09.02.2026 Mizofonia - Duch
Mizofonia poleca się na wieczór! Zacznijmy od tego, że to miała być kolejna audycja z mixem nowości i płyt, które mniej lub bardziej pasowały do tych właśnie. Druga sprawa, że roboczy tytuł miał brzmieć "beats & breaks" ale jak to zwykle bywa, nagle ciąg przyczynowo skutkowy zaprowadził i przypomniał 500 innych albumów nie do końca brejkowych, a jednak zacnych. Będzie bitowo, instrumentalnie - ale też organicznie. Zatem hip-hopowe głosy pokiwają banią, miłośnicy staroci znajdą coś dla siebie, a i fani jazzu stukną obcasem o podłogę raz czy może nawet dwa.
Słońce w bitach nie zaszkodziło jeszcze nikomu, a trzeba przyznać, że to po prostu buja kołysze. I co najważniejsze, jeżeli ktoś ma ciężki czas za sobą, zeszły tydzień chociażby, albo potrzebuje startu w nowy tydzień z pozytywną energią, no to też ładuje baterie. Amin Larze to już za nami. No a teraz musiałem coś typowo dla rapowych głów, chociaż dzisiaj wokali nie będzie, ale przed nami legenda klasycznego hip-hopowego brzmienia. Jak to rapował nim Eldo Piotr Skała, czyli Pete Rock. 2001 rok nawet się zrymowało.
Wciąż jeszcze sporo muzyki przed nami. Przypomnę, że playlist możecie szukać, moi drodzy, na mizofonicznym fanpage'u. Zamyśliłem się trochę, bo w międzyczasie pojawiły się pytania co z ostatnim zakładem patologii dźwięku, bo na Spotify'u się jeszcze W tym tygodniu Piotr Bonar przejmuje stery. Zapraszam w czwartek na dwugodzinną dawkę metalu. A teraz co muzycznie? No, skoro pojawił się DJ Shadow, to co się dzieje w momencie, kiedy obok DJ'a Shadow'a staje drugi tytan?
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Mizofonia poleca się na wieczór! Zacznijmy od tego, że to miała być kolejna audycja z mixem nowości i płyt, które mniej lub bardziej pasowały do tych właśnie. Druga sprawa, że roboczy tytuł miał brzmieć "beats & breaks" ale jak to zwykle bywa, nagle ciąg przyczynowo skutkowy zaprowadził i przypomniał 500 innych albumów nie do końca brejkowych, a jednak zacnych. Będzie bitowo, instrumentalnie - ale też organicznie. Zatem hip-hopowe głosy pokiwają banią, miłośnicy staroci znajdą coś dla siebie, a i fani jazzu stukną obcasem o podłogę raz czy może nawet dwa.