Batman i fotoreporter o słynnej akcji "Byle nie Trzaskowski" i jej konsekwencjach
Magdalena Uchaniuk rozmawia z happenerem Batmanem i fotoreporterem Robertem Kwiatkiem (SDP) słynnej akcji "Byle nie Trzaskowski". Sforografowani policjanci domagają się od dziennikarza 89 tys. zł.
11.12, drodzy Państwo, a my mamy w studio i na łączach dwóch gości. Ze mną jest, mogą Państwo to później obejrzeć na naszym kanale YouTube, pan Batman z Trójmiasta. Dzień dobry, witam serdecznie. Dzień dobry. A także Robert Kwiatek, fotoreporter, dziennikarz, wiceprezes zarządu Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Gdańsku. Dzień dobry, panie redaktorze. Dzień dobry, witam serdecznie. To na początek opowiedzmy o tym, co wydarzyło się pod koniec maja, bo wywiesili razem, Batman wywiesił pod koniec maja takie prześcieradło, byle nie Trzaskowski, w czasie wiecu Rafała Trzaskowskiego w Gdańsku.
Pan Robert Kwiatek, fotoreporter, był na miejscu, wykonywał pan zdjęcia temu tutaj Batmanowi i sytuacja skończyła się dosyć Kuriozalnie i możemy powiedzieć absurdalnie musi pan zapłacić 89 tysięcy za zdjęcia z Batmanem wykonane również policjantom. Proszę nam opowiedzieć jak w ogóle dzisiaj wygląda ta sytuacja i pokrótce opowiedzieć, opisać to co się wydarzyło. Pokrótce to niech się Batman tłumaczy za swoje czyny, bo nie został złapany, ukarany. Natomiast ja najprawdopodobniej poniosę konsekwencje za jego czyny. której dokonał, a były to czyny podczas rzeczywiście wiecu Trzaskowskiego.
Do budynku, gdzie był Batman, biegła policja. Ja będąc fotoreporterem na dole, fotografując Batmana z tym banerem, zauważyłem, że w pewnym momencie on znikł z okna, więc wiedziony instynktem takim dziennikarskim pobiegłem do góry. Udało mi się wejść, bo widziałem, że policjanci wchodzili do budynku. No i widziałem całą akcję, którą fotografowałem, szarpalina, krzyki, to zostało nakręcone też na filmach. No i po jakimś czasie dostałem wezwanie z kancelarii prawnej związane z zadośćuczynieniem, to znaczy tak, łączną kwotę do zapłacenia dla dziewięciu scenariuszy, których fotografowałem.
Powinien założyć niczym Batman maskę, kominiarkę i funkcjonariusze to robią. Nikt im tego nie zabrania. Natomiast jeżeli tego nie robią, to nie przerzuca się winy odpowiedzialności na dziennikarza, który na bieżąco relacjonuje, bo nie zawsze możemy zamazać tą twarz, nie zawsze jest taka potrzeba, bo jeżeli ktoś coś mówi i widzimy na obrazku, kto to mówi, przy zamazaniu jego twarzy nie będziemy widzieli, kto to mówi. Więc to są podstawowe rzeczy. Co się zmieniło? Zmieniło się interpretacja. Interpretowanie prawa, bo dzisiaj interpretujemy prawo. Dzisiaj prawo nie jest stanowione, tylko podlega interpretacji. W zależności kto, jakie ma przełożenia na sędziów, takie uzyskuje wyroki. To jest szokujące i to jest smutne. Weszło w Polsce, zresztą to było wprowadzone za czasów PiSu RODO, które nie zostało ujednolicone.
