Ardanowski o sprzedaży działki pod CPK. Zdecydowane słowa byłego ministra
Sprzedaż państwowej ziemi w gminie Baranów, ważnej dla budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego, wywołała falę politycznych komentarzy i wzajemnych oskarżeń. Były minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski w Radiu Wnet podkreśla, że decyzja o zbyciu działki była nie tylko błędna, ale i sprzeczna z interesem państwa.Sprawa jest szalenie poważna. Nigdy nie powinno być zgody Ministerstwa Rolnictwa na sprzedaż tej ziemi– powiedział. Jak dodał, działka wchodziła w kompleks planowanego CPK i powinna pozostać w rękach Skarbu Państwa, niezależnie od jej położenia.Ardanowski przypomniał, że przedsiębiorcy dzierżawiący grunty państwowe mogą wystąpić o ich wykup, ale decyzja o sprzedaży nigdy nie jest obligatoryjna.To jest decyzja uznaniowa. Państwo nie ma żadnego interesu, by takie działki sprzedawać prywatnej osobie, zwłaszcza jeśli mają znaczenie strategiczne– podkreślił.Były minister wyjaśnił, że każda sprzedaż gruntów Skarbu Państwa powyżej pięciu hektarów wymaga zgody ministra konstytucyjnego. Dlatego jego zdaniem odpowiedzialność za tę decyzję spoczywa na kierownictwie resortu.Tłumaczenie, że minister Telus o niczym nie wiedział, jest słabe. To jego kompetencja– ocenił Ardanowski. Przyznał też, że zna wiceministra Romanowskiego z czasów swojej kadencji.Ja doprowadziłem do tego, że on odszedł z ministerstwa. Nie mogłem współpracować z ludźmi, do których nie miałem pełnego zaufania– zaznaczył.Wątpliwości prawne i rola prokuraturyW ocenie Ardanowskiego w całej sprawie kluczowa może okazać się treść aktu notarialnego. Jak wskazał, w standardowych umowach sprzedaży ziemi państwowej znajduje się klauzula pozwalająca KOWR na odkupienie działki w ciągu pięciu lat w razie „zmiany okoliczności”.Jeśli tej formuły nie ma, pozostaje tylko droga unieważnienia aktu notarialnego– wyjaśnił.Były minister nie ukrywa, że afera wokół działki to poważne obciążenie wizerunkowe dla jego środowiska politycznego.To flagowa inwestycja Polski, a okazuje się, że doszło tam do jakiegoś szwindlu– stwierdził. Podkreślił, że odpowiedzialność polityczną muszą ponieść osoby, które podjęły błędne decyzje.PiS nie ma wyjścia. Musi to wypalić do końca. Winni muszą jednoznacznie ponieść karę– dodał.
To jest pewna skomplikowana procedura, która dość długo trwa, ale ostateczną decyzję podejmuje minister konstytucyjny. Tłumaczenie pana... ministra Telusa, że on o tym nie wiedział, no jest słabe. To jest jego kompetencja. Jeżeli on ją komuś zleca, bo może również w ramach... No w tym wypadku chyba panu Romanowskiemu. Przekazał Romanowskiemu, tym bardziej, że on nadzorował Departament Gospodarki Ziemią, ale to nie jest to samo, co podpisywanie dokumentów w imieniu ministra konstytucyjnego. Ja z panem Romanowskim pracowałem, kiedy zostałem ministrem rolnictwa. do tego rozwijał. Ja doprowadziłem do tego, że on odszedł z Ministerstwa Rolnictwa. Ja mogłem współpracować tylko z ludźmi, co do których miałem przekonanie i pewność, że zaufania nie zawiodą i będą zawsze pro-państwowo postępować.
