znaczy, jeśli urzędnicy dostarczą sądowi takich właśnie argumentów, no to sąd do zasady klepie to automatycznie. To są często posiedzenia niejawne, na których rodzice nawet nie mają prawa I po prostu ta decyzja jest z automatu po prostu zatwierdzona przez sąd. Tutaj wyjątkowo, to jest naprawdę wyjątkowa sytuacja, ten sąd jakby odrzucił tą decyzję, jakby sugestię urzędników, właściwie najwyższego można powiedzieć tutaj urzędnika, jakim jest Rzecznik Praw.

Więc to jest zaskakujące i naprawdę budujące, że ten sędzia na tyle się wgryzł w tą sprawę, przeanalizował to wszystko i podjął taką decyzję. Czytając to uzasadnienie naprawdę można powiedzieć, że serce rośnie, że komuś się chciało, że ktoś to tak wnikliwie prześwietlił. Natomiast ta sytuacja teraz opisywana przez Kanał Zero i to, jak to się wszystko skończyło, że te dzieci wcale nie są W rodzinie, wbrew temu, co tutaj nagłówki krzyczą, że dzieci wróciły na podstawie decyzji sądu. Kojarzy mi się z czymś, powiem pani szczerze, jeszcze innym. Jeszcze z innej strony bym to komentowała. Powiem pani, że mi się to bardzo kojarzy z tą sytuacją, która miała miejsce jakiś czas temu z panią Pempek.

4:45 · Przypomnienie o sytuacji z Pempek 1

I to, powiem Pani szczerze, mi się kojarzy. No ja ostatnio dużo bardzo czytam o takich różnych narcystycznych zachowaniach, o takich można powiedzieć też infantylnych, bo narcyzm jest gdzieś głęboko infantylny wewnętrznie. To są często ludzie tacy zaburzeni tak naprawdę i gdzieś w środku bardzo mali jako osoby. Że taka reakcja, że tak powiem nadpobudliwa, bo aż trudno mi sobie uwierzyć, żeby taka godność tego urzędu była tak wielka, że tutaj trzeba aż tak interweniować. Że pani Rzecznik Praw Dziecka usłyszała jakieś niemiłe słowo w swoją stronę, jakieś przekleństwo i to ją tak zabodło, że ona teraz musi użyć Swojego autorytetu, swojej ważnej instytucji, żeby tą rodzinę de facto zmiażdżyć.

6:36 · Problem ingerencji Rzecznika Praw Dziecka 2

Wie pani co mnie najbardziej zaniepokoiło jednak w tej sytuacji? To, że było postanowienie sądu o natychmiastowym powrocie dzieci do domu, a dzieci dalej pozostają w placówce opiekuńczo-wychowawczej. Znajdźcie mi człowieka, znajdzie się paragraf. To naprawdę nie jest trudno, żeby odebrać dzieci w Polsce. Ale mimo, że jest takie postanowienie sądu, pani prezes? Ależ pani redaktor, no ale pani redaktor. To sądy sobie mogą na werdyczu wpisać swoje uzasadnienie? Ale to tak nie działa, to tak nie działa. Jeśli mamy przeciwko sobie jakąś zwykłą, skromną rodzinę gdzieś tam z Białołęki, prawda, a przeciwko niej jest Rzecznik Praw Dziecka, który ma całe biuro, Gdzie są prawnicy specjalizujący się w prawie rodzinnym, tak? Gdzie ona ma jeden telefon do każdego kuratora po prostu w całej Warszawie i no wszyscy przecież będą...

Ale kurator też stwierdził, że dzieci powinny być przy rodzicach. Tak, proszę mi wierzyć. Ale w tej chwili to tak nie działa, to naprawdę nie trzeba wiele, żeby odebrać dzieci, tak? I wystarczy, przecież tam w tej całej innowencji nawet psy były, prawda? Tak, tak, o tym nie powiedzieliśmy, że były psy, żeby wytropić jakieś środki, ale to jest zupełnie niecodzienna sytuacja. Jakie to jest w ogóle, no co to w ogóle jest, no żeby psy tropiące na jakąś biedną rodzinę z Białołęki, że oni co, że oni powiedzieli brzydkie słowa, że dziecko na ulicę wybiegło, no na litość boską. Co tam się wydarzyło? No moim zdaniem to jest po prostu jakieś urażone ego, jakieś po prostu urażone ego, które jest teraz, będzie za wszelką cenę, tak jak zresztą powiedział przed chwilą pan redaktor, bronić tego swojego ego, tak, że ona miała rację, że się znajdzie jakiś hak na tą rodzinę, bo tam była butelka piwa zdaje się jakaś, no.

7:48 · Krytyka obecnej Rzecznik Praw Dziecka 2

No bójcie się Boga, no to przecież trzeba tą rodzinę już przecież do więzienia wsadzić za coś takiego. No i tak to działa. Boi się pani, martwi się pani, że to jest niebezpieczny precedens. To nie jest precedens. To jest tylko... To jest po prostu bardzo dużymi literami. Ta sytuacja jest po prostu przyczącym absurdem. Ale to nie jest precedens. To się dzieje codziennie, tylko w mniejszej skali albo o niej po prostu nie słyszymy. To jak pani ocenia jeszcze na koniec tę obecną panią Rzecznik? Bo wiemy, wpadka z lodami za czerwony pasek, też liczne materiały ukazujące się, między innymi w tekstach 24 o mobbingu w biurze. No i teraz to. Wie pani co, ja nie chcę tutaj wchodzić na ten poziom, bo po prostu to się samo komentuje, tutaj nie ma czego komentować.

One ją będą widzieć wszędzie i one będą ją Wręcz jakby z perspektywy ludzi, którzy nie mają często dzieci, będą tępić, tropić i wyszukiwać się wszędzie wokół siebie. No co tu komentować? To są ludzie, którzy tak jak mówię, często mają psy zamiast dzieci, ale do rodziców chętnie się przyczepią, bo nie biorą na siebie tego wyzwania, jakim jest rodzicielstwo, które jest, nie oszukujmy się, ogromnym wyzwaniem dla każdego i jest bardzo trudne. Bardzo serdecznie dziękuję. Łatwo jest krytykować z boku, a trudno jest się tego podjąć. Jak już wróci pani do Warszawy, to zapraszamy do studia na dłuższą rozmowę o tym całym systemie, jak to wszystko wygląda. Teraz życzę dobrego dnia i dużo spokoju i odpoczynku. Bardzo dziękuję. Do widzenia. A mówiła pani Karolina Elbanowska, prezes fundacji i także Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców.

Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.