Doprowadziliśmy do takiej sytuacji prawnej, że nie wiem kto, jak to pozbiera. Oczywiście możemy liczyć na mądrość sądów, tyle tylko, że w danej sytuacji, jeżeli jest to wykorzystywane instrumentalnie, politycznie, tak jak w przypadku Batmana, To liczenie na sprawiedliwość, uczciwość sądów i ku jakim przepisom się oni przychylą, to nie możemy na to liczyć. To, że mamy prawo prasowe, że prawo prasowe nas chroni, nawet informuje, że kto będzie zmuszał dziennikarza do tego, żeby nie ujawniał pewnych materiałów i tak dalej, podlega odpowiednim karom. Te przepisy są stosowane wybiórczo i w zależności od sytuacji tak będą stosowane. Więc w momencie, kiedy władza, a policja jest elementem tej władzy, będzie chciała kogoś kolokwialnie mówiąc udupić, cytując komendanta miejskiego policji, bo takie informacje mam z wewnątrz, że chcą mnie udupić i nawet nie mają się przejmować kosztami ci funkcjonariusze, bo dostaną to w formie premii albo nagród, jeżeli poniosą jakieś koszta, to to zrobią.
To teraz pytanie do Batmana. Pierwsze pytanie, jak pan ocenia w ogóle całą tę sytuację związaną z panem Robertem Kwiatkiem? Wolność happeningu, no bo tak trzeba nazwać tę akcję, która się pojawiła i bardzo poważne reperkusje związane i z właścicielami hotelu, i z dziennikarzem, który wykonywał swoje obowiązki. No i wolność słowa... happening i to wszystko, co się połączyło później, jakie są dalekosiężne tego skutki. Czy pan ma jakieś tutaj zarzuty w ogóle odnośnie tej sprawy? To na początek. Proszę blisko mikrofonu mówić. Zarzutów na chwilę obecną u żadnych nie mam, nie otrzymałem, ale możliwe, że to wynika z tego, że po prostu nie mam konkretnego miejsca zameldowania i po prostu nie dostałem jeszcze korespondencji w tej sprawie.
bierze pod uwagę w swoich rozważaniach i tylko dzięki temu na przykład jeszcze myślę, że pan Glapiński piastuje swoją funkcję myślę, że wyłącznie dlatego, że wynik wyborczy był taki, a nie inny. Bo tak jak mówię, system by się domknął i nasze wolności byłyby jeszcze bardziej ograniczone, a poszczególne osoby, które odważyłyby się z tą władzą tej władzy sprzeciwiać, byłyby w znacznie gorszej sytuacji niż obecnie. Ale jeszcze rozmawiając właśnie o wolności słowa i o tym, co się dzieje, powiedział pan, panie Batmanie na temat domykania systemu, ale z drugiej strony to była, tak jak wspomniałam, to była akcja taka rozrywkowa, był to happening.
Oni twierdzą, że drzwi były otwarte. No ja jestem przekonany, że były zamknięte. Oni się po prostu włamali. Włamali się pod pretekstem, i to jest najciekawsze w tym wszystkim, uniemożliwienia próby samobójczej. Bo jak Batman wystawał przez okno z transparentem byle nie Trzaskowski i wykrzykiwał hasła wymierzone w przeciwników politycznych, to władza doszła do wniosku, że można to rozwiązać za pomocą argumentu uniemożliwienia próby samobójczej i na tej podstawie Oni, tych dziewięciu funkcjonariuszy, po prostu włamało się do wynajętego apartamentu hotelowego. Jak pan, panie redaktorze, pytanie do Roberta Kwiatka, patrzy na wolność słowa w Polsce?
Paragraf się zawsze znajdzie. No i tutaj się znalazł paragraf. Tak, tutaj się znalazły. Przypominamy sprawa Roberta Kwiatka. To są te bulwersujące działania władz, które naruszają niezależność mediów. To jeszcze pytanie do pana Batmana. Jak pan też patrzy na tę sprawę wolności słowa i niezależności mediów w Polsce? No, ja uważam, że sytuacja jest skandaliczna, ale może powiem, czym najbardziej jestem w tym wszystkim zaskoczony i czym jestem tak faktycznie zdruzgotany. To to, co naprawdę zaskakuje, to postawa społeczeństwa. Dlaczego? Postawa społeczeństwa, bo w tej chwili żyjemy, każdy kto śledzi sytuację polityczną na bieżąco, sytuację, codzienne fakty dostarczają argumentów na to, że ta władza dąży do całkowitego zniszczenia, likwidacji Polski, że nasze wolności obywatelskie z każdym dniem są ograniczone.