Natomiast po moim odejściu pan Rafał Romanowski wrócił do Ministerstwa Rolnictwa. Myślę zresztą, że Robert Terus nie miał na to żadnego wpływu. No tutaj już pan broni pana Telusa w tym wypadku. Telus twierdzi, że nie wiedział o tym. To nie jest żadne tłumaczenie. To nie jest żadne tłumaczenie, bo jeżeli jego zaufanie zostało przez, jak rozumiem, sugeruje pan minister Telus, nadwyrężone przez zastępcę, przez obecnego posła, byłego wiceministra Rafała Romanowskiego, no to jest też i odpowiedzialność polityczna ministra Ale tak się dzieje. Reakcja Prawa i Sprawiedliwości pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego bardzo szybka, panie ministrze. Zawieszenie w prawach członków partii obu panów to dobra decyzja i jak politycznie Prawo i Sprawiedliwość powinno w tej sprawie się odnaleźć?
Panie redaktorze, mleko się rozlało i to będzie miało mocne konsekwencje, negatywne konsekwencje dla PiS-u. PiS nie ma wyjścia w tej sytuacji, musi podjąć zdecydowane działania polityczne. Zakładam, że ta sprawa zostanie przez prokuraturę wyjaśniona. Jest zawiadomienie do prokuratury, ale jest zawiadomienie, panie ministrze, jeżeli chodzi tylko o pracowników KOWR-u. Tam nie pojawiają się nazwiska ani pana Telusa, ani pana Romanowskiego. Pracownicy KOWRY mogą ponosić odpowiedzialność za fałszowanie dokumentów, na przykład przedstawienie niepełnej informacji do Ministerstwa Rolnictwa, ukrycie jakichś istotnych faktów. Natomiast po to jest departament w ministerstwie i osobistą decyzję podejmuje minister, żeby to wszystko weryfikować.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Sprzedaż państwowej ziemi w gminie Baranów, ważnej dla budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego, wywołała falę politycznych komentarzy i wzajemnych oskarżeń. Były minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski w Radiu Wnet podkreśla, że decyzja o zbyciu działki była nie tylko błędna, ale i sprzeczna z interesem państwa.
Sprawa jest szalenie poważna. Nigdy nie powinno być zgody Ministerstwa Rolnictwa na sprzedaż tej ziemi
– powiedział. Jak dodał, działka wchodziła w kompleks planowanego CPK i powinna pozostać w rękach Skarbu Państwa, niezależnie od jej położenia.
Ardanowski przypomniał, że przedsiębiorcy dzierżawiący grunty państwowe mogą wystąpić o ich wykup, ale decyzja o sprzedaży nigdy nie jest obligatoryjna.
To jest decyzja uznaniowa. Państwo nie ma żadnego interesu, by takie działki sprzedawać prywatnej osobie, zwłaszcza jeśli mają znaczenie strategiczne
– podkreślił.
Były minister wyjaśnił, że każda sprzedaż gruntów Skarbu Państwa powyżej pięciu hektarów wymaga zgody ministra konstytucyjnego. Dlatego jego zdaniem odpowiedzialność za tę decyzję spoczywa na kierownictwie resortu.
Tłumaczenie, że minister Telus o niczym nie wiedział, jest słabe. To jego kompetencja
– ocenił Ardanowski. Przyznał też, że zna wiceministra Romanowskiego z czasów swojej kadencji.
Ja doprowadziłem do tego, że on odszedł z ministerstwa. Nie mogłem współpracować z ludźmi, do których nie miałem pełnego zaufania
– zaznaczył.
Wątpliwości prawne i rola prokuratury
W ocenie Ardanowskiego w całej sprawie kluczowa może okazać się treść aktu notarialnego. Jak wskazał, w standardowych umowach sprzedaży ziemi państwowej znajduje się klauzula pozwalająca KOWR na odkupienie działki w ciągu pięciu lat w razie „zmiany okoliczności”.
Jeśli tej formuły nie ma, pozostaje tylko droga unieważnienia aktu notarialnego
– wyjaśnił.
Były minister nie ukrywa, że afera wokół działki to poważne obciążenie wizerunkowe dla jego środowiska politycznego.
To flagowa inwestycja Polski, a okazuje się, że doszło tam do jakiegoś szwindlu
– stwierdził. Podkreślił, że odpowiedzialność polityczną muszą ponieść osoby, które podjęły błędne decyzje.
PiS nie ma wyjścia. Musi to wypalić do końca. Winni muszą jednoznacznie ponieść karę
– dodał.