Ja może przypomnę, że to nie wszyscy mają głowę do rachunków, ale dziennie jesteśmy zadłużani na 3 tony złota. My wpadliśmy trochę w taki ton oczywiście opisu rzeczywistości, ale żebyśmy nie kończyli naszej rozmowy z takim smutkiem trochę i żebyśmy jednak tej nadziei naszym słuchaczom tknęli, to może jakieś kolejne akcje Batmana są przewidziane, albo jakieś kolejne happeningi, bo nam dzisiaj takich happeningów i takich bohaterów w ogóle współczesności myślę, że brakuje, że my nie mamy takiego punktu odniesienia. No Batman na pewno będzie miał pełne ręce roboty na pewno do najbliższych wyborów. Ja liczę na to, że jednak społeczeństwo się obudzi i bardziej świadomie podejdzie do otaczającej sytuacji, bo to, że...
Taka sytuacja na przykład jak mamy z wymiarem sprawiedliwości, że sędziowie sobie sami będą decydować kogo delegować do wydawania jakich konkretnych wyroków, no to już jest Białoruś, Chiny i Rosja, Kuba. Dołączamy do takich państw. To czekamy na kolejne akcje Batmana. Niewątpliwie. Niewątpliwie będą. Robert Kwiatek, jakieś słowo ku pokrzepieniu jednak na koniec? Bardzo bym chciał, ale tak, akcje happeningowe wzorem naszości czy innych podmiotów, też i naszej federacji będzie walczącej, bo happeningi robiliśmy są na wagę złota, bo ośmieszanie tego to chyba jedyna metoda, bo dzisiaj konstruktywna krytyka, przeciwstawianie się temu walka w osamotnieniu, gdy nie mamy solidarności międzyludzkiej jest skazana na klęskę, więc tego typu akcje jak najbardziej nie daj Boże, a wiemy, przecież słuchajcie, telewizja publiczna jest
zlikwidacja od jakiego czasu? Od roku? Od czegoś? Od dwóch lat prawie. Nie ma jakichś protestów typu wolność mediów, tego typu działania, więc tamte działania poprzednio się odbywały, ktoś to organizował. Dzisiaj pozostaje nam tylko faktycznie Batman jako nadzieja, bo nie chciałbym, żebyśmy poszli wzorem i kierunkiem osób, które w sytuacjach, kiedy sobie nie poradziły, kiedy zostały niesłusznie skazane, zniszczone, stają przed sądem i dokonają aktów samospalenia. Nie daj Boże, żeby doszło do takich sytuacji, A niestety, no co ludzie mają robić? Skakać z mostu? Ja nie skoczę. Batman umie fruwać. Z tego okna by też nie zleciał. Ale jak widać, chciał samobójstwo popełnić. Może będzie następny chętny.
Ja życzę Batmanowi w każdym razie dalszych akcji. Wspieramy Batmana z kolejnymi akcjami. Bardzo serdecznie dziękuję. Robert Kwiatek, dziennikarz, publicysta, wiceprezes zarządu SDP w Gdańsku. Dziękuję panie redaktorze. A i pan Batman prosto z Trójmiasta. Dziękuję bardzo.
Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Magdalena Uchaniuk rozmawia z happenerem Batmanem i fotoreporterem Robertem Kwiatkiem (SDP) słynnej akcji "Byle nie Trzaskowski". Sforografowani policjanci domagają się od dziennikarza 89 tys. zł.